A+ A A-
  • Zbyszek
@(paffko). Taki widocznie jest cykl wydawniczySmile.A tak na poważnie to chciałem,aby część tekstów, które piszę i terminologia , którą się posługuję była zrozumiała i przystępna. Bo nie widzę sensu,aby w tekstach o SAF wyjaśniać o co idzie za każdym razem.Stąd czasami trochę łopatologiczne, nie tyle definiowanie ile dookreślanie pewnych pojęć też tych tzw. obiegowych. Pewnie za dużo się naczytałem podręczników Smile.Ale każdy trener korzysta z tego samego podręcznika, tylko czyta i przyswaja go po swojemu.Wiele fartu mieli ci, którzy mając inklinacje do trenowania innych mogli jako zawodnicy podglądać prawdziwych trenerów.U nas niestety coraz więcej trenerów nie miało dobrych wzorców w czasie kariery zawodniczej, a pomimo to, a może właśnie dlatego zaczynała swą przygodę z tym zawodem ze zbyt wysokiej góry. I spadki notowali bolesne.Nadrabiali braki warsztatowe chełpliwością i arogancją.Inni z kolei przypodobywali się gawiedzi, tacy mili i układni. Henning Berg wnosi do naszej piłki inną jakość w każdym wymiarze.Tekstów , które mam nadzieję będą prezentowane, myślą przewodnią jest sformułowanie :"Ile SAFA w Bergu?".Ale także, ile jeszcze przed nim?.Oczywiście jestem tylko amatorem i będą to raczej reminiscencje niż "naukowe" opracowanie.Natomiast skupiam się na kwestiach warsztatowych, a nie innych obocznych.Nie odnoszę się na przykład do zadziwienia wielu graczy Legii czemu zewnętrzny wyraz dał Jakub Kosecki,że trener Berg jest perfekcjonistą interesującym się wszystkim w klubie np. wyglądem szatni, łażni, posiłkami, strojami itp.Tak robił SAF i jeszcze więcej. Potrafił zależnie od rywala malować szatnię na różne kolory, bo wyczytał jakie kolory rzekomo na coś tam działają. Ale też po mojej pisaninie nie należy się spodziewać rewelacji. Każdy kibic piłki nożnej interesujący się nią powinien wiedzieć to samo.Natomiast porównania mogą być kontrowersyjne i moje komentarze do nich również.Ale jak każdy autor zastrzegam sobie prawo do wyrażania własnego subiektywnego zdania, z którym nie ma obowiązku , ani przymusu żadnego się zgadzać. Wręcz przeciwpołożnie. Osobiście uwielbiam spory i to na ostro, aż pióra się grzeją.Maczanie piór w tym samym kałamarzu jest mało ekscytujące.