A+ A A-
  • a-c10
@ Gawin, Senator: W kwestii związków: tak, jasne. Z nielicznymi wyjątkami one są po prostu amatorskie. W najgorszym możliwym znaczeniu tego słowa, znaczy śmierdzi od nich amatorszczyzną. Z drugiej strony, kurczę, czy może być inaczej? Rokrocznie dziesiątki, setki milionów złotych z publicznego portfela przepalane są na pensje trzecio-, czwartorzędnych skórokopów ze wszech stron świata. Chwilę temu dyskutowaliśmy tutaj o tym całym (niedoszłym chyba, na szczęście?) Narodowym Centrum Czegoś Tam i Czegoś Tam Jeszcze, przeznaczonym, rzecz jasna, też dla skórokopów. A przecież akurat piłka nożna jest w Polsce najostatniejszą dyscypliną, której przydałoby się publiczne wsparcie finansowe. Gdyby tak przestać wreszcie dotować legendarnych Starych Słowaków i Trzecioligowych Hiszpanów, a w zamian za to przepchnąć kasę w stronę zapasów, szermierki, kolarstwa, etc. – może więcej sensownych ludzi garnęłoby się do pracy w tych federacjach? Co do WF: wiesz co, Gawin? Poprosiłem moje córki, by wyobraziły sobie, że na dwu-, trzytygodniowy wyjazd wakacyjny mają do dyspozycji jedną walizkę średniej wielkości. Nie, nie na głowę. Na spółkę. I że drugą taką walizkę ma do dyspozycji ich matka na spółkę ze mną. I że te walizki lądują na dachu Fiata Raz Dwa Sześć p. I że one same mają się wpatałęczyć na tylną kanap(k)ę do tegoż Malczana. I że będziemy jechać tym Malczanem (bez klimy, bez żadnego wygłuszenia…) ileś tam godzin z prędkością przelotową rzędu 55km/h. Padre mio – Padła odpowiedź – Weźże ty wreszcie rzuć tę swoją nudną tyrę i zabierz się za stand-up, co…!? No. To tyle w temacie porównywania czasów naszej pierwszej młodości z czasami obecnymi Very Happy I jasne, Senatorze. Część rodziców jest najzwyczajniej w świecie głupia. Spoko, zdecydowanie za długo pracowałem z młodzieżą, by temu przeczyć. Tylko wiesz co? Jedna rzecz mi tutaj zgrzyta. Ci sami rodzice wypisują dzieciaka z wuefu i zapisują go/ją na karate, piłkę nożną, capoeirę, tenis, basen, etc. To może jednak nie wszyscy oni są tacy tępi…? Panowie, żeby jasność była: ja się nie upieram, że moja teoria infrastrukturalno-ocenowa jest w każdym przypadku słuszna i absolutnie wyczerpująca. Nie robiłem żadnych badań, a instynktownie jak najbardziej się zgadzam, że swoje mogą tu robić uwarunkowania lokalne. Wciąż jednak, gdy gadam ze znajomymi wuefiarzami (z różnych stron), maluje mi się jeden obraz: tam, gdzie jest przestronna i dobrze utrzymana sala gimnastyczna, takież samo boisko, a sprzęt nie pamięta nieboszczki PRL, tam plaga lewych zwolnień ma zupełnie inne rozmiary, niż w miejscach, gdzie infrastruktury brak.
This is a comment on "Igrzyska - Paryż 2024"