Logo

45 lat po Montrealu

Wielkimi krokami nadchodzi czas Igrzysk Olimpijskich. Pozostaje ostatnie odliczanie do rozpoczęcia wielkiego sportowego święta. Tak się przyjęło w przeszłości, ale teraźniejsze czasy raczej wypaczają świętowanie.

 

To pewne, że pandemia położyła cieniem wiele sportowych imprez masowych, choć nie tylko masowych, każdych. Sport bowiem w swoim wydaniu jest, prócz osiągnięć indywidualnych, przeżyciem dla miliardów ludzi, którzy utożsamiając się z regułami rywalizacji, są jej kibicami.

Już wiemy, że nawet społeczeństwo Japonii, nie wspominając reszty świata, nie zobaczy całej gamy dyscyplin na żywo. Nie mnie oceniać sens organizowania takich Igrzysk, z takimi obostrzeniami, zakazami czy nakazami. Może inne państwo inaczej niż Japonia poradziłoby sobie z organizacją, pozostaniemy jednak w sferze pytań bez odpowiedzi.

Startujemy zatem wśród wielu dyscyplin z siatkówką halową w naszym, męskim wydaniu. Nasi siatkarze namaszczeni przez złotych medalistów z Montrealu (1976) chcą dokonać wielkiego wyczynu i po 45 latach, wrócić ze złotem.

Zadanie w skali trudności olbrzymie, jest kilka zespołów marzących o tym zaszczycie, z ambicjami, umiejętnościami, czy siłą waleczności. Laur jest jeden, bowiem przegrywający go kraj znajduje jedynie miejsce w Wikipedii.

Czy skład wyselekcjonowany przez trenera Heynena uniesie ciężar wyzwania? Czy całość przygotowań z Ligą Narodów da efekt optymalnej formy, bez której nawet trudno myśleć o strefie medalowej?

rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz
przyjmujący: Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Aleksander Śliwka
atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek
środkowi: Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Piotr Nowakowski
libero: Paweł Zatorski

Vital Heynen w wywiadach przed wylotem do Tokio zapowiada walkę o „coś dużego”, inaczej w 1976 roku definiował to Hubert Wagner, który w dość lakoniczny sposób oznajmił że interesuje go tylko złoto. Nie szukam tu analogii czy porównań, siatkówka jako dyscyplina przeszła ogromne zmiany, jest inna, zupełnie inna od tej sprzed prawie połowy wieku, ale… Ale – gen wygrywania, jak sądzę, pozostał, a na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia (dwa mistrzostwa świata) wręcz uzyskał miano naszej narodowej marki. Tyle tylko, że nasze ogromne sukcesy powodowały u naszych siatkarskich przeciwników zwielokrotnienie poziomu technik, systemów grania.

Gra w związku z tym stała się jeszcze szybsza, bardziej dynamiczna, nastawiona na indywidualne możliwości zawodników. Czy wobec tak zmieniającej się charakterystyki siatkówki można przewidzieć rozwiązania, których świadkami będziemy w Tokio… Nie – i to właśnie stanowi ten czynnik niewiadomej bez rozwiązania. O wielkich wynikach będą decydowały szczegóły, dyspozycja dnia, czy choćby lepszy bądź gorszy dzień liderów.

Można z dużą dozą prawdopodobieństwa wskazać czwórkę/piątkę drużyn do kreacji medalami. Brazylia, Francja, Włochy, Rosja i Polska rozegra między sobą tą batalię, te nacje podzielą się medalami. I tylko jeden, ten najbardziej ceniony, przypadnie najlepszej drużynie. Drużynie, która w oparciu o swoich liderów zachowa w całokształcie drużynowość i jedność w drodze do celu.

Mimo mojego życiowego optymizmu, moje myśli ciągle obiegają medal brązowy, czyli trzecie miejsce. Jeżeli Brazylia utrzyma taki sens grania jaki pokazali w Lidze Narodów – wezmą złoto, mają idealnie zbilansowany zespół, bez słabych punktów.

Terminarz gier:
sobota, 24 lipca
Polska – Iran (godzina 12;40 czas polski)
poniedziałek, 26 lipca
Polska - Włochy (godzina 7:20)
środa, 28 lipca
Polska - Wenezuela (godzina 9:25)
piątek, 30 lipca
Japonia - Polska (godzina 7:20)
niedziela, 1 sierpnia
Polska - Kanada (godzina 2:00)

Z każdej z dwóch grup do ćwierćfinałów awans uzyskają po cztery najlepsze reprezentacje. Pierwsza część fazy pucharowej to gra "na krzyż" 1-4, 2-3, 3-2 i 4-1. Ćwierćfinały rozegrane zostaną 3 sierpnia, półfinały 5 sierpnia, a decydujące o medalach mecze zaplanowano na sobotę 7 sierpnia.

Terminarz fazy pucharowej turnieju siatkarzy:
wtorek, 3 sierpnia
Ćwierćfinał nr 1 (godzina 2:00)
Ćwierćfinał nr 2 (godzina 6:00)
Ćwierćfinał nr 3 (godzina 10:00)
Ćwierćfinał nr 4 (godzina 14:30)

czwartek, 5 sierpnia
Półfinał nr 1 (godzina 6:00)
Półfinał nr 2 (godzina 14:00

sobota, 7 sierpnia
Mecz o 3. miejsce (godzina 6:30)
FINAŁ (godzina 14:15)

Dyskusja (56)
1piątek, 23, lipca 2021 22:17
Krzysztof Jastrzębski
Mnie też ta Brazylia martwi mocno. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
2sobota, 24, lipca 2021 15:29
Senator
@Zgred Maruda
Wychodzą cztery jak czytam, czyli ta porażka nic nie grzebie .
3sobota, 24, lipca 2021 17:39
iocosus
W VNL pokonaliśmy gładko Persów w setach dwa razy do 20 i raz do 16, ot, ile znaczył tamten turniej. Gdy zdobywaliśmy WM zawsze był jakiś przegrany mecz, zatem i na IO nie ma sensu robić tragedii z porażki, ale ... od niekorzystnego wyniku bardziej smucić może dyspozycja naszych orłów. W zasadzie to na dziś wydaje się że mamy tylko dwie sprawne strzelby (Leon, Kurek) a reszta uzbrojenia i pancerza szwankuje. 
Jeśli tak miało być że z wysokiego C nie startujemy, że kluczem do wszystkiego jest forma i dyspozycja przygotowywana na dzień 3 sierpnia i w zasadzie nieważne jak byle tylko wygrać z Wenezuelą, Kanadą i Japonią a z Włochami to nawet może być różnie, grunt żeby nie zająć czwartego miejsca i w ćwierćfinale nie napatoczyć się na Brazylię, to przyjmując takie założenie - spoko, po prostu powoli z rozwagą wchodzimy w turniej, z przygotowywanym optimum formy, która ma wystrzelić w ćwierćfinale. Gorzej gdy taki "misterny plan" spali na panewce. Gdybyśmy z Włochami zagrali podobnie jak z Iranem i z podobnym skutkiem to już zacznie się nerwówka, kiepski doradca dla faworyta, który i dla gospodarzy i dla Kanadyjczyków mógłby okazać się do ugryzienia, mogliby dojść do wniosku że nie stoją na straconej pozycji. Obyśmy z Klonowym Liściem nie grali z nożem na gardle o wyjście z grupy.
Mhm, siatkarskie igrzyska zrobiły się ciekawe, obyś żył w ciekawych czasach to jednak przekleństwo, teraz nasze orły i Heynen muszą to przekuć na dobrą wróżbę. 
Podobno mamy potencjał na dwie lub nawet trzy reprezentacyjne szóstki, tylko jakoś dziś tak jakby był problem ze zmianami? Heynen czaruje, wie co robi, czy też stracił trenerskiego nosa, grunt zaczyna usuwać mu się pod stopami? Guru i geniusz, siatkarski szarlatan, czy też próżny kombinator, grabarz największej naszej narodowej olimpijskiej nadziei? Drogi są dwie dla niego w Polsce, albo niebo, albo piekło!
4sobota, 24, lipca 2021 18:40
Zgred Maruda
iocosusie

Tragedii nie ma, choć zawsze lepiej zacząć od wygranej. Z drużyną Iranu mamy stare "porachunki" głównie w trakcie konkretnych znaczących imprez. VNL potraktowali czysto treningowo, na zgrywanie wyjściowego składu i dzisiaj pokazali że skład mają, a ich skład ma formę. Grali lepiej głównie w przyjęciu co dawało im dużo możliwości w ataku, ładnie pracowali w obronach pod kontry które potrafili kończyć.
My odwrotnie, przyjęcie słabe, dlatego głównie zostawały skrzydła. Leon i Kurek owszem punktowali, ale Persowie ślepi nie są więc chodząc do skrzydeł stawiali wybloki i grali najlepsze swoje rozwiązania. Generalnie byli żywsi, bardziej dynamiczni, nasze zagrywki bolały ich w mniejszym stopniu, kilka nawet dobrych naszych bloków nie wyprowadzało ich z uderzenia, więc dokładając olbrzymie pokłady ambicji grali swoją siatkówkę.

Pod nieobecność Kubiaka ( chyba uraz) rzucił mi się w oczy brak lidera...takiego "spoiwa" w trudniejszych momentach. Studia po meczowe w Eurosporcie są krótkie, bez konkretnych wiadomości, szybkiego przekazu. Tie break na długości prawie pełnego seta był do wygrania, zabrakło spokoju w decydujących piłkach...

POLSKA – IRAN 2:3 (25:18, 22:25, 22:25, 25:22, 21:23)

Polska : Drzyzga, Śliwka, Bieniek, Kurek, Leon, Kochanowski oraz Zatorski (l), Nowakowski, Kaczmarek, Łomacz, Semeniuk.

Iran : Marouflakrani, Ebadipour, Mojarad, Ghafour, M. Salehi, Mousavi oraz Marandi (l), Kazemi, Karimi.

Senatorze

Pierwsza porażka nic nie grzebie, gra w naszej grupie idzie o pierwsze miejsce aby grać z czwartym z grupy B ( potencjalnie łatwiejszym), ale po kilku wynikach już widać, że to się wszystko pomiesza i u nas w A i w B
5niedziela, 25, lipca 2021 07:44
Zgred Maruda
Kilka uwag po rozpoczęciu olimpijskiego turnieju mężczyzn. Pierwsza znacząca to postawa USA w meczu z Francuzami, która była całkowitym zaskoczeniem na plus. Pisząc materiał wprowadzający, wymieniając kilka drużyn chętnych do strefy medalowej, pominąłem reprezentację Stanów Zjednoczonych głównie na podstawie ich występów w VNL ( przypominam osiem przegranych)...Wychodzi jednak na to, że za szybko nie należy skreślać "starych siatkarskich wyjadaczy". Słabszy występ w Rimini był li tylko etapem ich przygotowań do Igrzysk z przeglądem zaplecza. Wrócili dobrą formą Anderson i Sander, szybkie i bardzo szybkie akcje rozprowadzał Christenson, grali środkiem i pipem w tempach nie czytelnych dla Francuzów. Sama skala porażki i styl strasznie obnażyły poziom grania trójkolorowych aż do bólu...Pewnie się pozbierają, z całą pewnością o czwórkę powalczą.
USA - Francja 3 : 0 (25-18, 25-18, 25-22)
Oczywistym staje się stare turniejowo ważne pytanie: Czy trafiać z idealną formą na początek zmagań? Czy podnosić formę poszczególnymi meczami, celując w mecze o stawkę? Ciekawie zatem zapowiadają się dalsze rozstrzygnięcia, rezultaty.

Zbyt dużej wagi jednak nie należy przywiązywać do pierwszych potyczek. Dużo zależy od losowania gier, ustawienia terminarza. Gdyby Polacy zagrali z Wenezuelą mieliby trzy punkty z bilansem trzy zero w setach...Tak wystartowali Brazylijczycy w meczu z Tunezją
Brazylia - Tunezja 3 - 0 ( 25:22, 25: 20, 25:15).
Rosja pod neutralną flagą wygrała z zawsze waleczną Argentyną
Rosja - Argentyna 3 -1 ( 21:25, 25:23, 25:17, 25:21)

W poniedziałek czeka nas bardzo ważny mecz z Włochami, którzy podobnie do nas wystartowali prawie z falstartem wyrywając Kanadyjczykom mecz, przegrywając dwa pierwsze sety.
Włochy - Kanada 3 - 2 ( 26:28, 18:25, 25:21, 25:18, 15:11)

Ten mecz będzie odpowiedzią w jakim kierunku zmierzamy...czyli tzw. męki(!) czy stopniowym wchodzeniu na poprawne poziomy grania...
Ciekawa też może być weryfikacja USA w meczu z Rosją, Argentyna raczej nie oprze się Brazylii, ale powalczy z całą pewnością.
Poniedziałek pokaże już więcej!
6poniedziałek, 26, lipca 2021 14:42
Senator
Włosi przyjęli zupełnie inny cykl przygotowań i z nami byli
wyraźnie słabsi . Zgredzie wracamy na swoje tory ?
7poniedziałek, 26, lipca 2021 15:29
Zgred Maruda
Poniedziałkowy poranek miał przynieść odpowiedź w którą stronę zmierzamy...
Wygrana w trzech setach z Włochami znaczenie dla nas ma, ale czy kierunek w który zmierzamy jest już "online" - moim skromnym zdaniem - nie...
Trzy do zera jest wynikiem mocnym, bywa też wypadkową różnych dodatkowych sytuacji i dla mnie właśnie te dodatki zaważyły na takim wyniku. Zaytsev teipy na dłoni, Juantorena teipy na barku, pierwszy rozgrywający Gianelli w ciepłym dresie w kwadracie. Podstawowa trójka bez siły przekazu ( ich sprawa, ich bolączki), przygotowywali się z dala od VNL.
Jednak nawet w takim układzie wzajemnych poziomów mecz szarpany, rzemieślniczy bez siatkarskiej urody...
Gramy trudno dla oka, albo inaczej - nie gramy ładnie dla oka...
Kurek dla mnie - graczem meczu. Bezwzględny, punktujący, łapie swój najlepszy poziom. Leon podobnie, kończył ataki. I tu moja osobista uwaga...(oglądam na Eurosporcie) ze Swędrowskim i Drzyzgą, siłą rzeczy skazany na opowiadania drugiego pana.
Te "ciągoty ojcowskie" mogą wkurwiać...Drzyzga syn "ideału" nie gra...Leon potrzebuje na strzał piłki jeżeli/ nawet przyspieszone na jego(!) wzrost i zasięg, kiedy nie zdąży (?) zaczyna kiwać, czego mistrzem nie jest. Ale mało w tym jego winy(!) On musi mieć "deczko" wyżej...bo przy ataku zwyczajnie brakuje mu centymetrów zasięgu.
Plus - duży, poprawa zagrywki. Wreszcie dobry poziom. Parę asów, ale głównie trafiane mocne, dobre taktyczne. To podstawa wyższego poziomu rywalizacji, więc OK.
Akurat w tym meczu bardzo mało bloków( nasza siła) ale to będzie ważne pewnie później.
Mecz ważny, wynik ważny... czekamy co dalej. Bez Kubiaka, ze Śliwką pozytywem.
Mało gry środkiem (?) i wyżej dla Leona...przyspieszenia są ważne, ale trzeba znać taiming swoich atakujących - jeden potrzebuje szybciej i niżej, ale jak masz wieżowca on potrzebuje półłuk wyżej...

