A+ A A-
  • Moros
1. Ciężko wskazać jeden czynnik. Moim zdaniem na wszystkich płaszczyznach dodano coś istotnego. Zarząd w porę zmienił trenera i wzmocnił zespół. Trener poukładał to tak, że na koniec sezonu dzięki grze drużyny możemy cieszyć się z dubletu. Jednakże gdybym musiał wskazać przełomowy moment, to zmiana trenera. Byłem jednym z tych, którzy chcieli dać szansę Henningowi Bergowi. Cieszyłem się, że został. Pękło we mnie coś po jesiennym 2-2 z Zagłębiem u siebie po przerwie na reprezentację. Wtedy przestałem wierzyć, że z tej mąki będzie chleb. Przyszedł nowy trener i skończyło się pomyślnie. 2. Wydaje mi się, że indywidualności. Na jesieni ciągnął nas Nemanja Nikolić. Na początku, tak jak cały zespół, dobrze wszedł w sezon, ale później gdy zespołowi nie szło swoją fenomenalną skutecznością trzymał nas w grze. Strzelił masę goli dzięki którym nie przegraliśmy jak w pamiętnym meczu z naładowanym Górnikiem w Zabrzu. Potrafił też przechylić szalę na naszą korzyść kiedy nam nie szło (Wisła w Krakowie i jego gol w końcówce). Pewny egzekutor "jedenastek" z czym mieliśmy w przeszłości problemy. Nie wiem co by było gdyby jesienią jego zabrakło. Drugi "gwiazdor" to Tomasz Jodłowiec. Przez pół wiosny martwiliśmy się o niego, bo Legia bez Jodły to nie była ta Legia z meczu z Jagiellonią w Warszawie czy Lechem w Poznaniu. Jego brak był bardzo widoczny i sądzę, że gdybyśmy grali z nim we wszystkich wiosennych meczach, na mistrzostwo nie musielibyśmy czekać do ostatniej kolejki. Podsumowując, uważam że Legia za dużo traci jak wyciąga się nam kluczowego gracza jak na drużynę, którą można by określić, iż jej siłą jest zespół. Nie ma u nas po dwóch równorzędnych zawodników na pozycji aby nie martwić się ubytkami takich graczy jak Jodłowiec czy Nikolić. Dominatorem zdecydowanie nie jesteśmy, co pokazał obecny sezon. Daleko nam do „polskiego Bayernu” czy „polskiego PSG”. 3. Nie można tego stwierdzić, bo druga część egzaminu dopiero przed nim. Zdał póki co najtrudniejszą część, bo poprowadzenie Legii tak, żeby na wiosnę wywalczyła tytuł to zadanie niezmiernie trudne. Jednakże letnia batalia pucharowa i jesienna gra w lidze pokaże czy to odpowiedni człowiek na swoim miejscu. Z jego punktu widzenia, to nawet chyba trudniejsze zadanie niż to, które wczoraj wykonał. Jego poprzednicy tracili pracę właśnie przez to, że na jesieni zespół nie grał na miarę oczekiwań. Nie wiemy co zrobi w sytuacji takiej nawały meczów jaka nas czeka (zakładając granie w grupowych rozgrywkach pucharowych na jesieni). Czy dalej będzie grał niemalże żelaznym składem i co w meczach z zespołami, dla których nasz pressing to nie będzie wielkie "halo"? Na odpowiedź musimy poczekać. 4. Największe słabości Legii uwidoczniła runda finałowa obecnego sezonu. Nasza gra na wyjazdach to jest coś co gryzie mnie do tej pory. Nie wiem jaka jest tego przyczyna i z niepokojem patrzę pod tym względem w przyszłość. Największy atut to z kolei przeciwność i gra na swoim stadionie. To co Legia zrobiła z Łazienkowskiej 3 na wiosnę to jest to o co chyba każdemu z kibiców chodziło. Często wracamy do czasów Legii Leszka Pisza, która u siebie osiągała takie rezultaty, iż rywale wychodzili na murawę na miękkich nogach. Dzisiaj nikt się oczywiście Legii tak nie boi, ale wyniki osiągane przez nasz zespół na swoim stadionie nie pozostawiały złudzeń. To nie były wyszarpywane zwycięstwa jak rok temu z Wisłą czy Jagiellonią, po których zostawało masę niedomówień i kontrowersji sędziowskich. To było niszczenie rywali i odsyłanie ich do domu z bagażem kilku goli (z dwoma wyjątkami). Gdyby udało się zachować się to na dłużej, może rywale znowu przyjeżdżali by do Warszawy "jak na ścięcie", a nie z myślą walki o zwycięstwo. 5. Liga Mistrzów to marzenie. Jednakże jak się patrzy na potencjalnych rywali już w III rundzie eliminacyjnej, można odnieść wrażenie że potrzebowalibyśmy formy dekady aby otworzyć upragnione bramy raju. Nie trzeba być jednak alfa i omegą aby znać podstawy pozwalające realnie myśleć o grze w tych rozgrywkach. Zespół nie może być rozsprzedany to po pierwsze, a po drugie wzmocniony. I to wzmocniony znacznie. Dwa piekelnie trudne zadania dla takiego klubu jak Legia Warszawa. Co więcej jeśli dwa pierwsze czynniki się ze sobą zgrają, potrzeba jeszcze jednego czynnika. Szczęścia. Nie ma się co łudzić, losowanie jest bardzo istotne. Już w III rundzie eliminacyjnej można wpaść na silny zespół (np. z Kazachstanu czy Skandynawii) nie mówiąc o IV rundzie eliminacyjnej. Widać więc, że o Ligę Mistrzów będzie niezmiernie trudno. Trzeba zrobić jednak wszystko co w naszej mocy aby się tam dostać, a przynajmniej nie odbierać sobie szans samemu (poprzez rozsprzedawanie drużyny). Reszta zależy od losu. Ja nad szansami w tym roku będe mógł się wypowiedzieć na początku lipca jak będzie wiadomo, z jaką kadrą przystępujemy do eliminacji.
This is a comment on "Dziś mistrzostwo, jutro?..."