A+ A A-
  • Zgred
@Zbyszku Jak mnie cieszy ta szybka, żeby nie powiedzieć ekspresowa odpowiedzWink nawet nie wiesz...cieszy to, że pewnych słów nie zostawiasz bez echa. Więc jak sam przyznajesz nie zawsze okrzyknięty lepszym wygrywa i choć ( przyznaję) przykład Ci zadałem bardzo trudny, acz naszą historią no cóż powiem - ten po Olimpiadzie wprowadzający nas MŚ na piedestał. No, ale był. Teraz tak - Zbyszku zostawiając wszystkie teorie na boku -powiem tak...Problem w porównaniu tych dwóch meczów polegał na niczym innym jak w podejściu do tematu naszych piłkarzy ( nie wszystkich) dodam. Rumunia co podkreśla @dalkub grała na Euro, więc z założenia i w rzeczywistości była lepszą reprezentacją niż Czarnogóra. Teraz uważaj rzecz następna, która to ( czemu się dziwię) nie jest podkreślana, ba nawet zauważona. Otóż to było jesienią Wink a więc czasem w którym my gramy zawsze lepiej. Dwa - niektórzy reprezentanci chcieli vide Grosicki się wypromować...zdobyć swoje "Mont Góry" kariery, a wtedy - wierz mi - turbina to mało. Do tego dokładam cały "poczet trenerów polskich" w których to Nawałka jest w czepku rodzony. Poważnie. Nasz Kazio Górski też taki był, mając co by nie mówić dużo lepszych piłkarzy, nawet geniuszy grania w 1974 roku gdzie ośmielę się powiedzieć, że w normalnych warunkach bylibyśmy Mistrzami Świata. Natomiast zupełnie zgodzić się nie potrafię w Twoich teoriach z MŚ 1978, bośmy je za przeproszeniem przejebali tylko nam znanymi cechami polskiej zawziętości kłócenia się o zarobione pieniądze, kto ile i za ile itd itp...a niestety w obliczu tej naszej kultury pieniężnej Pani Margaret Thatcher rozwiązując sprawy Albionu upokorzyła Falklandy...dość historii - i dlatego co by się nie działo Argentyna te Mistrzostwa wygrać musiała. Notabene tylko im się niejaki Rob Rensenbrink chciał wyłamać i (jedynie) w finale strzelił w słupek zostawiając tym samym w przegranym polu Holandię, bo w dogrywce zwycięzca mógł być tylko jeden... Hmmm...nie tylko Ty Zbyszku to Wembley oglądałeś, jeszcze pewnie kilku by się znalazło, również takich, którzy mieli także swoje spojrzenie na rzeczywistość jej realności i w tym wszystkim co się w kadrze (kadrach) działo po 1972-74-78... Twoje słowa: "Dlatego Drogi Zgredzie ja to znam, ja to już widziałem , ja to już przeżyłem. To zjawisko nie ma nic wspólnego z obiektywizmem i jest wyrazem wyłącznie frustracji spowodowanej nadmiarem własnego ego." Zbyszku - rozumiejąc to jako metaforę - jestem bardzo daleki od sensu, że przeciwnik grający z nami zwyczajnie nie chce się przeciwstawić, wygrać, wyszarpać, nie wiem co jeszcze - graćWink no po to się gra...no proszę Cię nie dopisuj teorii do myśli czy słów, w których mam wrażenie wchodzisz niejako sam ze sobą w polemikę własnych słów...( ?) Nikt, jak czytam nawet najmniejszym słowem nie umniejszył ambicji, chęci grania, ciągłego biegania Czarnogórcom. Natomiast ( co ważne) bardzo podkreślony został fakt, widoczny notabene, że daliśmy się wciągnąć pewnie taktyką obraną przez trenera, w taki plus minus "boxing" mało piłkarski. Ty to nazywasz wyrafinowaną taktyczną grą, rozpisaną na wszelkie zadania tych co wchodzą w linię, tych co z linii wychodzą, tych, którzy po ewentualnym przechwycie rozegrać powinni ( Linetty) - wszystkie podania dramatycznie nie celne i ( Zieliński) niewidoczny, który ( !) kiedy po zmianach na 4-4-2 ( Teodorczyk) -wreszcie zagrał jak ofensywny pomocnik - jedną (!) należytą piłkę. O cudach pisałem wyżej Wink dobrze, że Piszczek kiedyś podnosił nauki napastnika... Fachowcem nie jest ten, który gani, za przeproszeniem wywala wszystko w czambuł , nie, absolutnie nie. Daleko mi do fachowca, w szranki nigdy nie stanę, ale nawet poddając się hegemonii tabeli staram się przekazać to co widzę, bez dodatkowych przełożeń. "Chyba,że panowie piłkarzyki z jakiegoś powodu postanowiły zrobić ze mnie wała. A tego bardzo nie lubię i tylko wtedy walę na odlew.Tak jak w moich czasach czyniono na każdym przyzwoitym podwórku. Oddać co należne wygranemu, pokonanego nie kopać, chyba,że walczył nieczysto. " No tak Smile Praga podwórkowa pozdrawia A i jeszcze a propos słuchu muzycznego...Panie Zbigniewie - ja słuchu absolutnego nie posiadam, ale, że od lat niejako w pracy mam do czynienia z tzw. muzyką w każdej postaci zatem - proszę się ze mną na słuch muzyczny za bary nie brać. Bo każdy fałsz na mikrofonie bez względu na wielkość sceny i widowni oraz Wink wykonawcy ( można by wiele) - jest uchwycony
This is a comment on "Z repry refleksy"