A+ A A-
  • sektor212
Cele, a możliwości naszej kadry narodowej Mnie osobiście zaskakuje styl pracy, a zarazem imponuje sposób prowadzenia kadry przez trenera rodem z Belgi. Rozpisać naszą kadrę do dla statystyka rywali nie lada wyczyn. Chociażby zmiana pozycji w pierwszym meczu Kwołka z Wojtaszkiem wielu zadziwiła. Nie wiem, czy to celowe maskowanie, czy też jak pisze Zgred, trzymanie całej drużyny pod prądem gotowej do gry. Same wybory kadrowe na MŚ wydają się optymalne. Lepszych na obecną chwilę nie ma. Szacunek dla Heynen za odważne odmłodzenie naszej kadry, gdzie tylko czterech (chyba dobrze liczę) zawodników pamięta sukces sprzed czterech lat. Vital brawurowo bez większy oporów sięgnął po naszą utalentowaną młodzież, która w latach juniorskich rządziła na świecie (3 i 1 miejsce). Brawo za decyzję. To właśnie olbrzymi głód młodych kadrowiczów wsparty doświadczeniem pozostałej starszyzny jest światełkiem w tunelu na medal. Większość młodzieży znam od młodzika i nie obawiam się o ich waleczność. Kwołek, Kochanowski, Śliwka, Szalpuk będąc kadetami, bez problemów rodzili sobie w rozgrywkach juniorskich. Mało tego byli wyróżniającymi się zawodnikami swoich drużyn. Są to talenty, które naprawdę były odpowiednio prowadzone przez trenerów młodzieżowej siatkówki. Tu zatrzyma się na chwilę przy wyrastającym nowym liderze kadry Szalpuku. Jego znam najlepiej i pamiętam, jak po każdym meczu kłócił się ze mną o, chociażby jeden procent w przyjęciu czy w ataku. Cholernie ambitny, większość piłek rzucanych przez rozgrywającego w jego mniemaniu miała iść do niego. Czasami przesadzał z pretensjami do rozgrywających, że za mało dostaje piłek do ataku, przez co często musiał być sprowadzany na ziemię przez trenera (zdejmowany był do kwadratu), gdyż obrażał się na sypaczy i psuł atmosferę na boisku. Kiedy zresetowany powracał na plac gry, to ponownie błyszczał na parkiecie. Szalpuka (MDK) pojedynki ze Śliwką (Resovia) były zawsze ozdoba spotkań rozgrywanych w MP kadetów czy juniorów. Śliwka w czasach młodzieżowej siatkówki był niesamowity w drugiej linii w obronie. Co chłopak wyciągał ciosy bite z drugiej strony siatki! Fenomen w ustawieniu i czytaniu gry. Obaj przyjmujący wykazywali się dużą inteligencją w ataku i na bloku. Kwołka (Jastrzębie) pamiętam, kiedy miał 16 lat i wchodził na zagrywkę, to każdy przyjmujący junior znał siłę jego serwisu. Jego rywale stali i modlili się by młody Kwołek nie zagrywał w jego strefę szepcząc tylko nie we mnie. Kiedy osiągnął wiek juniora to i poprawił technikę ataku, był cholernie skuteczny. Efektywność zagrywki miał tak wysoką, że większość rywali modliło się o jego własny błąd na zagrywce. Kochanowski (AZS Olsztyn) to przede wszystkim błyskawica w ataku na środku. Żartobliwie mówiło się „szybszy od wytrysku” nie do zatrzymania przez większość środkowych juniorów. Nawet ze źle wystawionej piłki potrafił wyjść obronną ręką. W bloku bywało różnie, gdzie dobry set przeplatał dwoma pustymi przelotami. Wszyscy wyżej wymienieni nie zmarnowali swoich talentów. Zaufali swoim trenerom i dziś są wygrani. Iocosus pyta o Muzaja i Lemańskiego. Muzaj Gwardia Wrocław (w Warszawie miał ksywkę MŁOTEK – chodziło i siłę ataku) nietuzinkowy zawodnik, kiedy w jednym secie wchodząc na zagrywkę seryjnie potrafił zdobyć 9 punktów, by w kolejnych trzech zrobić 7 błędów na serwisie. Tak samo w ataku. Szalał na siatce do momentu dostania dwóch czapeczek i było po Muzaju. Strasznie niestabilny. Jego skuteczność