A+ A A-
  • iocosus
Łukasz Olkowicz w PS o Akademii: "Michniewiczowi zarzucano, że do pierwszego zespołu nie wprowadził żadnego z wychowanków akademii, którą corocznie zasila się milionami złotych i z którą w klubie wiążą nadzieje. Powody mogą być dwa: trener nie był wystarczająco cierpliwy do młodzieży (z drugiej strony grali u niego Maik Nawrocki i Kacper Skibicki, ale oni wychowankami nie są) albo ta młodzież nie była w stanie doskoczyć do poprzeczki, co by nie mówić zawieszonej na poziomie mistrzostwa Polski. (...) dziś nie ma spójnej linii między klubem i akademią. Właśnie tym w najbliższych miesiącach chce zająć się Mioduski, skoordynować pracę pionu sportowego i akademii – w oczekiwaniu na przyjście Marka Papszuna (...) Brak udrożnionej drogi do pierwszego zespołu to problem, z którego być może nie zdają sobie sprawy na górze, za to wywołuje obawy już w akademii. Do tej pory na młodzieżowym rynku Legia była jednym z najmocniejszych graczy, ale pozycję hegemona może łatwo stracić. Dziś młodzi piłkarze i ich rodzice, o których rywalizują przypuśćmy Legia, Lech i Zagłębie Lubin, patrzą nie tylko na teraźniejszość, ale i przyszłość. Wystarczy, że wezmą poniedziałkową gazetę, spojrzą na składy i zobaczą, gdzie znajdą najprzyjaźniejsze środowisko dla młodzieży. Pierwsza drużyna Legii na pewno do niego nie należy. Infrastrukturalnie Legia się wyróżnia, ośrodek LTC na każdym robi wrażenie. Problem w tym, że niektórzy z młodych zawodników już zauważyli, że nowoczesny budynek to nie wszystko. Wielu młodych z akademii nie zastanawia się, kiedy zadebiutuje w pierwszym zespole Legii, tylko kiedy będą mogli z niej odejść. Zdają sobie sprawę z mikrych szans na przebicie się, wiedzą za to, że z legijnym wykształceniem bez problemu znajdą miejsca w innych klubach. (...) W środku akademię ocenia się przez grę najstarszego zespołu juniorów oraz rezerw. Od dwóch lat za szkolenie odpowiadają Richard Groootscholten i Piotr Urban. Nawet nieprzychylne im osoby, a takich w klubie zwłaszcza przy ocenie pracy Holendra nie brakuje, muszą przyznać, że wpływ tego duetu akurat na najstarszych wychowanków był ograniczony. Przebijają się głosy o niepewnej pozycji Groootscholtena w Legii, a to z kolei w głowach trenerów akademii stwarza poczucie tymczasowości. Jak wierzyć liderowi, którego zaraz może nie być? (...) Od osoby blisko akademii słyszymy: – Trudno mi uwierzyć, że w Legii nie ma takich piłkarzy, jak Dariusz Stalmach, którego teraz pokazał Górnik. Może więc zamiast obrażać się na tych, którzy są, bo marzymy, że kiedyś będziemy mieli lepszych, trzeba ich wprowadzać. Bo później okazuje się, że Mosór może grać w podstawowym składzie Piasta, a Cielemęcki pokazać się w Płocku. Sitek był graczem numer trzynaście w roczniku Legii 2000, a dziś występuje w kadrze U-21. W Legii ludzie muszą przestać się chować, zasłaniać seniorskimi zawodnikami i upychać ich w kadrze pierwszego zespołu po 25-30, tylko zaryzykować. Prezes Mioduski w ostatnim wywiadzie poinformował o klubie filialnym. To dobry pomysł, ale młodzi zawodnicy muszą przede wszystkim widzieć, że wejście do pierwszej drużyny Legii jest możliwe. Na początku trzeba im to nieco ułatwić, lekko uchylając drzwi. (...) Przymierzany do warszawskiego klubu Papszun nie dał się poznać w Częstochowie jako ten, u którego przebiło się wielu wychowanków Rakowa. Nie jest też tajemnicą, że przestało mu tam być po drodze z dyrektorem akademii, Markiem Śledziem. Obaj to mocne osobowości, iskrzyło między nimi wielokrotnie. Śledź, co zrozumiałe, dopominał się o szansę dla młodych z akademii. Trener argumentował, że nie widzi wśród nich nikogo, kto poradziłby sobie w jego zespole. (...) Z otoczenia prezesa Legii dostajemy opinię: – Chcemy, żeby nowy trener był otwarty na akademię i młodych zawodników, ale dla prezesa najważniejsze jest wygrywanie mistrzostwa i gra w europejskich pucharach. Nie odpuści tych celów tylko po to, żeby grała młodzież. ..." źródło: Legia Warszawa - kulisy kryzysu. Warszawa kocha zwycięzców.. PKO Ekstraklasa - Piłka nożna (przegladsportowy.pl)
This is a comment on "Szczęśliwa 13!?"