A+ A A-
  • a-c10
Przyznam szczerze, że oglądanie meczów naszej reprezentacji od jakiegoś już czasu przyprawia mnie o pokaźny dysonans poznawczy. Bo tak: dzisiejsze spotkanie, wiadomo, jakieś wybitne w wykonaniu Biało-Czerwonych nie było. Ba, ostatnie dwadzieścia minut wyglądało pod wieloma względami po prostu strasznie. Jeszcze ze dwa i pół, no, może trzy lata temu dostalibyśmy w takim meczu w pędzel. I to bez względu na to, że ta Rumunia to już nie tamta Rumunia. Dziś wygrywamy. Po raz kolejny wygrywamy. Ba, po raz kolejny to zwycięstwo ani przez moment nie wydawało się poważnie zagrożone. Jeśli to sen, niech nikt nie waży się mnie obudzić.