strasznie falował. Niestety nawyki/zmory z młodzieżowej siatkówki przeniósł do seniorskiej gry i dla tego jego talent nie potrafi rozbłysnąć tak jak w/w czwórki. Mimo że najwyżej łapie piłę w Polsce 3,70, lecz nie potrafi swojego zasięgu wykorzystać na parkiecie. Trenerzy o Muzaju najczęściej mówią, że jego głowa zatrzymał się na poziomie szkolnym. Poza boiskiem jest strasznie dziecinny. Lemański Metro Warszawa wzorowo prowadzony przez swoich trenerów opuścił Warszawę i coś się zacięło. Naszemu Pająkowi przybywa tatuaży, lecz sportowo stoi w miejscu. W obu przypadkach zawodzi głowa, gdyż umiejętności mają. Co do gry naszej reprezentacji Racja ma Zgred (pozdrawiam) pisząc, że nasza pozycja atakującego to dziura w zespole. Każdemu coś brakuje. Kurek i Konarski to wiecznie dobrzy zawodnicy do połowy seta, lecz na końcówki to zbyt często zawodzą. Kiedy jest pożar w drużynie, to nie można liczyć na Bartka czy Dawida, że wyciągną zespół z kłopotów. Jak jest źle, to na parkiecie obaj zawodzą jeszcze mocniej. Ja bym zdecydowanie postawił na Damiana Schulza. Znakomicie wykorzystał współpracę z trenerem Anastasi w Treflu Gdańsk i zrobił ogromny postęp w grze. Trzeba przyznać szczerze, że Włoski szkoleniowiec znakomicie potrafi szlifować nasze młode talenty. To nie tylko Schulz również Szalpuk zawdzięcza bardzo wiele Anastasiemu, jeżeli chodzi o przyjęcie, które znacznie poprawił. Wracając do naszej najsłabszej pozycji, to jest problem, który z pewnością będzie miał wpływ na mecze z najsilniejszymi rywali. Uważam, że dobrze wygląda nasze rozegranie. Fabian Drzyzga i Grzegorz Łomacz to równorzędni zawodnicy i tylko jeden z nich zacznie zawodzić, to drugi potrafi go zastąpić bez utraty jakości gry. Różnica pomiędzy nimi to blok gdzie Łomacz to tzw. dziura w bloku, którą rywale bezlitośnie wykorzystują w trzech ustawieniach, kiedy Grzegorz jest w pierwszej linii. Na przyjęciu ze starej gwardii pozostał tylko Kubiak i opisani wyżej młodzi zawodnicy. Kubiak rozpoczął turniej z nie najlepszym przyjęciem, lecz mam nadzieję, że czujka powróci u naszego kapitana i dalszej części turnieju poprawi ten element gry. Zresztą Heynen ma w kim wybierać i uważam, że pozycja przyjmujących to mocna strona naszej kadry. Najlepiej wyglądają nasi środkowi. Przy dobrym dograniu nasi środkowi są kilerami pierwszego tempa. Wczoraj miło był podziwiać nasz środek i fascynować się ich grą. W 3 i 4 secie powycierali parkiet finami. Byli nie do zatrzymania dla pierwszej linii Skandynawów. Dobrze czytali grę chodząc na krótką z przodu, za plecy i suwa. Po pierwszych trzech meczach można śmiało stwierdzić, że kadra została dobrze zestawiona i przygotowana do MŚ. Fizycznie wyglądamy wybornie. Blok funkcjonuje sprawnie. W ataku przyjmujący i środkowi mecze kończą na wysokim procencie skuteczności. Przyjęcie jeszcze trochę faluje, jednak więcej jest pozytywnego niż negatywnego. To są nasze atrybuty dające wiarę na medal. Jedyna niewiadoma to nasz cios. Jest bardzo niestabilny. Pozostaje liczyć, że w końcu któryś z trzech atakujących odpali w dalszej części turnieju. Fajnie, że Szalpuk w ataku jest skuteczny. Jak nie idzie mamy kim odkręcić grę i przełamać momenty, kiedy nie potrafimy zrobić przejścia. To bardzo ważne, że w drużynie jest taki pewniak, który pomoże ekipie, jak nie idzie. Jestem optymistycznie nastawiony na dalszą dobrą grę Polaków. Oni naprawdę mogą zaskoczyć fachowców i sięgnąć po medal MŚ.
This is a comment on "MŚ w siatkówce 2018"