A+ A A-

Polska - Łotwa (aktualizacja)

Wszystko dobre, co się dobrze kończy! Po nadspodziewanie trudnym i nerwowym meczu Polska pokonała Łotwę 2:0 i lideruje z 6 punktami w tabeli grupy G eliminacji Euro 2020. Strzelcami goli w ostatnim kwadransie spotkania okazali się Robert Lewandowski i Kamil Glik.

 

Rozważania przedmeczowe

W zasadzie te kibicowskie peregrynacje o reprezentacji  adekwatnie by było określić „rozważaniami miedzy meczowymi” ponieważ trudno pisać o spotkaniu z Łotwą, nie uwzględniając tego, czego świadkami byliśmy w czwartek w meczu z Austrią. Wygrana na wyjeździe z rywalem powszechnie uznawanym za najgroźniejszego w grupie musi cieszyć i jak ktoś stwierdził właśnie „musi” jest najwłaściwszym określeniem, ponieważ oprócz wyniku, to wszystko inne budzi dużo pytań, wątpliwości, czasem artykulacji skrajnie przeciwstawnych opinii, ocen.

Zacznijmy od tego, że gorące głowy, choćby na przykład Wojtka Kowalczyka, dowodzą, że eliminacje już mamy „z górki” i w zasadzie „obowiązkiem” to nie jest wygrana z Łotwą, ale zainkasowanie trzydziestu punktów na zakończenie grupowych rozgrywek. Dla grillowników z Weszło taki postulat to przygotowanie do walenia w reprezentacyjny bęben przy najmniejszym  potknięciu, ale też i rozważni  spece piłkarscy, a za takiego uznaję Andrzeja Twarowskiego prezentują wewnętrzne przekonanie, że w zasadzie to obaw o awans na Euro brak. No i biorąc papierowe wyliczenia i szacunki potencjału poszczególnych ekip, trudno się takiemu nastawieniu dziwić, ale we mnie jest taka obawa, że Polska w grupie G eliminacji Euro 2020, jest takim samym lub wielce podobnym faworytem jak Legia co roku w rozgrywkach Ekstraklasy. No i summa summarum to faworyzowana Legią zdobywa tytuły,  zatem i  ja mam przekonanie, że i Polska na Euro się zakwalifikuje, ale też ciągle uwzględniając przyjętą analogię, prześladuje konstatacja ileż ta faworyzowana Legia w drodze po to „co jest jej przynależne” napsuje nam nerwów, ile wtop zaliczy, rozczarowań. O formie, czy też stylu gry to lepiej czasami nie wspominać. No i trochę skóra mi cierpnie gdy sobie zadaję pytanie czy aby reprezentacja Polski w grupie G nie będzie przypominała Legii w Ekstraklasie!?

Od roli faworyta grupy nie uciekniemy, pozostaje ją zaakceptować i szukać sposobów na zakładane przestawianie kolejnych „autobusów” ustawianych na wysokości własnego pola karnego  przez rywali. Tu powstaje jednak kwestia czy Brzęczek już dysponuje do tego odpowiednimi „narzędziami”, czy etap personalnej selekcji należy uznać za zakończony i tylko stabilizować, zgrywać kadrę w schematach taktycznych, czy też jednak nowe rozwiązania, nowe powołania i ich wdrażanie właśnie w boju eliminacji jest pożądane? Innymi słowy, czy Bereszyński za Piszczka, Klich za Mączyńskiego i Piątek jako nowy partner Lewego to już wystarczająca dawka „świeżej krwi” w zestawieniu z „sytą” ekipą Nawałki?

Nie tylko Mateusz Borek postawił  w „Prawdzie futbolu” Romana Kołtonia zarzut selekcjonerowi i trudno się z nim nie zgodzić:

- Poza kadrą znaleźli się Gumny i Żurowski. I powiem szczerze - kompletnie nie rozumiem tej sprawy. Nie upieram się, że Żurkowski w najważniejszym meczu Brzęczka musi grać w podstawowym składzie. Ale jeśli ty w ogóle nie miałeś go koncepcyjnie blisko pierwszego składu, to on musi grać w reprezentacji Michniewicza; podobnie jak Gumny. Tam jest dużo osłabień, a drużyna gra za trzy miesiące w finałach mistrzostw Europy. Jak wygląda życie Żurkowskiego? On zamiast zagrać dla 20 tys. osób w Anglii, to posiedział sobie na VIP-ie w Wiedniu. Jak dzisiaj nie dałeś takiemu chłopakowi zagrać 45 minut za Klicha, to kiedy on będzie grał? Jak Klich poprawi swoją grę? (Prawda Futbolu)

Robert Błoński twittuje: „Jeśli Robert Gumny i Szymon Żurkowski nie zagrają przeciwko Łotwie, najpóźniej w poniedziałek rano dołączą do reprezentacji U-21 i dzień później wystąpią w Grodzisku Wlkp. w meczu z Serbią.” Jak w zaistniałej sytuacji powinien postąpić Brzeczek? Według mnie, o ile uniknęli wirusa atakującego kadrę to obaj młodzieżowcy powinni wybiec  na murawę Stadionu Narodowego. Inaczej ich powołania do „dorosłej reprezentacji” okażą się irracjonalne, a głośne ustalenia jakie ponoć zapadły pomiędzy Brzęczkiem, Michniewiczem i Magierą trzeba by było uznać za nieco absurdalne.

