- gawin76
1. Nie zaliczałem się do grona krytyków zaciekłych krytyków Henninga Berga, ale z perspektywy czasu stwierdzam, że Legia mistrzostwo w tym sezonie zdobyła dzięki zmianie trenera i działaniom, które poszły za tą decyzją personalną. Do krótkoterminowej mobilizacji związanej z efektem 'nowej miotły', zimą doszły konkretne ruchy transferowe. Zwłaszcza pozyskanie Adama Hlouska i Artura Jędrzejczyka było strzałem w dziesiątkę, bo ci dwaj zawodnicy, jak się okazało, najlepiej pasowali do taktyki Czerczesowa i w największym stopniu odmienili grę Legii.
2. Nie, Legia nie jest 'dominatorem'. Nie sądzę zresztą, żeby w obecnych realiach możliwe było odtworzenie takiej przewagi jaką kiedyś nad ligową konkurencją miała Wisła Kraków, taka 'monopolizacja' krajowego rynku. Kluczem do zbudowania silnej drużyny jest stabilny kręgosłup, zawodnicy w rodzaju Tomasza Jodłowca czy Michała Pazdana, sprawdzeni, gwarantujący określony poziom, tacy, którzy pograją kilka sezonów w Legii, oraz słynna już 'minimalizacja ryzyka transferowego' przy ruchach dokonywanych przed każdym kolejnym sezonem. Tacy Hlousek czy Nikolić – to było rewelacyjnie zminimalizowane ryzyko. A drużyna czy indywidualności?... Zawsze drużyna!
3. W pracy trenera nic nie jest dane raz na zawsze. Na tak postawione pytanie dziś można odpowiedzieć twierdząco, ale jak będzie jutro – nie wiemy. Jan Urban 'wyłożył się' na grze w europejskich pucharach, Henning Berg na braku 'planu B' w prowadzeniu drużyny po odejściu z Legii Miroslava Radovicia. Czerczesow przewyższa ich obu trenerskim doświadczeniem, ale… nie jest to szkoleniowiec przyzwyczajony do długiej pracy w jednym klubie. Póki co nie wyobrażam sobie jednak, żeby miał odejść z Legii i żeby obecny model nie został przetestowany przynajmniej w europejskich pucharach.
4. W ujęciu czysto piłkarskim – atutem mistrzowskiej Legii jest szeroka kadra, w której mamy zawodników doświadczonych, reprezentantów kraju. Słabością – fakt, że mimo takiej kadry zbyt często nie udaje nam się wygrywać meczów 'umiejętnościami', spokojnie punktując przeciwnika. My musimy go stłamsić, zdusić, co kosztuje nas wiele energii.
W ujęciu organizacyjnym – atutem ale i zagrożeniem dla Legii jest ciągła ucieczka do przodu. Ten model daje nam przewagę nad konkurencją, ale jednocześnie zmusza nas do ciągłego wygrywania, do corocznej gry w fazie grupowej europejskich pucharów. Kiedyś przyjdzie posucha, sezon lub dwa bez zwycięstw, reakcja klubu na tę sytuację będzie papierkiem lakmusowym dla oceny perspektyw takiego sposobu funkcjonowania.
5. Powtarzam to od dawna - jeżeli będziemy regularnie zdobywać mistrzostwo Polski to kiedyś wreszcie do tej Ligi Mistrzów wejdziemy. Optymalne okoliczności zaszły dwa lata temu, niestety wiadomo co się wtedy stało. Jak będzie teraz, nie sposób przewidzieć. Można (i trzeba!) zrobić wszystko, żeby dać sobie szansę, ale i należy mieć na uwadze, że nawet taki Red Bull Salzburg w swoim najlepszym okresie potrafił odbić się od Malmoe, a nasz niedościgniony wzór FC Basel przegrać dwumecz z Maccabi Tel Aviv.
This is a comment on "Dziś mistrzostwo, jutro?..."

