A+ A A-
  • Zbyszek
Miło się gawędzi w doborowym towarzystwie ćwierćfinalisty Ligi Konferencji Smile. Mnie okrutnie ucieszyło,że trener Feio korzysta z podpowiedzi Smile , bowiem po spotkaniu z Motorem wiadomym było,że trener Molde ustali organizację gry swego zespołu na podobieństwo Motoru i bez kluczowych zmian w defensywie , o czym pisałem , Legia może tylko przegrać. Podejście taktyczne w rewanżowych spotkaniach pucharowych zależy głownie od wyniku pierwszego meczu i tak jak wczoraj Norwegom wystarczał remis. Chcieli go osiągnąć angażując zawodników Legi w obronę przed długimi prostopadłymi podaniami wzdłuż linii i stąd kierowanymi dośrodkowaniami w pole karne ,a także grą średnią strefą w defensywie. Jak opisałem po meczu z Motorem do gry w systemie 4-4-2 z jego wymogami Kovacevicz się nie nadaje , a środek obrony bez stopera umiejącego grać na pozycji "ostatniego' nie ma prawa być zaporą nie do przebycia. Trener wstawił do bramki Tobiasza, który miał 4 strzały na bramkę i wszystkie wybronił. Tobiasz wczoraj zagrał ambicją, pokazał wielkie serce w którym Legia króluje. Był pewnym punktem zespołu i wiele razy grał jako ostatni stoper wybijając piłki, będąc kilkanaście metrów od własnej bramki. W systemie 4-4-2 bramkarz nie tylko broni, kieruje grą , ale gra jako ten,który asekuruje środek obrony. W obronie jako "wymiatacz" zagrał Artur Jędrzejczyk, który już nie ma tej szybkości , tej szybkości reakcji,ale ma ogromną ambicję , jest silnie zaangażowany, którymi to walorami "zaraża" kolegów i ma ogromne doświadczenie . Jego walory widoczne były szczególnie przy "łapaniu" rywali na spalone i związane z tym zaniechania zagrań do wysuniętych napastników przez pomocników Molde. Jędrzejczyk wie,że napastnicy rywali chcąc uniknąć spalonego trzymają się linii ostatniego obrońcy , więc on nim był ,ale dzięki podzielności uwagi jednym okiem obserwował napastnika ,a drugim tego , który mógł mu podać piłkę i kiedy podający wykonywał zamach to Artur robił krok do przodu i albo podający zmieniał zamiar ( spowalniając atak) ,albo odbierający był na spalonym. Jednocześnie widać jakim opiekuńczym kapitanem jest Jędrzejczyk i jak zależy mu na rozwoju utalentowanych graczy ,bo dopingował Oyedele ,aby grał odważnie ,a już po zejściu , kiedy został kopnięty Ziółkowski ruszył na faularza i gdyby nie Feio to pewno by go pobił.Szkoda ,że dorobił się czerwonej kartki i z Chelsea w Warszawie nie zagra. Te kluczowe zmiany na newralgicznych pozycjach spowodowały,że taktyka taka jak Motoru nie mogła przynieść Molde efektów i nie przyniosła.. Ciesząc się z awansu i korzystając z okazji Smile podpowiem trenerowi co jeszcze w grze drużyny Legii wymaga zdecydowanej poprawy. Aby zachować równowagę pomiędzy ofensywnymi a defensywnymi działaniami to trzeba utrzymywać się przy piłce pomiędzy strefami 2/3 i 3/3 i nie wolno nagminnie tracić piłek bądź po odbiorze przez rywala , po przechwycie lub po własnym niecelnym podaniu . Takie straty to nie tylko oddanie piłki przeciwnikowi ,ale i utrata inicjatywy oraz co najgorsze to to ,że strata przestrzeni przybliża rywali do grania coraz bliżej naszej bramki ,a nas od ich bramki oddala. Nie potrafiliśmy efektywnie wykorzystać sposobu gry Norwegów wynikającej z wynikowej przewagi taktycznej, a