O Żurkowskim była mowa, zatem subiektywnie wstawię się za Gumnym. Preferuje prawą nogę i przy tym nie jest tytanem defensywy, ale to pretendent do miana jednego z największych  talentów polskiej piłki, powinien się rozwijać, uzupełniać braki,  a przede wszystkim grywał na lewej obronie i w Lechu Poznań i w reprezentacji młodzieżowej. Jeżeli po tej stronie boiska Bartek Bereszyński traci sporą część swoich walorów, to pozostawmy go na swojej nominalnej pozycji, a „ruch lewostronny” niech obsługuje gołowąs dla którego to nie będzie jednak pierwszyzna, wszak w ten sposób wchodził jako osiemnastolatek do Ekstraklasy.

Generalnie jestem za tym, żeby Brzeczek nie zaprzestawał poszukiwań nowych rozwiązań i sprawdzał je „w boju”. Stabilizacja składu jest istotna, ale my nie mamy reprezentacji  zrównoważonej na wszystkich pozycjach, w każdej formacji. Zarówno obrona, jak i pomoc  obligują do prób zastosowania korekt.

Czy korekty wymaga ustawienie i pozycja  Piotra Zielińskiego? Ocena jego postawy w Wiedniu to chyba największa dyskusyjna kontrowersja. Od „najsłabszego w jedenastce” dla grillowników z Weszło po „najlepszego z biało-czerwonych” dla redaktora Michała Pola. Może nie w pełni, ale zapisuję się do obozu tego drugiego, natomiast można się zastanowić czy na Łotwę pomocnika Napoli nie sprawdzić  i na „ósemce”, pozostawiając skrzydła dla Grosika, Błaszczykowskiego lub Frankowskiego?

Po wyprawie do Wiednia kontrowersji za to nie wzbudza nowy duet napastników, który oby w Austrii się narodził. Chyba już dylemat czy Piątek z Lewym mogą grać równocześnie razem w ataku można włożyć do szafy, za to obowiązujące jest pytanie czy stworzą duet na miarę Cavaniego z Suarezem? Moja refleksja przy tym jest taka, że po Euro 2016 Lewy był krytykowany za brak goli, natomiast dla mnie podstawą optymalnego wykorzystania kapitana repry jest właśnie taka jego gra jak wtedy, tym bardziej uwzględniając, że za partnera w napadzie miałby szokującego nieustannie skutecznością Piątka. Oby zamiast rywalizacji o miano pierwszego egzekutora, snajpera kadry współpracowali  na zasadzie mistrza Jedi Lewego oraz padawana Piątka. Wówczas moc będzie z nimi!

Doraźnie przed meczem z Łotwą sztab kadry, a przede wszystkim jego ‘sekcja medyczna’ musi się zmierzyć z jakimś podłym atakiem wirusa przeziębienia. Jerzy Brzęczek na konferencji przedmeczowej: „Przeziębionych jest siedmiu, ośmiu zawodników, m.in. Wojtek Szczęsny czy Mateusz Klich. Dlatego to, jak zagramy, zależy w dużej mierze od tego, z których piłkarzy będę mógł skorzystać. Sztab medyczny ciężko pracuje. Mamy nadzieję, że wszyscy będą w stanie zagrać w niedzielę, a Krzysiek Piątek będzie gotowy na występ od pierwszej minuty.” – biorąc pod uwagę jak w Wiedniu zaprezentował się zakatarzony  Arek Milik, niech w Warszawie na murawę wybiegną tylko zdrowi!

Mecz

Polska – Łotwa 2:0

Bramki: Robert Lewandowski (76-głową), Kamil Glik (84-głową).

 Żółte kartki: Polska - Krzysztof Piątek, Tomasz Kędziora; Łotwa - Kaspars Dubra, Vitalijs Maksimenko, Janis Ikaunieks.

Sędzia: Alijar Agajew (Azerbejdżan). Widzów 51 112. 

 Polska: Wojciech Szczęsny - Tomasz Kędziora, Michał Pazdan, Kamil Glik, Arkadiusz Reca - Kamil Grosicki (83. Przemysław Frankowski), Mateusz Klich (62. Jakub Błaszczykowski), Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński - Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek (87. Arkadiusz Milik). 

 Łotwa: Pavels Steinbors - Kaspars Dubra, Vitalijs Maksimenko, Marcis Oss, Olegs Laizans - Deniss Rakels, Vjaceslavs Isajevs, Arturs Karasausks (85. Kristers Tobers), Janis Ikaunieks - Vladislavs Gutkovskis (70. Roberts Uldrikis), Roberts Savalnieks (79. Vladislavs Gabovs).

