A+ A A-
  • iocosus
Po pięciu kwadransach gry trener Brzęczek mógł się czuć zwycięzcą nie tylko w meczu z Oranje, ale i w całym tym "reprezentacyjnym zamieszaniu" w kontrze do swoich oponentów domagających się jego zwolnienia, w dialogu lub z jego brakiem, w każdym razie w relacji z kapitanem reprezentacji, z innymi piłkarzami, jako "niekochany" przez kibiców, był Wiktorem przed ostatnim kwadransem dopóki skazana z góry na porażkę reprezentacja Polski prowadziła z faworyzowanymi Holendrami. Pomarańczowi tym razem w czarnych trykotach wbili jednak dwa gole, repra poniosła kolejną porażkę, czy jednak adwersarze selekcjonera oczekujący jego dymisji mogą czuć się "usatysfakcjonowani"?  Moim zdaniem Brzeczek nie zostanie zwolniony, ten mecz nie był blamażem jak poprzedni, Holendrzy wygrali zasłużenie, ale Biało-czerwoni nie byli tylko i wyłącznie biernymi statystami ogrywanymi niczym Estonia lub San Marino. Wyszkolenie, operowanie piłką, kultura gry były po stronie rywala, ale dynamika akcji już mogła być zadowalająca, dzięki niej padł gol Kamila Jóźwiaka, można odnotować słupek Przemka Płachety, były inne akcje napędzające stracha pewnym siebie przeciwnikom. W odróżnieniu od Włochów nie musieli narzucać ciągłego intensywnego pressingu żeby ostatecznie i tak udowodnić swoją wyższość, być może stąd też powstało nie tak przygnębiające wrażenie z obrazu meczu, a i Jerzy Brzeczek mógł stwierdzić w pomeczowym wywiadzie: "To było dobre spotkanie". Jerzy Brzęczek pozostanie "niekochanym Narodowym". Pozostanie ponieważ jak sam podnosi wypełnił postawione przed nim zadania, awansował do Euro, wprowadził młodych do składu, utrzymał się w elicie Ligi Narodów, teraz przed nim eliminacje marcowe Mistrzostw Świata i oby postpandemiczne Euro 2021. Brzęczek pozostanie selekcjonerem właśnie ze względu na kalendarz. Ewentualny następca musiałby z marszu stawać w szranki meczów o punkty, efekt mógłby być na miarę Czesława Michniewicza w Legii i jej odpadnięcia w kuriozalnym zestawieniu z Ligi Europy.  Nowa miotła, nowe otwarcie nie zawsze muszą być skuteczne, ryzyko może być zbędne tym bardziej gdy stawką jest Mundial. Brzęczek pozostanie selekcjonerem ponieważ deklarację zaufania wobec niego w pomeczowym wywiadzie złożył Kamil Glik, a Robert Lewandowski zresztą do spółki z trenerem zbagatelizowali jakiekolwiek interpretacje o konflikcie pomiędzy nimi. Brzęczek pozostanie trenerem najważniejszym w Polsce ponieważ nie odpowiada za stan futbolu w Polsce, według PZPN zgodnie z naszym stanem posiadania plasujemy się na początku drugiej dziesiątki w Europie i powinniśmy zaakceptować porażki z wyżej notowanymi choćby Włochami lub Hiszpanami bo tam się gra przez cały rok, a u nas nie. (credo Romana Koseckiego) Jerzy Brzęczek pozostanie na swoim stanowisku ponieważ jest Polakiem przedstawicielem PMS-u, a Polacy nie gęsi i swoich trenerów mają, a przy ewentualnej roszadzie tzw. opinia publiczna mogłaby dopominać się trenera zagranicznego, więc po co taki i komu potrzebny? Z wyżej wymienionych powodów, a pewnie jeszcze i z pół setki innych, Jerzy Brzęczek pozostanie "Narodowym" przynajmniej do czerwca przyszłego roku, no może jakiś blamaż i spektakularne wtopy w trzech marcowych meczach eliminacji WM to zmienią, ale póki co w żadną roszadę nie wierzę. Zgadzam się w pełni z jednym argumentem z powyższych, Jerzy Brzęczek nie odpowiada za stan polskiej piłki, jakikolwiek inny trener nie sprawi, że z dnia na dzień będziemy grali na poziomie Włochów, operowali swobodnie piłką tak jak Holendrzy, imponowali techniką indywidualną i organizacją zespołu tak jak Hiszpanie, ale wkurza mnie gdy notable pezetpeenowcy próbują przypisać nam ten stan jako nam przynależny raz na zawsze, ponieważ sorry taki mam klimat, lub jakieś inne banialuki. Buntuje się gdy się  wmawia że pozostaje nam jedynie dobra organizacja w obronie i szybki atak czyli "murowaniec z konterką". Takie archaiczne myślenie, taką doktrynę trzeba zmieniać, ponieważ bez tego roszady trenerskie nic nie zmienią. Jako kibice tego się domagajmy, żądajmy. Jeżeli PZPN ściemnia że NMG preferuje grę ofensywną to argumentujmy że reprezentacje juniorskie i młodzieżowe pionu centralnego realizują inną taktykę. W naszym systemie nastwionym na preferowanie "konterki" nawet gdy jego przedstawiciele deklarują potrzebę szkolenia ofensywnego, to w praktyce wybierają w meczach z silnymi rywalami defensywną taktykę (vide Jacek Magiera). Zamiast zmiany Jerzego Brzęczka polskiej piłce potrzebna jest wymiana Stefana Majewskiego jako głównodowodzącego PMS-u, niezbędny jest również nowy prezes PZPN jako progresywny reformator systemu szkolenia, uznający taką potrzebę jako kluczowe wyzwanie dla siebie. Niestety nie był nim Zbigniew Boniek i wydaje się że nie będzie również Marek Koźmiński. Niestety. Jerzy Brzęczek pozostanie selekcjonerem, choć dziś jestem zdania, że to był zły wybór Zbigniewa Bońka już u samego zarania. Polski trener obojętnie kto by nim nie był naszej kadry nie zbawi, nie sprawi że będzie grała hiszpańską tikitakę. Ale bardzo dobry trener mógłby wykorzystać  potencjał tej grupki wyselekcjonowanych zawodników jakimi dysponuje. Uznaję że Adam Nawałka w 2016 roku tego dokonał. Na dziś uważam, że Jerzy Brzęczek nie jest do tego zdolny. Zamiast szukać zrozumienia w grupie, współtworzy konflikty, które są następnie nieudolnie pudrowane. Do prowadzenia indywidualności takich jak Lewy, tak mocnych charakterów jak Krycha lub Glik oprócz warsztatu ćwiczeń piłkarskich potrzebny jest jeszcze zasób wiedzy psychologicznej. W którym momencie nie przeszkadzać, nie wpierdalać się, a w którym podjąć zdecydowane decyzje, być może nie pod publiczkę, albo wbrew opinii kibiców lub środowiska, ale za to oczyszczające atmosferę. Nie dostrzegam takich umiejętności w Brzęczku, a wspomagający go psycholog raczej uzyskuje efekt odwrotny do zamierzonego.  Chciałbym żebyśmy w marcowych eliminacjach do mundialu się nie utopili, w miarę możliwości przeszli suchą nogą z jak najmniejszymi stratami, natomiast na Euro w powtórkę tego co dokonała ekipa Nawałki nie wierzę. 
This is a comment on "Narodowa wyliczanka"