POLSKA - WŁOCHY 3 : 0 (25:20, 26:24, 25:20)

Polska: Drzyzga, Śliwka, Bieniek, Kurek, Leon, Nowakowski oraz Zatorski (l), Kaczmarek, Kochanowski.

Włochy: Sbertoli, Juantorena, Anzani, Zaytsev, Michieletto, Galassi oraz Colaci (l), Kovar, Vettori, Piano.

Właśnie oglądam Brazylia - Argentyna...i coś (?) już widoczne jest, choć to tylko pierwszy set...No i mamy Argentynę w grze ( świetnie) a Brazylia wygląda na lekko nie świeżych...chyba aklimatyzacja, grają bez dynamiki, są wolniejsi.
8poniedziałek, 26, lipca 2021 15:55
CTP
"Gramy trudno dla oka, albo inaczej - nie gramy ładnie dla oka"
Przed igrzyskami wszyscy mówili i pisali, że kluczowym meczem będzie ćwierćfinał. I chyba na tego 3 sierpnia Heynen ustawia całe przygotowania. Z grupy awansują 4 zespoły, więc nie wiem, co musiałoby się stać, żeby nas wyprzedziła Wenezuela, Kanada czy Japonia.
"Plus - duży, poprawa zagrywki"
Po meczu z Iranem Kubiak mówił, że po raz pierwszy grali na tej hali. Dla zagrywki ma to kolosalne znaczenie. Pewnie inaczej by się tamten mecz potoczył, gdyby tam trenowali.
"Leon podobnie, kończył ataki."
Mnie to bardzo cieszy, bo przed turniejem wydawał się najsłabszym elementem tej układanki.
9poniedziałek, 26, lipca 2021 16:12
Zgred Maruda
@CTP

Iran też grał pierwszy raz na tej hali - żadne wytłumaczenie...
To hala/arena do gry, treningi mają na mniejszych przypisanych dla siebie. Światła, punkty odniesienia trzeba przyswajać szybciej - podstawa.
Leon poniżej poziomu nie schodzi, cały myk polega na tym, że my gramy przyspieszonymi skrzydłami, dlatego na prawym ataku Drzyzga musi go czuć...To podstawa rozgrywającego, prócz libero na zmianach ma pięciu ( i każdy wymaga innej piłki) !!! Na pierwszej linii, czy ze środka, czy z drugiej strefy. Przy tej szybkości rozegrań, to A- B- C...dobrego rozgrywającego ( nie wystawiacza)...
Ludziom oglądającym przekaz tv ze spotkania w wielu sytuacjach wydaje się, że "pieprzy" atakujący - niestety to nie jest prawda...Wiele akcji dyktują palce rozgrywającego. Tam wiele - większość!

To wszystko o czym piszę widać teraz w grze Argentyny. Ich rozgrywający Luciano De Cecco mając za siatką " ścianę" Brazylijczyków, tak rozrzuca piłki aby ją gubić - i robi to doskonale...Klasa Światowa!
Szkoda, że dali im tlen w trzecim secie...
Brazylia - Argentyna 3 - 2 ( 19:25, 21:25, 25:16, 25:21, 16:14)
10poniedziałek, 26, lipca 2021 16:56
CTP
"Iran też grał pierwszy raz na tej hali - żadne wytłumaczenie"
I w takich przypadkach najczęściej kończy się tiebreakiem a tam wiadomo: na dwoje babka wróżyła. Wink
11poniedziałek, 26, lipca 2021 20:32
Zgred Maruda
No nie CTP

...nie na dwoje babka wróżyła"...
Od podwójnych mistrzów świata wymaga się kiedy piłka kończąca jest w grze - to się ją kończy!
12środa, 28, lipca 2021 18:53
iocosus
Rosja w super formie rozbija Brazylię triumfującą miesiąc temu w VNL, niech Kanarki się cieszą że ledwo, ledwo rzutem na taśmę ograli Argentynę, która i tak zapewne odesłała do domu Francję - trzecią w Lidze Narodów. A co z nami, z ekipą pomiędzy Brazylią a Francją w czerwcu. 

Z Wenezuelą wygraliśmy planowo choć z potknięciem w trzecim secie. Po meczu z Włochami posłuchałem "Prawdy siatki" Marcina Lepy z Papą Drzyzgą i tam powiało chłodem, żeby nie powiedzieć że jest efekt mrożący między słowami. Papa powątpiewał w fizykę naszej kadry, choć pociesza że syn mu śle sms-a że na miejscu nie wygląda to tak źle jak w tv. Dla Marcina Lepy problemem z kolei jest głowa dźwigająca ciężar presji. Wolałbym żeby rację miał były siatkarz i trener bo chociaż samemu jest sceptykiem to uważam ze forma fizyczna do ćwierćfinału może pójść w górę, natomiast gdyby to dziennikarz trafił w sedno, to obciążenie psychiczne w ćwierćfinale będzie największe i jeżeli my go nie dźwigamy już teraz i dlatego jesteśmy spięci i nerwowi bez luzu, to trudno żeby to puściło w najważniejszym meczu Igrzysk, który urósł w naszej siatce do miana jakiejś wręcz mitycznej olimpijskiej ściany. Czy mecz z Wenezuelą coś wyjaśnił i zmienił? Zwycięstwo cieszy, zagadki chyba pozostają.
Zgredzie jaka jest "twoja" hierarchia na pozycji przyjmującego, taka aktualna - na dziś, bo dla mnie to wygląda następująco: Leon, Śliwka, Semeniuk, Kubiak i moim zdaniem sami sobie strzelamy samobója robiąc z Kubiego naszego męża opatrznościowego, bez którego charyzmy, mentalu tracimy połowę wartości. Po to chyba graliśmy różnymi ustawieniami na VNL żeby sobie udowodnić że na "jedną" szóstkę nie jesteśmy skazani i jak ktoś z niej wypada, to można go zastąpić, nawet jeżeli to jest kapitan. Mam wrażenie że my się sami dołujemy problemami Kubiego, powróci z formą super, jeżeli nie, to przestańmy się tym przejmować i dołować. 
Musimy mieć pewne przyjęcie, odrzuceni od siatki gramy Leonem z Kurkiem i chwała im za dyspozycję, ale z każdą  ekipą z sąsiedniej grupy w ćwierćfinale będziemy mieć problemy! Argentyna - czarny koń turnieju mogą zaszaleć i w ćwierćfinale, z Brazylią  przegraliśmy dwukrotnie w VNL, Rosja - na dziś dzieli i rządzi, wydaje się nie do zatrzymania, wypada mi że najlepiej by było trafić na USA, ale jak im siądzie zagrywka to i z nimi może być mega problem. Do tej pory za wszelką cenę chciałem uniknąć Brazylii, teraz kimś takim objawiają się Rosjanie. 
Przyzwyczajam się do myśli że naszym szóstkowym drugim przyjmującym w ćwierćfinale będzie Śliwka i nie ma co czekać na "salwatora Kubiaka"?
13środa, 28, lipca 2021 20:04
CTP
Ja to bardziej niż o formę naszych siatkarzy obawiam się pomysłów Heynena. Ok, kombinacje przy składach wyjściowych podczas VNL można mu wybaczyć, bo to nie była główna impreza na ten rok. Chociaż, po finale sam się zastanawiałem, czy tamten mecz mógłby wyglądać inaczej, gdyby Leon i reszta podstawowych siatkarzy grali więcej.
No ale dzisiaj to już przesadził. Ja rozumiem, że to tylko Wenezuela ale, kuźwa, to jest impreza docelowa! Niezależnie od przeciwnika! Już po 2 pierwszych setach było widać, że gramy bez Kaczmarka (miał coś ok. 40%) a Kurek zaczął się grzać dopiero w połowie 3 seta! I było widać, że w ogóle nie był przygotowany do tego meczu.
Iocosusie, powołujesz się na słowa "Lepki" o presji. Ja o głowy naszych siatkarzy się nie boję - Kurek z Kubiakiem, to są siatkarze klasy światowej i jak trzeba będzie, to pociągną zespół. Ja się najbardziej boję o mental naszego trenera, że jak przyjdzie co do czego, to, za przeproszeniem, obsra się jak Nawałka na Euro.
14środa, 28, lipca 2021 21:33
Zgred Maruda
CTP

Wyluzuj trochę z tą "paniką"...z punktu widzenia potrzeb mecz z Wenezuelą nie stanowił najmniejszego zagrożenia. Nie obraź się, ale mało znasz koloryt tzw. efektów ubocznych tej dyscypliny. Po dwóch setach w zmienionym składzie przy wynikach do 16 i 13 -tu, bez względu na krzyki i przemowy na odprawach siada koncentracja. To praca dla szerokiej gamy specjalistów od psychologii czy medycyny sportu, w temacie potyczek faworytów z autsajderami. Zgadnij dlaczego tak często stosowane jest to przysłowie siatkarskie o prowadzeniu 2-0 nawet z godnymi przeciwnikami(?) i przypomnij sobie ile razy padały na swoje nosy drużyny wygrywające pierwsze dwa sety(?)...
Heynen w trzecim secie brał pierwszy czas kiedy przewaga ambitnych Wenezuelczyków jeszcze wisiała bodaj na czterech punktach, a drugi na którym opierdolił mocno towarzystwo za chwilę kiedy uciekły jeszcze dwa punkty. Owszem Kaczmarek grał bardzo słabo na ataku, ale nawet z tak grającym Kaczmarkiem nie zakładał że mu się cała szóstka rozejdzie w pozerstwie. Miał w/g ciebie podgrzewać pierwsze strzelby na Wenezuelę ???
Skąd wiesz jakim planem obciążeń idą w treningu ludzie pierwszego składu kiedy z założenia zwalniają miejsca dla dublerów(?)...
Wiesz czym było wejście Kurka? Ostatecznym odstawieniem z przytupem Kaczmarka, którego powinien odesłać nawet do szatni. Heynen tego seta nie ratował.

Zasady tu na Igrzyskach są następujące w kolejności:
- wygrane mecze (!)
- punkty
- sety
-ratio

Iocosusie

Kubiak w formie jest tej drużynie potrzebny, Kubiak bez formy może zaburzyć pewność całego zespołu. Nie wiem jak ten uraz jest "prowadzony medycznie", może dzisiaj chcieli zobaczyć czy - zagra/dogra, czy - zagra/zejdzie...Dograł, parę razy klepnął, ale Drzyzga go bardzo oszczędzał. Pozostały dwa mecze grupowe - Japonia, Kanada, które spacerkami nie będą. Myślę, że właśnie w tych dwóch meczach wyjaśni się ewentualny stan zdrowia Kubiaka. Dodatkowo dobre zawody zagrał Semeniuk, którry wreszcie grając od początku mógł pokazać swoje walory. Do tej pory wchodził tylko zadaniowo z kwadratu rezerwowych i zaraz wracał. To siatkarz, który musi poczuć piłkę, poczuć atak, zagrywkę. I tu masz też moją odpowiedź...dla mnie jest przed Śliwką.

Zakładam w dwóch ostatnich meczach grupowych nasze wygrane, co da nam pierwsze miejsce, czyli wchodzimy na B4. W grupie B dzieją się hocki klocki, nie wiadomo czy Francja się wybroni, jeśli chcą to zrobić muszą połamać najpierw Rosją, potem Brazylię.
Argentyna ma łatwą Tunezję oraz na koniec USA. Ten mecz może być o 3 lub 4 miejsce, Amerykanie przed Argentyną mają Brazylię...Najlepiej w tabeli i w grze wygląda Rosja, która po Francji ma Tunezję. Natomiast Brazylia ma USA i Francję, która może być już po za Igrzyskami.
Wszystko wskazuje na to, że B4 będzie Argentyna lub USA, na tą chwilę dla mnie równorzędni jako ewentualni nasi rywale. Amerykanie mają więcej lepszych zmienników, Argentyna gra właściwie siedmioma, ośmioma ludźmi, ale grają z polotem i wyjście z grupy da im dodatkowego kopa, natomiast kiedyś odezwie się fizyczność...
Dziwi też postawa Brazylii, która jest zupełnie inna niż w VNL, słabsza, bez dynami, taka zgaszona. Ale doświadczenie chyba nie pozwoli im na jakiś duży kiks, tyle tylko, ze Rosji na pierwszym miejscu nie miną...
Następna kolejka bardzo ciekawa, będzie dużo więcej danych.
Dzisiejsze mecze opiszę spokojnie jutro.
15czwartek, 29, lipca 2021 07:24
iocosus
Zgredzie a nie uważasz że Śliwka z naszych przyjmujących ma właśnie najlepsze przyjęcie? Gdyby Zatorskiemu odpukać, zatem tylko hipotetycznie, ale gdyby naszemu libero coś się stało, to kto by go zastąpił? Moim zdaniem właśnie Śliwka. Dlatego Heynen zabrał go do Tokio, chociaż gra miękko w ataku, a jego kiwki, brudną siatkówkę mocno ograniczyły nowe przepisy. Wydaje mi się, że Zatorski z Śliwką w odbiorze kryją po 40% placu Leonowi pozostawiając tylko 20%. Semeniuk jest o niebo lepszy w ofensywie ale czy byłby równie efektywny w defensywie, utrzymałby przyjęcie. Śliwce w tym elemencie również zdarzają się błędy, ale może potrzeba mu właśnie powiedzieć, chłopie graj, nie przejmuj się, bo jesteś na placu niezastąpiony. 