Skrót meczu: http://sport.tvp.pl/41889004/eliminacje-euro-2020-polska-lotwa-20-robert-lewandowski-i-kamil-glik-dali-zwyciestwo

 

Dyskusja (20)
1niedziela, 24, marca 2019 13:38
Senator
Jak byłem pewny wygranej w Wiedniu tak teraz tym bardziej.
Sprawa wirusa nie najlepiej świadczy o sztabie medycznym kadry. To jakiś żart chyba, taką mam nadzieję. Z drugiej strony sciema przed Łotwą, no nie to już byłoby kompromitacja.
Iocosus, CO do Zielińskiego, zagrał dobrze, pretensji żadnych nie mam. Natomiast Milik do poprawki, jeden ze słabszych na boisku.
2niedziela, 24, marca 2019 14:57
iocosus
Niestety z tym wirusem to nie ściema. W „Cafe futbol” poszło info od Gilewicza, że dziś z pewnością nie zagrają Bereszyński, Bednarek, Kamiński, problemy zdrowotne oprócz wczoraj wymienianych ma Linetty (ten to ma pecha do repry) tak więc w szatni „szpital”.
Mnie zastanawia jedno, wiadomo było że przynajmniej Artura Milika gardło przed spotkaniem z Austrią bolało, mówił o tym w którymś z przedmeczowych wywiadów, po meczu już Brzęczek usprawiedliwiał gorszą dyspozycję właśnie przeziębieniem, zatem wniosek się nasuwa że te chorobowe objawy zignorowano bądź zlekceważono i przynajmniej jednego chorego Milika wpuszczono do szatni w czwartek, a to już wystarczyło, żeby złośliwy wirus się rozpanoszył na kadrze.
Tych naszych medyków jednak aż tak bardzo bym nie potępiał bo gra z bólem gardła, czy z katarem, to nie jest coś nadzwyczajnego, tylko że akurat ten konkretny nieszczęsny „wirus” okazał się sprawcą reprezentacyjnego pandemonium.
3niedziela, 24, marca 2019 19:31
Krzysztof Jastrzębski
Tymczasem Izrael 4:1 Austria, 72'
4niedziela, 24, marca 2019 21:32
kibic60
Po tym, co gra drużyna, której piłkarze są warci setki milionów euro muszę przyznać, że Legia gra futbol kosmiczny !
5niedziela, 24, marca 2019 23:50
a-c10
Kurczę, pamiętam jeszcze całkiem nieźle różne takie eliminacyjne potyczki, podczas których to my byliśmy tym słabszym. Tym, co to mężnie się bronił, szarpał, gryzł i drapał. I mimo rosnącego naporu faworyzowanego rywala, długo dawał radę. I nawet mógł prowadzić, gdyby wykorzystał był swe okazje. I w ogóle wszystko świetnie, tyle że na koniec dostawał gonga. Albo dwa. I niestety, jedyne, co mu zostawało, to poczucie, że nie dał plamy. Pewnie, czasem dobre i to. Przyznam jednak szczerze, że zdecydowanie wolę punkty.

Dlatego dla Łotyszy brawa za postawę, dla naszych brawa za wynik.

@ Kibic50:

Trener Legii ma swych podopiecznych do dyspozycji praktycznie 24/7. Ba, tu i ówdzie da się nawet posłyszeć, że zabrania im oddalania się na odległość większą, niż 30 km, a na każde wezwanie mają się stawiać w klubie w czasie nie dłuższym, niż 30 minut.

Trener reprezentacji Polski ma swych podopiecznych do dyspozycji podczas króciusieńkiego zgrupowanka, gdzie jednostek treningowych jest +/- tyle samo, co meczów.

Widać różnicę, prawda? Zresztą, pokaż mi jakikolwiek zespół reprezentacyjny, który w ostatnich paru latach grał i ładnie, i skutecznie zarazem. Czekam niecierpliwieSmile
6niedziela, 24, marca 2019 23:57
Walles
Ja po tych dwóch meczach jestem pod wrażeniem kreatywności duetu Klich-Krychowiak. Są bliscy nakrycia czapką ... Łukasza Trałki. Serio, są blisko ...

Nie rozumiem jak Zieliński, facet z niesamowitą techniką, jest tak mało przydatny dla reprezentacji. Tego żałuję najbardziej
7poniedziałek, 25, marca 2019 00:18
Senator
Ja bym się zgodził z a-c10 .
Walka o punkty i dobrze że te są.
Ogólnie myślę jednak , tą drużynę stać na dużo lepszą grę. Czy doczekamy się takiej ? Nie wiem bo zawsze będą ważniejsze punkty niż ładna gra.
Tak na marginesie, jak wygląda prawdziwy mecz piłki nożnej można zobaczyć oglądając meczycho Holandia - Niemcy Smile
Acha
Rzeczywiście Walles, ja też nie mogę zrozumieć dlaczego Zieliński w Napoli to inny Zieliński niż w reprezentacji Polski.
8poniedziałek, 25, marca 2019 01:19
a-c10
@ Walles, Senator:

Pozwolę sobie nawiązać do tego, o czym już pisałem. Futbol reprezentacyjny to nie jest ani sinfonia guardiolica, ani nawet heavy metal Kloppa. To jest punk rock. Trzy akordy, darcie mordy, krótko, zwięźle i na temat. Na przygotowanie czegokolwiek innego zwyczajnie nie ma czasu.

