A+ A A-
  • Zbyszek
O tym,że kundle szczekają,a karawana idzie dalej. Przepraszam,że przypominam to wiekowe powiedzenie,ale jakoś tak się dzieje,ze władze Legii chyba wyłączyły rozum i nauczyły się myśleć uszami. Coraz więcej decyzji personalnych podejmowana jest nie tylko doraźnie,ale i po to,aby się przypodobać gawiedzi. To matołectwo czyni kogoś idolem, komuś nadaje Legijne DNA, nie mając pojęcia o rzeczywistym stosunku tego kogoś dla klubu. Tym kto rządzi w klubie jest bezimienna masa kiboli z tzw."Żylety". A jest to twór wielowymiarowy,ale bezmyślny i co łatwo sprawdzić najmniej z Legią związany.Tzw. rotacja stadionowa dotyka w największym stopniu "żyletkowców". Inaczej mówiąc jest to w swej masie najmniej wierna część kibiców klubu. W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia w ich wykonaniu z istnym festiwalem nienawiści do Kulenovicza i całkowitym uwielbieniem Carlitosa. Bez żadnego pojęcia o takich drobiazgach jak taktyka, organizacja gry, przygotowanie fizyczne i przydatność - postanowili oni uchodzić za najmądrzejszych z całej wsi.A ta cała wieś to parę kołków,trochę baranów i reszta głąbów. Ich zdaniem ten Chorwat to był nic niewart wbrew tym z Burnley i Dynama Zagrzeb. Widocznie wzorem dla nich jest Piotr Rutkowski z Lecha, który orzekł trener,iż trener Bijelica jest niedobry i lepszy od niego jest Djurdjevicz oraz,że stoper Dilaver jest nic niewart, bo zastąpi go z powodzeniem Janicki. Do dziś Bijelica dwa razy zdobył Mistrzostwo Chorwacji i awansował do LM, a Dilaver jest podstawowym graczem, broni, asystuje, strzela. Zaś o Djurdjeviczu i Janickim słuch zaginął. Nie chodzi o te seanse wrogości wobec młodego, własnego zawodnika,ale o to,że poza trenerem nikt go nie bronił, nikt nie obśmiał obsesji i prawa do ferowania ostatecznych wyroków przez byle mędrków. Natomiast Carlitos został sprowadzony do Wisły z III ligowego Villareal przez trenera Kiko Ramireza. Wisła była 11 jego klubem w karierze.Ramirez, podobnie jak jego hiszpański następca Carillo ustawili grę Wisły pod Carlitosa, który został królem strzelców. I chwała mu za to. Kolejnym awansem było przejście do Legii. Nie było ono łagodne, gdyż Carlitos nabrał manier gwiazdora i uważał,że w Legii podobnie jak w Wiśle drużyna ma tyrać na niego,aby on był ulubieńcem mediów i kibiców.Tylko,że Legia jako klub ma wyższe aspiracje jak Wisła i generalnie chce być Mistrzem,a niekoniecznie wyłącznie hołubić gwiazdeczki. Nadto wielu piłkarzy nie chciało pogodzić się z jego rolą, tym bardziej,że pracusiem,ani na treningach,ani w meczach nie był Nowi trenerzy Legii, tak jak w każdym normalnym klubie nareszcie do I składu desygnują graczy wygrywających rywalizację na treningach. Jest to jedyne moralnie uczciwe postępowanie wobec zawodników.Nie faworyzowanie "swoich" jak w przypadku Magiery czy Sa Pinto lub stawianie na nazwiska.lecz selekcja poprzez pracę. I tu uwaga. Parę dni temu oglądałem mecz Gruzji z Danią 0:0. Najlepszym zawodnikiem na boisku był Kazaiszwili , którego Magiera niszczył, aż Gruzin musiał odejść.Gwilia nie zagrał minuty. Ostatecznie i Kulenovicz i Carlitos opuścili Legię.I powiem ,że obu mi szkoda, bo zostawili lukę na środku ataku. Na dziś kibolstwo wychwala Niezgodę.Ja mu życzę bycia bardzo dobrym napastnikiem,ale bez znaczącej poprawy atletyki , w tym masy i siły , będzie nadal bardziej kontuzjogenny, niż skuteczny. Zdobył on w meczach z b.I ligowcami 5 bramek,ale musi pokazać,że potrafi grać przeciwko obrońcom z wyższej półki. Wczoraj przeciwko Aresniczowi i Runje był bezradny. Mam również nadzieje,że nie ulegnie czarowi pismactwa , jak swego czasu Mikita, którego okrzyknięto talentem nad talenty , zamieszano mu w głowie , przez co nikt nie wie czy i gdzie gra. Kibolstwo i pismactwo razem chodzą w parze,w niszczycielskim żywiole.Są jak bezmózgi orkan, który najpierw unosi domy do góry, a potem je opuszcza czyniąc z nich gruz.Tylko,że nikt nie słucha orkanu, raczej przed nim ostrzega. Tak i ja nie myślę uszami i dobrze mi z tym. O tym,że organizacja gry ma prowadzić do wygranej. Jest