Nie liczę na Olka w ofensywie, tu potrzebuje szybkich piłek zatem dobrego przyjęcia i rozegrania z alternatywami, obawiam się zacięcia naszych strzelb i tu widzę rolę Semeniuka skoro Kaczmarka mamy nieco "ugotowanego". Gdyby z Kurkiem się coś zadziało (ponownie oby tylko hipotetycznie) to szybciej bym na atak przestawił Leona i wpuścił Semeniuka na przyjęcie, niż rotował Kaczmarkiem. Tego zadaniowo wpuszczałbym tylko na zagrywkę i patrzył jak mu wychodzi, czy zaczyna funkcjonować czy też nie, to by stanowiło miarę powrotu do dyspozycji. 
16czwartek, 29, lipca 2021 10:59
CTP
Zgredzie, mnie najbardziej rozsierdziło to, że na parkiet wyszła jedna szóstka a rezerwowi byli kompletnie niegotowi do ewentualnej zmiany. Nie cierpię takiego podejścia, bo to oznacza brak szacunku dla przeciwnika: "ej, ogórki! opierdzielimy was w 3 setach rezerwową szóstką!". Jak z takim podejściem Heynen wyjdzie na Kanadę, to może dostać mocno po dupie i możemy nawet stracić 1 miejsce.
Pycha kroczy przed upadkiem.
17czwartek, 29, lipca 2021 13:33
Zgred Maruda
We wczorajszych meczach trochę ciekawych wyników padło, kilka drużyn schodziło z parkietów z uśmiechami, innym uśmiechy gasiły nerwy. I tak:

POLSKA - WENEZUELA 3:1 ( 25:16, 25:13, 18:25, 25:15)
urwać seta mistrzom świata co warto podkreślenia w świetnym stylu to radość dla naszych rywali. Dla nas nauka jak nie grać w meczach zapisanych w wygranych już przed rozpoczęciem.

KANADA - IRAN 3:0 ( 25:16, 25:20, 25:22)
wygląda na to, że Persowie przyjechali tu głównie na wojnę z nami i tak się poczuli silni że nie brali pod uwagę innych przeciwników. A Kanada od zawsze grała śmiało i nie jednym zespołom z tzw. topu stawiała opór. Na nich trzeba wychodzić z poważną dobrą koncentracją, ostatni mecz grają z nami a pewnie walki o czwórkę nie odpuszczą do końca.

JAPONIA - WŁOCHY 1:3 ( 20:25, 17:25, 25:23, 21:25)
Włosi wygrali atakiem i blokiem oraz dużą różnicą błędów własnych udziałem Japończyków.
Wszystko wskazuje na to, że w czwórce będą.

USA - TUNEZJA 3:1 ( 25:14, 23:25, 25:14, 25:23)
Amerykanie podobnie jak my chcieli na spokoju, a wyszło im nerwowo o czym świadczy rezultat czwartego seta.

ARGENTYNA - FRANCJA 3:2 ( 23:25, 25:17, 25:20, 15:25, 15:13)
Największa niespodzianka i największe rozczarowanie ( jak dotąd) tak można ocenić te dwie drużyny. Argentyńczycy bardzo waleczni, ambitni z dobrą i bardzo dobrą techniką w każdym meczu pokazywali swój charakter. Przypominają mi stylem gry Słoweńców. Nie tylko stylem gry, ale i dość ubogą kadrą zmienników co może dać o sobie znać w dalszej części turnieju, oczywiście jeśli tam awansują. Szansę mają gdyż po drużynie Francji widać, że w środku coś nie gra...i są na dobrej drodze do wcześniejszych wakacji.

BRAZYLIA - ROSJA 0:3 ( 22:25, 20:25, 20:25)
Starcie wielkich w którym wielcy byli tylko jedni...na VNL wydawało się że Brazylijczycy są już na swoim magicznym szczycie biorąc pod uwagę dynamikę i moc połączoną z energią. Tu na Igrzyskach wygląda jakby stracili właśnie te atuty. Kto wie, czy za wcześnie nie złapali szczytu formy, właśnie teraz wygubiając swoje parametry, co dość wyraźnie widać po ich liderach. Oczywiście za wcześnie aby forować pewne oceny, ale nawet po ich mimikach na zbliżeniach widać brak świeżości i niepewność. Zmiany, które mają w swoim arsenale także zagubione w reakcjach, ciekawe co się wydarzy dalej...
Za to Rosja (wiadomo pod jaką flagą) wręcz odwrotnie, jakby ich zaprogramowali na efekt. Ciągną dwoma liderami na ataku, a reszta drużyny właściwie bezbłędna co raczej do nich nie podobne...Być może trafili aż(!) taki swój dzień przy słabościach Brazylijczyków, który trudno będzie do powtórzenia...ale trzeba przyznać, że na teraz grają najlepszą siatkówkę.

Iocosusie

Zakładanie podmian pod ewentualną kontuzję libero właściwie nie ma sensu. Bez względu kto wchodzi w zastępstwie i tak nie ma szans na podobną/zbliżoną grę, właściwą jej specyfikę. W 2006 roku Polacy po spektakularnym pojedynku z Rosją przegrywając 0:2 wyrwali mecz ( znowu dwa - zero...) i wygrywając 3:2 weszli na drogę ku finałowi z Brazylią, tą wielką Brazylią.
W meczu finałowym kontuzji doznał nasz libero Gacek, którego zastąpił Bąkiewicz, zmiana ustawienia, synergii gry, przyzwyczajeń itd spowodowało szybkie 3:0 dla Brazylii w setach 25:12, 25:22, 25:17
Nie da się bez uszczerbku na poziomie grania zastąpić pozycję libero, jest to niewykonalne...Dlatego nie ma co dywagować, trzeba relatywnie ocenić przydatność Sliwki i Semeniuka we wszystkich aspektach gry. Wchodzimy za moment w taki etap turnieju w którym będzie liczyć się siła...Jak sam piszesz, Semeniuk jest zdecydowanie lepszy w ataku plus z za trzeciego metra. Leworęczność Śliwki jest atutem w umiejętności obijania bloku przy samej antence ( piłki dociągnięte maksymalnie), tylko czy Śliwka jest takim asem obijania(?) Zagrywka zakładając że obaj się wpasują lepszą ma Semeniuk.
Pozostały dwa mecze w grupie. Wszystko zależy od sytuacji z Kubiakiem, moim zdaniem w szóstce musi grać siatkarz zdrowy ( w pełni sił i przygotowany na obciążenia).
Skład na Japonię pewnie dużo wyjaśni - zobaczymy.
Gdyby tfuuuuuuuu...odpukać coś się stało z Kurkiem, nawet nie podejmuję się oceny...nie widziałem Leona na prawym ataku, to specyficzna pozycja, ciągła koordynacja wyskoku z linią trzeciego metra wymaga ogrania i doświadczenia. Wolę nie zakładać podmian!

CTP
Nie bój się, na resztę grania już nie wyjdą jak na spacer...SpokojnieWink
18czwartek, 29, lipca 2021 18:27
iocosus
Wszystko dobrze tylko, że ja drapię się w głowę i zachodzę czym kierował i kieruje się w swoich decyzjach Heynen. Mógł postawić na bardziej zdecydowanych i twardych na siatce Szalpuka, Bednorza nawet Kwolka, a wybrał Olka który gdy ma szybką piłkę i pojedyńczy lub lotny blok to szafa gra, raczej nie zawodzi, ale gdy piłka jest już nieco gorzej dograna lub sytuacyjna, ale i tak jest nad siatką do uderzenia, to gdy chyba wszyscy albo większość z nas prze ekranem TV krzyczy wal, to Olek piłeczkę plasuje i gdy ona albo dotknie parkiet to kamień z serca kibica spada, albo gdy jest podbijana to na usta cisną się słowa nie do powtórzenia. A gdy w końcu na podwójnym bloku Olek zdecyduje się mocno uderzyć, to wpada jak śliwka w kompot i ponownie jest zawód i rozczarowanie. Tak to wyglądało choćby z Iranem. 
A jednak dla Heynena gdy nie może skorzystać z Kubiaka Olek Śliwka jest siatkarzem podstawowym i do Tokio zabrał go choć miał innych przyjmujących potrafiących wbijać gwoździe w parkiet. 
Czyli jest mu do czegoś potrzebny? 
Bawi mnie jak Heynena "podgryza krytyką" Papa Drzyzga, choć akurat ten ostatnio wydaje się wpatrzony w jego syna jak w obrazek, a ekspert za prorodzinną stronniczość jest hejtowany, zatem z trenera powinien być teraz  zadowolony, a nie jest, wyraża wątpliwości. Ale nawet Grande Papa choć szpileczki wbija to przecież Heynena docenia i raczej dowodzi że trenerskim Picassem idącym na improwizację nie jest, a wręcz przeciwnie ma przygotowane skrupulatnie "rzemieślnicze" plany gry. Wychodzi na to, że zgodnie z nimi gdy brak Kubiego to Śliwka zespołowi jest niezbędny!? No i samemu taką metodologię  staram się rozgryźć.
Zresztą przez to "trenerskie rzemiosło" Heynena w sytuacji krytycznej Leon na ataku z Semeniukiem i Śliwką na przyjęciu to raczej moje kibicowskie pobożne życzenia. Podejrzewam że tylko Kaczmarek jest rozważany jako alternatywa dla Kurka. No i tu przyznaję że wolałbym trenera z duszą Picassa, pamiętam wywiad w którym Wilfredo mówił że grywał na ataku i jest do tego gotowy, gdyby była taka potrzeba, no i skoro Muserski mógł być atakującym w 2012 roku, to dlaczego Leon by się nie sprawdził. Ale do takich roszad potrzeba Alekny albo innego szalonego improwizatora.
Zatem zgoda Zgredzie nie zakładajmy lepiej takich podmian, oby nasze strzelby nie zawodziły aż do złotego finału. 
19czwartek, 29, lipca 2021 20:50
Zgred Maruda
Szalpuk z Kwolkiem po słabszym sezonie ligowym wypadli na wstępnej selekcji. Bednorz natomiast dostawał szanse w VNL, z których co było widać nie skorzystał grając źle bądź jeszcze słabiej i w ataku i na przyjęciu. Trudno się dziwić Heynenowi, Kubiak był po za selekcją, a Śliwka i Semeniuk pokazali się z dobrej strony. Tu, moim zdaniem wyszła pryncypialność Belga - wybrał tych którzy prezentowali lepszą formę.

Iocosusie
Ty piszesz o jakimś tfuuuu...ewentualnym dramacie w którym trzeba przestawiać ludzi i system gry, chcąc doszukiwać się w tym magii, czy piękna improwizacji...Nie daj Boże aby Heynen był zmuszony "malować Takie obrazy"...Daj już spokój z tymi czarnymi fikołkami, bądź tam sobie jak zwykle "pesymistą z wyboru" bo jak sam podkreślasz z kibicowaniem idziesz na obrócenia znaczeń Wink
A co do Alekny, on nie był zmuszany sytuacją do takiej zmiany. Miał wiedzę że Muserski pół kariery albo i lepiej grał na ataku zanim usadowił się w środku. Dodatkowo mierzy sobie 218 cm co stanowi dość znaczną różnicę w porównaniu z Leonem...Zmianę wykonał na tie-break czym zaskoczył Brazylijczyków i... namalował obraz w złotym kolorze.
20czwartek, 29, lipca 2021 23:20
iocosus
Zgredzie mnie tylko prześladuje wspomnienie Pucharu Świata z 2015 roku, w którym Kurek przez cały turniej grał świetnie, ciągnął zespół, a tylko w ostatnim meczu z Włochami nieco się zaciął w kluczowych momentach, inni ciężaru też nie udźwignęli i wówczas tym jedynym przegranym meczem po prawdzie zawaliliśmy turniej. Dobrze jest mieć plan B i C.
Ale kończę temat bo jeszcze wyjdzie że ptfu, ptfu wykrakałem i cała wina spadnie na mnie. 
21piątek, 30, lipca 2021 09:11
Zgred Maruda
Teraz tak na szybko, jeżeli Drzyzga chciał zrobić na siłę z Kurka "mistrza ligi japońskiej" - to odniósł wręcz przeciwny efekt. Graniem w ważnych akcjach Kurkiem do urzygu zrobił z siebie "mistrza trzepaka"...Tak się nie gra!

edit:
Zupełnie tego nie rozumiem, widząc że Kurek nie wszedł dobrze w ten mecz, ma zły dzień właściwie we wszystkich aspektach gry z uporem maniaka forsuje go w ataku, mając niejednokrotnie trzy, a często dwie inne opcje...(?) Ten się męczy, jest łapany na blok, Japończycy prawie w ciemno idą pod niego, a ...Drzyzga dalej go miele...Zagrywka mu nie siedzi, a każdy wyłapany atak powoduje większy poziom frustracji. Dla mnie dziwne.
Leon strzela dobrze, środek skacze w tempo, są dobre zmiany środkowych aby utrzymać wszystkich w grze, a nasz rozgrywający gra "debla"...
Jest niepisana zasada, pod ważne punkty gra się tymi ludźmi którym piłka pomaga, a nie przeszkadza i strefami które punktowały. Przełamywanie pomyłek jest ważne, ale nie można tego nadużywać...Japończycy tego nie wykorzystali, lepsi z pewnością zrobią z takiego prowadzenia gry użytek.
Bardzo dobrze Leon i środek, Śliwka zaczyna się czuć pewniej, Kubiak w dresie w kwadracie.

POLSKA - JAPONIA 3:0 (25:22, 25:21, 26:24)

Polska: Kochanowski, Kurek, Leon, Bieniek, Drzyzga, Śliwka, Zatorki (libero) oraz Nowakowski, Kaczmarek, Semeniuk, Łomacz

Japonia: Onodera, Sekita, Ishikawa, Yamauchi, Yamauchi, Takahashi, Yamamoto (libero) oraz Takanashi, Shimizu, Haku Ri

Niedziela pokaże czy idziemy progresem, oraz czy historię z bardzo wczesną porą spotkań mamy przerobioną pod kontrolą. Rywal bardzo trudny w grze, bezkompromisowy, grający siatkówkę na dobrym poziomie. Po wynikach w Tokio widać że są należycie przygotowani, ambitni, więc walki o pierwsze miejsce w grupie z całą pewnością nam nie odpuszczą.
Sprawdzian także naszej psychiki, koncentracji i formy, ponieważ już tym meczem wchodzimy w etap o "dwa piętra wyżej"...
22piątek, 30, lipca 2021 19:42
CTP
Aż sobie obejrzałem ten mecz z odtworzenia, żeby zobaczyć, co tak zdenerwowało naszego Zgreda. Smile Czyżby chodziło ci o końcówkę 3 seta, gdzie mieliśmy 3 czyste piłki meczowe w górze? No nie wiem, akcje były tak szybkie, że być może Fabian nie za bardzo mógł ogarnąć sytuację na boisku i wybierał najprostsze rozwiązania.
Faktem jest, że nie mieliśmy w tym meczu zagrywki - nawet Drzyzga nie mógł się wstrzelić. Wydaje mi się, że trochę szkód narobił Heynen tymi zmianami Bieniuk vs Nowakowski, czego ja kompletnie nie rozumiałem i chyba w końcówce Bieniukowi właśnie zabrakło tego meczowego rytmu. Ale z takimi problemami odprawić gospodarza 3 setami, to musi budzić szacunek.
3 pkt zarobione, pozycja lidera utrzymana i, poprawcie mnie, jeśli się walnąłem w obliczeniach, ale z Kanadą wystarczą nam chyba 2 sety (a nie wygrana jak mówili komentatorzy). Włosi raczej na pewno wygrają 3:0 z Wenezuelą, co da im 11 pkt i ratio 12/7 (1,72). A jeśli my nawet przegramy w tiebreaku, to będziemy mieli również 11pkt i ratio 13/7 (1,86).
23piątek, 30, lipca 2021 20:06
Zgred Maruda
Oj CTP

Słabo z tym oglądemWink
Kurek 23/9 w ataku 39%
Leon 22/13 w ataku 59%
Śliwka 22/13 w ataku 59%

ściągawka oficjalna:
http://www.fivb.org/vis2009/getdocument.asmx?no=256319034

..."nawet przegramy" - słowo klucz - poczytaj zasady o których pisałem...
24piątek, 30, lipca 2021 21:16
CTP
"Kurek 23/9 w ataku 39%"
Przy (tylko) 7 blokach Japończyków. Wydaje mi się, że go po prostu podbijali, co w ich przypadku chyba nie było dziwne, skoro go doskonale znają. No ale my chyba byliśmy przygotowani na taki scenariusz, skoro 3 sety graliśmy praktycznie punkt za punkt i te 14 nieskończonych ataków raczej nie wpłynęło na końcowy rezultat.