A wkomponowanie w zespół tak kreatywnego gracza, jak Zieliński, jak najbardziej tego czasu wymaga, i to w dużych ilościach. To fajnie, że selekcjoner wreszcie zdecydował się wystawić chłopaka tam, gdzie grywa w klubie. Niewątpliwie krok w dobrym kierunku. Szkoda tylko, że dziś/wczoraj już po paru minutach Zieliński wylądował na prawym skrzydle, gdzie wsiąkł jak kamfora. Przede wszystkim zaś, nawet gdyby pozostał na lewym i schodził do środka - jak ma się w takiej sytuacji zachować lewy obrońca, który praktycznie nie będzie miał przed sobą żadnego partnera z drużyny? Drzeć do przodu, korzystając z tego, że mu Zielu zabrał do centrum co najmniej jednego obrońcę, czy może wręcz przeciwnie, przyspawać się do własnej szesnastki, bo asekuracji nie będzie? A co ze środkowymi pomocnikami? Cofać się, by umożliwić Zielińskiemu operowanie jak najbliżej bramki przeciwnika, jednocześnie zabezpieczając mu tyły? Towarzyszyć w rozegraniu? Uciekać na boki? Zawodnicy Napoli takie rzeczy wiedzą, bo omawiany system trenują non stop. Partnerzy z kadry zetknęli się z czymś takim po raz pierwszy (no, pomijając Milika, ale to jakby osobny temat). Nic dziwnego, że trudno im się odnaleźć.

Potrzeba czasu. A czasu nie ma. W związku z czym mam - niestety! - silne obawy, że Zielu pozostanie taką którąś tam inkarnacją Warzychy - świetny w klubie, poniżej potencjału w kadrze. Z pretensjami zapraszam do FIFA i UEFA ;]
9poniedziałek, 25, marca 2019 07:17
kibic60
@ ac-10

"Trener reprezentacji Polski ma swych podopiecznych do dyspozycji podczas króciusieńkiego zgrupowanka, gdzie jednostek treningowych jest +/- tyle samo, co meczów.
Widać różnicę, prawda? Zresztą, pokaż mi jakikolwiek zespół reprezentacyjny, który w ostatnich paru latach grał i ładnie, i skutecznie zarazem. Czekam niecierpliwie"

Z racji przebywania w Austrii poczynania naszych orłów śledziłem w laptopie. Komentarze były jednoznaczne. "Dno i wodorosty".

W tv leciał mecz Holandia - Niemcy.

Tych piłkarzy trenerzy mają do dyspozycji w takim samym wymiarze czasowym jak Brzęczek. Mecz był i ładny i skuteczny. Inny mecz, który obejrzałem to Israel - Austria. Nie można było się nudzić Wink
Moje pytanie chyba sprzed roku jest nadal aktualne. Co tej reprezentacji daje Zieliński ?

@ senator

"Nie wiem bo zawsze będą ważniejsze punkty niż ładna gra"

Dlatego napisałem, że Legia gra futbol "kosmiczny" Very Happy

Ps
Adam Dawidziuk na tt
"Nie ma się niestety czym podniecać, ale punkty są, a to w eliminacjach najważniejsze. Komplet po dwóch meczach, dwa razy na zero w tyłach. Nawet jak po męczarniach, choć ciężko się na to patrzy"

Miałem szczęście, że nie widziałem.

Ps 2

@ a-c10

Zieliński potrzebuje czasu ?

"Nadchodzi czas Zielińskiego. Z Czarnogórą ma być liderem polskiego zespołu"
przegląd sportowy, Łukasz Olkowicz
24 mar 17 08:50
DWA LATA czekamy. Ile jeszcze ?
10poniedziałek, 25, marca 2019 07:39
świrekwampirek
Nieśmiało zauważę że trener Łotyszy ma też zawodników przez parę dni a nie non stop jak w klubie, tylko że on powołuje swoje "gwiazdy" z Arki, Korony czy Śląska a nie z Bayernu, Juventusu czy Milanu. Po raz kolejny wychodzi cała ta hipokryzja i podwójne standardy, ci co na oślep walą na co dzień w Legię i szczególnie Pinto kiedy dotyczy kogoś innego rżną przysłowiowego głupa.
I jak zauważył Kolega CTP gdyby zawodnik Legii spudłował z 1,5 metra na pustą bramkę grzmiałyby o tym wszystkie redakcje i portale, on byłby szrotem i niewypałem a ci co go zatrudnili amatorami którzy nie znaj się na piłce i powinni odejść.
11poniedziałek, 25, marca 2019 14:37
sektor212
Tak się zastanawiam, co poniektórych kolegów może zadowolić. Wszystko źle, gramy piach, trener słaby, niewłaściwe powołania itd. Prawie każdy zakładał 6 pewnych punktów przed rywalizacją z Austrią i Łotwą, gdyż mając takich znakomitych zawodników klasy europejskiej to grupowych rywali obowiązkowo mamy wciągnąć nosem. Wygrywamy oba mecze nie tracąc bramki. Mamy pierwsze miejsce w grupie, lecz kibice są nieusatysfakcjonowani stylem gry. Nie ma radości, tylko smutek, gdyż Zielińskiego każde podanie nie otwiera prostej drogi do bramki naszym wspaniałym napastnikom.
Wyluzujcie trochę. Większość środowiska piłkarskiego nie rozumiała powołań dla Błaszczykowskiego i Recy. Obaj notują asysty przy strzelonych bramkach. Posiadanie piłki mieliśmy na poziomie 69%. Atakujemy rywala 94 razy, lecz część kibiców jest zawiedziona poziomem gry. Dla mnie jest niezrozumiałe narzekanie i kręcenie nosem po dwóch pierwszych wygranych tegorocznych meczach naszej reprezentacji.

