A+ A A-
  • XXX
"Zdaję sobie sprawę, że dla właściciela klub piłkarski to biznes. Zdaję sobie też sprawę, że ciężko jest znaleźć potencjalnego kupca na klub, który pikuje w europejskim rankingu a jednocześnie uzależnia swój budżet od występów w grupie LE." Dwa stwierdzenia które są nieprawdziwe. Po pierwsze, klub piłkarski nie jest biznesem na którym się zarabia, prawie dla nikogo. Jest raport Deloitte podsumowujący finanse europejskich klubów. Po drugie, jeśli się kupuje jakiś klub, to właśnie w dołku, jak właściciel stoi pod murem. Piszę o tym dlatego, że wiele innych tez zawartych w tekście również uważam za naciągane. Zapanowała moda na używanie słów/określeń które mogą znaczyć wszystko. Kiedyś moja znajoma dorabiała pisząc horoskopy, wystarczyło jedynie opanowanie języka i słów które były wieloznaczne i nie było w nich śladu konkretu. Czytam w wielu miejscach o doświadczeniu trenera, taktyce, schematach a jak zadam pytanie co piszący rozumie pod tymi słowami, to albo nie otrzymuję odpowiedzi, albo jakiś bełkot zdradzający niewiedzę. Dobre i złe zarządzanie klubem. Co ono oznacza? Czy mają panowie wystarczającą wiedzę na temat sytuacji finansowej klubu, jego priorytetów rozwojowych i strategii żeby ocenić czy klub jest dobrze zarządzany? Czy wy macie jakieś recepty oprócz tych w stylu "wystarczy wygrywać i grać w pucharach". Szanowni panowie, nie ma nic prostszego niż zostać milionerem, wystarczy co co miesiąc zarabiać więcej niż 100 tys.
This is a comment on "DNA kontra rzeczywistość"