A+ A A-
  • a-c10
@ Iocosus: Ty jesteś wredny typ. Nawrzucałeś tyle wątków, człowiek chciałby się jakoś odnieść, ale przez cały tydzień rękawami oddycha i rzęsami się podpiera no i zwyczajnie nie daje rady. No dobra, to tak po łebkach trochę, zaznaczając a priori, że wzmiankowane w tekście wydarzenia ciekawią mnie przede wszystkim jako impuls do szerszych rozważań. re: Milik Przyznam szczerze, że cała ta jego saga transferowa, a zwłaszcza jej medialny odbiór w Polsce, śmieszyła mnie do łez. Jedni pohukiwali na Aurelio De Laurentiisa, czyniąc z Arka ofiarę dyktatorskich zapędów medialnego magnata. Inni całą winę zwalali na pannę Ziółek, która dopuściła się aż trzech kardynalnych grzechów: ośmieliła się być niebrzydką dziewczyną, związać się ze znanym piłkarzem, a na dodatek udzielać się na Instagramie. Och, sucz!;] A tymczasem trudno nie zgodzić się w tej sprawie z Sz.Kol. Zbyszkiem. I to w dwójnasób. Otóż po pierwsze, temat pokpił agent Milika, który zachował się jak straganowy przekupień. ADL jest jaki jest i przedstawiciel Arka powinien mieć pełną świadomość, że nie z nim takie numery. A po drugie - i znacznie bardziej dla mnie interesujące - reakcja pezetpeenowskiej wierchuszki to istne kuriozum. Boniek już kiedyś selekcjonerem był. Skończyło się to żenującą kompromitacją. Niechże on się już nie pcha do ustalania składu kadry, bo będziemy mieli powtórkę z rozrywki. re: Bielik Żal mi chłopaka. Tak po prostu, po ludzku. Talent jakiś tam ma, zapał chyba też, niestety zdrowia najwyraźniej ni hu-hu. Trzymam kciuki, żeby to jednak nie była jakaś genetyczna skaza i żeby dało się tę jego fizyczność jakoś naprawić. Przy czym... Tak w kontekście naszych rozmów po zwolnieniu Brzęczka (a i przedtem trochę też): jeśli nadzieją naszej kadry ma być wciąż nieopierzony defensywny pomocnik, na co dzień grający w klubie z ogona Championship, to może jednak warto wreszcie zrozumieć, że to nie selekcjoner stanowi problem. re: rekordy Lewandowskiego Wisi mi to. Nie jestem kibicem Bayernu. Znaczy owszem, gdyby R.L. czegoś takiego dokonał, pokiwałbym głową z uznaniem. W końcu wyczyn. Niemniej, bez mrugnięcia okiem zamieniłbym tę jego pogoń za Bomberem na dwie-trzy bramki w kadrze dające nam np. wyjście z grupy na Mundialu. re: Probierz Jak już wielokrotnie zaznaczałem, nie jestem zwolennikiem zdalnej, amatorskiej grzebaniny w psychice obecnego trenera-wiceprezesa Cracovii (ani zresztą nikogo innego). Nie znam faceta. Nie mam zielonego pojęcia czy rzeczywiście się wypalił i dotarł na skraj załamania nerwowego, czy też może cynicznie gra i odstawia - bądźmy szczerzy - niezbyt udolną szopkę. Uważam jednak, że dopóki pierwszy wariant jest realny, należałoby uszanować jego decyzję. I nie zgadzam się, Iocosusie, że chwila na to niezbyt sposobna. Wręcz przeciwnie, sądzę że trudno byłoby znaleźć lepszy moment. Od samego początku bieżących rozgrywek wiadomo było, że najprawdopodobniej czeka nas taki cokolwiek sparringowy sezon. Że pięciopunktowy garb praktycznie uniemożliwia walkę nie tylko o tytuł, lecz także najprawdopodobniej o podium. A na dłuższe występy w Europie to chyba nikt o zdrowych zmysłach nie liczył. Z drugiej strony, spada przecież tylko jeden zespół, więc strachu raczej nie ma. A kondycja finansowa Pasów jest - chwalić Boga i Profesora - na tyle stabilna, że nie robi nam aż takiej znów różnicy czy skończymy na miejscu siódmym, czy może na dwunastym. Biorąc to wszystko do kupy można było oczekiwać, że właśnie w takim sezonie, pozbawieni jakiejś większej presji, zaczniemy grać trochę bardziej atrakcyjnie. Że zamiast krokodyliona wrzutek choć raz na jakiś czas zobaczymy próby budowania akcji podaniami od tyłu. Że (znacznie) więcej szans dostawać będzie młódź. Etc., etc. Nic z tego. Nasze mecze są nudne jak wigilijny śledź. Jeśli cokolwiek się w nich dzieje, to najczęściej za sprawą arbitrów. Piętnaście gier, pięć zwycięstw, sześć remisów, cztery porażki. Bilans niemalże idealnie zerowy. Gdyby oddać nam te pięć punktów, wylądowalibyśmy równiutko w środku tabeli. Nawet bramki mamy na zero. Rakoczy został wypchnięty do Puszczy. Reszta gówniarzerii kisi się w rezerwach. Zamiast niej gra import, który też dobrego świadectwa wiceprezesowi Probierzowi nie wystawia. Sprowadzany