"poczytaj zasady o których pisałem"
Nie chce mi się googlać ale domyślam się, że przy równej liczbie pkt liczy się liczba meczów wygranych vs przegranych, tak? A dopiero potem ratio setów?
25sobota, 31, lipca 2021 16:26
Zgred Maruda
CTP
Wybacz kilka słów prawdy, wymiana poglądów, ocen powinna wymagać pewnej znajomości choćby zasad danej gry. Niechęć do googlowania rozumiem, wyliczanki matematyczne także. Tylko wpadanie z uwagami bez ogarnięcia szczegółów jest marne...
Z założenia mam gdzieś Twoją znajomość siatkówki, zwyczajnie po kilku zdaniach widać, żeś
zwyczajny klakier oglądacz. I chwała Ci za to, tylko za szczegóły nie bierz się aż taką siłą przekazu, której nawet zrozumienia nie potrafisz nadać...
Wybij się ponad przeciętność, zadbaj o poprawność założeń, sprawdź! Słuchając przekazy różnych stacji tv/radiowych możesz pozostać w niewiedzy...tam występują "tacy" głoszący do mikrofonów.

Bardzo żałuję, że nie ma z nami @Sektora (pozdrawiam), widać poważne sprawy wzięły górę nad sportem. Być może obdarzyłby Ciebie większym rozumieniem, ja mając swoje lata - nie muszę...
26sobota, 31, lipca 2021 17:17
Zgred Maruda
Grupa B
Zaczęło się takie "tarcie" że aż drzazgi lecą. Czy można było zakładać że Francja się obudzi - oczywiście. Czy można było zakładać "pewną lekkość" Rosji - oczywiście.
Sammalvuo młody trener Rosjan słusznie olał wygrywanie na siłę z Francuzami...Doskonale wie, że w ostatniej kolejce Francuzi chcąc istnieć dalej muszą "wykrwawić" Brazylię...
Ależ piękny układ na spoczynku w meczu Rosja - Tunezja. Ok. Rozdaje karty, więc układa sens pod swój zespół patrząc na wyniki. A te- hmmm....
Brazylia wygrywając z Francją wyrzuca ją z turnieju , ponieważ mecz USA z Argentyną ktoś wygrać musi ( CTP śledź na bieżąco) , a to z kolei pytanie dla nas istotne?
Wygrywająca Francja idzie w "losowane kulki" z Brazylią, czekając na wynik USA -Argentyna ustawiony na koniec dnia.

Teraz grupa A
Godzina 9 rano mecz...od 2012 i 2016 - jakieś wstawanie przed 6 -stą rano...i w czambuł.
Nie tacy ludzie polegli...
Był czas, aby się z taką postawą uporać, może się udało(?) takie są zapewnienia.
Kanada stanie równo do boju, mają ranne doświadczenia, nie schylą głowy.
Wykreowanie punktującego ataku przez Drzyzgę będzie kluczem, zakładając tylko dobre przyjęcie musi utrzymać w grze lidera, odwracając od niego uwagę w ważnych akcjach ( gubienie bloku). Nasza zagrywka musi(!) odrzucać śmiałość Kanadyjczyków pod nasz blok w ich akcjach, który moim skromnym zdaniem - wygra ten mecz...

Scenariusz, który także trzeba zakładać sprawi, że wpadniemy do maszyny losującej kulki...przegrywając z Kanadą ( z Kanadą) ...oby nie.

Aha - mecz w Ćwierćfinale zakładając A1- także o 9 -tej rano. Budźcie się Narody!
27niedziela, 01, sierpnia 2021 02:30
Zgred Maruda
Dzień dobry...

Zaczęli na takiej wk....e że aż miło. Jeśli utrzymają to w trzech setach będzie super.

Z punktu widzenia siatkarskiego rzemiosła mecz właściwie wzorcowy. Zagrywka i blok czyli dwa elementy które budują dobrą grę. Górując blokiem (w tym meczu 13/4), kiedy piłka wraca z szybkością w pierwszy, drugi metr wybija się chęci gry rywalom. Kierowana mocna zagrywka nie pozwala na przyspieszanie gry przeciwnikom, którzy muszą ogrywać skrzydła, niejednokrotnie pod nasz potrójny blok.
Wejście w mecz z taką koncentracją, energią nie pozwoliło Kanadyjczykom nawet na chwilę przejąć inicjatywy. Nawet w trzecim, dość wyrównanym secie, Leon przerwał dwu punktową przewagę rywali asami z za linii. Efekt( przy 19:21) mrożący, podobny jak przy mocnych blokach, oni stają, my zamykamy seta.

POLSKA - KANADA 3 : 0 ( 25:15, 25:21, 25:16)

Polska: Drzyzga, Kubiak, Kochanowski, Kurek, Leon, Bieniek oraz Zatorski (l), Semeniuk, Kaczmarek

Kanada: Sanders, N. Hoag, Van Berkel, Vernon-Evans, Perrin, Vigrass oraz Bann (l)

Heynen odrobił lekcję z porannych zajęć, bardzo wczesna pora grania już nie była nam obca, została przyswojona należycie tym bardziej, że jako pierwsi zagramy we wtorek poranny ćwierćfinał.
Jeszcze jedno, co można było dostrzec oglądając naszą grę. W porównaniu do poprzednich meczów rośnie dynamika naszych siatkarzy. Akcje ofensywne i obronne prowadzone są na szybszych poziomach, co pozwala wierzyć że idziemy w górę z fizycznością/lekkością/dynamiką. Wygląda więc na to, że rozpisane w przygotowaniach obciążenia utrwalane pod konkretny czasookres - przynoszą pozytywne rezultaty. Tak trzymać!
28niedziela, 01, sierpnia 2021 08:40
iocosus
Brazylia - Francja 3:2 (25:22, 37:39, 25:17, 21:25, 20:18) - mhm, gra fair play, czy układ i kombinacja!!!??? W każdym razie Papa Drzyzga, Lepka i Tomasz Swędrowski zapewne tylko się uśmiechają pod nosem, fakt że rozważali ten wynik jako najbardziej prawdopodobny.
Zgredzie a Twoje zdanie w tym temacie?
Dla mnie format turnieju olimpijskiego w siatce jest pogibany, jasne są ograniczenia ale mimo wszystko 16 drużyn i podział na cztery grupy, później dwie czterozespołowe, półfinały na krzyż i wszystko jasne bez układów i kombinacji.
W każdym razie możemy tak czy siak zacząć rozważania o tych Francuzach w Tokio, dobrze, źle że to właśnie na nich wpadniemy w jednym z dwóch najważniejszym meczów naszych siatkarzy od pięciu lat? (ten drugi z najważniejszych w pięciolatce to finał WM)
29niedziela, 01, sierpnia 2021 17:48
iocosus
Hi, hi, ale dowcip, Argentyna wyrzuciła właśnie USA z ćwierćfinałów. Brak słów.
30niedziela, 01, sierpnia 2021 19:28
Zgred Maruda
Iocosusie

hmmm...za rękę nikt nikogo nie złapał, ale jest jeden szczegół, po zakończeniu turnieju w Tokio reprezentację Francji obejmie Papa Rezende...mógł za pomocą syna delikatnie zaproponować aby swoim nowym podopiecznym dużej krzywdy nie robić. Brazylia na wygranie grupy szans nie miała, więc "wilk syty i kogucik cały"...Jednak 90% roboty zrobili sami Francuzi wygrywając z Rosją za trzy punkty.

Patrzę sobie w terminarz gier które za nami w obu grupach i wychodzi na to, że Francuzi nie grali tak wcześnie. Jedynie dzisiejszy mecz o 11,00 czasu tokijskiego, resztę głównie późno wieczorem i raz popołudniu. Oni do najbardziej zdyscyplinowanych nie należą...a sen 3 sierpnia będzie krótki. Niby szczegół, ale...zobaczymy. Jeżeli zagramy z nimi na podobnym poziomie jak dzisiaj z Kanadą, to raczej żadna pora nie zrobi różnicy.

Argentyna gdyby dobrze rozebrać ich wszystkie potyczki gra naprawdę dobrze. Olali Tunezję i stracili jeden punkt więcej, ale z formą trafili. Przegrali za 3 pkt z Rosją, ale szarpali się z Brazylią w pięciu setach i mieli swoje piłki na wygraną. Szarpali się z Francją też w pięciu setach i to wygrali. Dzisiaj mieli trzy punktowy musik z USA i zrobili trzy zero.
Ja ich grę lubię oglądać, grają dynamiczną, szybką siatkówkę i nie pękają przed potencjalnie lepszymi rywalami, no i w 2014 roku dzięki nomen omen pokonaniu USA utrzymali nas w turnieju MŚ.
USA zaczęli mocno z Francją, z mocno zastałą Francją i z każdym meczem o "piętro niżej"...nie licząc Tunezji przegrali z Rosją, Brazylią i dziś z Argentyną - ze wszystkimi za zero w punktach. Te osiem porażek w VNL nie było bez przyczyny, starsi liderzy z Andersonem, Holtem czy Smithem już bez werwy, Sander po kontuzji. Chyba czeka ich przebudowa składu i nowe wyzwania, gdyż dla nich w systemach szkolenia Igrzyska Olimpijskie są na pierwszym miejscu.
31poniedziałek, 02, sierpnia 2021 17:09
Zgred Maruda
Czniać tam ich wszystkich...przesunęli godzinę meczu. Gdzie jakieś odniesienie spaślaków i kilometrożerców z PZPS...choćby słowo, kilka zdań. Ino czasu brak, ekipa na zakupach po sklepach lata i nie w głowie im jakieś pisma...żenada! Przecież nie jest możliwym aby Francja grała o tej samej godzinie w piłkę ręczną i w siatkówkę...No to- się zdarzyć nie może.

No nic, jeszcze bardziej powinno nas to zmotywować. W otwartych tekstach mówili o ćwierćfinale, o traumie na przestrzeni wielu lat. Mają przed sobą przeciwnika którego znają w rozpisaniu i z doświadczeń klubowych. Trzeba potwierdzić sens tej "wycieczki" do Tokio, a czy rano, czy wieczorem...nieważne.
32wtorek, 03, sierpnia 2021 14:13
Zgred Maruda
No proszę, Argentyńczycy spakowali walizki Amerykanom, spakowali walizki także Włochom.

WŁOCHY - ARGENTYNA 2 : 3 (25:21, 23:25, 22:25, 25:14, 12:15)

Włochy: Giannelli, Zajcew, Juantorena, Michieletto, Galassi, Anzani, Colaci (libero) oraz Kovar, Sbertoli, Lavia, Vettori, Piano.

Argentyna: Conte, De Cecco, Sole, Lima, Loser, Palacios, Danani (libero) oraz Ramos, Sanchez, Poglajen, Pereyra, Mendez.

Czekają zatem na...no właśnie(?)
Jakoś nerw mnie nie dopada, znamy Francję, oni znają nas. Dyspozycja dnia, odporność psychiczna i co ważne brak reakcji na prowokacje...Ngapeth będzie szukał Kubiaka w zaczepkach...oddać mu blokiem z głębokim spojrzeniem w oczy.
33wtorek, 03, sierpnia 2021 17:25
CTP
Jak mawia klasyk: i wsio.
Nie oglądałem tego meczu, mimo, że jak najbardziej mogłem. Nie oglądałem, bo wiedziałem jak się skończy. Z jednego powodu: finał VNL z Brazylią. W tamtym meczu po prostu nie istnieliśmy mentalnie a Brazylijczycy się z nami bawili. Po tamtym meczu straciłem zaufanie do tej kadry, że w momentach kryzysowych nie będzie się poddawać.
Pewnie będą mówić i pisać o jakiejś klątwie ale ja w żadne klątwy nie wierzę. Jeśli my pękamy z taką Wenezuelą i oddajemy im seta bez walki, to o czym my mówimy i gdzie my się pchamy?
Szkoda mi Kurka i Kubiaka, bo zakończą kariery bez olimpijskiego medalu. Nie szkoda mi Heynena i bardzo dobrze, że się z nim żegnamy. Starczy tych jego eksperymentów.
34wtorek, 03, sierpnia 2021 19:41
iocosus
Jeżeli na meczu siatkarzy naszych notabli PKOL reprezentuje takie indywiduum jak nijaki Czarnecki i on w razie zwycięstwa miałby dumnie wypinać pierś do przodu i puszyć się w tym Tokio potencjalnymi siatkarskimi sukcesami, to my jako nacja nie zasługujemy na glorię i chwałę.  ***** ***

Siatkarzom po kibicowsku dziękuję i współczuję, nigdy chyba na Igrzyskach w sportach drużynowych nie byliśmy takim faworytem do medalu, chyba też z Leonem i z mistrzami świata z 2014 i z 2018 roku nigdy wcześniej nie mieliśmy tak silnej personalnie kadry i z tego powodu ta przegrana boli przynajmniej mnie  bardziej niż te poprzednie ćwierćfinałowe. 
Jest zawód, rozczarowanie, chyba trochę posmakowaliśmy kibicowskiego chleba z gatunku przeżywania goryczy porażki faworyta, niczym onegdaj kibic Brazylii po przegranej z Urugwajem na Maracanie, lub kibic Portugalii znoszący triumf Greków na Euro 2004. No cóż, smutno. Analizy później.
35wtorek, 03, sierpnia 2021 22:39
Senator
Smutno bardzo smutno . Francuzi którzy wyczołgali się z grupy . No nie mogę . Siatkówka to głowa , widać to dziś wyraźnie .
36środa, 04, sierpnia 2021 12:11
Zgred Maruda
..."Smutno bardzo smutno"

Przegrać ktoś musiał, aby ktoś mógł wygrać...mało to odkrywcze, ale obie pary półfinałowe tworzą drużyny grupy B (!) a to jest bardzo wymowne. Tam się grało na poważnie, pięciosetowe mecze o wszystko, u nas w zasadzie była "zabawa"...

