A+ A A-
  • Zbyszek
@czarnuch. Niestety spekulujesz . co pewno wynika ze skali niewiedzy nie tylko odnośnie sytuacji finansowej klubu ,ale i elementarnej wiedzy ekonomicznej. Wszystkim się wydaje, że klub sportowy to rodzaj przedsiębiorstwa. Otóż tak nie jest. Wielu fachowców zastanawia się jak ten biznes piłkarski działa, skoro prawie nie ma klubu niezadłużonego. W normalnym świecie biznesu taki podmiot by upadł i tyle. Kluby sportowe nie padają. W tym temacie polecam zwłaszcza książkę pt. "Futbonomia ". Więc to ,że klub istnieje nie oznacza, że jego finanse są zdrowe. Generalnie w sporcie nakłady powinny być dawkowane ostrożnie. bo nie da się przewidzieć efektów. Także dlatego ,że konkurencja nie śpi . Czyli jak ktoś startuje z niższego pułapu to bardzo trudno mu nadrobić zaległości. Czego przykładem jest nie tylko Legia ,ale cały futbol w naszym kraju. Przy czym nakłady powinny być adekwatne do zamierzeń. Jak kto nie ma hajcu to musi w piecu palić odpadami ,a nie węglem. Działania na zasadzie "Zastaw się, a postaw się " kończą się bankructwem" . Przykłady najbogatszych jacy inwestują w naszą piłkę , a więc Świerczewskiego ( 21 u Forbsa , majątek 2,1 mld), Jakubasa ( 24 u Forbsa 1,9 mld ) czy nawet Filipiaka ( 48 u Forbsa -850 mln) powinny nauczyć fantastów bez wiedzy o podstawach biznesu, że to oni miarkując nakłady, wiedzą co robią. Najłatwiej przychodzi szastać cudzymi pieniędzmi i robić z "Dziada pana ". W ostatnim wywiadzie Leśnodorski , którego bardzo lubię, powiada i słusznie ,że taki Świerczewski jest wielokrotnie bogatszy od Mioduskiego , tyle tylko, że Mioduski jest również wiele razy bogatszy od Leśnodorskiego. Bo to nie Leśnodorski wykupił Legię od Mioduskiego, ale odwrotnie. Trzeba przyznać, że Boguś ( pozdrawiam) wykazał się nie lada sprytem wykorzystując korporacyjną mentalność Mioduskiego, który nie chciał narazić na szwank wizerunku Legii i nie poszedł do Sądu z pozwem o zniesienie współwłasności. Wolał zapłacić dużo więcej, niż narazić siebie i Legię na procesowe pranie brudów. Obecnie Leśnodorski jest szefem Rady Nadzorczej w Motorze i zaczyna narzekać, że Jakubas daje za mało środków na klub, bo jak on by rządził to by ich było więcej i Motor w dwa lata byłby w ESie. Podpowiem , że jak ma to niech da. Natomiast Jakubas daje 10 mln rocznie, nie dlatego, że go nie stać, bo mógłby przeznaczać i 100 i 200 mln , mieć najlepszych trenerów i piłkarzy polskich. Tylko co oni by robili w II lidze ?. Jakubas woli rozwijać klub na zdrowych zasadach , których podstawą są młodzi polscy zawodnicy. Klub piłkarski to nie jest tylko zabawka do robienia wyników ,bez względu na koszty, ale to są też pieniądze, które najpierw trzeba zarobić, aby je wydać. Pomiędzy wynikiem, a budżetem musi zachować ścisła korelacja. A teraz o budżecie Legii. Niepodważalnym faktem jest, że jak Leśnodorski w grudniu 2012 roku zostając prezesem Legii dokonał , dzięki swej przebojowości, wzrostu przychodów i budżet klubu przekroczył 100 mln zł , co sprawiło ,że był to najwyższy budżet w lidze i zgodnie z prawidłami statystycznymi dało Legii kolejne Tytuły. I tak to sobie rosło do sezonu 2016/2017 kiedy to budżet wyniósł 280 mln zł., z czego budżet płacowy prawie 210 ml zł.