A+ A A-
  • Zgred
@dalkub Ja daleki jestem od gniewania sięWink generalnie, a i nasz kolega z Grodu Smoka chyba także obrażalski nie jest... Wczytując się w Twoje słowa zacząłem się zastanawiać nad pewnego rodzaju regułą, która chyba zaistniała po ME we Francji. Dotyczy ona tzw. podejścia do tematu - czytaj bycia w kadrze...Zostawię pewnie na chwilę lądowanie prywatnymi śmigłowcami, bo każdy wie, że czas kadrowiczów jest cenny, na chwilę - bo ta dodatkowa mobilność również wpisze się w całokształt oceny. Przywołujesz znaczące nazwiska z ław trenerskich i słusznie doszukujesz się pewnych uwarunkowań na zgrupowaniach kadry. Mało tego, doszukujesz się ponownie słusznie - zbliżonego zaawansowania w wykonywanej pracy. I tu- jest moim zdaniem "pies pogrzebany"...Z moich obserwacji rysuje się bowiem taki oto zarys bycia kadrowiczem: "będzie jak będzie, a Robert i tak coś strzeli" To w skrócie oczywiście zawarta puenta zamieszania zwanego- dzielnieWink zgrupowaniem. Mam wrażenie poparte oglądem, że po francuskich ME dochowaliśmy się całkiem łaknącej "uwielbiania" grupy ludzi, którzy w Arłamowie patrząc w lustra w swoich pokojach - widzą piłkarskich geniuszy... Zainteresowanie, media, kibice...jest jak religia Wink i zupełnie mnie to nie dziwi, bo tzw. prucie o możliwości nie oddania choćby punktu ( bo kurwa z kim?) w eliminacjach stanowi pożywkę dla panów piłkarzy. Dziwnym trafem jednak - u wymienionych przez Ciebie trenerów trenują w pocie czoła, zostawiając na boku ( życie) kilka dni urlopu na zgrupowaniu kadry Polski. Za przeproszeniem zapierdalają aż huczy dla dobra klubów i banku z którego wpływają co miesiąc przelewy...Inną, lecz znamienną, nawet kluczową sprawą jest - uwaga -tzw respekt. Wtłoczę tu Twój cytat: "w klubie mają Ancelotiego, Bielsę, Kovaca, kiedyś Guardiolę lub Kloppa, Sarriego GianPaolo i innych a w kadrze Brzęczka" No właśnie. Kiedy to zrozumiemy, przestaniemy zadawać dziwne pytania. Ty i ja liznęliśmy trochę sportu, szatni, układów i realnego myślenia... Jest jednak w tym bagienku też inne światło, jaśniejsze dodam. Oczywiście za kadrę siatkarzy nie odpowiada pan Jarząbek śpiewający do regału z barkiem... Istota pewnych raz lepszych, raz gorszych wyborów jednak w całokształcie dała pozytywny scenariusz prowadzenia tej dyscypliny przez rodzimy związek. Jeśli ktoś myślał, że pan Heynen miał z kadrą siatkarzy mlekiem i miodem płynące wzajemne stosunki - to się myli. Niektórzy dwukrotni Mistrzowie Świata mieliby wykonywać polecenia treningowe zaordynowane od jakiegoś "lamusa" (?). Wylewne litry potu mieliby oddawać jakiemuś kolesiowi z np: Płocka ( nic do Płocka nie mając)...Otóż nie! Pewnego rodzaju wzajemność urodziła się przed półfinałami MŚ na zasadzie - wzajemnego respektu. Jaki był tego wynik - każdy wie, a ja od siebie dodam tylko tyle: nie da się pracować dla kogoś, którego choćby w jakimś małym znaczeniu się nie ceni... Wszystko! Cała reszta to bardziej lub mniej udane konferencje prasoweWink
This is a comment on "Wrzesień na jedynkę"