A+ A A-
  • a-c10
(cd) Reprezentacja Polski nie jest jak Piast Gliwice. Z całym szacunkiem dla wszystkich naszych grupowych rywali, my się nie musimy spinać na 150-200%, by ich pokonać. Z drugiej strony, jako murowany faworyt tej grupy, nie możemy sobie pozwolić na - skądinąd całkiem rozsądną - postawę w stylu "kroczek po kroczku, zagramy następny mecz, a potem się zobaczy". Piastem to my możemy być - i oby! - dopiero podczas Euro. Reprezentacja Polski nie jest jak Legia Warszawa. Legia ma w Ekstraklasie kilku rywali, którzy przynajmniej deklaratywnie chcą rzucać jej rękawicę. Polska w grupie G el. ME'20? Bez jaj. My sobie możemy sarkać - i nie bezpodstawnie przecież - że nasi chłopcy umoczyli ostatni Mundial. Naszych rywali niespecjalnie to interesuje. Oni sobie patrzą w kartkę ze składem i widzą tam największą gwiazdę Bundesligi plus typa, który wszedł do Serie A z drzwiami, futryną i kawałkiem ściany plus dwóch kolesi, którzy w tej samej Serie A od ładnych paru lat całkiem znośnie sobie radzą plus jeszcze gość z Monaco... Ich cel na mecze z nami to minimalizacja strat. Remis? Tylko jeśli naprawdę dobrze powieje. Zwycięstwo? Uuu, paaanie... Może jednak bądźmy poważni. Można grać ładnie z tak nastawionym rywalem. Ale trzeba mieć do tego jedenastu zawodników, od bramkarza po napad, którzy potrafią grać w piłkę. W takim bardzo podstawowym sensie. Przyjąć na raz, a nie w czysto ekstraklasowym stylu "przyjęcie-poprawka-wślizg". Podać, również na większą odległość, z dokładnością liczoną w centymetrach, nie w setkach centymetrów. Nie durnieć, gdy zaistnieje konieczność zagrania do przodu. My takich graczy mamy ledwie kilku, dlatego tak rzadko nasza gra łapie jakąkolwiek płynność. Paradoksalnie wydaje mi się, że dzisiejszy/wczorajszy mecz, mimo iż wysoko wygrany, doskonale o tym wszystkim świadczy. Parę dni temu Izrael gładko puknął Łotwę i najwyraźniej uwierzył, że jest fajniejszy, niźli mu się było zdawało. Dodatkowo zerknął w tabelę i zobaczył tam całkiem tłusty dorobek. A w związku z tym postanowił zaryzykować. Nie wyszło mu to na zdrowie, ale i tak brawa dla tych chłopaków (i ich trenera) za starania. Niemniej, my dzięki temu mieliśmy - wreszcie! - jakiś oddech. Problem? Po takim wyniku Słoweńcy i Austriacy mocno się zastanowią nad ofensywnymi zapędami.
This is a comment on "Jerzy Macedoński"