polegającej na utrzymaniu się przy piłce z próbą wymuszania naszych błędów w obronie. Ta koncentracja Molde w II linii z grą prostopadłą piłką sprawiała,że Legia dostawała niejako w prezencie puste korytarze w bocznych sektorach boiska i pozostawało tylko ich skuteczne wykorzystanie.Lecz co łatwo było zauważyć nasz zespół nie ma opracowanego systemu prowadzenia szybkiego ataku lub gry kontratakiem. Nie było widać kto ma być przechwytującym , kto uruchamiającym , kto ma robić głębię,a kto zamykać pole i gdzie. A do tego takie akcje oskrzydlające inicjowali i prowadzili tylko Wszołek z Chotyną , gdyż po drugiej stronie tej aktywności prawie nie było. Wczoraj tylko raz po akcji prawą stroną na zamknięcie w polu karnym wszedł Morishita i skończyło się bramką , ale do wielu innych nikt się nie podłączał tchórzliwie przebywając z dala od pola karnego rywali. Generalnie nie można mieć zastrzeżeń do dynamiki gry, bojowości Chotyny, Morishity i zostawiając na boku ich niedostatki techniczne - to w większej przydatności przeszkadzają im mikre warunki fizyczne . Ponieważ przegrywają pojedynki bark w bark to unikają takich starć schodząc z linii biegu i nie wchodzą na optymalne pozycje do przyjęcia piłki lub oddania strzału.Wiedząc o tym, defensywni pomocnicy powinni ich asekurować ,a równocześnie umożliwiać swoim ustawieniem grę w trójkącie. Denerwujące i nic korzystnego niewnoszące do gry jest takie szukanie przez większość naszych zawodników jakiegoś idealnego ułożenia ciała,utworzenia luki przez rywala, znalezienia kawałka wolnego pola i stałego poprawiania pozycji nogi i piłki. Przez to tracimy czas i okazję do szybkiego podania rozpoczynającego akcję zaczepną lub do oddania strzału na bramkę, a najczęściej tracimy piłkę. Usiłowania graczy Legii odsunięcia gry od naszego pola karnego długą piłką właściwie polegają na wybiciu na uwolnienie , bowiem prawie przy każdym takim wybiciu nie ma ustawionego naszego zawodnika, ani na tzw, desancie ani w roli "stacji przekaźnikowej" i wszystkie takie wykopy padały łupem graczy Molde. Oczywiście ,że lepiej jest po odzyskaniu piłki na własnej połowie przy ataku kilku zawodników rywali - wybić ją, niż kombinować z nieprzygotowanymi rozegraniami ,ale po to wymyślono aktywną strefę ,aby ją praktykować. Oglądając zachowania boiskowe Guala trzeba go podziwiać za ogromną pracę jaką wykonuje na boisku : jest pierwszym obrońcą -przeszkadza, opóźnia, blokuje, "przykleja" się do na linii spalonego do krańcowego obrońcy rywali, pilnuje środkowego obrońcę , wychodzi do podań, stale szuka wolnego pola, wspomaga skrzydłowych i współdziała z Kapustką. Jest jako ten wielozawodowiec.Tyle tylko,że jego pierwszoplanowa rola to bycie napastnikiem i pierwszoplanowe zadanie to strzelanie bramek . A on ich nie strzela ,albo czyni to za rzadko, bo ma tyle dodatkowych zajęć,że ani czasu ,ani miejsca nie ma na to, aby się tym fundamentalnym zadaniem zająć .Może go by tak odciążyć co by się nastawiał i koncentrował na funkcji łowcy goli. Jak udało się nam ograć Molde to ja tego nie wiem Smile,ale się stało i otwarcie powiem ,że z tego powodu zmartwiony nie jestem, tym bardziej,że jak widać potencjał jest ,a pole do poprawy jeszcze większe Smile.
This is a comment on "Legia - Molde 2-0: Ćwierćfinał!"