(według agencji Deolitte) .Tak wysokie dochody były możliwe dzięki awansowi do LM, a następnie do LE , oraz pochodnymi ( przychody z dnia meczowego ,reklamy, wzrost kwot z praw telewizyjnych , darowizny itp). Swego czasu pisałem o przedsięwzięciach Leśnodorskiego , który np. ustalił najwyższy kontrakt w wysokości 800 tys. Euro i zmienił zasady opłacania młodzieży z kontraktów tzw. młodzieżowych rzędu najwyżej kilkunastu tysięcy zł , na profesjonalne, do co najmniej 15 tys. Euro miesięcznie. Nie mówiąc już o premiach i tu klasycznym przykładem rozrzutnictwa było ustalenie, że drużyna z tytułu gry w LM i LE dostanie 40 % wpływów, co prawda po odliczeniu kosztów. Ja nie mówię, że to było złe samo w sobie, tylko, że te wydatki były oparte na płynnych piaskach, bo na wpływach z gry w Europie. Wiele z nich miało charakter incydentalny ,ale te kontraktowe zostały jako wydatki stałe i stały się kamieniem u szyi. Prześledźmy dalsze losy budżetu Legii : 2017/2018 -151, 5 mln, 2018/2019 - 170 mln, 2019/2020 - 119 mln, 2020/2021 - 109 mln, 2021/2022 - 124 mln. Chyba nie trzeba znajomości wyższej matematyki, aby wiedzieć, że w jakiś sposób lukę pomiędzy wydatkami, a przychodami trzeba zmniejszyć ,a resztę załatać. I to było zrozumiałe , m.innymi przez oszczędności. Mnie tylko oburzało i na tej stronie nazwałem to kilkakrotnie sabotażem - działanie nie tylko bezmyślne ,ale szkodliwe. Bowiem jakiś kretyn, nie mający pojęcia o sporcie, zaczął od ścinania tzw. kominów płacowych czyli najlepiej zarabiających ,a wiec najlepszych . Głównymi "ofiarami" stali się Jędrzejczyk i Pazdan a więc filary obrony. Aby ich zmusić do zgody na obcięcie wynagrodzeń ; Artura o 400 tys. Euro rocznie i Pazdana o 350 tys. Euro wymuszono na Klafuriczu odsunięcie ich od składu. Efekt był taki, że Legia pozbawiona klasowych obrońców odpadła z LE ze słabiutkim Dudelange tracąc na owe czasy co najmniej 30 mln zł, a Pazdan nie zgodził się na obniżkę i odszedł do Turcji , natomiast Artur zgodził się ,ale na zawieszenie połowy wypłaty. To na tym polega nierozumienie nie tylko piłki, ale i sportu przez obecnie kierownictwo klubu. Dla nich nie ma korelacji pomiędzy wynikiem ,a kierunkiem nakładów czyli nie pojmują, że o wyniku decydują najlepsi, ,którzy muszą być najlepiej opłacani, a nie marnie opłacane miernoty. I to jest bezsporna wina Mioduskiego ,że nie rozumiejąc narzuca wraz z "szarą eminencją" sprzeczne z istotą sportu zasady , które nie mają prawa się sprawdzić. Nie przynoszą korzyści, lecz same szkody. Natomiast odnośnie Leśnodorskiego to ponad 8 lat temu trzech przedstawicieli C-L rozmawiało z nim ( Gawin, Iocosus i chyba Senator ,albo Monrooe lub Walles) co zapisali na stronie ,a wszystkie media ( prasa, net, tv) obszerne fragmenty cytowały. Na stronie odbyła się dyskusja , po której "kopnął" mnie zaszczyt, że Boguś zaprosił mnie do swego nieformalnego profilu na FB, na którym przez Messengera trochę podyskutowaliśmy. Ostatnio po meczu z Górnikiem opisałem jak to Boguś dokonywał "cudów'" transferowych, dzięki którym w Legii grali najlepsi zawodnicy z naszych boisk ,ale też dzięki którym osłabiał rywali. Były to działania wielce ryzykowne, ale Leśnodorski to było dziecko szczęścia co sprawiało, że prawie wszystko czego tknął zamieniało się w złoto. A ja go cenię m.innymi za to, że tak jak ja się nie obraża i tak jak ja, nawet w tym co złe dostrzega okruchy dobra i nadziei na lepsze jutro. Wybacz więc, ale akurat on obrońców przede mną nie potrzebuje. Ja wielce żałuję, że drogi Mioduskiego i Leśnodorskiego się rozeszły , głównie przez krętacza z Pyrlandii Wandzela. Stanowili oni tandem prawie idealny, bo Boguś rwał do przodu jak koń wyścigowy , nie bacząc na przeszkody ,a Mioduski te zapędy hamował, więc tak jak w zdrowym organizmie ( o czym pisałem po ostatnim meczu) następowała naturalna równowaga sprzyjająca stabilnemu wzrostowi. Niestety to się już nie wróci i ja tylko pokładam nadzieję, że Mioduski zrozumie ( co jest najtrudniejsze) ,że pobłądził i zboczył do rowu i wejdzie na równą, dobrze znaną trasę do rozwoju.
This is a comment on "Szczęśliwa 13!?"