A+ A A-
  • Zbyszek
Zacznę od samokrytyki. Człowiek czyli ja , niby wie ,że ci psudoeksperci , poza nielicznymi wyjątkami i to całe pismactwo to kretyni, którzy o piłce wiedzą tyle, że "przyszła, naszła, zeszła i weszła" ,że zacytuję klasyka czyli niejakiego Piechnę. I pomimo tego daję się nabierać na ich idiotyczne wymysły, mity i inne wypociny. A przecież na piłce zęby zjadłem . książek przeczytałem mnóstwo, rozmów przeprowadziłem z trenerami, piłkarzami, działaczami setki. Ba ,nawet mam kartkę z pozdrowieniami od Kazia Górskiego , który w piłce był takim mędrcem jak ks.prof. Józef Tischner w filozofii. Tak było niestety i przed Węgrami. Przecież trener Sousa nie jest samobójcą, aby przed ważnym meczem , po dwóch treningach rozruchowo-taktycznych zmieniać diametralnie koncepcję gry i radykalnie osłabić obronę. Na eksperymenty można sobie pozwolić z San Marino. Mediaworkerzy ustalili ,że nasi będą grali 3-5-2 i ten pogląd lansowali wbrew temu kogo Sousa wystawił i jakie było ustawienie wyjściowe i co było widać w telewizorze. Przy czym Sousa zmienił system , ale nie tak radykalnie, bowiem ustawił naszą drużynę 4--3-1-2 . Można to było od biedy zrozumieć, bowiem Węgrzy grają prymitywnie , na odbitkę czyli po odzyskaniu piłki natychmiast na pałę, środkiem do przodu .Sam natomiast chciał koniecznie wykorzystać potencjał kreacyjny Zielińskiego i dać mu dużo swobody, aby obsługiwał dwóch klasowych napastników. Z kolei boczni obrońcy Reca i Bereszyński mieli grać wysoko, aby z jednej strony wspierać nasze ataki ,a z drugiej starać się niwelować w zarodku podłączanie się do akcji ofensywnych Węgrów większej liczby ich graczy . Mnie zaskoczył w tym sensie, że system 4-3-1-2 był modny w latach 2017- 2018 . Grały nim bowiem takie zespoły jak Sampdoria, Villareal, Souhampton i Red Bull Salzburg oraz przez rundę West Ham , a w pojedyńczych meczach Real i Barcelona. Został wylansowany przez takich trenerów jak Maurizio Pellegrino i Marco Giamapaulo, a w West Hamie próbował go Chilijczyk Manuel Pellegrini. System się nie sprawdził i można by dużo pisać dlaczego, ale taka pisanina miała by walor wyłącznie historyczny i pozostał on jako ciekawostka taktyczna w dziejach futbolu. Wczoraj przez prawie 60 minut widzieliśmy na własne oczy ,że owszem system sam nie gra ,ale zawodnicy w nim też nie. Oczywiście nie można usprawiedliwić faktu wyłącznie nowym , nieznanym ustawieniem tego co wyprawiali Bednarek z Helikiem , nieporadności Recy, Modera i po części Szymańskiego oraz Milika. Swoją drogę trzeba być wyjątkowo bezczelnym ,aby uzurpować sobie , jak Sousa, prawo do dowodzenia ,że tamci trenerzy to neptki , im się nie udało ,ale mnie się uda. Trudno się było spodziewać ,że w pierwszym meczu pod wodzą nowego trenera wszystko zagra, ale ,że przez prawie 60 minut nic nie zagra, to tego w najgorszych koszmarach przewidzieć się nie dało. Nie można całego zła sprowadzać do braku Glika, ale był ten brak , aż nadto widoczny. Nie da się zastąpić z wtorku na środę kierownika obrony reprezentacji , zwłaszcza przez piłkarzy ledwo przyuczonych do zawodu. To przy Gliku jakiś talent z potencjałem rozwojowym powinien praktykować ,aby ewentualnie go zastąpić. Nie wystawiając Glika od pierwszej minuty Sousa dowiódł, że owszem wierzy w siebie, ale racjonalne myślenie zastąpił chciejstwem. Tu mała dygresja : Artur Jędrzejczyk w dyskusji ze mną ostro skrytykował kilku piłkarzy , którzy jego zdaniem zawiedli , w tym Bednarka i Helika.. Ja z kolei skwitowałem jego wywody przyznając mu rację, ale dodając ,że przecież sami się nie wystawili i sami nie ustalili katastrofalnej taktyki . Dopiero zmiany personalne oraz zmiana ustawienia na 4-3-3 przyniosły spóźnione efekty. Spokój w obronie zapewniał Glik, Bednarek zaczął grać poprawniej jako forstoper, Jóźwiak rozrabiał na prawej flance, zaś Piątek mieszał w polu karnym . Mnie się wydaje ,że Sousa za bardzo przejął się rolą i za bardzo chciał odciąć się od poprzednika ,a do tego chyba za bardzo zaufał swym wrażeniom po oglądzie zawodników podczas treningów. Tu wyszedł jego brak doświadczenia w pracy z reprezentacją. To nie klub .W reprezentacji liczy się ogranie i doświadczenie meczowe , zwłaszcza w meczach o stawkę. Reprezentant pracuje latami na swoja pozycję i nie musi niczego udowadniać na treningach . Zastąpić może go tylko lepszy w grze meczowej, a nie gorszy w meczu , a może lepszy na treningu. Szkoda 3 punktów, ale po godzinie gry o remisie mało kto marzył Smile. Musimy dokonać pewnego szczątkowego resume. A mianowicie trzeba szukać następcy Glika,ale na razie ani Bednarek ,ani Helik do jego roli nie dorośli . Może Dawidowicz, a może Wieteska . Lewy obrońca Reca za mało umie, aby grać w reprezentacji. Samo bieganie bez techniki, celnego podania , rozegrania nic nie wnosi. Szymański może grać tylko na środku jako ofensywny pomocnik i może by Sousa spróbował tego co gra Legia za Michniewicza, a mianowicie gry w ustawieniu 3-4-2-1. Lub 3-3-2-2, albo 4-2-2-2 lub 4-3-2-1. Natomiast Moder musi nabrać ogrania i doświadczenia. bowiem takie miotanie się po boisku czyni go zbędnym. Jeżeli mamy grać na odciążenie Lewandowskiego czyli dwójką w ataku to jego partnerem powinien być Piątek ,a nie Milik. To wejście Piątka uwolniło Lewandowskiego i spowodowało ,że nareszcie zyskał miejsce i trochę swobody na boisku. Powiem otwarcie ,że ,mnie remis z tak przeciętną drużyną jak Węgierska nie zadawala. I uważam ,że trener Sousa na własne życzenie zanotował falstart.
This is a comment on "Mundialowe kwalifikacje"