A+ A A-
  • Zbyszek
Namnożyło się nam prokuratorów szukających winnych, sędziów ferujących wyroki oraz zbawicieli i to w czasie kiedy takowi są całkowicie zbędni, bo Legia potrzebuje spokoju. Coroczny kryzys Legia ma za sobą i jak corocznie o tych tonach papieru się zapomni. bo kolejny wiekopomny sukces zabełta głowy. Mnie jako człeka już mocno doświadczonego śmieszą te poszukiwania kamienia filozoficznego, często oparte o wiedzę rodem z sufitu. Co też zaczyna świadczyć o tym, że po odejściu paru osób z Legi, głównie Michniewicza, przestaje ona być durszlakiem. Z Michniewiczem był taki problem, że on nie tylko wynosił informacje, ale je we wrogi dla klubu sposób komentował. Postaram się tak napisać, aby nie rozszyfrować źródeł. Najpierw Akademia. Kiedy Leśnodorski namawiał Zbigniewa Jakubasa do wspólnego przejęcia Legii od ITI chciał założyć Akademię jako zaplecze kadrowe drużyny. Jakubas miał inne sprawy i do spółki nie wszedł ,ale zarekomendował Mioduskiego, który do projektu się zapalił. Początkowo miała to być tylko Akademia, a więc obiekt szkoleniowo-treningowy z bursą , bo boisko i trybuny dla Dwójki miano zbudować w trójkącie Ł3 - Czerniakowska. Pierwotnie szukano terenu w Babicach Starych ,Ożarowie Maz, , Błoniu i Sulejówku. Najbliżej było do finalizacji w Sulejówku ,ale za namową doradców Mioduski projekt rozszerzał na inne przedsięwzięcia biznesowe, co nie zyskało aprobaty dwóch współwłaścicieli Leśnodorskiego i Wandzela. Oni jak mogli tak sabotowali projekt, nawet przedwcześnie spłacając dług wobec ITI, aby uniemożliwić zapłatę za teren. Bo w istocie obiekt w Urszulinie reklamowany jako Centrum Treningowe z Akademią jest tylko dodatkiem do przedsięwzięcia biznesowego w postaci centrum badawczo-rozwojowego z zakresu sportu, zdrowego odżywiania, profilaktyki zdrowotnej, leczenia pourazowego, rehabilitacji , jak również innych zadań technologicznych tak sportu wyczynowego jak i zawodowego. Częścią Centrum jest "akcelerator dla start-upów' związanych z branżą sportową. Mioduski jest wytrwanym biznesmenem i wie, że Akademia jak zacznie przynosić efekty to za kilka lat i to jest wielką niewiadomą, bowiem jej utworzenie jest spóźnione o 30 lat. W czasie kiedy w innych krajach tworzono specjalistyczne centra szkolenia młodzieży u nas zajmowano się ich likwidacją. Skutek jest taki, że już w kilku krajach np. Portugalia, Szwajcaria, Belgia, Holandia, Niemcy, Francja występuje zjawisko relatywnej nadprodukcji młodych piłkarzy . Dobrze wyszkolonych młodych zawodników jest więcej, niż miejsc w klubach i oni jeszcze do naszej ligi się nie garną, bo luksusów u nas nie ma ,ale za kilka lat warunki muszą się poprawić. Taka Akademia to jak produkcja aut elektrycznych w Polsce, nie ma kadry fachowej, nie ma zaplecza , nie ma infrastruktury, nie ma fabryk , a jak to powstanie za kilka lat to inni już opanują rynek i nikt poza amatorami kwaśnych jabłek tego nie kupi. Taka sytuacja nadprodukcji powstała już w siatkówce i kluby wybierają najlepszych spośród wielu prawie równorzędnych ,a reszta szuka innego zajęcia. Tylko, że polskie kluby siatkówki należą do tych co bardzo dobrze płacą. Natomiast nie jest prawdą, że w Legii nie ma programu adaptacyjno-awansowego młodych piłkarzy. Jest i to bardzo obszerny, liczący kilkaset stron obejmujący wszystkie zagadnienia ,opracowany przez zespół pod kierunkiem Jacka Zielińskiego na podstawie podobnych dokumentów istniejących np. w klubach holenderskich i hiszpańskich. Zapisano w nim zasady awansu na wyższe szczeble. Uczestniczy w tym procesie każdy trener rocznikowy ,a nadzoruje zespół pod kierunkiem młodego Urbana. Trener wyższego szczebla ocenia przydatność zawodnika poprzez treningi i ewentualną grę meczową. W Legii tym samym zerwano z tą durną tradycją awansu rocznikowego i teoretycznie każdy wybitny talent ma szybką ścieżkę kariery. Tym samym o awansach mają decydować obiektywne kryteria i oceny, a nie siła przebicia trenera, menaga czy układy. Nie jest prawdą, że system nie jest realizowany , bo jest i to precyzyjnie i dokładnie. Każdy kto śledzi kto trenuje z młodych w II drużynie i w pierwszej widzi to dokładnie. Czasy sobiepaństwa II drużyny jakie prezentował Banasik czy Magiera to zamierzchła przeszłość. Tylko, że to tak jak z kultem jednostki u nas : kult jest - tylko brak jednostki. Talentami nam nie obrodziło. Szukanie zbawienia w takich graczach jak Mosór czy Cielemęcki to nieporozumienie. Legia potrzebuje graczy na poziomie europejskim ,a nie w dolnych stanach