A+ A A-
  • Zbyszek
O tym,że Pogoń weszła na prostą drogę. Nie ukrywam,że mam sentyment do Szczecińskiej Pogoni, głównie z tego powodu,że pierwszy mecz jaki obejrzałem z trybun przy Ł3 był z tym właśnie rywalem.Pamiętam ,że było to 11.08.1963 roku. była 1 kolejka ligi, ludzi było mało i karnego Mistrza Brychczego. Reszta zatarła się w pamięci. Natomiast już dość dobrze pamiętam najwyższe w historii zwycięstwo nad Pogonią osiągnięte w drodze po Mistrza 04.06.1969 roku 6:0. W tym meczu miało miejsce zdarzenie, które przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. A mianowicie pod sam koniec meczu po lewej stronie boiska przed polem karnym został sfaulowany Robert Gadocha. Rzut wolny wykonywał Kazimierz Deyna i "rogalem" trafił piłką pod spojenie porzeczki i słupka w długim rogu bramki Sędzia Sekuła bramki nie uznał, bo "Kaka" strzelił za wcześnie. Kazio ustawił piłeczkę i strzelił dokładnie w to samo miejsce. Wszyscy wstaliśmy śmiejąc się i fetując zdobywcę gola,a bramkarz Pogoni Frączczak długo nie mógł ze śmiechu dojść do siebie. Kiedy przed 12 laty podłe Ptaszysko zostawiło Pogoń w roli bankruta na dnie, z nutą zadowolenia przyjąłem wiadomość,że znalazła się grupa b. piłkarzy i działaczy Pogoni, którzy ją poczęli ratować.W 2010 roku do klubu weszła Firma EPA,a prezesem Pogoni został pan Jarosław Mroczek.W 2 lata później zespół awansował do ESy. Nie od razu Pogoń weszła na właściwą drogę.Można powiedzieć,że władze klubu poruszały się po futbolu metodą prób i błędów.Np. w ciągu 7 lat zatrudniono i zwolniono 10 trenerów.Tylko Michniewicz dotrwał do końca kontaktu,a Moskal sam odszedł. Mroczek żałuje,że musiał zwolnić 2 trenerów Skowronka i Skorżę. Wadą pierwszego była małoletniość,a drugi za dużo wie o piłce,a za mało o ludziach. W listopadzie 2017 roku po długim namyśle , w czasie którego Skorża przegrywał kolejne mecze dyrektor Akademii Dariusz Adamczuk podsunął pomysł,aby zatrudnić bezrobotnego od roku Niemca urodzonego w Austrii w rodzinie Chorwackiej Kostę Runjaicza.i Był to strzał w dychę.Runjaicz był przeciętnym piłkarzem,a jako trener zadebiutował w II drużynie FC Kaiserlautern. Trenował zespoły najwyżej II ligowe,ale za to z jakimi nazwami : MSV Duisburg,TSV 1860 Monachium, FC Darmstadt i FC Kaiserlautern. Z tym ostatnim klubem o mało nie awansował do Bundesligi w 2016 roku zajmując 4 miejsce.Koście odradzono w Niemczech przyjazd do Polski, gdyż nasz futbol ma tam słabiutkie notowania,ale jak sam mówił po rozmowie z Mroczkiem i Adamczukiem w Berlinie przekonał się ,że znajdzie z nimi wspólny język. W Niemczech określany był jako trener od zadań specjalnych i podkreślano,że stanowi dość osobliwe połączenie zamiłowania do niemieckiego ordnungu z bałkańską otwartością i temperamentem. Trener Runjaicz w odróżnieniu od większości trenerów, nie tylko zagranicznych, nie uzależniał swego zatrudnienia od posiadania własnego sztabu. Gorsi od niego żądali w Legii własnych sztabowców i władze im ulegały. Więc w sztabie Pogoni pracują m. innymi jako asystent Diethmar Brehmer , pomimo brzmienia nazwiska i imienia to Polak- Ślązak urodzony w Warszawie, znany jako wieloletni asystent Jurija Szatałowa. Dwoma asystentami są b.piłkarze m.innymi Pogoni 37-letni Robert Kolendowicz i