- gawin76
Hm Iocosusie, moim zdaniem Feio zaklina rzeczywistość w tym przypadku, bo Korona grała z nami dokładnie taki futbol jaki grać chciała i ich plan wcale nie działał gorzej, też mieli swoje znakomite sytuacje, a w naszym wykonaniu to niestety nie był niezły mecz. Myślę, że zamiast skupiać się na kontroli i okazjach, Feio powinien powiedzieć uczciwie, że świadomie podejmujemy duże ryzyko w grze i że taka taktyka niekiedy będzie obracać się przeciwko nam, jest to po prostu nieuniknione. Zwłaszcza że Zieliński nie przyjechał do Warszawy po naukę jak beniaminek, tylko po punkty, ustawił nisko obronę, szybkich ludzi z przodu do kontr i w starciu trenerów okazał się minimalnie lepszy, dla nich ten punkcik jest dużo cenniejszy niż dla nas.
O wystawienie Morishity na lewej obronie większych pretensji nie mam, widać Feio uznał go za najlepsze 1:1 zastępstwo Vinagre'a, natomiast nie jestem fanem rozwiązania w postaci dwóch odwróconych skrzydłowych (Chodyna i Biczachczjan). Jasne, to na papierze wygląda super, robi się miejsce na obieg, jednocześnie szachujemy i złamaniem akcji do środka, i doprowadzeniem jej do linii końcowej, tylko że jest zabieg bardzo czytelny i schematyczny. Rewelacyjnie odnajdywał się w takim graniu Michał Żyro za Berga, ale to było jeden przypadek 10 lat temu. Szczególnie Chodyna na lewej stronie mi nie pasuje, jeżeli coś on ma w sobie to opiera się to na dynamice, a taka pozycja tę jego dynamikę blokuje.
Przy czym kibicowskie nerwy i irytacja nie wynikają tylko i wyłącznie z historii wczorajszego meczu, raczej z faktu, że takich meczów widzieliśmy w ostatnich sezonach na pewno kilka, może nawet kilkanaście. Obecną Legię buduje się z piłkarzy, którzy mają problem z ustabilizowaniem formy na poziomie, który zagwarantowałby skuteczną walkę o tytuł, tzn. na pewno mamy sporo jakości, ale mamy też ewidentny problem z przepychaniem meczów kiedy coś idzie nie po naszej myśli. To jest umiejętność niezbędna do wygrywania tytułów i jej brak to poważny deficyt, który nie jest dziełem przypadku.
Podobnie jak przypadkiem nie jest rozpaczliwe sztukowanie w wykonaniu trenera w ostatnim meczu jesieni i pierwszym meczu wiosny, bo w kadrze na przynajmniej kilku pozycjach zieją dziury. Widać uznano, że Herra wypracował sobie pewien kapitał zaufania u kibiców i to on teraz będzie odpowiedzialny za okrągłą korpogadkę kierowaną do nas za pośrednictwem mediów, niestety należy spodziewać się, że ten kapitał za chwilę się wyczerpie.
This is a comment on "Legia - Korona 1-1: Falstart"