to skrót myślowy uprawniony w przypadku Legii, bowiem w innych sytuacjach organizacja gry ma prowadzić do realizacji celu spotkania. Sama organizacja gry stanowi boiskowe wykonanie ustalonej taktyki gry. Przez wiele lat te zasady były realizowane poprzez ustawienie czyli system gry. Teoretyczne ustalenie modelu systemowego gry zawdzięczamy trenerowi Waleremu Łobanowskiemu, który określił nazewnictwo i zasady jakim system podlegał. Dla przykładu to on stwierdził,że dla celów modelowych trzeba mówić,że w ataku jest ten zespół, który posiada piłkę,a w obronie jest ten, który jej nie ma. Udało mu się opisać szczegółowo reguły gry obronnej, w tym zwłaszcza pressingu. Ten opisany przed 40 laty model na naszych oczach ulega erozji.Ale nadal pod ten model ustawiane są parametry w oprogramowaniach komputerowych np. która drużyna ma jaki% posiadania piłki itd. itp.Tylko,że przy grze na ogromnie skróconym polu gry nie można przecież zasadnie twierdzić,że drużyna , która wprawdzie posiada piłkę,ale rozgrywa ją na własnej połowie do boku i do tyłu - jest w ataku. Podobnie dotychczas formy atakowania określano jako kontratak, szybki atak, atak pozycyjny oraz stałe fragmenty gry. Przy pomocy oprogramowania stwierdzano, która forma przynosi statystycznie najlepsze efekty bramkowe czyli jest najbardziej efektywna. Już przed blisko 10 laty wystąpiły kontrowersje z zakwalifikowaniem sposobu zdobycia bramki , zwłaszcza czy nastąpiło to jako szybki atak czy jako atak pozycyjny. Od paru lat, głównie w Anglii i Niemczech analitycy operują pojęciem "stanu przejściowego" pomiędzy szybkim atakiem a atakiem pozycyjnym. Chodzi o to,że najwięcej bramek w tamtych krajach zdobywa się po odzyskaniu piłki , błyskawicznym przeniesieniu jej w pobliże bramki rywali z równoczesnym przemieszczeniem się tam kilku własnym zawodników. Pozwala to na różnorodne rozegranie akcji pomiędzy dwoma lub kilkoma własnymi zawodnikami. Przy takiej metodzie atakowania parametry w rodzaju posiadania piłki, ilości podań, ich celności tracą na znaczeniu. Takie granie ; nieparametryczne, apozycyjne uznaje się za nowoczesne. Na naszych boiskach jeszcze tej tendencji w zasadzie nie dostrzegamy. Dlatego niemiecki trener młodej słowackiej drużyny DS powiedział,że taka Cracovia gra archaiczny futbol. Podobnie przestarzałą piłkę uprawia Jagiellonia. Od kilku lat czyli za czasów Probierza i Mamrota graja oni w ten sam sposób. Ustawienie wyjściowe 4-2-3-1, zmieniane ewolucyjnie w miarę posuwania się do przodu lub wycofywania się. Atak rozpoczynają zawsze od boków obrony, potem następuje zagranie do środka i rozegranie na skrzydło. Defensywni pomocnicy asekurują idących do przodu bocznych obrońców,a w pobliżu pola karnego rywali funkcję tę przejmuje ofensywny pomocnik Podstawową formą zagrania pod bramką rywali są dośrodkowania z boku linii pola karnego na wchodzącego środkowego napastnika i zamykającego skrzydłowego W obronie stosują dwie strefy w ustawieniu 5-5 lub 6-4. Gra Jagiellonii w obronie jest w miarę uporządkowana, natomiast w ataku obecnie ma wiele słabości. Bowiem preferowany przez nich sposób atakowania wymaga graczy o wysokich umiejętnościach indywidualnych i miał niezły poziom gdy na skrzydłach grali Novikovas i Frankowski a jako napastnik Świderski. Obecni gracze są od wymienionych znacznie słabsi. Na tle tak archaicznie grającej Jagi nasi zawodnicy zaprezentowali się znacznie korzystniej. Przede wszystkim wreszcie zaczynamy po odzyskaniu piłki zagrywać ją do przodu, nareszcie w atakowaniu rywali uczestniczy co najmniej 4-5 naszych zawodników co pozwala na urozmaicenie form atakowania.Nadal naszym problemem jest celność tzw. ostatniego podania oraz skuteczność. O tym,że krytycyzm wobec wielu naszych zawodników jest zabawny. Nie wypada pisać o naszych wadach narodowych przy okazji byle meczyku,ale też nie można pewnej tendencji nie zauważyć.Generalnie, nie tylko w piłce widać z jaką łatwością przychodzi nam krytykowanie innych, wychwytywanie ich wad , rzekomych lub prawdziwych. W mediach,ale i dyskusjach kibiców bardzo