analityk 48 -letni Sławomir Rafałowicz. Fizjologiem jest dr nauk i adiunkt na Wydziale Biologii USz. Rafał Buryta , On to stworzył w 2017 roku oparty na wzorach niemieckich i angielskich projekt nazwany Pogoń Future w ramach którego najbardziej zdolni młodzi piłkarze przechodzą dodatkowe przygotowanie do dorosłej piłki oparte w głównej mierze na treningu ogólnoatletycznym. Dziś ich z roczników 2000-2003 jest 15. Kilku z nich już puka do I drużyny. Trenerem bramkarzy jest znany z afery korupcyjnej z 2003 roku Boris Peskovicz. To on ujawnił zgodę piłkarzy Świtu Nowy Dwór na sprzedaż meczu o pozostanie w I lidze piłkarzom Szczakowianki. To jego przyznanie i opublikowanie nagrań w GW sprawiło ,że dokonano zmian w Kodeksie Karnym włączając do niego przestępstwo korupcji sportowej co zakończyło ten haniebny proceder w masowej skali. Człowiekiem odpowiedzialnym w Pogoni za pion sportowy, jednocześnie Dyrektorem Akademii, jest 50 - letni Dariusz Adamczuk. Jest to srebrny medalista z Igrzysk w Barcelonie z 1992 roku drużyny Janusza Wójcika.Grał m.innymi w Eintrachcie, FC Dundee, gdzie do dziś go wspominają oraz w Udinese.Kiedy chce się porozmawiać o kierunkach rozwoju drużyny i o doborze kadrowym to on jest najlepszym adresatem, gdyż to on o tym decyduje, oczywiście we współdziałaniu z trenerem.I ten model się sprawdza. W Legii jak wiemy władze klubu poza wydawaniem pieniędzy nic w tej kwestii do powiedzenia nie miały. Gdy tylko do klubu przyszedł Runjaicz to uznał,że źle na drużynę wpływają lekceważeniem pracy treningowej 3 podstawowi piłkarze Adam Gyrcso, Formella i Cincadze. Musieli oni opuścić klub.Od co najmniej 2 lat widać myśl przewodnią w dokonywanych w Pogoni transferach i zmianach kadrowych.I tak w przerwie 2017/2018 do Pogoni przybyli napastnik l.22 Adam Buksa ( wykupiony po wypożyczeniu za 1,5 mln złotych), zaś ubyli wspomniani 3 piłkarze z tym,że Węgier został sprzedany za 1,5 mln zł co wystarczyło na sprowadzenie Buksy. Latem 2018 roku do zespołu dołączyli :Kozuj l.25 za 1,3 mln zł, Radosłąw Majewski z Lecha l.32, Malec z Podbeskidzia l.23, Stec z Austrii oraz Michał Żyro i Hiszpan Guarrotxena, zaś odeszli Kost, Rafał Murawski , Rasmusen, Zwoliński oraz Jakub Piotrowski za 8,6 mln zł.do Genk. W ostatniej przerwie zimowej odeszli Dwali za 2.1 mln zł oraz został sprzedany ,ale pozostał na wypożyczeniu Walukiewicz za 17,2 mln zł.Do zespołu z zewnątrz przybył Bartkowski oraz dokooptowano młodych : bramkarza Grobelnego l.18, obrońcę Sadowskiego l.19, pomocników Kozłowskiego l.16, Smolińskiego l.18, Wawrzynowicza l.20,Wędrychowskiego l.17, Żurawskiego l.19 oraz napastnika Turskiego l.16. Uzupełnili już grających w zespole młodych Kowalczyka l.21 i Benedyczaka l.19.Kiedy swego czasu pytano Adamczuka, dlaczego nie wzmacnia środka obrony odpowiadał,że mają Walukiewicza i on powinien grać,a tzw, doświadczony zabierze mu miejsce. Teraz gdy Walukiewicz odchodzi sprowadzono Malca. Podobnie było w przypadku Buksy. Nie sprowadzano do klubu ogranej konkurencji,a po jego ewentualnym odejściu może go zastąpić Benedyczak. Natomiast do II linii sprowadzono kilku bardziej doświadczonych zawodników jak np. Podstawski czy Majewski, aby młodzi mieli się przy kim uczyć.Ja tylko przypomnę,że Walukiewicz