A+ A A-
  • a-c10
Francuzi praktycznie ‘zamknęli’ mecz, dowodząc, że dysponują nie tylko ogromną siłą ognia w ataku, ale też potrafią uniemożliwić przeciwnikowi dojście do czystej sytuacji strzeleckiej. No właśnie. Można się zachwycać Mbappem, czekać na błyski geniuszu Griezmanna i przebudzenie Girouda, patrzeć z uznaniem na ofensywne bogactwo, jakie Deschamps trzyma na ławce, bądź zgoła zostawił w domu. Tymczasem trudno nie zauważyć, że to gra defensywna całego zespołu zaprowadziła Les Bleus do finału. Ot, kolejne zaskoczenie tych Mistrzostw. Belgowie mogą mieć uzasadnione pretensje do losu. Kurde, drabinka tego Mundialu wygląda trochę jak obecna NBA. Z jednej strony ("góra"/Zachód) same tuzy, kilku bardzo poważnych kandydatów do końcowego triumfu. Z drugiej ("dół"/Wschód) leszcze, przeciętniaki plus ew. ze dwie jako-takie ekipy. O ile jednak w the Association decyduje geografia, tak na MŚ rozstawieniem rządzi fatum. Tak, żal mi Hazarda i s-ki. Anglicy udowodnili, że jedenastu na jedenastu to mogą sobie wygrać z Panamą i Tunezją. No, może jeszcze ze Szwecją, ale to już na farcie. Gdy jednak trafi im się poważniejszy rywal (nawet taki, co to pierwszą połowę z zasady odpuszcza), leżą i kwiczą. Generalnie obecność tej ekipy na tak późnym etapie Mundialu to dla mnie jakieś nieporozumienie i kolejny dowód na złośliwość wspomnianego wyżej losu. Chorwaci też się pewnie nie spodziewali, że aż tak daleko zajdą. I bądźmy szczerzy, gdyby grali po drugiej stronie, to... najprawdopodobniej już by nie grali. Tymczasem trudno mi się pozbyć wrażenia, że oni to wszystko robią, hmmm..., celowo? Że sam fakt walki o medale MŚ to dla nich jakby za mały hardcore. Że umyślili sobie dojść do finału poprzez trzy konkursy rzutów karnych, toteż specjalnie dają przeciętnym przeciwnikom fory. Bo co, to niby ich wina, że trafili na Danię, Rosję i Anglię, nie na Hiszpanię, Brazylię i Belgię? No a skoro już tak wypadło, to oni też, kurczę blade, chcieliby mieć jakieś emocje, nie? A może... A może chodzi o to, że oni wszystkie trzy mecze fazy pucharowej grali w rezerwowych ciuchach i za każdym razem trochę im zajęło, nim się przyzwyczaili, że "nasi" to ci na czarnoVery Happy Oba ostatnie mecze Mundialu w teorii mają klarownych faworytów. Przy czym w sobotę, moim zdaniem, bardzo wiele zależeć będzie od postawy Belgów. Czy oni potraktują ten mecz jak okazję do zdobycia - bądź co bądź - medalu MŚ? A może będzie to dla nich wisienka na niezjedzonym torcie, przykry obowiązek, który po prostu trzeba odbębnić, by móc w spokoju pojechać do domu? Co zaś się tyczy finału - Chorwacja powinna wreszcie zagrać w pierwszym komplecie strojówWink No i finał to finał, nie będą musieli dodatkowo wzmagać emocji. Tylko czy to ma szanse starczyć? Teoretycznie nie bardzo. Jednak na tym Mundialu padło już tyle niespodziewanych rozstrzygnięć, że nie ośmieliłbym się niczego wyrokować.
This is a comment on "Rosja 2018: Futbol sprawiedliwy"