A+ A A-
  • Zbyszek
Dziś o samym spotkaniu mało,za to refleksji okołomeczowych sporo. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać,że piłka nożna jest sportem niezwykle istotnym dla konstruowania społecznych wyobrażeń o płciach i ich rolach społecznych.To złożony performance,na który składają się takie elementy jak : wyjście na mecz, oglądanie relacji z niego, kibicowanie "swojej" drużynie, noszenie stosownych emblematów.Wszystko to służy konstruowaniu silnych męskich homospołecznych więzi ,w których kobietom przypisuje się rolę marginalną. Futbol ma niebagatelny wpływ na wyobraźnię społeczną,a ten, kto nim zawiaduje, może ten wpływ monetyzować lub konsumować politycznie. W latach 80-tych XX wieku polska kultura kibicowska niosła wyraźny antykomunistyczny, wymierzony w ówczesny system, przekaz ; w następnych dekadach jej "antysystemowość" zaczęła uosabiać wszystko to , co miało być zaprzeczeniem wartości wyznawanych przez klasę średnią , uznawaną za podporę nowego ładu społeczno-gospodarczego i aspirującą do hegemonii kulturowej. Kibice stawiali opór ekspansywnej kulturze konsumpcji, próbującej zawłaszczyć rzeczywistość stadionową. Widomym tego przykładem była ITI, która w 2004 roku przejęła Legią Warszawa,a kibice nie godzili się np. na podwyższenie cen biletów nie do zaakceptowania dla ówczesnej klasy ludowej. Drugim momentem godzącym w kulturę kibicowską było uchwalenie, na fali przygotowań do Euro, w 2009 roku Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych i wzmocnienia stadionowej kontroli . Miała ona ograniczyć możliwość organizowania grup kibicowskich ,a najlepiej wyrugować je ze stadionów. Rząd Donalda Tuska wypowiedział niemal otwartą wojnę kibicom ( "idziemy po was"), nazywanych pseudokibicami , ci zaś wykrzykiwali :" Donald matole, twój rząd obalą kibole". Wyrazistą postacią tej swoistej kibicowskiej rabacji , był "Staruch". W szerszym planie środowiska kibicowskie wyrażały w ten sposób swoje antytransformacyjne sentymenty .Jak zauważają badacze tego tematu w książce "Aborygeni i konsumenci. O kibicowskiej wspólnocie, komercjalizacji futbolu i stadionowym apartheidzie " D. Antonowicz, R. Kossakowski i T. Szlendak :" ... najbardziej "intensywna i emocjonalna ideowa krytyka procesów "transformacji" i "modernizacji "płynęła z trybun . To kibice żywiołowo protestowali przeciwko tym trendom uznając swoje środowiska za wykluczone z tej modernizacji. Tak już się w Polsce dzieje,że tego rodzaju środowiska nie dysponują innym poza konserwatywno-religijnym zestawem symboli. ". Modernizacja stadionów i stosowne regulacje szły w parze z rozmnożeniem dyskursów medialnych straszących kibicami - a przede wszystkim z komercjalizacją futbolu , która miała uczynić zeń rozrywkę klasy średniej. Euro 2012 miało stanowić ukoronowanie tego procesu. Zakładał on marginalizację grup kibicowskich o tradycyjnym charakterze , starających się stawiać opór "supermarketyzacji" piłki nożnej traktującej kibiców jako "niepełnosprawnych konsumentów" ( określenia autorów cytowanej książki) poprzez odebranie im przestrzeni ekspresji , jaką był piłkarski stadion. Zmiany w strukturze właścicielskiej klubów i coraz bardziej restrykcyjne prawo sprawiały,że sytuacja kibiców " z marginesu" stawała się coraz trudniejsza. Nie