to obrońca zwolniony z Legii,a Buksa tak jak Piątek niechciani w Legii , bo chyba wszyscy za słabi byli. A napisałem to po to,aby władcy Legii pojęli ,że można inaczej , znaczy się mądrzej kierować klubem.Nie muszę dodawać,że Pogoń ma dodatni bilans finansowy na poziomie 7 mln zł zysku netto. O tym,że futbol rzekomo nie ma tajemnic. B. trener Legii Sa Pinto raczył nas "złotą myślą" ,że futbol nie ma tajemnic.Nie rozumiałem czy dla niego czy tak w ogóle ?. Bo jeżeli była by to prawda to by znaczyło,że pora umierać , bo wszystko wiemy i niczego już się nie dowiemy. Natomiast złośliwie mówiąc to on wiedział wszystko, poza tym jak wygrywać. Zaś zwykłe ludzkie doświadczenie wskazuje,że jest odwrotnie,że im więcej wiemy tym jeszcze więcej nie wiemy. W piłce wiedza o niej jest rzeczywiście coraz pokaźniejsza, przede wszystkim wskutek masowego zastosowania odpowiedniego oprogramowania komputerowego.Szczególny postęp można odnotować w dziedzinie rozpracowania taktycznego rywali.Lecz mamy tu do czynienia z dwoma odmiennymi elementami, a mianowicie z analizą czyli rozbiorem całości na czynniki szczegółowe oraz z syntezą czyli złożeniem tej szczegółowej wiedzy w całość. I jak by na to nie patrzeć z tym jest najgorzej. Przed laty ten proces wiedzy o rywalach zapoczątkował Jacek Gmoch i nazwany on został "Bankiem informacji".Stetryczały Strejlau powiada,że to nie Gmoch był twórcą " banku" , i tu wymienia dwa nazwiska.Opowiada idiotyzmy świadczące o tym,że nikogo nie słuchał tylko siebie i do dziś nie wie czym taki "bank " był, gdyż obserwacje rywali odbywały się od zawsze , podobnie jak szpiegowanie. Pisze o tym Gmoch :" Myśmy zastosowali :po pierwsze bardzo rzetelne i drobiazgowe wręcz zbieranie informacji, po drugie zaś matematyczną analizę tego materiału z wyprowadzeniem stopnia prawdopodobieństwa. Wprowadziliśmy do sportu informatykę i matematykę".Jacek Gmoch na podstawie swoich doświadczeń z "bankiem informacji" uważał,że jego podstawą jest umiejętność czytania gry i rozeznanie w sile gry przeciwnika. Ma więc walor subiektywny, gdyż oparte jest o intelekt i talent obserwatora. Ta konstatacja ma fundamentalny charakter, gdyż rzetelna ocena siły rywala nie może pochodzić tylko z przeliczenia poszczególnych parametrów jak przebiegi, podania, posiadanie piłki itp.. Gmoch dodaje co wszyscy widzimy,a mianowicie,że obraz kamery spłaszcza i ogranicza pole widzenia obserwatora, nie mówiąc już o tym,że nie pokazuje gry bez piłki, podstawowego elementu ocennego. Jednocześnie Gmoch wskazywał na potrzebę aktywnego współuczestnictwa zawodników w rozpracowywaniu rywali.. Dzięki temu stawali się współtwórcami koncepcji taktycznych,a nie tylko ich realizatorami. Gmoch wskazał więc na to,aby analiz dokonywali ludzie posiadający wiedzę o futbolu i aby korzystano z podpowiedzi zawodników w ustalaniu planu taktycznego i organizacji gry. Z wypowiedzi naszych zawodników po odejściu Sa Pinto wynika,że analizy rywali oparte były tylko na przekazie komputerowym przez techników a nie przez fachowców od piłki, zaś zawodnikom przekazywano tylko zadania do wykonania i to w dużym nadmiarze. Tym samym w tej dziedzinie mamy do czynienia z 4 rodzajami myślenia : - - życzeniowym. My myślimy,że ich powstrzymamy,a oni,że