Tak jak napisał iocosus - na analizy przyjdzie czas.

Polska – Francja 2:3 (25:21, 22:25, 25:21, 21:25, 9:15)

Polska: Bartosz Kurek, Wilfredo Leon, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (L) – Łukasz Kaczmarek, Kamil Semeniuk, Piotr Nowakowski, Aleksander Śliwka

Francja: Barthélémy Chinenyeze, Earvin Ngapeth, Benjamin Toniutti, Jean Patry, Trevor Clevenot, Nicolas Le Goff, Jenia Grebennikov (L) – Stephae Boyer, Antoine Brizard, Yacine Louati, Kevin Tillie
37środa, 04, sierpnia 2021 15:41
CTP
"na analizy przyjdzie czas"
A cóż wy chcecie analizować jak już dawno ten mecz został przeanalizowany przez mądrzejszych od nas? Przyczyna porażki jest już znana: z każdym setem Drzyzga przestawał rozgrywać a zaczynał wystawiać. Z każdym setem zaczynaliśmy grać coraz bardziej prostą siatkówkę: albo Kurek albo Leon. A w końcówce czwartego i w tiebreaku, to już był tylko Leon.

Tak jak się obawiałem przed tym meczem, Heynen obsrał się jak Nawałka na Euro i bał się wprowadzić Łomacza, bo pan Drzyzga by się obraził a "Papa" już by Vitalowi więcej ręki nie podał.
38środa, 04, sierpnia 2021 20:07
iocosus
No nie! Akurat pitolnicy czyli my kibice analizy mądrzejszych od siebie to mamy w poważaniu, to znaczy każdy z nas ma własną prawdę, rację, słuszność i po swojemu stara się zinterpretować to co się wydarzyło, znaleźć przyczyny zwycięstw lub porażek. I chyba nie ma w tym aż tak wiele złego, gdyby było inaczej to c-L by nie powstała, "zła krew" gotuje się wówczas, gdy tylko te "nasze prawdy objawiane" traktujemy jako najmojsze, najprawdziwsze i jako jedyne obowiązujące.

"Z każdym setem zaczynaliśmy grać coraz bardziej prostą siatkówkę" to opis sytuacji, a mnie interesuje odpowiedź na pytanie dlaczego do tego doszło? Jeżeli pitolniczo mamy się bawić w próby analiz, to przede wszystkim powinniśmy starać się oddzielić emocje, bo z nimi to już nie będą "analizy", a erupcje albo euforii albo frustracji, po dniu wczorajszym dla kibica siatki pozostaje to drugie.
Osobiście to powinienem jeszcze ochłonąć, bo cały czas wkurzenie mnie trzyma, zatem jest ryzyko że nic rozsądnego nie napiszę. Ale niech będzie, że z tym zastrzeżeniem, trochę własnej złej krwi upuszczę. 
Dlaczego przegraliśmy jeden z dwóch najważniejszych meczów pięciolatki? Ponieważ Kubi się albo nie w pełni wykurował, albo był zdrowy za to bez formy na twarde granie w olimpijskim ćwierćfinale i musiał zostać zmieniony. Ponieważ ani Śliwka, ani Semeniuk nie udźwignęli roli zmiennika i pozostaliśmy w meczu na siatce bez jednego skrzydła. Ponieważ zagrywką nie byliśmy w stanie utrudnić Francuzom rozegrania do tego stopnia żeby nasz blok był skuteczny, w tym elemencie okazywaliśmy się bezbronni, łatwo mijani lub obijani. Ponieważ nasi środkowi w ofensywie mieli problemy z skończeniem ataku. Ponieważ nasz rozgrywający wobec powyższego redukował grę rozprowadzając piłkę albo do Kurka, albo do Leona. Oprócz Zatorskiego w obronie to były jedyne elementy układanki, które w tym meczu nie zawiodły. Ponieważ od stanu 7:4 dla nas w czwartym secie, gdy Francuzi złapali nas w jednym ustawieniu i wyszli na prowadzenie, to oni od tego momentu złapali wiatr w żagle, grali co raz pewniej i śmielej wierząc w własną wygraną, gdy my z obawą porażki całą nadzieję zaczęliśmy pokładać w Kurku i w Leonie, a z czasem już tylko w tym drugim. Na Francuzów mimo świetnej dyspozycji Wilfredo to było za mało. Dlatego przegraliśmy, tylko że to jest opis tego, co nam było dane zobaczyć, natomiast dlaczego obraz tego meczu był taki a nie inny? 

Jestem wkurzony, teraz "wszyscy" mówią że ten mecz przegraliśmy w głowach i ja się z tym zgadzam, tylko dlaczego właśnie "głowa" zawiodła rozgrywającego dwukrotnego mistrza świata, dlaczego zawiedli ci którzy w maju zdobyli Ligę Mistrzów, dlaczego problemy z "głową" dotknęły 33 lub 27-letniego środkowego - doświadczonych wyjadaczy, najmłodszy z nich 24-latek już też niejednego siatkarskiego pieca doświadczył. Teraz od czwartego seta dlaczego wszyscy z nich grali z obawą żeby nie przegrać, a nie po to żeby wygrać?
Odpowiedzi może być wiele, mam jedną własną, subiektywną. Daliśmy tyłka, bo nastawiliśmy się że zbawieniem tej kadry jest Michał Kubiak. On miał być kluczową postacią, bez której ta kadra nie istniała, tak począwszy od Heynena, a kończąc na telewizyjnym komentatorze Tomku Swędrowskim "wszyscy" dowodzili. No i okazuje się że "wszyscy" mieli rację, bez Michała Kubiaka, bez mentalnego przywódcy ta kadra nie zaistniała. Tylko czy aby nie okazało się że  czekaliśmy na Godota?
Okazuje się że w Polsce oprócz "Salwatora Michała" i pomijając kubański  geniusz Wilfredo Leona, to my nie dysponujemy ani jednym przyjmującym gotowym na Igrzyskach grać twarde mecze punkt za punkt bez drgnięcia ręki? Taka jest faktycznie prawda? Moim zdaniem to fałsz, tylko że zamiast czekać na powrót Kubiego, trzeba było wyselekcjonować przyjmującego do pierwszej szóstki i na niego zdecydowanie postawić. Jeżeli Kubi był dla kadry nieodzowny, to w obliczu jego problemów zdrowotnych moim zdaniem należało mu przypisać rolę zadaniowca wchodzącego na parkiet choćby przy problemach z przyjęciem, natomiast w pierwszej szóstce, w podstawowym składzie, trzeba było ogrywać kogoś innego. Tymczasem Heynen zrobił coś odwrotnego, Śliwka z Semeniukiem byli z założenia doraźnymi zmiennikami, a na Kubiego czekaliśmy w podstawie. Miałem nadzieję że Belg koniec końców zdecydował się na Śliwkę tylko że zamiast łapać pewność gry w meczu z Kanadą, to Olek usiadł na ławce, a Kubiemu minuty na parkiecie i tak nie pomogły. Zresztą Wilfredo złapał w Tokio bardzo dobrą formę, nie odstawał w przyjęciu i być może w takiej sytuacji mógłby w wyjściowym składzie sprawdzić się również Kamil Semeniuk dużo bardziej zdecydowany w ataku niż Olek. Nie wiemy i tego nigdy się już nie dowiemy, w każdym razie u mnie jest przekonanie że trener popełnił błąd. 
Gwoli wyjaśnienia, żadnej winy nie przypisuję Kubiemu, to trener powinien podjąć odważne ale i zdecydowane decyzje. Pan Michał na VNL szukał formy, niby już ją odzyskiwał, ale później na Memoriale Wagnera coś chyba również ze zdrowiem zaszwankowało, niby to była tylko podwinięta noga, ale do Tokio nasz kapitan w pełni sił i zdrowia nie przyjechał. To fakt. 
W meczu z Francją nasz kapitan, mentalny przywódca, musiał zejść z parkietu ponieważ nie dawał rady. Pierwszy z elementów, który usunięty rozpoczął rozsypywanie się puzzli. Od niego uzależnialiśmy mental drużyny i tego niestety zabrakło. 
39czwartek, 05, sierpnia 2021 00:41
Senator
Smutno bardzo smutno . Francuzi którzy wyczołgali się z grupy . No nie mogę . Siatkówka to głowa , widać to dziś wyraźnie .
40czwartek, 05, sierpnia 2021 17:09
Zgred Maruda
Dziękuję - iocosusowi - pierwszy okiełznał swoje emocje- ja się jeszcze gubię w analizach...
Aby zrozumieć pewne to/ co nie wyszło, wracam do szczegółów MŚ z 2014. Istotą takiej gry z atakiem na prawym skrzydle /druga linia był (wtedy Wlazły), jednak wartością równoważną był lewy atak z przyjęciem i tu ciągnął lejce Winiarski(!) Nawet przy gorszym odbiorze lewy atak punktował. Wtedy grający sezon życia także Mika z lewego dawał punkty (!)...
Na każdych przejściach mieliśmy do rozegrania równoważną lewą stronę - mało równoważną- punktującą, a prócz tego staliśmy w przyjęciu pewnie (Winiarski). Chowaliśmy jedynie Wlazłego, który z za trzeciego metra był mistrzem. Do równowagi tej gry dokładali środkowi, ale nie tylko atakami - ale i blokami (!)
Oglądając mecze z 2014 roku dochodzę do wniosku, że siatkówka jeszcze przyspieszyła ( na przestrzeni siedmiu lat...) więc skoro jest szybciej na rozegraniu, tym bardziej trzeba mieć w ataku punktujące strefy. Te, które dają punkty.
W roku 2018 lewy atak i pół przyjęcia pokrył nam będący w idealnej formie Kubiak, prawy dał Kurek. Zestawiam tylko dwa skrzydła, bo to ważne czym graliśmy teraz...(Lewe wtedy grało też Szalpukiem nawet Kwolkiem na zmianach ale punktowało) - nie było gołe...
Rozczytanie przez naszych przeciwników jest jak elementarz, tak jak już pisałem, na tym poziomie wszyscy o wszystkich wiedzą (prawie) wszystko. Dlatego kulawość lewego przyjęcia z lewym atakiem znali wszyscy...Przejścia na których strzelał Leon były genialne...tylko te inne pozostawały - no właśnie (?) czym pozostawały dla tak wytrawnego rozgrywającego ...naszej reprezentacji (?)
Granie prawe (Kurek) i lewe (Leon) ogarnie nawet młodzieżowy blokujący, także libero czy zespół broniący. Akurat Ci dwaj przeszli samych siebie w atakach, dając nam poczucie siły...
Do pewnej siły trzeba dołożyć "to coś"...tego akurat opisać się nie da...to trzeba mieć w sobie, to wrażliwość na pograniczu rozwagi, wyobraźni wybitnej kreacji i pragmatyka...
Nie wszystko co nazwie "Papa" jest ok...

Oglądając półfinał Brazylia - Rosja
Ten prawy atak(!) Michaiłov ( jak Kurek) prawy z za trzeciego metra...Mądrze z doświadczeniem. A lewy z przyjęciami i Wołkov i Kliuka - nie piciu, piciu za blok, nie łabądki - siła/ ramie, ciosy. Bloki stawiane były, ale ataki lewe punktowały...dochodził szybki środek też punktujący. I co najważniejsze (!) kilka czap tych wracających pod nogi, które w cierpieniu są jednoznaczne...psychologicznie spełnione. Rosja zajebała Brazylię ciosami...
I bardzo dobrze, bo kończy się czas Wallecow
Świadomie przełączyłem na Milewskiego z Panasem, słuchanie "pana papy wojciecha" wpływa , ze mam poczucie rozdwojenia jaźni... Słaby komentator, przerabiający akcje na takie, które by sam rozegrał...a jak je sam rozgrywał - no cóż - wikipedia!

tak na szybko, cztery drużyny poszły po medale z B

Jestem pełen uznania, jestem za pracą jaką poświęca Pan Czarnecki dla dobra Piłki Siatkowej w tym kraju. To on, wielokrotnie napastowany przez przeciwników jego zasług, którzy chcieli ograniczyć jego udział w kreowaniu poziomu naszej piłki siatkowej, wyszedł na przeciw i wspierał swoją obecnością naszych siatkarzy. Zawsze wierzyłem, że wspomaganie ludzi zacnych musi przynieść pozytywne przełożenie na sens wszelkich dyscyplin.

No cóż - teraz ciut mojego (Very Happy)
Niech tych Francuzów jebnie Rosja - nie dlatego, że nas wyleczyli z układu - nie...
Przez klika lat Rosja lizała rany - oczywiście siatkarskie, zrobili wymianę roczników, mając w tle progres. Zrobili pracę pod skład, ( to oddzielna analiza). Prawda jest taka, że laptopy z programami mają wszyscy...Mają swoją siłę w przekazie, dodając do tego taktykę rozegrania...Wybitnym Kobzar nie jest - ale dzieli strefy i wie, że ma dwa skrzydła kończące.

Pewnie wygra lepszy...niech tak będzie.
41czwartek, 05, sierpnia 2021 18:46
Zgred Maruda
I jeszcze jedno...widzę jak po przylocie wygląda nasza kadra... Żony, dzieci te sprawy i...
pytanie do Kubiaka(?) - przerwanie wypowiedzi...
gól niemocy, gól wkurwienia, gól (może) prawdy!!!
Kończysz tą przygodę z kadrą, będąc jej "promotorem" - chujowo...Kubiaku Michale.
Oj ! Bardzo Chujowo! Twoja ambicja przypięła w rezultacie przegraną wielu ludzi...
42czwartek, 05, sierpnia 2021 19:28
iocosus
Zgredzie przyznam się że lubię słuchać tych polsatowskich ekspertów siatkarskich w tym i Grande Papę, dołączając do nich z innej parafii młodszego Bednaruka - zwierzę medialne, to wielokrotnie wzdycham czemu tak o piłce jak o siatce nie można na wizji pitolić. To co mówią rzecz jasna trzeba filtrować, konfrontować zgadzać się lub nie zgadzać, ale generalnie poziom dyskusji siatkarskich w naszych mediach jest sporo wyższy niż o piłce. 
Grande Papa jest odbierany przez pryzmat swojego syna, a ten wbrew osiągnięciom ma też i u nas wielu antagonistów, podobnych poczciwemu Zgredowi Wink ba i dla mnie po prawdzie po Zagumnym nie sposób przejąć pałeczkę, ale Papę w tym wszystkim staram się zrozumieć, bo uczucia ojcowskie w obiektywnym komentarzu trudno schować, a w zasadzie to chyba niemożliwe. Tak rozemocjonowanego Drzyzgi seniora jak w meczu z Francją to chyba nigdy nie słyszałem, oprócz kontekstu czysto sportowego, to wydaje mi się że Papa zdawał sobie sprawę że w przypadku porażki to duża cześć krytyki spadnie właśnie na jego syna. Ta ksywka "Grande Papa" ma przecież również nieco ironiczny wymiar, a że eksperci polsatowscy się mylą i wierzyć im nie wolno dowodzi że wszyscy w necie wczoraj u Lepki obstawiali wygraną Brazylii z Rosją. No i co, duraki! 