chcieli oni przyjmować promowanych nowych norm społecznych implementowanych na stadionach z których rugowano ostentacyjny maskulinizm, kolektywizm i egalitaryzm właściwy plebejskiej kulturze kibicowskiej. Jej miejsce miały zająć apolityczne , czysto ludyczne manifestacje statusu i sukcesu czyli aby stadiony stały się atrakcyjne dla ojców fetujących sukcesy swoich drużyn w w otoczeniu rodzin . Walka z kibicami przyniosła paradoksalny, odwrotny od zamierzenia skutek. Kibicowski maczyzm, a nieraz przemoc , rugowane ze stadionów , nie dawały się z nich usunąć, a nawet zaczęły "wylewać " się na ulice i z jednej strony wyraźnie się upolityczniać,a z drugiej przenikać ze zorganizowana przestępczością. Maczyzm ten był afirmacją męskości jako nieskrępowanej ograniczeniami kultury . Został usankcjonowany odwołaniami do narodowej tradycji i zalegalizowany jako element polskiego pejzażu politycznego ostatnich lat , gdy ruch kibicowski stał się zapleczem Marszów Niepodległości i wielu skrajnie nacjonalistycznych organizacji w rodzaju ONR. W okresie II Rzeczypospolitej taką tromtadracką hołotę określano pogardliwym mianem "IV Brygady". Jak wiadomo istniały tylko 3 Brygady,a mianem "czwartej " określano wszystkich tych, którzy jako uzurpatorzy usiłowali dopisywać sobie niepodległościowe zasługi żądając z tego tytułu lepszego traktowania. To im poświęcił fragment swej powieści "Ostatnia brygada " Tadeusz Dołęga Mostowicz pisząc : " Trudno wyliczyć typy i typki tej "czwartej brygady" , taka ich rozmaitość i mnogość. Pospolite kundle udające żubry, gnojki spod budki z piwem, prowincjonalne obiboki, uliczne ćwoki ... wszędobylscy i totumfaccy , gołowąse młodzieniaszki - to wszystko "czwarta brygada'. I rozpiera się to tałatajstwo po Polsce ( tu na stadionach) parte prywatą , żądne znaczenia , tworząc nowy odłam endecji sanacyjnej "umoralnionej" , miszmasz polityczny klerykałów, "narodowców" i innej zacofanej łobuzerii". Wczoraj Legia grała mecz z Lechią Gdańsk , o której finansach wiemy bardzo mało,a o której na początku roku było bardzo głośno. Ze sprawozdania złożonego do US za sezon 2023/24, kiedy była w I lidze. wynika,że jej straty na rachunku bieżącym wyniosły ok. 55 mln zł ( o 65 mln niższe przychody ,ale o 10 mln niższe wydatki),a ponadto nie wywiązywała się ona z płatności za transfery zagraniczne. Z tych powodów PZPN objął Lechię nadzorem finansowym i ukarał kwotą 60 tys zł ,zaś FIFA zakazała transferów zagranicznych.Pod sam koniec 2024 roku Komisja Licencyjna PZPN zawiesiła licencję na grę w ESie za zaległości w płatnościach wynagrodzeń ,ale w styczniu 2025 roku licencję przywróciła, bo klub , przynajmniej na "papierze" najbardziej palące zobowiązania finansowe uregulował. W lutym 2025 roku Komisja Licencyjna ponownie zawiesiła Lechii licencję tym razem za nieregulowanie spłat za pozyskanie Wójtowicza z Ruchu Chorzów.Tym razem, co trzeba uznać za skandal , to Spółka Ekstraklasa SA zapłaciła Ruchowi za Lechię kwotę 700 tys zł. ,a ten wycofał skargę. Formalnym właścicielem Lechii Gdańsk jest firma Football Culture Poland założona w Warszawie 28.03.2023 roku z kapitałem zakładowym 50 tys zł ( minimalny dla spółek z o.o.)