nas, - zadaniowym.Wyłączamy z gry ich najlepszych graczy - pesymistycznym.Oni są mocniejsi,a my słabsi i musimy się bronić - optymistycznym. Gramy swoje i to oni niech się martwią. Wczoraj doszedł typ piąty. Znany jako typowo polskie określenie na szczęście :"Jakoś to będzie". I patrz pan. Było.Smile. O tym,że zmiany w obronie są zawsze na gorsze. W piłce kopanej zawsze występuje alternatywa, cokolwiek sztuczna,a mianowicie stabilizacja czy poszukiwanie doskonałości.Ja nie podzielam tych nadziei związanych z bezpodstawną wiarą w wynalezienie kamienia filozoficznego, który rozwiąże wszystkie problemy,a nawet zamieni kamień w złoto.Dla mnie realizm i stabilizacja stanowią ważną i samoistną wartość.W piłce tyczy to szczególnie formacji obronnej.Tu zgranie, zrozumienie i wzajemne zaufanie ma szczególne znaczenie. Być może tak to widzę, gdyż sam na obronie grałem. A w Legii co mecz to inny skład personalny. Nie wchodzę w kontuzje i kartki,ale zmiana dwóch zawodników to jak by nie patrzeć 50% Smile.. Ba, gdyby to były zmiany zawodników o takiej samej charakterystyce,ale np. Stolarski to inny typ obrońcy niż Vesovicz, czy Wieteska i Remy.Wczoraj, zwłaszcza w pierwszej połowie widać było luki w naszych szykach obronnych wynikające i z wadliwego ustawienia i nietrzymania strefy. W meczu z Cracovią na taką niefrasobliwość nie wolno sobie pozwalać. Niejako przy okazji pozwolę sobie zauważyć,że w dobie obecnej następuje mitologizowanie obrony strefowej jako właściwie jedynej stosowanej. Generalnie mamy do czynienia z 4 rodzajami obrony : indywidualna, strefową , pressingiem i systemem mieszanym. Obecnie w wielu klubach przyjmuje się w szkoleniu młodych zawodników,aby nie wsadzać ich w schematy obrony strefowej i uczyć obrony indywidualnej. Chodzi o to,aby od małego uświadomili sobie czym jest odpowiedzialność. Wczoraj w I połowie nasza obrona strefowa nie stanowiła zapory,a to za sprawą Buksy. Ja nie twierdzę,że jest to jakiś wybitny zawodnik,ale upierdliwy i dokuczliwy już tak.I właściwie jedyny groźny w drużynie Pogoni i nie rozumiałem dlaczego nie był kryty indywidualnie w I połowie. Dopiero w II połowie czule zaopiekował się nim Jędrzejczyk, a on jak każdy niezdyscyplinowany taktycznie zawodnik zaczął szukać sobie miejsca do grania ,a to z boku a to w środku pola i tym samym on i drużyna Pogoni przestali praktycznie nam zagrażać. Tylko,że takie niuanse taktyczne winny być ustalane przed meczem,a nie w jego przerwie. Chociaż lepiej późno niż wcale. O tym,że piłkarze Legii umieją grać w piłkę. Kiedy czytałem różne wypociny ,że tak powiem "żurnalistów" o tym jacy to ci nasi zawodnicy są cieniutcy to zastanawiałem się czy to ja mam paranoję do spółki ze schizofrenią czy oni . Paradoks polega na tym co my oceniamy i pod jakim kątem? Umiejętności, klasę gry, wykonywania zadań taktycznych czy wyniku. Po ostatnim meczu pozwoliłem sobie zacytować sporo z komentarza Mielcarskiego. Na początku słychać po czyjej stronie jest jego sympatia , potem po golu Górników nastąpiło wręcz ośmieszanie Legii,aby następnie pod naporem wyniku odwrócić komentarz o 180 stopni. W piłce współczesnej piłkarze przede wszystkim wykonują nakreślone zadania taktyczne. Często niestety bywa tak,że,odbywa się to kosztem ich