Ciekawi mnie czy podobnie fani Belgi, Szkocji, Turcji, Grecja biadolą po swoich dwubramkowych zwycięstwach nad podobnymi tuzami do Łotwy (Albania, Liechtenstein, San Marino, Cypr) Pewnie Węgrzy też nie są zachwyceni ze stylu po wygranej 2:1 z Chorwacją.
12poniedziałek, 25, marca 2019 16:58
iocosus
No to ja trochę jako ten malkontent, choć cieszę się z wpisu Sektora.

Marcin Lepa spierał się z Romanem Kołtoniem o rolę Jerzgo Brzęczka jeszcze przed meczem z Łotwą:
https://www.youtube.com/watch?v=lKroMJV2YXQ
Sadzę ze wczorajsze spotkanie nie zmieniło opinii pana Marcina a raczej go w nich jeszcze utwierdziło.
Z twittera przywołam taki osąd skądinąd znanego z legijnych forów Marmara:
„Real bez trenera => stracony sezon. Polska bez trenera => 6 punktów w 2 meczach. Futbol.”
Te opinie są dowodem że Brzęczka nie bierze pod ostrzał tylko gimbaza, albo napaleni „zawodowi hejterzy” dyskusja o nim i jego decyzjach tak jak w przypadku Lepy może być uargumentowana i merytoryczna, Marmar puścił tekst w standardach twittera, ale bezrefleksyjnym futbolowym napinaczem przecież również nie jest.
Podpieram się tymi opiniami ponieważ i we mnie budzą się wątpiwości wobec Brzęczka, no i przy tym sam siebie mityguję żebym nie był w osądach „w gorącej wodzie kąpany”. Gdy zastanawiam się nad obecnym naszym selekcjonerem to niektóre jego decyzje mnie irytują, wtedy blisko mi do opinii Marmara, a z drugiej strony tak sobie dumam czy pod Klopem, Guardiolą, Ancelottim gra naszej repry w takich meczach jak z Łotwą, z tego gatunku, faktycznie by była diametralnie odmieniona? Zmiatalibyśmy rywala bez mrugnięcia powieką w stylu że kopara opada? Mhm, śmiem wątpić. Fajne bo szczere są te słowa Glika w pomeczowym wywiadzie:
http://sport.tvp.pl/41894063/kamil-glik-po-meczu-z-lotwa-czeka-nas-jeszcze-duzo-pracy
zwróciliście uwagę, Glik sam mówi: „będą jeszcze wzloty i upadki” mhm, „upadki” , nasz defensor znając potencjał swój i kolegów przygotowuje się na jeszcze większy „piach” i męczarnie w kolejnych meczach i nie mydląc oczu uwzględnia że nie zawsze „koniec” może być dla nas szczęśliwy, bo tak odbieram stwierdzenie o „upadkach”. I to chyba realizm i „tak krawiec kraje jak mu materii staje” to już w odniesieniu do trenera reprezentacji ktokolwiek by nim nie był. Natomiast o ile sobie myślę że doraźnie pod każdym trenerem zaliczalibyśmy słabe mecze bez stylu, o tyle sądzę że dobry trener mógłby przygotować reprę właśnie w tym obecnym pokoleniu do czegoś fajnego choćby i na Euro 2020. U mnie zaczynają być wątpliwości czy Brzęczek na docelową imprezę coś takiego jest w stanie zbudować.
Twitt Marmara między innymi spotkal się i z taką odpowiedzią: „Legia bez trenera - > podwójna korona” – no i właśnie Legia pod Klafuricem zdobyła tytuły, tak jak zakładam reprezentacja pod Brzeczkiem może wyjść z grupy. Tylko co dalej!?