Ale żeby nie było, pal diabli Grande Papę, był smutek i łzy, a teraz zaczynają się rozliczenia i przywołam fragmenty głośnego wywiadu Ryszarda Boska dla SE:
 – Jak to ugryźć? Czy w naszych siatkarzach ta wieloletnia ćwierćfinałowa klątwa siedziała tak mocno, że nie zdołali jej wyrzucić z głów?
– Nie wiem czy będę obiektywny, choć się staram. Zawsze było tak, że jeżeli trenerem rządziła drużyna, nigdy nie było wyniku. Bez względu na to, co powie kapitan, którego niektóre wypowiedzi mnie zresztą bulwersowały, choćby ta, że ma wszystkich krytyków w nosie i liczy się tylko ze sobą. A trener Heynen w pewnym momencie przyznał, że Michał Kubiak sam się wstawiał na boisko i sam z niego zdejmował. „Nie wiedziałem, że nie jestem trenerem” – coś takiego padło z jego ust. To był zwiastun tego, co się może zdarzyć.
– To brzmiało raczej jak żartobliwa uwaga.
– A co miał powiedzieć trener, kiedy Kubiak sam decydował o zmianie? Czy to był żart, czy raczej krzyk rozpaczy?
– Ten sygnał się panu nie spodobał?
– Nie jestem za tym, żeby zawodnicy wypowiadali się w kwestii treningów, tego co zrobimy i jak. Trener miał jakby mniej do powiedzenia. Oczywiście, ktoś powie, że każdemu dzisiaj łatwo krytykować i szukać przyczyn. Faktem jest, że przegraliśmy ćwierćfinał olimpijski.
– Uważa pan, że Heynen miał mniej do powiedzenia w zespole niż powinien?
– Oczywiście nie jestem w środku, nie wiem wszystkiego. Ale trochę tak mogło być. On ma inną mentalność, mógł zaufać graczom. Żeby było jasne, to nie jest krytyka trenera. Jego mentalność mogła spowodować, że uwierzył w to, co mówią siatkarze.
(...)
- Już z pół roku temu mówiłem, że jeśli nie wygramy na igrzyskach, będę obciążał trenera. Miał wszystko, system, wielu zawodników do grania, a wyszło na to, że z Francją zabrakło nam Kubiaka. A może ktoś inny powinien być na jego miejscu? ... Mając taką liczbę graczy do dyspozycji, zawsze to trener jest odpowiedzialny za wybory. Bardzo lubię Heynena, jego metody, sposób bycia. Ale metody są dobre dopóki, dopóty się zwycięża. Nie ma usprawiedliwienia. To on decydował kto pojedzie na igrzyska, a kto nie. ... Moim zdaniem, temat jest głębszy niż tylko Heynen. Powinniśmy ograniczyć koszty porażki olimpijskiej, choć przyznam, że do końca nie wiem jak to zrobić. Na pewno jakiś powiew świeżości się przyda. Skoro najsilniejsza drużyna, jaką mamy, przegrywa, to może trzeba poszukać nieco słabszej, która będzie wygrywać. Może musi się zmienić przywództwo zespołu, nie mówię o trenerskim, tylko zawodniczym. Najważniejsze, żeby przy wszelkich decyzjach podejmowanych w związku z tym, co się stało, nie przegrała siatkówka.
źródło: Mistrz olimpijski o Heynenie: Nie ma usprawiedliwienia - Super Express (se.pl)
43czwartek, 05, sierpnia 2021 21:12
Zgred Maruda
Ale ja - iuocosusie - wielokrotnie, właściwie zawsze miałem swoje telewizory nastawione na "polsatowskie studia"...tam, że Ci przypomnę (!) Ryszard też pierdolił swoje sekwencje w imię - zadowolenia całej reszty (!) Wiem czym jest konkret podpisu pod umową...realizacji z edycją "przystosowania populacji do ewentualnego rozumienia dyscypliny" ...!
Jeżeli założymy ( na chwile) że ma się to udać, wybacz - mogę się jedynie przysłuchiwać pewnym "fikołkom" które stosuje ta para, głównie "Papa"...Rozgrywanie jego syna bywa różne - z tym się mam nadzieję zgadzamy. Problem komentatorski polega na tym, że aby ocenić poważnie dobre rozegranie, trzeba oceniać różne możliwości...które na antenie przedstawione nie będą, a - (!) użyte dałyby punkt.
Mówię poważnie- Panas z Milewskim jedzie treścią którą widzą, nie tą którą widziałby Papa...to jest różnicą.
Ilekroć słyszę dobrze skoczył, nie mógł inaczej, ta wystawa była na miarę, ale...
A kiedy kurwa(!!!) przeciąga piłkę - cisza...wbija atakujących w siatkę...- cisza, to co to jest?
Pisałem, nieraz atakujący chcąc RATOWAĆ wystawę giną pod blokiem- to czyja to wina?
Nie przekonasz mnie - iocosusie
Niech już wypierze tą koszulę , bo smrodek idzie za tymi jego łaskawościami...

Ocena! Relacja!
Jedyne co potrafią - to spuszczają z tonu głos, błądząc w wymiarach zagubienia...wszyscy istnieją na pieniądzach tego siatkarskiego systemu rodem z Polsatu...Bardzo mnie boli to, że ktoś - kto nie zna się na siatkówce dostaje przekaz ułomny...nieszczery, zaśmiecony.
Iocosusie sposób "wicia się" ojcowskiego w komentarzach, już jest sposobem na życie. błędnym, słabym. Ta rola kiedy gra wystrzela w górę, te piękne opisy akcji ( a mógł na skrzydło, ale w tył zagrał gubiąc...itd) - co (?) jak - nie gubi (?) bo daję na trójblok...gdzie czekają wyciągnięte rączki...a tak właśnie grał ( bo nie rozgrywał) z Francją.
Lubisz taki komentarz, no cóż każdy swoje ucho ociera o piękno...nie mnie wnikać w twórczość...mogę tylko życzyć w przyszłości większych przeżyć.

O Heynenie jeszcze za chwilę...
44piątek, 06, sierpnia 2021 13:58
Zgred Maruda
Zawsze ceniłem Kadziewicza za szczerość! Kiedy grał w siatkówkę nie był grzecznym ułożonym chłopcem...i tą cechę w nim szanuję. Nic nie stracił na fotelach komentatorskich, nie poszedł w tzw. lojalność stacji...jak potrafili to zrobić inni.
W tym wywiadzie pada wiele trafnych ocen, także krytycznych, uzasadnionych. Kilka złotych myśli o PZPS, o polityce w sporcie itd, itp

Niech każdy po przeczytaniu pokusi się o swoje odniesienia do słów, które tu padają.

https://www.onet.pl/sport/onetsport/tokio-2020-vital-heynen-i-reprezentacja-polski-koniec-pieknego-snu-or-siatkowka/105vd1k,d87b6cc4
45piątek, 06, sierpnia 2021 22:45
iocosus
"... w naszym kraju jest Fabian i długo, długo nic" - uff, dobrze, że te słowa zapodał Łukasz Kadziewicz, bo nie chcę nawet myśleć co by się działo gdyby taką lub podobną frazą poleciał nasz Papa. Wink Zgredzie mnie również bardzo podobał się wywiad z Kadziewiczem, ale dlatego że to była raczej równoprawna dyskusja redaktora Kamila Drąga z redaktorem Łukaszem Kadziewiczem, w której padały przeciwstawne argumenty, panowie się nieco spierali ale z szacunkiem dla siebie i dlatego wyszedł z tego ciekawy materiał, który może być kanwą i do naszych dyskusji oby na podobnej zasadzie i z podobnym efektem. Ale po kolei. 
1. Zgredzie jeżeli chcesz mnie przekonywać że Papa Drzyzga jest stronniczy w opisie sytuacji pod siatką to nie musisz, bo jestem o tym przekonany. Być może denerwuje Ciebie że pan Wojciech robi to w tak wyrafinowany sposób że inni "spoza branży" tego nie zauważają i Grande Papa nieświadomym w ten sposób nawija makaron na uszy, ale tak nie jest. To co tu przytoczyłeś o tacie Fabiana, składa się na ten przydomek "Grande" i on jest dwuznaczny i moim zdaniem prześmiewczo i ironicznie nawiązuje do tego "nawijania makaronu na uszy" kibicom i nie martw się, to widać, słychać i czuć, tylko że ktoś taki jak ja na przykład zamiast się irytować na tą "wielką ojcowską opiekę" to tylko wzrusza ramionami i z uśmiechem pod nosem tłumaczy to sobie: nobodys perfekt. Nawet Zgred myli redaktora Jerzego Milewskiego z Polsatu z redaktorem Piotrem Dębowskim z TVP. Smile Przy okazji jeżeli w TVP to mnie by bardziej odpowiadał były sędzia siatkarski czyli Jacek Laskowski, ale on zawsze musi ustępować pola jak nie Szpakowskiemu z Borkiem to Dębowskiemu, tylko na pocieszenie na IO dostaje plażówkę. 
2.Kadziewicz (swoją drogą przecież również praktykant z Polsatu) mówi to samo co Bosek, prawie równie mocno podbił do Michała Kubiaka: "Przegraliśmy, bo zagotowała się głowa Vitalowi, bo kilku zawodników uwierzyło w swoją nieśmiertelność. Bez zdrowych pleców, z kontuzją nie zagrasz na dobrym poziomie. Nie ma bata." W tym jest zgodny i z Tobą Zgredzie sadząc po dopisku i ze mną. Z krytycznym spojrzeniem pana Łukasza na poczynania pan Fabiana na Igrzyskach nie będę polemizował, mimo "makaronu Grande Papy w uszach". Wink
3. Problem Kubiaka w mojej perspektywie. Źle by się stało gdybyśmy teraz Kubiego z piedestału Apolla lub raczej Aresa boga wojny zepchnęli do roli kozła ofiarnego złożonego na olimpijskim ołtarzu. Mam pretensję że Kubi urósł nam do miana niezastąpionego, w tym również postrzegam jedną z naszych głównych przyczyn porażki w Tokio, ale winni są ci którzy do tego doprowadzili czyli trener i ci wszyscy którzy Heynena w szczególnym znaczeniu Kubiego dla zespołu utwierdzali, a tych raczej było pełno, wszędzie. Przed Igrzyskami Kubi w publikatorach, w necie, był nam nieodzowny, bo jest hardy, charakterny, prawdziwy z niego charyzmatyczny przywódca, no wręcz urósł nam do miana Leonidasa mającego poprowadzić swoich Spartan. No i zapewne to prawda że Kubi u nas spełnia funkcję analogiczną jak N'Gapeth w Francji i ponoć Laurent Tillie swojemu gwiazdorowi też nie podskoczy, być może na kadrze w Spale jest kimś na wzór braci Grbić, tylko takim 2 w 1, to wszystko prawda, tylko że wymienieni w trakcie gry potwierdzali swój status, a nasz Kubi sportowo w tym roku był mizerny, z powodów zdrowotnych ale fakt jest faktem, że z formą dołował. Tylko że my nie chcieliśmy tego przyjąć do wiadomości, wszyscy łącznie z trenerem czekaliśmy na odrodzenie naszego Aresa przed którym drżą i którego przeklinają Persowie. 
Co teraz z Kubim? Niech się wykuruje, a jeżeli z kadry nie chce rezygnować, to niech wraca z Japonii do Polski i tu na miejscu wszak w jednej z najsilniejszych lig w Europie potwierdzi, że formą zasługuje na powołania do kadry. Niech udowodni że siatkarską dyspozycją przewyższa, dystansuje młodszych kolegów. "Za zasługi" powołaniom dla Michała Kubiaka po IO stawiam swoje kibicowskie kategoryczne veto!
4. Panowie redaktorzy Drąg z Kadziewiczem "pokłócili się" jakim składem powinniśmy stawić się na wrześniowe Euro? Tym "olimpijskim" żeby "traumę  przerobić w tej samej grupie. Zawodnicy, którzy przegrali igrzyska, teraz powinny wyjść na boisko, triumfować i pokazać, że wciąż są mocnym zespołem" czy też mocno przewietrzonym ponieważ: "Może teraz po przegranych igrzyskach warto jednak postawić na zawodników z drugiego szeregu. Poza Fornalem, Huberem i Wojtaszkiem, są jeszcze: Jakub Popiwczak, Karol Kłos, Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Maciej Muzaj, Marcin Janusz i inni  mający za sobą występy w kadrze. Przecież w 2019 r. grając drugim „garniturem” zdobyliśmy brązowy medal Ligi Narodów w Chicago. Po to Heynen budował tak szerokie zaplecze kadry, żeby w takich momentach jak ten z tego skorzystać."
Zgredzie chciałbym poznać twoje zdanie w tej kwestii, dla mnie udział w Euro uzależniłbym od samopoczucia tych którzy byli na IO. Jeżeli Kurek, Leon i pozostali zamiast kolejnego miesiąca sportowego kieratu wybraliby potrzebę resetu na urlopie przed kolejnym klubowym sezonem  to taką decyzję bym uszanował i od tego uzależnił skład na Euro.
5.Umowa Heynena obowiązuje do wrześniowych mistrzostw Europy. W tym miesiącu mają też odbyć się wybory władz PZPS, od nich zapewne będzie też zależny los trenera, ale dziennikarska giełda z nazwiskami następców już się rozpoczęła. "Włoski dziennikarz Gian Luca Pasini twierdzi, że jeśli kontrakt Vitala Heynena nie będzie przedłużony, to trenerem, który mógłby zastąpić Belga na stanowisku selekcjonera jest Andrea Anastasi." sport.pl.  Mhm, chyba za wcześnie na takie dywagacje, ale zastanawiam się czy Jakub Bednaruk nie powinien otrzymać szansy? Wydaje się charakterny, nieco narwany, dobrze się czuje w mediach, brałby na klatę uwagi polsatowskich i nie tylko ekspertów, może przejąłby pałeczkę lidera kadry od Kubiego? 
46sobota, 07, sierpnia 2021 16:46
Senator
Z dwojga złego lepiej że Francja . Złota ruskich bym nie zdzierżył.
47poniedziałek, 09, sierpnia 2021 06:59
Zgred Maruda
W strefie medalowej pierwszym meczem o brązowy krążek był pojedynek drużyn z Ameryki Południowej Brazylii z Argentyną. Choć z racji osiągnięć czy pozycji w światowych rankingach Brazylia była murowanym faworytem do trzeciego miejsca na Igrzyskach, to nie oni cieszyli się ze zwycięstwa w tym meczu.
Po trzydziestu trzech latach po brąz sięgnęła drużyna Argentyny, nawiązując tym samym do świetnego siatkarskiego pokolenia, które w 1988 roku na Igrzyskach w Seulu także pokonała Canarinhos po tie-breaku. Reprezentacja Argentyny to jedna z największych rewelacji tej imprezy. Mało kto dawał im szansę na wyjście z trudnej grupy B, zdołali jednak wyeliminować reprezentację USA i Włoch. Występy na japońskich parkietach pozostaną im na długo w pamięci.

