A+ A A-
  • JJ
Męczą mnie te obelgi i teorie spiskowe kierowane do piłkarzy. A to, że bukmacher, a to, że celowo olali, a to, że śpieszyli się do centrum handlowych. A może warto byłoby zaakceptować, ze ogląda się piłkę nożną i taki jest (czasami) jej urok? Gdyby zawsze przy 2-0 do przerwy i graniu w 11 na 10 wygrywali Ci pierwsi to by zaniechano rozgrywania drugich połów w takich sytuacjach. Można rozważać gdzie popełniono błędy, ale to ciągłe, typowo polskie szukanie jakichś ukrytych historii jest nieznośne, przynajmniej dla mnie. Nie widzę też sensu porównań do sezonu Skorży. Ani wtedy nie mieliśmy takiego składu, ani nie mieliśmy takiej przewagi i wreszcie nie mieliśmy tak beznadziejnych rywali. Ja po jednym meczu nie widzę możliwości powtórki, a zdaje się, ze już nawet sami piłkarze porównują te sytuacje. Co by tu o meczu napisać. Gdzieś przeczytałem, że Berg w kwestii zmian zachowuje się jak robot. Założył sobie już przed meczem, że w okolicy 60 minuty wymieni 2 skrzydłowych, a kilka chwil później napastnika i nie patrząc ani na potrzeby, ani rozwój sytuacji tak zrobił. Coś w tym jest Very Happy Nie pierwszy to raz, gdzie jego zmiany wydają się niezrozumiałe, na dzisiaj wygląda na to, ze gość kompletnie nie ma wyczucia w tym względzie. Duda fajny całkiem, dobrze się zapowiada i pięknie obala te wszystkie teorie jak to piłkarz musi się zaaklimatyzować, nauczyć stylu gry itd. (tak często powtarzanych przy Pinto). Nie, jak ktoś umie grać to gra i nie potrzebuje nie wiadomo ilu treningów z zespołem i nie wiadomo ilu meczów w danej lidze. Chociaż moim zdaniem porównania z Wolskim na wyrost. Na plus na pewno również Broź, ale też tylko w 1 połowie i w ataku, bo w obronie miał już spore problemy. Przy okazji mecz powinien stonować zachwyty nad organizacją gry w obronie i tezy, ze skład buduje się od tyłu. Tak jak pisałem tak mówi każdy trener, a my się zachwycaliśmy głównie przez pryzmat 0 konta bramkowego po stronie rywali. Przyszedł poważny mecz, powiedzmy, ze poważny przeciwnik i ośmieszał naszą grę obronną raz za razem. Na dodatek robiąc to w 10. Ale już Śląsk oddał więcej strzałów od nas tyle, że wolano się zachwycać jakością naszych sytuacji i ten fakt umknął. To dzisiaj mieliśmy pokaz ile to wszystko jest warte. Ojamaa się nie nadaje do takiej gry. Doceniam jedno podanie do Rado, ale nic poza tym. Już lepszy był jako jeździec bez głowy (Wink), bo przynajmniej się pokazywał, a tak gościa nie ma na boisku, bo nie pasuje do reszty atakujących. Kolejnym sprawiającym zawód jest Rzeźniczak. Chyba zbytnio go napompowano jesienią i chłopak uwierzył w swoją szczęśliwą gwiazdę. Mi osobiście najbardziej brakuje właśnie Astiza. O słabszej formie Brzyskiego pisałem tydzień temu, teraz dochodzi do tego Jodłowiec. Zdumiewające, ze jak zachwycają to we dwóch, a jak zaliczają zjazd to również razem. Dwaliszwili? Bez komentarza, ale próby robienia z niego kozła ofiarnego czy poświęcanie mu połowy tekstu to już jakaś obsesja (i nie mówię o tym tekście, zeby było jasne Wink) O stawianiu na Augusto też pisałem tydzień temu, więc nie będę powtarzał. Podobnie jest z trenerami gawin76. Dobry trener nie musi uczyć się ligi, proszę nie twórzmy takich teorii (mam podawać przykłady?), zawodników też miał czas poznać. On po prostu uczy się zawodu trenera, takie stwierdzenie moim zdaniem najlepiej oddaje rzeczywistość Wink W problemy kondycyjne nie wierzę i mam nadzieję, że ta teoria szybko zniknie, bo jakże ona jest wygodna. To taka dyżurna wymówka przy słabszych wynikach. Pisałem to rok temu, więc mogę powtórzyć: Polska jest jedynym krajem w piłce w którym się o tym rozmawia. Po co rozmawiać o piłce skoro można o bieganiu?
This is a comment on "Legia - Wisła 2-2: Piłkarz Stilić"