Łapię się nadziei, że Brzęczek choć nie wybitny to przecież i tak jest lepszym trenerem od Piechniczka, a z nim, czy też mimo niego, coś tam zwojowaliśmy, zatem może i obecnie nie wszystko stracone. Wink

***
Jeszcze jedno z twittera pod czym się podpisuję:
Łukasz Wiśniowski: Nigdy nie zrozumiem tego dlaczego Piotrek Zieliński jest tak gnojony. On nie jest oceniany. On jest gnojony. I zastanawiam się nad tymi mechanizmami. Wiem, że oczekujemy więcej, ale w przekroju tych dwóch meczów on był naszym najlepszym piłkarzem.
Mateusz Rokuszewski: Zieliński nie zasłużył ani na to "gnojenie", ani na tytuł najlepszego. Ja nie rozumiem, dlaczego musimy z nim wędrować od ściany do ściany w zależności od sympatii.

O Zielińskim będą powstawały doktoraty …
13wtorek, 26, marca 2019 07:24
kibic60
@ a-c10

"Zresztą, pokaż mi jakikolwiek zespół reprezentacyjny, który w ostatnich paru latach grał i ładnie, i skutecznie zarazem. Czekam niecierpliwie Very Happy

Mówisz masz Very Happy

Trener reprezentacji Anglii ma swych podopiecznych do dyspozycji podczas króciusieńkiego zgrupowanka, gdzie jednostek treningowych jest +/- tyle samo, co meczów.

Mimo to po wdóch meczach 6 pkt
23 celne strzały i 10 zdobytych bramek !
Można ?, można Wink
14środa, 27, marca 2019 02:21
a-c10
@ Kibic50:

mecz Holandia - Niemcy.

Widziałem jedynie skrót, wierzę Senatorowi i Tobie na słowo, że było fajnie. Powiedz mi jednak, zwłaszcza w przypadku Niemców, które to takie "fajnie" na przestrzeni ostatnich kilku sezonów? Czy aby nie pierwsze po naprawdę długaśnym okresie straszliwego męczenia buły? A przecież Joachim Loew jest selekcjonerem od parunastu lat (!), a nie, jak Jerzy Brzęczek, od paru miesięcy.

DWA LATA czekamy. (na Zielińskiego - przyp. mój) Ile jeszcze ?

Ile będzie trzeba. Pozwolę sobie zauważyć, że na Zielińskiego czekamy nie tylko my, ale i - że się tak szumnie wyrażę - cały piłkarski świat. Bo wbrew temu, co u nas da się wyczytać/zasłyszeć, nikt poważny nie traktuje Ziela jako piłkarza już gotowego ciągnąć poważny wózek, a dopiero materiał na takowego.

Czekajmy zatem. Choć niewykluczone, że nie doczekamy się nigdy.

Trener reprezentacji Anglii...

...jest w kontekście naszej dyskusji (i pewnie nie tylko) niezwykle ciekawą postacią. Pozwolisz, że streszczę kilka najświeższych rozdziałów jego biografii? Otóż facet został selekcjonerem z kompletnego przypadku. Miał być przecież Big Sam, ale ledwie się zainstalował, już wyszły na jaw - no paczpan, cóż za niespodziewajka... - jakieś jego shenanigans i trzeba było naprędce, gorączkowo szukać następcy. Southgate akurat był pod ręką. Przy czym publiczny odbiór jego nominacji był taki, no..., hmmm... cokolwiek odległy od entuzjazmu. Co to niby za trener!? Jakie on ma sukcesy...!? Spuścił Boro z ligi! I co to w ogóle za człowiek!? Potakiwacz! Miękki herbatnik...! Ciepłe kluchy!!! Taka ciamajda ma zarządzać szatnią, w której i Alli, i Sterling, i ten, i tamten, i siamten? Fucking disgrace!!!

Ciamajda i miękki herbatnik swe pierwsze eliminacje (do MŚ'18) przeszedł niby suchą stopą. Dziesięć meczów, osiem zwycięstw, dwa remisy, w bramkach osiemnaście do trzech - z pozoru syćko piknie i nadobnie. No ale czy mogło być inaczej, skoro za rywali miał - w kolejności alfabetycznej - Litwę, Maltę, Słowację, Słowenię i Szkocję? Z całym szacunkiem, żadne tuzy przecież, a tymczasem wyniki i - zwłaszcza - postawa podopiecznych pana G.S. nikomu dupy nie urywały. Z pierwszymi dwoma rywalami wygrali u siebie ledwie po 2:0 (no właśnie...). Do skromniutkiego zwycięstwa w Wilnie konieczny był karny Kane'a. Przytrafiły się też Anglikom wyjazdowe remisy w Glasgow i Lublanie. I zwłaszcza ten drugi, delikatnie rzecz ujmując, nie spowodował, że naród zapałał miłością do selekcjonera.

Potem był sam Mundial, gdzie na siedem rozegranych przez Anglików spotkań ledwie jedno (6:1 z Panamą) było naprawdę dobre. Poza tym? Trochę farta, trochę przychylności sędziów i dużo, dużo stałych fragmentów. I jeszcze więcej stałych fragmentów. Piękno? Polot? Kombinacyjne akcje? Efektowne wymiany podań? Sorry, mate. Nie tym razem.