Argentyna – Brazylia 3:2 (25:23, 20:25, 20:25, 25:17, 15:13)

Argentyna: Sole, Palacios, Lima, De Cecco, Conte, Loser – Danani (libero) , Ramos, Poglajen, Pereyra. Trener: Marcelo Mendez.

Brazylia: Leal, Wallace, Lucas, Mauricio, Lucarelli, Rezende – Thales Hoss (libero) Fernando, Souza, Alan. Trener: Renan Dal Zotto.
48poniedziałek, 09, sierpnia 2021 07:33
Zgred Maruda
Trójkolorowe Złoto

W wielkim finale turnieju siatkarzy igrzysk Tokio 2020 Francuzi wygrali 3:2 z Rosjanami (Rosyjski Komitet Olimpijski)

Droga Francji do finału była bardzo kręta. Po słabym starcie Francuzi wyszli z grupy dopiero z czwartego miejsca, awans zapewniając sobie m.in. dzięki wygranej własnie nad Rosją w fazie grupowej. Wówczas "Trójkolorowi" wygrali 3:1.
W pierwszym secie długo wydawało się, że to Rosjanie zakończą rywalizację zwycięsko. To oni prowadzili już 22:18, ale wówczas "Trójkolorowi" zdobyli aż pięć punktów z rzędu i odwrócili losy rywalizacji. Francja wygrała pierwszego seta 25:23.
Ten wynik wyraźnie podłamał Rosjan, którzy w drugiej partii nie grali już tak dobrze, jak na początku meczu. Wynik 25:17 dla Francji mówi sam za siebie.
W trzecim secie Francja także długo wygrywała, ale Rosjanie nie odpuszczali. Na finiszu seta "odskoczyli" rywalom i wygrali 25:21, utrzymując się w grze. Sytuacja stawała się bardzo ciekawa, bowiem w czwartej partii zespół rosyjski spisywał się naprawdę znakomicie i zdołał doprowadzić do tie-breaku, wygrywając ponownie 25:21.
Rosjanie szli za ciosem i w piątym secie rozpoczęli od prowadzenia (4:2). "Trójkolorowi" zdołali jednak doprowadzić do wyrównania (7:7), a w końcówce wyszli na prowadzenie i ostatecznie wygrali 15:12, sięgając po złoto.

Francja – Rosja 3:2 (25:23, 25:17, 21:25, 21:25, 15:12)

Francja: N'Gapeth, Brizard, Le Goff, Chinenyeze, Patry, Clevenot – Grebennikov (libero) Louati, Toniutti, Boyer, Tillie. Trener: Laurent Tillie.

Rosja: Wołkow, Michajłow, Kurkajew, Jakowlew, Kobzar, Kljuka – Gołubiew (libero) Pankow, Poletajew, Podlesnych. Trener: Tuomas Sammelvuo.

Dziwny był to turniej o laur siatkarskich mistrzów olimpijskich. Począwszy od dokonanego przez gospodarzy rozstawienia grup, przez odpadanie z gry faworytów, aż po wielkie męki zwycięskiego złotego zespołu Francji. Zespołu na którego sukces właściwie nikt nie stawiał, a który to zespół rozegrał cztery tie-breaki budując swoją mentalność, odporność i siłę.
Podobnie Argentyńczycy którzy zdobywając miejsce trzecie przebyli aż pięć spotkań pięciosetowych...
Po raz kolejny siatkówka pokazała swoje niekonwencjonalne oblicze, jak wiele w tej dyscyplinie zależy od silnej psychiki, siły i mentalnej odporności.
49wtorek, 10, sierpnia 2021 18:10
Zgred Maruda
Iocosusie

Takiego "szpeca" od wszystkiego nie ma...oczywiście z każdym dniem przybywają nowe warianty odczuć zarówno obecnych siatkarzy jak i byłych, doszedł głos Heynena. Słowa kierowane do szerokiej opinii publicznej są o tyle istotne - o ile każdy na swój sposób je rozczyta...
W opisie któregoś meczu, odpowiadając na Twoje pytanie dotyczące Kubiaka, odpowiedziałem - w skrócie zdrowy tak, chory nie. Dlatego(?) jeżeli całe przygotowania do gier w Tokio rozbijały się o zdrowotność/ lub jej brak kapitana, podkreślam - przygotowania, to moim skromnym zdaniem było to błędem(!) Błędem nie było samo przygotowywanie, błędem było nie przygotowanie wariantu innego...Ale(!) już w czasie przygotowań.
Idąc piłkarskimi odnośnikami Heynen poszedł - "na raz"...i wyłapał czerwień.
W najważniejszym meczu, swoim zaniechaniem lub jak wolisz- wiarą właściwie posypał strukturę zespołu. Ten ćwiczony trend ( swoją drogą przegięty) że z kapitanem gramy pełnię, legł w gruzach. Nie potrafię nawet w minimalnym stopniu dać wiary w kształt drużynie ubezwłasnowolnionej Kubiakiem...Coś co istnieje na parkiecie w ustawieniach, w przyjęciach nie może się wywalić, a jednak się wywaliło. Śmiem twierdzić, że cały czas w Tokio w trybach treningowych ogrywany był system z Kubiakiem, a to znaczy ni mniej - ni więcej, że nie był o g r y w a n y inny!
Zmiany, kiedy nie podgrzani grą wchodzą ludzie z kwadratu mogą dać progres punktu ( przy dobrej zagrywce), ale nie zmienią przełożeń struktury grania. Piłki na lewy atak tak w grze niezbędny pozostawały "niszczone", nie dotrenowane, cierpiące...tymi, które z ramienia widza musieli je kończyć! W meczu o "coś ważnego" kiedy uciekają ci punkty gra się spowalnia, wszelkie warianty ( a dlaczego?) sprowadzają się do punktujących w meczu do tej pory...I tak - łatwym rozczytaniem przeciwników ( na tym poziomie to norma) w ciemno idą pod rozegranie ( wystawianie) aby jeżeli nie zgasić blokiem - to wyblokować pod swoje grające warianty.

Cytując słowa Kadziewicz na które kładziesz taki nacisk "... w naszym kraju jest Fabian i długo, długo nic" – to tylko część prawdy...Otóż niejaki Tonitti pierwszy rozgrywający Francji na tym turnieju głównie siedział na ławce. Mecz Francuzów z nami „urodził im” Blizarda drugiego od kreacji piłek. O czym to świadczy? Przecież Toniutti był nie do ruszenia...podobno był nie do ruszenia.
Nie wiem czy zmiana na Łomacza przyniosłaby taki skutek, jak u przeciwników, ale...Drzyzga ocierający się ręcznikiem mógłby choćby zobaczyć jak chodzi blok Francuzów...W jakie akcje śmiało idzie ich środek i wreszcie jakie warianty wybiera Blizard....
Granie jednym za pewnie zacnym, świetnym i (dopisz co chcesz) rozgrywającym przesunęło Brazylię na zaszczytne czwarte miejsce na Igrzyskach...ale jak to? – Rezende...?
Na chwilę wrócę, ponieważ to potrzebne do oceny całokształtu do 2014 roku. Otóż zmiana Drzyzgi na Zagumnego zaowocowała – wiemy czym...Zmiana(?!) Owszem Drzyzga był wtedy młody, zgoda...ale czy biorąc nawet pod uwagę MŚ 2018 nauczył się „dusić demony”...My prowadziliśmy z Francją 2:1, a w piątym secie 7:4 ...czy wiesz – iocosusie od kogo zależy wtedy dobry wynik? To ja Ci powiem - jedna, dwie piłki rzucone "inaczej", ryzykownie z wyobraźnia dają przełożenie i różnicę wyniku, którą masz obowiązek dowieźć. Idąc punkt, za punkt nie wypuszczasz z ręki tego co zyskałeś...A jednak wypuścił!!!!!!!!!!!!!!!!!

Powiedz mi śmiało – do kogo? Co byś zagrał, gdzie wszyscy zza siatki przesuwają swoje ustawienia podłóg podanych analitycznych danych, które będące obserwacją są wbite w ich laptopy, komputery? Kiedy wiedzą jest, co zagra przeciwnik, jak byś grą pokierował? Śmiało! Smile
Wartość dodana na poziomie plus / minus dwóch punktach w tie- breaku robi różnicę. Cały wysiłek dwóch stron, w dwugodzinnych bojach leży w Twoich dłoniach...Wtedy możesz pójść „na alibi” mając dwie „wieże” w ataku, albo - …........
Tu wrócę do mojej pomyłki z Milewskim / Dębowskim mając dość pierdolenia o strukturze gry, i te..."aj" ale nie sięgnął - a dlaczego nie sięgnął? Ale powinien kończyć, dlaczego nie kończy? Kiedy NIKT o zdrowych zmysłach nie powie, że Drzyzga przeciągnął lub nie dociągnął piłek...to co warto słuchać???? Te bzdury które kładą winę na atakujących??? Ile można??? Dość!
W ferworze nerwów nastukałem przekłamanie, tyle tylko, że nie zmienia to faktu, że nie zmienia to mojej oceny pracy Papy Wojciecha. Ogrom wiedzy, którą oczywiście ma – teoretycznie i teraz z dodatkową warstwą tłuszczową jest jego atutem. Sposób tego tandemu ze Swędrowskim jest znany z koszul, zegarków i takich tam innych pierdół...OK! Tylko rzetelność Polsatowi ( w tym przypadku podłączonego pod Eurosport) troszkę brakuje. Wiem i rozumiem tzw. podległość...ale zdania swojego nie zmienię, ponieważ pan Wojtek komentując mecz siatkarski swoim komentarzem celowo w ważnych dla siebie aspektach – niestety nie jest obiektywny. I to tyle! Lepsza jest prawda prawdziwa ( jakby to nie zabrzmiało) od prawdy przekazywanej.

Kadra Teraz

Kadziewicz dobrze to opisał, kiedy dostajesz w „ryj” ...Właśnie, co robisz? Płacz i zgrzytanie zębów może być wartością, dla Rodzin, Partnerek i wielu, wielu kibiców dla których „Polacy nic się nie stało”, jednak po pierwszej nieprzespanej nocy jest druga i trzecia itd...Taki cios nie kończy się symetrią przeżycia, nie ma takiej możliwości, nie istnieje taka forma.
Co teraz? Dostając w „ryj” można być pobitym, to nie możliwość to fakt. Podnosząc się z kolan, można dostać cios kończący...nokautujący i właśnie bardzo często tak bywa. Z różnych przyczyn, których nie zna masowe środowisko, a podpalane przez media stanowi wykładnię nokautu...
Nokaut jest Nokautem....liczenie i odesłanie do narożnika. Narożnik poddaje, ręcznik w górze...

Ręcznik w górze

Próbę odejścia od czegoś, co kreuje twoje życie nazwał pierwszy Paweł Zatorski mówiąc – przecież to co robimy, to nasza miłość, nie można od tego uciec kiedy tak boli...
Kurek, podobnie wyznacza treść ważności, Nowakowski – chce gasić hejterów i wbrew im zglasza chęci (ale jakie?) i Leon słowami swojej małżonki dla której w jej ocenie ta trauma była największym ogromem.
Ludzie podpisani kontraktami, idąc liniami swoich karier nie wyprą się - „tego bądź co bądź olimpiskiego wpierdolu” ...rana ze swoim śladem pozostanie, od tego nie da się uciec.

Heynen w wywiadzie przyznaje się do błędów, ponieważ jest ogarniętym kolesiem, który wie czego nie zrobił. Jeżeli słowa Boska ( źródła nie znane), że oddał decyzyjność starszyźnie stanowią choćby część prawdy...zorientowani wiedzą, że takie formy w mniej lub większym stopniu mają miejsce w życiu drużyn...to „ciągnienie na siłę Kubiaka” któremu uległ trener – stało się jego kosztem strat, w rezultacie porażką teorii, którą w treningach, przygotowaniach wzmacniał.
Pytanie zasadnicze brzmi? Dlaczego lewy atak z prawidłowym przyjęciem ? Tak ważny z perspektywy grania został oparty na wynikach badań, pewnych założeniach znajdujących swoje odczucia rehabilitantom, czy maserom...
Siatkówka na tym poziomie zawsze „złapie” twój słaby punkt, pozostanie bezwzględna i dobrze, bo na tym ten „bal” polega....Chcesz znaczyć – pokaż siłę, nasza była, nawet Genialna....ale nie we wszystkich obejściach, a sens złapania przeciwnika na „defekcie” jest twoim sukcesem, twoim odejściem, twoją teraz siłą, wygrywającą.
Senator ciągle powtarza, o grze „głowy” i to jest prawda(!) akurat ta dyscyplina wykuta jest intensywnością pewnych akcji/zagrań. Takich asów miała Brazylia, od strzałów, a jednak łapani na prostych blokach...przestawali istnieć. Głowa/ Strach...psychika.
Długo by jeszcze na ten temat...szkoda słów.

Dlaczego Heynen do końca?

Istotą pewnych relacji, czy też wyników sportowych jest/są realizacje nałożonych planów.
Trudno spodziewać się od „pzps” tak bardzo realizujących wspieranie z konta organizatorów ogólną dyspozycję we wspólnym klimacie wspierania czegokolwiek...To ładne aspekty(!) takie opiniotwórcze...
Nie wiem, kto tam jeszcze drzwi zamyka w siedzibie, bo samolot ostatni jeszcze leci...
Obojętnie kto leciał czy wylądował – spojrzą w papiery...Jednak burdel zaistniały ktoś musi ogarnąć, rozliczenia, kwity, promesy te sprawy. Za chwile wybory więc burdel się zapali...i zgaśnie pewnie domknięciem teorii wielkiej ilości kilometrów...Ale bardzo potrzebnych w realizacji planów - planów na Nasz Narodowy Sztos(!) Kolejny(!)