naszej beznadziejnej ligi. Zresztą takiemu Mosórowi proponowano kontrakt 4 letni , za niezłe pieniądze, ale tatuś b. marny piłkarz Legii się nie zgodził. bo zażądał ,aby synek grał połowę czasu meczowego , a kontakt był na rok . Cel był jasny, wypromować i odejść zagranicę. Przy czym taka gadka-szmatka mnie śmieszy , bo każdy patrząc w sufit może powiedzieć, że na pewno w Legi jest kilku takich , którzy zawojują ligę. To poproszę zamiast opowiadania bajeczek pokazać nazwiska. Obecnie nie ma ani jednego, który by stanowił wzmocnienie pierwszej drużyny. Przy czym program rozwoju cały czas działa i droga dla każdego wyróżniającego się talentem jest otwarta i może już np. na wiosnę objawić się jeden ,a może kilka gwiazd. Oby!. Co do Papszuna to oczywiście Mioduski jeszcze rok temu nie wyobrażał sobie ,że mógłby poważnie myśleć o jego zatrudnieniu. Tylko, że myślmy o Mioduskim jako o absolwencie najbardziej renomowanej uczelni na świecie ( Harvard) i nie oceniajmy go jak to czyni facet, który z trudem ukończył 5 klas szkoły podstawowej ( np. Kowalczyk) czy mędrzec po szkole podstawowej np. Stanowski. Mioduski to mózgowiec , ,któremu sport stwarza problemy z jego rozumieniem, ale na biznesie , zarządzaniu z minimalizowaniem ryzyka to on się zna jak mało kto . Więc jeżeli on mówi, że chce Papszuna to chce i wie jakie zmiany w zarzadzaniu musi poczynić, aby Papszun rozważył swoje przejście do Legii co było i jest jego marzeniem. Porównując powiem, że ja też inaczej mówię o Niemcach niż jeszcze te 30 lat temu. Tylko, że to nie ja się zmieniłem, ale to Niemcy się zmienili. Tylko pamiętajmy, że Papszun musi mieć czas, bo zespół jest w totalnym rozpierdolu i nie obawiam się braku cierpliwości u Mioduskiego ,ale u rozwydrzonego pismactwa i kibolstwa. W tej obrzydliwej atmosferze jaka panuje wokół Legi nawet najlepszego hołota jest gotowa utopić w szambie. I tu moja wiedza z Okowiczową z PS się zazębiają. Natomiast co do roli prof. Jastrzębskiego to sobie zmyśla rzeczy nie mające niczego wspólnego z rzeczywistością. Prof. Jastrzębski nigdy nie był i nie jest zatrudnionym na etacie trenera przygotowania fizycznego członkiem sztabu I drużyny . Prof. Jastrzębski miał i ma umowę o współpracy. To Michniewicz chcąc podkreślić jakimi to fachowcami się otacza stworzył takie wrażenie publikując zdjęcie jak to Jastrzębski z nim w Urszulinie dyskutuje jak równy z równym. Prof. Jastrzębski jest najwybitniejszym w Polsce fizjologiem i w tym charakterze nadzorował pracę dwóch trenerów przygotowania fizycznego Gwiazdy i Kwietniewskiego . Obecnie Legia zatrudniła kolejnego; Bibrowicza, o którym pisałem. Prof. Jastrzębski dla wiadomości tych, którzy się piłką nie interesują , jest członkiem Komisji Medycznej PZPN oraz członkiem Rady Trenerów PZPN oraz konsultantem wszystkich trenerów przygotowania fizycznego we wszystkich klubach naszej Ekstraklasy oraz paru klubów I ligi. Natomiast to co pisze Olkowicz o ostatniej odprawie Michniewicza to nie znałem tego przekazu ,ale jest on wielce prawdopodobny i charakterystyczny dla stosunku Michniewicza do otoczenia i otoczenia do niego. Michniewicz ma wszystkie formalne warunki, aby być wybitnym trenerem. Były zawodnik, ma dwa fakultety ( AWF i Zarządzanie) , otwarty na nowinki techniczne i potrafiący z nich korzystać , otaczający się ludźmi inteligentnymi i fachowymi ,a do tego pracowity, aż za bardzo. Tylko ,ten podły charakter, tylko ta klikowość, tylko to szukanie wrogów, tylko ta podejrzliwość, tylko to poniżanie, tylko ta nielojalność. Wszystkie badania socjologiczne, o czym wiele razy pisałem , dowodzą, że dla piłkarzy najważniejszymi cechami trenera są te, które go określają jako człowieka. a więc sprawiedliwość, uczciwość, szczerość, szacunek dla drugiego , a więc to co cechuje spolegliwego ojca, a dopiero na dalszym miejscu jest fachowość. Kto nie jest porządnym człowiekiem w sporcie zespołowym nie ma czego szukać. I ja w ten sposób temat Michniewicza uważam osobiście za zakończony. Przed Legią nowe wyzwania i aby im sprostać potrzebni są nowi ludzie, co w połowie lat 70-tych Jan Pietrzak ( co się z nim nawyrabiało) hasło budowy "Drugiej Polski'" tak skomentował : " Jak usłyszałem, to się rozwiodłem. Nie mogę budować drugiego życia z pierwszą żoną". Na co Tym w: "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" Staszka Barei" uzupełnił : "Zmiany! Zmiany! Zmiany!". I tu chyba wszyscy jesteśmy zgodni żądając zmiany. Oczywiście , na lepsze Smile.
This is a comment on "Szczęśliwa 13!?"