No ale właśnie - siedem spotkań. Grając cokolwiek toporny, oparty na sfg futbol reprezentacja Anglii wturlała się do półfinału MŚ, przez co osiągnęła największy sukces od bez mała trzech dekad. A dzięki temu Gareth Southgate (ta, taaa, miękki herbatnik, ciamajda i żaden trener) może sobie oficjalnie spoglądać z góry na takie szkoleniowe sławy, jak choćby Sven-Goran Eriksson, Fabio Capello, czy Roy Hodgson.

A przede wszystkim to cokolwiek niespodziewane osiągnięcie odsunęło - i to na dużą odległość - od Southgate'a widmo dymisji. Dorzuć sobie do tego rosnące doświadczenie we współpracy z obecnymi podopiecznymi. (No i jeszcze ewentualnie ten szczególik, że rynkową wartość niektórych spośród tych ostatnich liczy się już nie w dziesiątkach, a w setkach milionów euro/funtów).

Cholera wie, może za dwa lata i my zlejemy takich Czarnogórców 5:1?

@ Świrek:

trener Łotyszy (...) powołuje swoje "gwiazdy" z Arki, Korony czy Śląska a nie z Bayernu, Juventusu czy Milanu.

No tak. I m.in. dlatego właśnie celem zarówno tegoż trenera, jak i jego "gwiazd" przed meczem z Polską jest uniknięcie blamażu. Punkt(y)? Remis byłby potężnym sukcesem. Zwycięstwo cudem, po którym większość z nich śmiało mogłaby wieszać buty na kołku wiedząc, że punkt kulminacyjny ich karier właśnie nastąpił.

Nadal bym się nie zamienił. A Ty?

trener Łotyszy ma też zawodników przez parę dni a nie non stop jak w klubie

Oczywiście. Tyle że bronić (i przygotowywać się do obrony) jest zawsze znacznie łatwiej, niźli atakować. Zwłaszcza gdy celem tej obrony nie jest zachowanie czystego konta, a - patrz wyżej - nieprzesadne tegoż konta obciążanie.

ci co na oślep walą na co dzień w Legię i szczególnie Pinto kiedy dotyczy kogoś innego rżną przysłowiowego głupa

Boksujesz się z chochołem. Po niedzielnym meczu na kadrę, a w szczególności na Brzęczka (#winatrenera...) wylały się w mediach hektolitry pomyj.
15środa, 27, marca 2019 07:44
kibic60
@a-c10

""Zresztą, pokaż mi jakikolwiek zespół reprezentacyjny, który w ostatnich paru latach grał i ładnie, i skutecznie zarazem. Czekam niecierpliwie"

Dokładam dwa zespoły.
Szwajcaria i Dania
mecz super, bramki przepiękne, emocji mnóstwo i goli aż 6 !

Ps
Mam szczęście przez tydzień oglądać tv sky sport.
Widziałem kilka dobrych spotkań.
Sky pokazuje też skróty z innych meczów. Z naszego pokazał jedynie gole (?)
16środa, 27, marca 2019 08:12
Zgred
@kibic50

..."Szwajcaria i Dania
mecz super, bramki przepiękne, emocji mnóstwo i goli aż 6 !"

Wszystko zgoda i mecz super i bramki przepiękne i emocje i aż 6 goli, ale to co odstawili Szwajcarzy u siebie prowadząc do 84 min - 3:0 (słownie trzy zero) tracąc trzy bramki...nie mieści się w skali frajerstwa Very Happy to jest po za skalą...

Chyba, że gdzieś w odległym miejscu świata, ktoś zagrał na remis i strzelanie w ostatnich piętnastu minutach Wink
Dla kolegi pytam.
17środa, 27, marca 2019 09:54
kibic60
@ Zgred