Moje
Przepraszam za ewentualny ostracyzm, to moje słowa.
Jeżeli niesiesz treść jako trener podwójnych mistrzów świata to nie stać cię na...i tu ( ważne) ryzyko!
Stawiasz się na samym początku w roli...decydenta, który nie ukazując faktów trzyma do końca swoją wersję grania...Błąd! Naród czekał w opiniach, w postrzeganiu...Iran już był pytaniem? Czyli gra na stykach. Cała reszta, którą kupił naród z jednym setem oddanym...Piękno, które zgasło czytając wprost przekazy nie miało styku z bardziej ambitniejszą grą... taką jak w grupie B była chlebem powszednim. Chowaniem Kubiaka ( iocosusie tego nikt ci nie powie) świadczy o tym o czym wspominał Bosek...To, że starszyzna, która w każdym aspekcie sportu istnieje, wiemy o tym
Różnica, ta zasadnicza,a na poziomie kadry, reprezentacji – wydaje się nam, że powinna jednak być inna...No tak- powinna!
Ne chcę zabierać głosu o pewnej dyfuzji postrzegania utartej polityki grania z...może nową, jeszcze nie wiem jaką, mając wrażenie -że nie gorszą polityką rozdawania piłek. Nie „idę” tylko pod Drzyzgę, nie ...raczej pod inny sens myślenia – nowy!

I tu wbrew myślenia, płaczów, ogarniania hejterów- powiem tak:
Zmiana jest Konieczna, zmiana mądra ( tu jest niestety dyfuzja ewentualnych zdarzeń)
Istotą tego co osiągniemy za lata dwa, trzy czy cztery – będzie mądrość prowadzenia w systemach grania naszych poszczególnych reprezentacji. Wymiana struktury kadry jest nieuchronna, ona da przełożenie na pewnego rodzaju inność...Ta inność musi nastąpić...Inność !

Heynen niech dogra Mistrzostwa Europy. Wolne myśli, wolne wnioski...Bardzo płaczą – niewątpliwie przegrali turniej swojego życia...Popytają się samych i siebie dlaczego?
Raczej wątpię, że „trafią” na sensowną odpowiedź...Jednak jak powiedział Kadziewicz – faceta poznaje się kiedy w „ryj” dostaje...
Nasze wielkie pompowane balony polegają na wtłaczaniu znaczeń...nie ważne, że bez sensu, ale jednak. Teraz uważaj, kolejny raz "pójdziemy pewnie po" ...to akurat ciekawe, bo Serbia i Słowenia tylko czeka...na wracających z rozdania.
Odbicie puenty będzie trudniejsze w ME. I to dobrze! Być może, na skutek elementów poznawczych wejdziemy w naturalną, rzeczywistą sekwencje przebudowy składu.
Dodatkowy wpierdol na ME tylko przyspieszy dobry trend...wiem, że wybiegam w przyszłość, to moje myśli - bardzo relatywne, odziane z emocji.
Muszą być zmiany, z zachowaniem synergii naszych wartości w grze. Poczekam do MŚ...i zobaczymy. Lepsi w grze, a co najważniejsze w jej rozegraniu wyjdą z cienia i nie będą mieli porównywalnych nazwisk...więc ocena ich rozegrań może kiedyś będzie łatwiejsza...Nasza Siatkówka jest elementem na świecie wiodącym, istotą jest jej umiejętność ustawienia na poziomach wygrywania. Czy po raz trzeci obronimy MŚ - nie wiem, a kto to wie? Raz się to udało Włochom w latach minionych.
Czy starczy mi wytrwałości, aby z - iocosusem popitolić ? Jeśli zdrowie dopisze z przyjemnością.

Reasumując

Najmocniejsza reprezentacja Polski, wzmocniona o Leona, odpadła w ćwierćfinale Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Tego wytłumaczyć się chyba nie da...chyba, że ktoś kogoś w rogi walił - nie uważasz(?) Iocosusie? Pewnie nie do końca to trafiony spicz, ale...Argentyna w tie- breaku odesłała Brazylię do narożnika...Zatem prawidłowym jest pytanie- ale jak to? Nie wydało?

I jeszcze jedno, już na koniec. Z przykrością ogarniam fakt nieobecności - naszego Sektora212...dzięki któremu wiele znaczeń czysto merytorycznych w siatkówce były jak wykładnia, jak świetnie opracowany podręcznik siatkarskiej gry. Zachowując w pamięci pozytywne relacje, opiniotwórcze wymiany poglądów, pozostaję w przekonaniu, że Sektor212 wróci. Bardzo w to wierzę!
50piątek, 13, sierpnia 2021 16:31
Zgred Maruda
Widzisz - iocosusie na różnych ludzi działa różnie krytyka...myślę, że umiejętność łączenia w całość kilku aspektów jednak jest ważne. Pozostawiam na boku "bycie celebrytą" ( bo tak można przedstawiać Papę), który obok Swędrowskiego proponuje szerokiej masie odbiorców wykładnię siatkówki...
Kiedy po spierdolonym turnieju obok innych komentarzy jego kolegów z parkietu - kolega Drzyzga zapodaje tekst taki:
https://sportowefakty.wp.pl/tokio-2020-2021/954855/swiat-sie-nie-konczy-fabian-drzyzga-mysli-juz-o-kolejnej-imprezie
Tylko to myślenie co najmniej zastanawia...bardzo głębokie w przekazie (???) wręcz " celebryckie", ale moim zdaniem wręcz - dziwne...Tu wybrzmiewa prosty przekaz pt:
"Dlaczego czepiacie się tak rodzinnej drużyny, przecież wraz z trenerem tworzymy grupę wzajemnego wspomagania, która dała wam sukcesy, w Tokio też chcieliśmy, ale nie wyszło, a czy miejsce w ME jest ważne, nie jest najważniejsze, w rodzinie ważna jest rodzina"

I tyle...od siebie dodałbym skrót FWP Smile Papa powinien pamiętać, młody choć nieobeznany jednak nawiązuje...
Dla młodszych FWP - Fundusz Wczasów Pracowniczych - taka stara komórka w zakładach pracy w PRL -u, dopłacająca do wczasowych wojaży...
51piątek, 13, sierpnia 2021 19:07
iocosus
Zgredzie moim zdaniem Fabian próbuje uratować to co jest nie do uratowania, ale że próbuje jakoś sobie z tym poradzić, lepiej, gorzej ale jakoś tam się stara, to jest to przynajmniej dla mnie zrozumiałe. Przy tym efektu nie osiągnie, ale dla mnie to tak po sportowemu głupio by było gdyby teraz miał paść krzyżem i błagać kibiców o przebaczenie, na zasadzie: mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa! Wiesz nie przywiązuję wagi co teraz którykolwiek z nich mówi, to jest tylko radzenie sobie z poczuciem wewnętrznego zawodu, z doznaniem klęski. Heynen z tego co mówił już po Igrzyskach to chyba chce olimpijczyków zabrać na Euro, no więc oni w takiej sytuacji chcą pomimo tej poolimpijskiej traumy jakoś się deklaratywnie odbudować, jeżeli zdołowani wtopią na następnym turnieju to dopiero wtedy zacznie się jazda. 

Polsat jakby nie było "patronuje" naszej siatce, korzyści były obopólne, a w Polsacie prym ekspercki wiedli ci którzy teraz Cię denerwują z Grande Papą na czele, ale wiesz we mnie jest przekonanie że oni (bez ujmy dla nich) ale siatkarską wyrocznią w Polsce wbrew pozorom nie są. Bardzo pobieżnie ale gdy zerknę na siatkarskie fora to tam Fabian jakąś szczególną estymą się nie cieszy, wręcz przeciwnie. Według mnie Papa też to widzi i stąd też jego wielka ojcowska stronniczość, za co też zbiera baty. 

Żeby nie było, według mnie (pozapolsatowska) ciekawa próba zinterpretowania tego co wydarzyło się w Tokio i przed igrzyskami znajduje się w tym miejscu:
(117) "Nie zwalniałbym Vitala Heynena, ale wygląda na wypalonego człowieka" OSKAR KACZMARCZYK #VolleyTime - YouTube
52piątek, 13, sierpnia 2021 20:06
Zgred Maruda
Iocosusie

Ja doskonale rozumiem rozchwianie emocjonalne tych ludzi, jednak czym innym są wypowiedzi Kurka, czy Zatorskiego, a zupełnie czym inny wypowiedź Drzyzgi. Tu też nie chodzi o padanie krzyżem z ogromem obietnic...lecz przesłanie nie może brzmieć : "start na ME jest mniej ważny od poczucia wspaniałej rodzinnej atmosfery"...
Taki tekst stawia pana Fabiana w bardzo kiepskim świetle, chyba że...I tu niech odbędzie się konferencja prasowa PZPS z trenerem i zapoda, że turniej ME zaczynamy traktować jako pierwszą fazę przygotowań do MŚ. To akurat mógłbym rozumieć jako potrzebę zmian z której zdają sobie sprawę wszyscy.

W tej chwili jestem zrażony "firmowym duetem Polsatu"...i jak sam piszesz na siatkarskich forach to raczej zbieżny trend z moim, choć potrafię zrozumieć odbiorców ten duet lubiących. Ja zwyczajnie trochę więcej widzę, może nie więcej, ale z pewnością inaczejWink
Wieczorkiem zerknę na YouTuba, dzięki.
53piątek, 13, sierpnia 2021 22:44
Zgred Maruda
Bardzo dobrze przedstawione aspekty gry w rozmowie człowieka siatkówki dla pełniejszego rozumienia poszczególnych elementów nie tylko technicznych, przedstawione w czytelny sposób dla kibiców. Pozostaje mi świadomość, że wiele tych kwestii przelewałem na klawiaturę/ stronę...jednak taka forma rozmowy w oddaniu sensu jest o wiele łatwiejsza, bardziej przyjazna, pozwalająca na większe rozwinięcie całego spectrum.
Wiele wniosków, a może łatwiejszego przedstawienia "około przyczyn" zaistniałych sytuacji znajduje miejsce także w naszym pitoleniu...
Niewątpliwie ujęcie pewnego rodzaju "psychologicznej dystrybucji piłek" pod dwie strzelby jest ciekawym, a dla nas teraz z Leonem i Kurkirm bardzo ciekawym elementem prowadzenia gry. Zwróciłbym też uwagę, na mały szczegół z Kurkiem, który kosztem Leona na chwil kilka wyłączony z ataku "zastygł"...Tu się nie zgadzam, ponieważ Leon punktował więc gra szła korzyściami dla nas, tu tzw. zastoju nie było i Kurek choć bez piłek w tym czasie z całą pewnością był rozgrzany. Pełna zgoda do wyśmienitego meczu Leona z Francją ( podkreślenie wreszcie dobrych wystaw), ale Kurka także. Rzecz w tym, że podkreślany brak podbijania piłek pod kontry ograniczał punktowanie tego elementu. Prawda także w tym, że był to nasz Najlepszy mecz w Tokio, nawet uwzględniając omijanie w rozegraniu środka...jednak Francuzi (niestety) rozegrali mecz prawie doskonały.

O naszym rozgrywającym padło dużo słów, uważnie słuchający wyciągną wnioski, także o Kubiaku i braku planu B. O Semeniuku, który powinien dostać więcej czasu na parkiecie.
Natomiast to co moim zdaniem dodatkowo przebiło się z tych ciekawych analiz, jest to, że system challenge spowodował zmianę struktury ataku(!) O ile my raczej bardzo rzadko uciekamy się w grze ataku do stosowania płaskiego strzału na wysokości dłoni bloku, szukamy pomarańczowego koloru...Inne drużyny grające pod wysoki blok ( np: nasz) właśnie stosują taką odmianę. Właśnie tym Francuzi górowali nad nami, doprowadzając nas do frustracji, dodatkowo świetnie grając w obronie - punktowali.

Ciekawe to wszystko co związane z ME się wydarzy, co zwycięży w kadrowiczach. Z dnia na dzień nie da się porzucić tego czym się żyje...bywa jednak, że to czym się żyje może doprowadzić do jeszcze gorszych przeżyć.
No cóż - za kilkanaście dni się okaże...(?!)
54sobota, 14, sierpnia 2021 06:36
Zgred Maruda
Iocosusie - wiem, że niezbyt miło otwieram Ci sobotę...no, ale takie są fakty :

..."W czwartek odbyło się posiedzenie Zarządu Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Potwierdzono nazwiska pięciu kandydatów na stanowisko prezesa. Zarząd PZPS na czwartkowym (12 sierpnia) posiedzeniu podjął decyzję o wyznaczeniu nowego terminu Walnego Zgromadzenia na 27 i 28 września 2021 r. - czytamy na stronie związkowej pzps.pl.
Zarząd w tajnym głosowaniu zdecydował o rekomendacji dla Jacka Kasprzyka jako kandydata na prezesa PZPS w kadencji 2021-25 (15 głosów za, 3 przeciw, 1 wstrzymujący).
Termin zgłaszania kandydatur upływa na 30 dni przed Walnym Zgromadzeniem Delegatów. Do tej pory - oprócz Kasprzyka - jest zgłoszonych czterech kandydatów.
Są to: Ryszard Czarnecki rekomendowany przez Dolnośląski ZPS, Tomasz Paluch rekomendowany przez Lubuski ZPS, Witold Roman rekomendowany przez Mazowiecko-Warszawski ZPS i Konrad Piechocki z rekomendacji Łódzkiego ZPS.
Czarnecki, wiceprezes ds. międzynarodowych PZPS, w przeszłości miał chrapkę na przejęcie władzy w... PZPN, ale dwukrotnie wycofywał swoje kandydatury. Teraz europoseł Prawa i Sprawiedliwości ma być faworytem w wyścigu o fotel prezesa PZPS w latach 2021-25"

Pocieszeniem jest fakt, że nie zawsze wygrywają faworyci...vide zwycięstwo Francji w Tokio Wink, ale...
55sobota, 14, sierpnia 2021 22:51
iocosus
Zgredzie nie wierzę w wybór Czarneckiego, on był faworytem ale chyba wiosną, gdyby teraz na niego postawili to byłby samobój. Jego główną jak mniemam zaletą było polityczne umocowanie, a teraz z tym może być krucho. On nie jest z "zakonu pc", po kolejnych "kilometrówkach" wyleciał ostatnio z Komitetu Politycznego PiS-u i to chyba znak, że umierać za niego nie będą, raczej odstawią na boczny tor, a po co ktoś taki potrzebny PZPS. Wizerunek zapaskudzi, a korzyści z tego brak.
Nie znam układów siatkarskich, ale z głupia frant obstawię że pozostanie Kasprzyk.
56niedziela, 15, sierpnia 2021 07:55
Senator
Boże miej w opiece PZPS
Czarnecki chyba rzeczywiście odstawiony przez prezesa na boczny tor . Pamiętacie ? Europosłem został psim swędem , rzutem na taśmę .
Gość kocha pieniądze i coś czuję ze teraz się nie wycofa .
Trzeba mieć nadzieje ze w związku są ludzie mądrzy i tej miernoty nie wybiorą .
yvComment v.2.01.1
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.