chętnie wyszukuje się słabych stron naszych piłkarzy. Ostatnio szczególnie negatywnej ocenie podlegali Kulenowicz i Jodłowiec,ale już ich nie ma, więc nie będę strzępił języka po próżnicy. Z obecnie grających na cenzurowanym są : Luguinhas, Cafu, Rocha, Gwilia,Remy, Vesovicz,Kante, Antolicz i Astiz. Brazylijczykowi zarzuca się,że nie ma tzw. ostatniego podania,że żle rozwiązuje ataki,że wreszcie nie ma celnego , mocnego strzału. Na plan dalszy schodzą jego zalety takie jak świetna technika użytkowa, szybkość, aktywność, bardzo dobra gra w defensywie. O Cafu powiada się,że jest wolny,że za późno oddaje strzały na bramkę z dalszych odległości. Pomija się jego znakomite ustawianie się, umiejętność odbioru piłki, utrzymania się przy niej i celnego podania na dalszą odległość . Pozostali też mają liczne wady,ale posiadają rozliczne zalety. I nie o ich wymienianie i spieranie się co jest słabością, a co jakością chodzi. Piszący i mówiący o naszych zawodnikach funkcjonują w takiej bajkowej rzeczywistości nie mającej wiele wspólnego z realnością. Mianowicie, gdyby gracze Legii nie mieli wad to by grali np. w Barcelonie.,a nie w Legii. Czyli jeżeli rozbieramy na czynniki pierwsze naszych zawodników to powinniśmy uświadomić sobie,że oni mają takie umiejętności ile są warci i nie wolno stawiać im wymagań takich jak najlepszym na świecie. Kiedy to zrozumiemy może ich bardziej zrozumiemy i będziemy wobec ich gry bardziej tolerancyjni. O tym,że z dużej chmury malutki deszczyk. Od razu napiszę,ze nie chodzi o sam wynik, bo remisy bezbramkowe zdarzają się w najlepszej rodzinie. Chodzi o to,że mecz stał na bardzo niskim poziomie pod każdym względem. Zamiast gry w piłkę mieliśmy z obu stron popisy brutalności i chamstwa. Wynikały one z tego,że zamiast gry do przodu zawodnicy w pierwszej kolejności mieli za zadanie zabezpieczyć się przed utratą bramki. Grali na stojąco,byli pasywni i często spóźnieni w swych reakcjach. A przy tej słabości motorycznej byli mentalnie bardzo pobudzeni do czego przyczyniły się media określając spotkanie meczem rundy, a piłkarzy Jagi kreując na przyszłych mistrzów na 100lecie klubu.Takie ciśnienie nie tak łatwo wytrzymać. Tym razem PZPN zdał egzamin wyznaczając do prowadzenia meczu sędziego Marciniaka. Generalnie zdał on egzamin, prowadził zawody bardzo dobrze, aczkolwiek moim zdaniem za całokształt powinien wyrzucić z boiska Guilherme. Często takie mecze określa się meczami walki,albo piłkarskimi szachami. Co do walki to zgoda,ale co do szachów to już nie. Wbrew pozorom pomiędzy szachami a piłką nożną podobieństw jest więcej niż różnic. Przede wszystkim szachy i piłka to jest walka o wygraną pomiędzy dwoma rywalami, z których kiedy jeden jest w ataku ( ma piłkę lub ma ruch bierką) to drugi pozostaje niejako w obronie. Zaś w teorii gier tych podobieństw jest znacznie więcej. Szachy to gra : - pozycyjna - polegająca na przemiennych ruchach graczy dokonujących za każdym razem przemieszczeń w układzie sytuacyjnym na polu gry, - strategiczna - oparta na realizacji planów rozgrywania partii przez każdego z rywali, - konfliktowa - o przeciwstawnych interesach obu partnerów, - z kompletną informacją - grający wiedzą wszystko o istniejącej sytuacji, - zamknięta - w momencie rozpoczęcia gry pomiędzy graczami istnieje równowaga, - wielochodowa - toczona na przemian ruchami każdego z partnerów bez ograniczenia ilości posunięć, - skończona(kategoryczna) - zamykająca się określonym wynikiem , wygraną lub remisem, - zerowa - w której wygrywający zyskuje tyle ile przegrywający traci, -niesprawiedliwa - dająca wygraną jednej ze stron. Przebieg gry w szachy można opisać w formie graficznej zwanej dendrytem, który to obraz ukazuje które posunięcia ( zagrania) okazały się decydujące dla wyniku partii. Tym samym porównanie meczu piłkarskiego do szachów żadną miarą nie może być obraźliwe. Wręcz przeciwpołożnie, powinno oznaczać przewagę funkcji myślenia na boisku("głowa najważniejsza") nad zwykłym wysiłkiem fizycznym. A to z kolei powinno oznaczać,że wgrywa lepszy czyli mądrzejszy.