- corazstarszy
@Moros
Te 10 minut kosztowało mnie parę lat życia.
Chyba każdego.
Mi było dane na stadionie. Mam przedpotopową elektronikę, więc musiałem się zdać na sąsiadów. Byli oczywiście ludzie obok, którzy mieli urządzenia do śledzenia live. Ale gdy w tym tłoku usłyszałem, że w Białymstoku jeszcze wiele minut, to wyszedłem na galerię na papierosa, choć ludzie palili na trybunach, a stewardzi nie gonili. Paląc, myślałem tylko o historii z Niemiec, chyba z 2001. Ostatnia kolejka, koniec meczu na starym stadionie w Gelschenkirchen i na tamten moment miejscowi byli mistrzami Bundesligi i już zaczęli świętowanie. Ale trwał jeszcze HSV – Bayern. I Bayern w doliczonym czasie strzelił z wolnego pośredniego i to on zdobył tytuł.
Myślałem, że to nas czeka. Jak wróciłem, to jeszcze trwało oczekiwanie. I obok jacyś ludzie nagle zaczęli wołać ‘koniec, koniec’ i po ich reakcji już wiedziałem:
MISTRZEM POLSKI JEST LEGIA
Przeżyłem to sam
Sorry, że takie głupoty piszę, ale to ze szczęścia i wzruszenia. Strasznie ciężki sezon. Jak się wspomni MP z 2013 i 2014 zdobyte ‘przed telewizorem’ dzięki wynikom w Poznaniu, to się wierzyć nie chce, że kiedyś mogło być tak bezstresowo. To nie na moje nerwy. Za stary jestem, mocnych wrażeń nie szukam.
Nie wiem, komu najbardziej dziękować, więc wszystkim dziękuję. Ale: ‘Tylko frajery nie lubią Jacka Magiery’.
Z takich okołomistrzowskich, to:
Dawno się nie zdarzyło, aby klub, który dotrwał do wiosny w pucharach, zdobył MP. Ale to jest właśnie nasza Legia
O superpuchar zagramy z piękną Arką Gdynia i jej czołowym strzelcem Siemaszką.
Widzów na meczu w Białymstoku Jagiellonia – Lech: 19.084; widzów na meczu w Białymstoku Jagiellonia – Legia w 35. kolejce 22.394. Taki szalik mają: ‘Dziękuję, że nie urodziłem się w Warszawie’. Pełna jednomyślność: ja też dziękuję, że oni się nie urodzili w Warszawie.
MP zdobyli też tacy zawodnicy jak Michaił Aleksandrow, Jarosław Niezgoda (MP i spadek w jednym sezonie - rzadkość), Steven Langil, Stojan Vranjes, Tomasz Brzyski i Mati Wieteska. To tak a propos nadmiernie rozdętego budżetu
Kuciak odchodził trochę w aurze buraka. Teraz, gdy padł jak gromem rażony po niby nadepnięciu przez Vadisa, postrzegam go jako megaburaka.
Panowie, mamy zaszczyt naprawdę wielkiemu Klubowi kibicować
This is a comment on "Legia - Lechia 0-0: Mistrzowski remis"