., której prezesem Zarządu jest Szwajcar Paolo Urfer , a jako wspólnik w KRS figuruje firma MADA Global Fund Incoene Opustunites z Dubaju ( ZEA)., która posiada 1000 udziałów w FCP na kwotę 50 tys zł. Sam Urfer został opisany w mediach ukraińskich po tym jak otrzymał od doradcy b.prezydenta Ukrainy Janukowycza oligarchy Iwanojuszczenki kompleks nieruchomości oraz firmę doradczą "Wersal" za kwotę 135 tys USD ,a która była zarejestrowana w Kijowie z majątkiem wartym 7 mln USD.W 2021 Urfer przerejestrował firmę "Wersal " na Cypr, a jako wspólnika podał firmę MADA. Wcześniej Urfer był piłkarzem, potem menedżerem , dyrektorem sportowym Neuhatel Xamax ,a po bankructwie klubu przeniósł się do Rosji i Ukrainy współpracując z Zenitem, Rubinem Kazań, FC Dnipro i Dynamo Kijów i stąd tylu w Lechii piłkarzy z Ukrainy.Przed Lechią chciał przejąć Dynamo Bukareszt i jak pamiętamy Wisłę Kraków. Z kolei MADA Group jest globalnym funduszem inwestycyjnym notowanym na 34 miejscu najbogatszych firm , a zajmuje się skupem nieruchomości i innych zasobów, ich dokapitalizowaniem, renowacją , promocją i zyskowną sprzedażą. Po cholerę im Lechia - nie wiadomo, bo kontaktu z nimi nie mają media ,ani nawet Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Lechia wbrew oświadczeniom władz Gdańska otrzymuje od Miasta pomoc od kliku lat w kwocie 10-11 mln corocznie za tzw. promocję Miasta , a w czasie kiedy była w I lidze dostała dotację w wysokości 25 mln zł,aby pokryć wynagrodzenia piłkarzy , co by z klubu nie odchodzili. Ponadto Miasto nie pobiera od klubu podatków, ani innych opłat za użytkowanie stadionu. Jak pamiętamy UEFA w 2010 roku wprowadziła program nazwany "Finansowym fair play" którym objęto wszystkie kluby ,ale od 2015 roku , po wyroku Trybunału przy MKOL w prawie MC ( trybunał uchylił karę 300 tys Euro nałożoną na klub) , ograniczono jego działanie tylko do klubów biorących udział w rozgrywkach europejskich. Fundamentem ideowym FFP były : wypłacalność i rentowność. Za niestosowanie się do FFP ukarano m.innymi PSG karą 65 mln Euro w tym 10 mln bezpośrednio , AS Roma -35 mln bezpośrednio 5 mln. Onter 24 - 4, Juventus 23-3, Milan 15-2, Beksitas 4-0,6 i mniejszymi karami Olimpique Marsylia, AS Monaco oraz zakazami transferów kilka klubów z państw Bałkańskich . W 2022 roku UEFA zmieniła FFP na program nazwany Zrównoważonym Rozwojem Finansowym, który opiera się na 3 filarach : wypłacalność, stabilność i kontrola wydatków.Podstawowym narzędziem tego ,aby kluby nie wydawały więcej niż zarabiają jest kontrola ustalonego na 70 % przychodów limitu wydatków na wynagrodzenia zawodników i sztabu, na transfery oraz na opłaty dla menedżerów. Te nowe uregulowania dotknęły już: FC Porto -1,5 mln Euro kary, MU -300 tys., FC Barcelona -500tys. Konyaspor i Apoel po 100 tys, a ponadto FC Barcelona dostała zakaz zgłoszenia do rozgrywek Daniego Olmo i Paula Victora. Znamy wstępne założenia przygotowywanego przez Komisję Europejską Rozporządzenia w sprawie dozwolonej przez samorządy pomocy dla profesjonalnych klubów piłkarskich.Podobnie jak w innych obszarach pomoc publiczna czy to w postaci dotacji czy subwencji będzie zakazana. Obecnie nie ma takich regulacji dla samorządów ,zaś organy państwa nie mogą świadczyć pomocy dla podmiotów poza pomocą socjalną, de minimis, po klęskach , dla ubogich regionów . Wszelka pomoc poza wymienionymi obszarami