jako potencjalny wymiatacz Alvarez wygląda bardziej jak gwiazdor gangsta rapu z lat '90., niż zawodowy piłkarz. Rivaldinho może i ma fajnego tatę, ale na tym jego atuty w zasadzie się kończą. Fiolić i - zwłaszcza - van Amersfoort potrafią zagra dwa-trzy dobre mecze, po czym znikają na siedem kolejnych. Thiago to kompletne nieporozumienie. Wystawiani w jego miejsce Pik/Strózik/Zaucha na pewno nie dawaliby mniej. Itepę, itedę. W zasadzie poziom trzymają tylko Hanca (o ile zdrowy) i Loshaj (najbardziej niedoceniany piłkarz Pasów na przestrzeni... hmmm... wielu lat). Jakimś tam kamyczkiem do ogródka M.P. są także brzydkie chryje z Golem i Wdowiakiem. Owszem, w obu przypadkach rozkład winy wypada(ł) znacznie bardziej równomiernie, niźli to w mediach i światku kibicowskim przedstawiano. Niemniej, trudno stwierdzić, aby klub - a zatem i wiceprezes - miał tu tak do końca czyste papcie. Widać zatem jak na dłoni, że roślinka zwana "Pasy Probierza" zakwitła jedynie na chwilę (Puchar Polski), po czym błyskawicznie zaczęła więdnąć. A skoro nawet sam ogrodnik zdaje się nie wierzyć w jej reanimację, najnormalniej w świecie należałoby się rozstać. Nie, nie jest to asumpt do wylewania na głowę pana Michała kubłów pomyj. Hejt, żółć i inne tego typu wynalazki są tu absolutnie zbędne. Wręcz przeciwnie, za wspomniany PP - było nie było, nasze pierwsze trofeum od Króla Ćwieczka - należą się facetowi kwiaty i krata tej śmierdzącej wódy na myszach (niech się każdy truje tym, co mu pasuje). Dzięki serdeczne, stary. Zawsze będziesz u nas mile widzianym gościem. A teraz idź, odpoczywaj, zajmuj się sobą, rodziną, czym tam jeszcze masz ochotę. Zaś w twoje miejsce niech się roztasują nowi ludzie, którzy dostaną gratis piętnaście meczów ligowych plus bieżący PP na wprowadzanie własnych pomysłów. Tak to właśnie, moim zdaniem, powinno wyglądać. Dlatego bardzo mnie dziwi, że Profesor po prostu Probierza nie puścił. re: Crnomarković vs. Pyrdoł Mam zgryz. Z jednej strony zgadzam się ze Zbyszkiem. Prawo nie powinno służyć za narzędzie do zaspokajania populistycznej żądzy krwi. Z drugiej, tak ekstremalna tępota nie powinna, moim zdaniem, pozostawać bez konsekwencji. Jak już w tej dyskusji padło, istnieje bardzo szeroki wachlarz sposobów na wykartkowanie się. W tej konkretnej sytuacji wystarczyło puścić Pyrdoła przodem i złapać go za trykot, uniemożliwiając kontynuację akcji. Żółtko murowane, szanse na wyrządzenie fizycznej krzywdy praktycznie zerowe. Nie wiem. re: Karbownik vs. Piątkowski świetny transfer, doskonały wybór Eee... A może jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy? Latem'24 Michał Karbownik jest gwiazdą ME w Niemczech. Dla Liverpoolu jest to jednak tylko potwierdzenie klasy Karbo, który przez poprzednie dwa lata walnie przyczyniał się do tego, iż niewielki klub z kurortu bezproblemowo utrzymywał się w Premier League. Szefostwo Czerwonych kładzie na stół pięćdziesiąt milionów funtów i ściąga chłopaka do siebie. W tym samym czasie Kamil Piątkowski też przebywa w Niemczech. Ale nie z kadrą Michała Probierza (Wink), a z ekipą trzecioligowego Zwickau, do którego po raz kolejny został wypożyczony ze stajni Czerwonych Byków. Choć w zasadzie nie wiadomo ile tam zabawi, bo trener FSV nie ukrywa, że nie bardzo widzi dlań miejsce w składzie. Podobno zainteresowana Piątkowskim jest wracająca do Ekstraklasy Wisła Płock. Ale to pod warunkiem, że RasenBallisten płaciliby grubą większość jego kontraktu podczas wypożyczenia. No, generalnie się zobaczy, ale wesoło nie jest. Uważasz, Iocosusie, że to taki całkiem nierealny scenariusz? Wink re: Grosicki 40k tygodniowo to dwa miliony rocznie. Dwa miliony funtów. Dziesięć milionów złotych (z jakimś tam nawet okładem). Uważam, że owszem, dziesięć, ale procent tej kwoty, no, może piętnaście to jest absolutny maks tego, co jakikolwiek polski klub powinien wydawać na uposażenie jednego piłkarza. Gdyby Grosicki zgodził się na tego typu cięcie, byłby dla Was świetnym wzmocnieniem. re: Michniewicz vs. Listkiewicz Mocno mi to zalatuje próbą przypomnienia o sobie przez byłego prezesa PZPN. Nie jestem covidiotą - oj, wręcz przeciwnie - ale znów zgadzam się ze Zbyszkiem. Nie róbmy paranoi z byle kichnięcia.
This is a comment on "Lutowanie"