A+ A A-
  • iocosus
Dalkub -> „…ile ten dialog ma trwać bez uzgodnienia czegoś i wprowadzenia w życie - po jakim czasie sens dialogu znika” – niestety jak dla mnie to stan optymalny, w którym dialog byłby zbędny jest nieosiągalny, można się do niego próbować zbliżać i to jest celem, ale żaden kraj europejski nie osiągnął takiego etapu w którym mecz piłkarski pozbawiony byłby wszelakich trosk. Chciałbym żeby to co opisuje Sektor212 było naszymi realiami, ale w Bundeslidze bywa, że race latają między trybunami, o Anglii Garm wspominał, od siebie dodam to co zapodawałem w Fleszu na c-L, ilość wtargnięć kibiców na murawę w dumnym Albionie (żeby np. uderzyć, skopać bramkarza) jest chyba największa w Europie. Hiszpania też nie jest idyllą, choć być może takie sprawia wrażenie, ofiary śmiertelne w związku z meczami też się zdarzają. Dalkub jestem tez pewien że na naszym podwórku mimo dialogu jakieś ‘incydenty’ się jeszcze przytrafią, będzie to dowód na jego nieskuteczność, istotne jest jednak jaka będzie geneza i skala tych ‘incydentów’. „w ich definicji kibica się nie mieścimy. Jak rozmawiać z ludźmi którzy uzurpują sobie bycie najważniejszym elementem klubu i de facto od którego zależy jego trwanie? do czego ich można przekonać? (…)przez białą trybunę jesteśmy postrzegani jako kibice 2,3,4 kategorii ” – jak rozmawiać zapytaj się Senatora, on potrafił, bez uprzedzenia i bez dosadnych definitywnych określeń. Wzmiankowany Kouman kibic zaangażowany jako młoks, inteligentny i elokwentny ale szczawik, twierdził w 2007 roku że Senator jest co najwyżej sympatykiem, a nie kibicem. O tym sobie we dwóch w necie gawędzili. A morał jest taki że Senator swoich poglądów, postawy od tamtego czasu nie zmienił, a obecnie kolega Kouman wstydziłby się przyznać że jak mi się zdaje ‘podpułkownika Senatora’ za kibica nie uważa, gdyby pozostał uparty podważałby i dyskredytował politykę klubu i jego programy lojalnościowe, a to by było i śmieszne i dziwne i świadczyło o dużej arogancji kolegi Koumana. „jeżeli argument nie szkodź własnemu klubowi, który podobno kochasz nie dociera?” – o to jest dialogowanie! Dociera czy nie dociera, to rzecz uznaniowa, w tym choćby wątku pojawiają się głosy, że jednak coś dociera. Stopniowo, powoli ale daję głowę że w klubie chcą właśnie budować, kształtować współodpowiedzialność i stwierdzą że przy dialogu nawet jeżeli ktoś uzna że nie duże ale istnieją na to szanse, a bez niego? Przy tym jeśli zostaną przywołane race jako argument że „nie dociera”, to powrócę do naszych dialogów z Mortem i Arczim na c-L. Na rezygnację z pewnych atrybutów ultrasi sobie nie pozwolą, kwestia teraz kosztów ich użycia. Zobaczmy jakie będą konsekwencje jubileuszowych racowisk, jak wysokie będą kary finansowe, jak będzie reagował nowy wojewoda, będzie zamykał stadion, trybuny? Poczekajmy na te rozstrzygnięcia, okaże się czy koszty za świecidełka są do przyjęcia w klubie? Gdyby sankcje za wysokie nie były, to z dwojga złego wolę już racowiska w Ekstraklasie niż w Lidze Europy pod karomierzem UEFA. cdn