umiejętności czysto piłkarskich.Nie jest to tylko nasz pomysł. Przed laty trener reprezentacji RFN Berti Vogts na pytanie czemu jego drużyna gra tak brzydko odparł :" Niemcy nie grają, Niemcy wykonują zadania" Mamy tu do czynienia z czystym pragmatyzmem. Czym wykazać swoją wyższość na boisku, również w postaci wyniku ?. Właściwie przy zbliżonym poziomie przygotowania fizycznego na to,aby więcej i szybciej biegać, zajmować każde miejsce na boisku - nie ma szans.I tak niestety jest w naszej lidze. Jest ona fizyczna i stąd takie wyniki,że prawie każdy może wygrać z każdym. Podobnie jest z tzw. taktyką. Rozpracowanie gry rywali jest już na wysokim poziomie i każdy wie jakie są mocne,a jakie słabe strony rywali i tę wiedzę chce wprowadzać w czyn. Więc nie tędy droga.Ci którzy chcą jeszcze bardziej uzadaniowić piłkę brną w ślepy zaułek, jak Sa Pinto. Dziś najlepsi piłkarze kosztują krocie,a najlepsi to ci, którzy grają niekonwencjonalnie. Należy więc pozostawiać zawodnikom, oczywiście tym najlepszym w drużynie swobodę, bo to od ich inwencji, kreatywności, zaradności zależy sama gra i jej wynik.Trener Vukovicz w kolejnym meczu udowadnia,że rozumie tę zależność.Tylko,że chyba zezwala na za dużo swobody i to wszystkim, bowiem czasami w naszej grze za dużo jest chaosu,a za mało uporządkowania i spokoju.Gramy zbyt żywiołowo, a powinniśmy bardziej cierpliwie. Rywale muszą kiedyś pobłądzić i naszą rolą jest im w tym pomoc,a nie ich zastępować . W tę przyganę wpisuje się lekka przesada,aby przy niewielkim prowadzeniu naszej drużyny paru graczy : Meideros, Carlitos i Szymański rywalizowali pomiędzy sobą w sztuczkach technicznych.Nie powiem,że to było brzydkie, bo się podobało, lecz jakoś bardziej pasowało do pikniku, meczu towarzyskiego czy charytatywnego niż mistrzowskiego. O tym,że Portugalczycy w Legii nie są zakałami. W tej nagonce na Sa Pinto posuwano się do takich idiotycznych oskarżeń,że on odszedł,a jeszcze gorsi sprowadzeni przez niego zostali. Powinni odejść razem z nim i zostawić miejsce Malarzom. Mączyńskim, Philippsom, Pasquatom , Kantom i innym wybitnym futbolistom młodego i jeszcze młodszego pokolenia. I jakoś tak się przydarzyło,że ten Vukovicz na tych opiniach wybitnych znawców się nie poznał i na tych portugalskich niedorobionych nieuków stawia,a oni grają i go i nas nie zawodzą.Mało tego tacy zawodnicy jak Rocha, Medeiros, Martins i pewno Cafu stanowią o sile Legii i to oni są tym czynnikiem robiącym różnicę. A dzieje się tak dlatego,że oni umieją grać w piłkę. Bo ta piłeczka nasza kopna polega tak naprawdę nie na bieganiu, wykonywaniu zadań,lecz na posiadaniu tej umiejętności,aby czynić piłkę sobie posłuszną. Kiedyś przed blisko 60 laty , gdy tworzono fundamenty pod potęgę naszej piłki to podstawę stanowiła nauka techniki. To technika ,a nie szybkość, gibkość jak dziś, stanowiła główny czynnik selekcyjny. Bo techniki jak się nie nauczy od podstaw to się już w wieku dorosłym nie nauczy. Zaś te motoryki, taktyki to są rzeczy nabyte i każdy może je zdobyć. Inaczej mówiąc tak jak to wczoraj było widać - to technika warunkuje wysoką jakość gry. A tę Portugalczycy posiadają. Oby jej nie zatracili w meczu z drwalami z Cracovii.
This is a comment on "Legia - Pogoń 3-1: Cel oczywisty"