Przebywam w odległym (2700 npm) miejscu ale uwierz mi, nie stawiałem na remis.
Duńczycy końcówkę zagrali tak, jak z nami u siebie Very Happy
18środa, 27, marca 2019 10:54
dalkub
Tak sobie czytam i czytam i się zastanawiam nad pewnymi rzeczami, bo u panów to tak trochę jak u pijanego od ściany do ściany. Jedni że wygrali i git, a lepiej nie mogli grać bo 1 trening, a inni że przecież inni mogą to dlaczego nie nasi.
Po pierwsze za czasów Nawałki przed ME zawodnicy nie mieli wspólnych zgrupowań, a jednak mimo wszystko dawało się na to patrzeć. Skład zasadniczo niewiele się zmienił, powiedziałbym że trzon drużyny jest taki sam, a zawodnicy grają w klubach i to w lepszych niż grali wtedy. Oczywiście również za rzeczonego Nawałki zdarzały się mecze padaki, szczególnie w ostatniej fazie, ale faktycznie wtedy wielu zawodników nie grało, było kontuzjowanych itd.
To co napisałem powyżej nie oznacza że powinniśmy złapać piłkę i mieć ją przez 80 minut przy nodze w meczu z taką Łotwą, ale już możemy chyba wymagać aby zawodnik grający w solidnym klubie był skoncentrowany na grze, by nie robił błędów w rozegraniu na poziomie juniora. Ponieważ nie liczę na grę w ataku pozycyjnym i wymiany setek podań, to jednak liczę na to że kolega Krychowiak, Glik i PAzdan oraz ich koledzy mając na przeciwko siebie takiego tuza jak Gutkovskis czy Też Rakels zwyczajnie skrócą pole gry, zawężą pole gry. Liczyłbym też tak po cichutku, że pan Klich i koledzy łącznie z tymi z przodu podejdą wysoko pod kolegów Tarasovsa i zwyczajnie zamiast latać kilometry to zabiorą szybko piłkę i stworzą zagrożenie pod bramką nie po własnej akcji, ale po błędzie przeciwnika. Inna sprawa że większość z nich gra tak w klubach i potrafi to zrobić - trzeba albo chcieć, albo wymagać od naszych zawodników takiego sposobu gry.
Chciałbym powiedzieć również, że zawodnicy którzy zagrali w niedzielę to są albo gwiazdy, albo solidni zawodnicy we własnych klubach - poza ogólnie obśmiewanym Recą, który moim zdaniem zagrał nie gorzej niż Klich, Kędziora czy Grosicki albo Zieliński - chociaż zaliczył asystę.
Podsumowując - czy będziemy grali piłką i w ataku pozycyjnym - a no nie będziemy, czy możemy grać bliżej przeciwnika, agresywniej, na skróconym polu gry - musimy bo od lepszej drużyny niż Łotwa zbierzemy w dupę, nie mówiąc już co się stanie po awansie na ME.
19sobota, 30, marca 2019 00:14
a-c10
Przepraszam, panowie, za dłuższe milczenie. Obowiązki mnie zjadły. Nie mam pojęcia na ile jeszcze może Was zainteresować moja wypowiedź, ale tak na wszelki wypadek:

@ Kibic50:

Chciałbym nieśmiało przypomnieć, że w piłkę na poziomie zawodowym gra się po to, by wygrywać. Zdobywać punkty. Tymczasem każdy, nawet najbardziej efektowny remis wciąż wart jest trzykrotnie mniej od dowolnie wybranego zwycięstwa, choćby nie wiem jak wymęczonego. Co więcej, w stu procentach zgadzam się tu ze Zgredem. Gdybyśmy to my w ciągu ledwie kilku ostatnich minut przeputali trzybramkową przewagę, lamentom i wyrzekaniom nie byłoby końca.

Przede wszystkim jednak, Ty cały czas omijasz moje pytanie. Przypominam, prosiłem o podanie zespołu reprezentacyjnego, który w ostatnich sezonach grał efektownie i efektywnie zarazem. Rozumiesz: grał, a nie raz na jakiś czas zagrał.

@ Dalkub:

S... sssie pppannn kie...kie... kierownyk cze...eeepia. Wsale asz ttt... tak dużo nnnie w... wypylymWink A poważniej: ja nie twierdzę, że było git. Jak najbardziej się zgadzam, że taka gra z lepszym od Łotwy przeciwnikiem groziłaby nam łomotem. Ja po prostu zauważam, że mimo padaki jednak ten mecz wygraliśmy. A nie są z nas aż takie znów tuzy - i, mimo zachwytów nad Piątkiem i Zielińskim, jeszcze długo nie będą - aby kręcić nosem nad zwycięstwem z, mimo wszystko, profesjonalnym rywalem.

No i właśnie - rywal. Wkurza mnie, szczerze Ci przyznam, taka nieprzyjemna, często obecna w okołofutbolowych dyskusjach maniera zapominania o tym, że na boisku oprócz "nas" są jeszcze "oni". I mają swoje, najczęściej kompletnie sprzeczne z naszymi, plany na mecz. Przykładowo: można się naigrawać z Frankowskiego, że nie trafił. Ale można też docenić kapitalną interwencję Steinborsa. Warto też pamiętać, że jeszcze całkiem niedawno to my musieliśmy liczyć na takie cuda w wykonaniu naszych "Steinborsów". Dlatego, nie popadając, rzecz jasna, w samozachwyt, nie przeginajmy też (no właśnie...) w drugą mańkę. I tylko o to mi chodziło.
20sobota, 30, marca 2019 22:36
kibic60
@ a-c10

"Gdybyśmy to my w ciągu ledwie kilku ostatnich minut przeputali trzybramkową przewagę, lamentom i wyrzekaniom nie byłoby końca"

Całkiem nie tak dawno Legia prowadziła z Wisłą 2:0, by w kilka minut przegrywać 2:3
Rzutem na taśmę Legia wyrównała 3:3 i nie pamiętam lamentów i narzekań bez końca, Raczej ulgę Very Happy

Wracając do meritum...
"podanie zespołu reprezentacyjnego, który w ostatnich sezonach grał efektownie i efektywnie zarazem"

W takim razie musisz określić okres, o jaki Ci chodzi.
2, 3 a może 6 lat ?
Jeśli chodzi o naszą reprezentację nie pokuszę się o podsumowanie jednego roku Very Happy

Twoja opinia

Nazwa uzytkownika:
Znaczniki HTML są dozwolone. Komentarze gości zostaną opublikowane po zatwierdzeniu. Treść komentarza:
yvComment v.2.01.1