A+ A A-
  • Moros
Tak od meczu z Pogonią prezentujemy stały równy poziom. Problem w tym, że nie za wysoki, jednakże o dziwo dawało się do tej pory wyciskać prawie maksa z tej kopaniny. Dziś też wydawało się, że nam się uda, bo Piast niby miał mecz pod kontrolą ale groźniejsze pod naszą bramką w ostatnich kolejkach było i Podbeskidzie i Piast i nawet Górnik Łęczna w drugiej połowie. Gdy strzeliliśmy tę bramkę to sobie pomyślałem, że lepsi nie jesteśmy, ale tradycji stanie się zadość. Niestety nic z tych rzeczy. Tym razem się nie udało, losu nie da się stale oszukiwać. Mieliśmy wprawdzie szansę na podwyższenie prowadzenia, ale spartoliliśmy je właśnie dlatego, że jesteśmy w takiej formie jakiej jesteśmy i nie ma co zbytnio tego rozpamiętywać. Stanowski napisał, że Jędrzejczyk we wtorek ma być przyklepany. Oby się nic nie wykrzaczyło na ostatniej prostej, bo Tomasz Brzyski od dłuższego czasu temu zespołowi nic nie daje. Kiedyś jeszcze dawał coś w ofensywie. Teraz nie daje z przodu nic, a w tyłach raz za razem zawala bramki. Po spektakularnej wpadce z Łęczną dzisiaj dał strzelić bramkę Badii. Zresztą żeby być sprawiedliwym to burę należy też dać Łukaszowi Broziowi, bo ten też maczał dzisiaj palce przy bramce na 1-1. Dał się jakoś pokracznie ograć Mrazowi i ten zrobił to co umie robić najlepiej, wrzucił piłkę w pole karne i wiemy co było dalej. Na koniec chciałbym jeszcze coś dodać o zawodniku gości - Vacku. Z uwagi na to, że mam małe dziecko to meczów ekstraklasy, z wyjątkiem Legii, praktycznie nie oglądam. Wiedziałem, że jest ten Vacek niezły ale po tym co dzisiaj zobaczyłem, zapragnąłem mieć kogoś takiego w Legii. Nie koniecznie akurat jego, ale takiego zawodnika, do którego podajesz piłkę i po pierwsze wiesz że jej nie straci, a po drugie że odda ją jakoś sensownie do przodu. Dzisiaj przypominał mi Sebastiana Milę z jego najlepszych czasów w Śląsku Wrocław. Nasi gracze do niego często doskakiwali, nawet we dwóch ale co z tego. Zastawienie, piłka krótko przy nodze i spokojne odegranie do partnera (albo faul). Nasi gracze wyrolowani i muszą gonić za kolejnym rywalem. Klasa, oczywiście jak na naszą ligę. Szkoda, że się wykartkował na Lecha, bo ekipa Jana Urbana będzie miała z liderem o wiele łatwiej.
This is a comment on "Legia - Piast 1-1: Z dużej chmury..."