A+ A A-
  • corazstarszy
Skoro nie udało się wygrać, to cieszy mnie chociaż ogólne skamlenie również na tym forum: dopóki było MP, to be … A to Magiera zdobył nie tak jak trzeba, bo trzeba było czekać, co Jagiellonia, a to trener od piłki kobiet miał czelność poprowadzić Legię do 5 zwycięstw i 1 remisu, a to Kacap wepchnął się na stanowisko po znakomitym trenerze Bergu (to tylko jeden tutaj tak się wyrażał; chociaż tyle, że nie wszyscy), a to wesoły Janek. Panowie, skoro zawsze poprzednio wam coś nie pasowało, to powinniście być zadowoleni: wreszcie nie będziecie musieli żyć z brzmieniem MP zdobytego inaczej niż wy byście chcieli. I w ogóle, tutaj dalej kpię, co to za trofeum to MP? Takie to niech sobie jakiś tam Górnik Zabrze czy inny Śląsk Wrocław zdobywa. Champions League (byle nie pod wodzą wuefisty Magiery, nawet jeśli miał wyniki) to jest rzecz godna Legii i naszych aspiracji, prawda? No to nie będzie tego MP, zadowoleni? Teraz już nie kpiąc. Wygląda na to, że trener Vuković zacznie pracę na dłużej na stanowisku trenera Legii od ciężkiej porażki, bo taką jest przegrany sezon. Oby z tej porażki wyszedł jako lepszy fachowiec, świadomy popełnionych błędów i potrafiący ich już nie powtarzać. No bo skoro już został nominowany, to, niezależnie od tego, co ja o tej nominacji sądzę, trzymam kciuki, aby mu się wiodło. Oceniając jego dotychczasowy wpływ, to pojawiła się jedna cecha w grze Legii: zaczynamy grę od straconej bramki. I to niestety zostało, powtarzając się z meczu na mecz. I temu nie umiał przeciwdziałać. Akurat trafił na decydującą fazę walki o MP, więc następstwa są smutne. W przyszłości pewnie nie raz będzie musiał umieć dokonać zmiany na lepsze w krótszym czasie. O Medeirosu Radosław Kucharski powiedział, że to ruch osobowy nie długofalowy, ale że został wykonany, bo facet da mistrzostwo Legii. W tej chwili na to się nie zanosi. A sądząc bo sposobie zejścia z boiska w 1. połowie, to raczej ostatni (jeden z ostatnich) mecz Portugalczyka w Legii. Nie umiem tego ocenić. Z Piastem dostał całą 2. połowę i prochu nie wynalazł. Jest to także element oceny pracy samego Radosława Kucharskego. Powoli podsumowując ten sezon, Legia nie była w nim najlepszą drużyną. Wygrywa oczywiście nie najlepszy, a ten, kto ma najwięcej punktów na koniec. Ale teraz mi się jakoś nie chce wierzyć w spełnienie licznych, zależnych i niezależnych od nas warunków w pozostałych kolejkach. No cóż, po zakończonym z dorobkiem 49 punktów (!!!) sezonie 2010/11 Legia rozpoczęła piękny, i krajowy i międzynarodowy etap swojej historii. Oby i z tej porażki coś fajnego wyszło. Np. mądrzejsze zarządzanie klubem. Dopóki będziemy zależni budżetowo od występu w pucharach, nie będzie zmiany na lepsze. Co do meczu: bardzo się cieszę, że Jarosław Niezgoda wrócił. Bardzo mu kibicuję. Dla mnie to świetny piłkarz. Jest i wstyd i żal, bo był po meczu w Gdańsku moment, w którym to Legia była panią sytuacji. Za to akurat niepowodzenie nie obwiniam Mioduskiego. Za całokształt zaś – jak najbardziej tak. Sentymentalnych zachęcam do obejrzenia filmu ‘7 kroków do mistrzostwa’. Premiera dla szerokiej publiki we wtorek. Może wspomnienie pięknej końcówki minionego sezonu będzie musiało nam wystarczyć na dłużej.