A+ A A-
  • Zbyszek
Przed meczem z Duńczykami pełno było wspomnień o meczach naszej reprezentacji z ich drużyną. Ale troszkę niepełne. Wspominano, że Kazio Górski rozegrał 1 mecz w reprezentacji i to niepełny /34 minuty/ i w tym meczu z 1948 roku Polska poniosła najwyższą porażkę w historii 8:0. Ale np. wspomnienie w PS o meczu w eliminacjach do IO w Los Angeles jest mocno śmiesznawe, gdyż te eliminacje były o nic, bo wiadomo było, że tzw. demoludy Igrzyska w 1984 roku zbojkotują. Natomiast koszmar duński rzeczywiście tyczył Igrzysk, ale tych wcześniejszych, ponieważ w 1952 roku w ćwierćfinale w Helsinkach to oni nas wyeliminowali i identycznie stało się w 1960 roku w Rzymie. I tę traumę z 1960 roku już pamiętam, gdyż wówczas mieliśmy bardzo dobrą drużynę, ograną i mającą sporo wartościowych zwycięstw i dobrych meczów na koncie, więc niewyjście z grupy uznano na klęskę. Także w 1972 roku w Monachium jedyny remis zanotowaliśmy z Danią. Tylko że te wspominki miały zatuszować brak wiedzy na temat aktualnej gry drużyny Danii. Posługiwano się w ocenie gry reprezentacji Danii różnymi sloganami mającymi zaświadczyć, że rywal jest bardzo groźny, bo wyśmienicie gra w piłkę. Ja rozumiem, że każdemu przeciwnikowi należy się pewien szacunek. Ale komplementować jak nie ma za co to gruba przesada. Opowiadano jak oni są dobrze zorganizowani, jak grają solidnie, dojrzale i jakich to mają klasowych zawodników. I ja który obejrzałem w całości ich ostatni mecz z Armenią zacząłem powątpiewać czy rzeczywiście moje oczy widziały to co widziały. A to co robili na boisku Duńczycy można określić jednym słowem - nieporadność. Robili oni dużo szumu na boisku, ale pożytku z tego żadnego nie było. Z nami zagrali ustawieniem taktycznym identycznym jak z Armenią, a więc 1-3-2-3-2. Jest to ustawienie bardzo ryzykowne, bowiem grający przed trzema środkowymi obrońcami dwaj boczni gracze muszą harować od własnego pola karnego do pola karnego rywali i muszą mieć przez to ogromną wydolność, ale i tak, gdy ich rywal potrafi dwoma, trzema szybkimi podaniami przenieść akcję pod ich pole karne, nie są w stanie nadążyć. Ten system sprawdza się kiedy drużyna albo się broni, albo atakuje, bo w przypadku częstych zmian boiskowych sytuacji egzaminu nie zdaje. I widać to było wczoraj, kiedy każdy nasz szybki atak to była okazja do strzelenia kolejnych bramek. I znowu po meczu rozbawił mnie Hajto, który chyba dla podkreślenia, że 3:2 to bardzo dobry wynik orzekł iż o 1. miejsce w naszej grupie walczyć będą właśnie Polska i Dania. Panie Tomku z taką grą, ani Polska, ani Dania nie zagrożą Rumunii i Czarnogórze. Obie te drużyny w 1 meczu zremisowały ze sobą,ale popatrzmy na ich drugie mecze. My z Kazachstanem 2:2 a Czarnogóra 5:0, Dania z Armenią 1:0, a Rumunia 5:0. Atutem Rumunów jest świetny trener niemiecki Christoph Daum, który miał szansę być niemieckim selekcjonerem, ale mu narkotyki stanęły w gardle, zaś Czarnogóra ma stabilny ograny w meczach z trudnymi rywalami skład, dobrze się broni i kąśliwie kontruje. Oczywiście może się zdarzyć, że wiele się w ciągu eliminacji zmieni na korzyść, ale chyba bardziej u nas niż w zespole duńskim. Aczkolwiek mam do tej metamorfozy naszej drużyny poważne obawy. Gdyż jak na razie to chyba można liczyć wyłącznie na poprawę formy kilku piłkarzy z kluczowymi do tej pory Krychowiakiem, Glikiem. i Błaszczykowskim. Chociaż może uraz Milika i dłuższa przerwa w grze spowoduje, że trener Nawałka będzie dysponował innym wariantem ustawienia niż 4-4-2. Ono bowiem jest mocno przestarzałe, gdyż tak grano, a więc na dwóch środkowych pomocników o różnej charakterystyce, jednego defensywnego, a drugiego ofensywnego w latach 80, bo już w latach 90-tych zaczęto grać w środkowej linii na dwóch defensywnych pomocników. Gra w ustawieniu 4-4-2 ma systemowe słabości sprowadzające się do tego, że pozycje bocznych obrońców i skrajnych pomocników dublują się, drużyna ulega niejako przepołowieniu, gdyż nie ma łącznika pomiędzy obroną i atakiem. Można rozumieć, że trener Nawałka bazuje na tej wiedzy trenerskiej jaką nabył i którą zna bardzo dobrze, ale opiera się ona na dobrze znanych i równie dobrze rozpoznanych schematach, którymi rywalom dobrze zorganizowanym, szybko przechodzącym z obrony do ataku i odwrotnie nie zaimponujemy. Ale ma to ustawienie też i swoje dobre strony, gdyż w naszej sytuacji kadrowej pozwalało na wykazanie się umiejętnościami indywidualnymi bardzo utalentowanych zawodników jak Lewandowski, Milik, Grosicki, Krychowiak, Pazdan, Glik czy Piszczek lub Błaszczykowski. Tylko że kiedy z tej nauczonej określonego rodzaju grania maszynki wyłączymy chociaż jedno ogniwo to cały mechanizm przestaje sprawnie funkcjonować. Tak się stało wczoraj, gdy Milik musiał opuścić boisko. Inne ustawienie, teoretycznie bardziej poprawne, a więc takie które powinno sprzyjać bardziej efektywnej grze okazało się za ciasnym gorsetem, w którym nasz zespół zaczął się dusić. W tym kontekście brak Milika w meczu z Rumunią to poważne wyzwanie taktyczne dla trenera Nawałki.
This is a comment on "Polska - Dania 3-2: Lewandowski show"