musi być notyfikowana przez KE. Czyli nadal Miasta będą mogły być właścicielami klubów piłkarskich w formie spółek prawa handlowego i nadal będą mogły przeznaczać środki na promocje miast przez kluby,ale wedle propozycji do kwoty nie wyższej niż 0,1 % przychodów Miasta. Obecny rząd w ramach stabilizacji finansów publicznych przygotował Kodeks Dobrych Praktyk ustalający zasady na jakich spółki Skarbu Państwa i inne podmioty będące beneficjantami budżetu Państwa będą mogły finansować zawodników , kluby i związki sportowe. Kierunkowymi zasadami takiej pomocy mają być : 1. Apolityczność 2.Przejrzystość 3. Zachowanie ładu korporacyjnego i interesów wszystkich akcjonariuszy 4. Wymierność efektów finansowych lub promocyjnych 5. Jawność zawieranych umów. KDP wyklucza z dofinansowania : 1. Kluby działające poza strukturami związków sportowych. 2.Imprezy propagujące przemoc i agresję 3.Podmioty i zawodników niereagujących na zachowania przemocowe motywowane uprzedzeniami lub dyskryminacyjne. 4.Wydarzenia podczas których nie przestrzega się zasad fair play. 5.Zawodników karanych za doping w wymiarze powyżej 2 lat. Rząd wraca do założeń sprzed 16 lat ,ale tym razem w formie nacisku ekonomicznego . Przebieg wczorajszego spotkania zrelacjonował Gawin i właściwie niewiele można jego tekst uzupełnić. Trafnie Gawin zauważył ,że nasz zespół dopiero w końcówce spotkania wszczął walkę o jego wygranie. Bowiem od początku meczu weszliśmy w tryb oszczędnościowy , tak jak by to był sparing przed finałem PP. Pozytywnie wyróżniał się Ziółkowski , który grał z wielki zaangażowaniem, co nie wyklucza wskazania ,że to po jego błędzie ( spóźniony atak ) sędzia podyktował rzut wolny zamieniony na bramkę dla Lechii. Nie rozumiem Feio ,że wbrew oczywistej nieprzydatności Luquinhasa z uporem godnym lepszej sprawy wystawia go do gry ze szkodą dla zespołu. Chyba ktoś wreszcie powinien powiedzieć trenerowi ,że o wykupie Brazylijczyka mowy być nie może. Zdobycie bramki przez Luqinhasa nie czyni go lepszym . Podobnie wystawiany jest Szkurin jak by trener chciał udowodnić ,że on do Legii pasuje,a ten się odwdzięcza tym ,że nawet z karnego bramki zdobyć nie daje rady. Natomiast krytyka Vinagre jest przesadna , czyniona bardziej na tej zasadzie,że kosztował Legię 2,5 mln Euro i powinien sam wygrywać mecze. Pewno powinien , jak jesienią , być najlepszym naszym graczem na boisku ,ale nawet w słabszej formie najgorszym nie jest Smile. Musimy brać pod uwagę,że jemu nikt na lewej stronie w defensywie nie pomaga i to on musi wychodzić wysoko , i rzeczywiście nie zawsze wraca w tempie do obrony, ale też jego straty piłek mają miejsce dość daleko od naszej bramki i nie stanowią bezpośredniego zagrożenia. Mnie w grze Legii nadal najbardziej brakuje wykończenia akcji ofensywnych , zarówno w postaci ostatniego podania , jak i oddania celnego strzału na bramkę rywali. Zespół Lechii mimo ,że ma przysłowiowy nóż na gardle i pomimo ,że ma bardzo młodych graczy ( najstarszy Kapicz ma niecałe 30 lat) gra spokojnie, rozważnie, dokładnie prezentując wysoką dyscyplinę taktyczną. Bronią się oni w średniej strefie ,a w ofensywie stosują sekwencyjność co pozwalało im na wprowadzanie do akcji zaczepnych większej liczby zawodników.Widać,że trener Carwer to warsztatowiec , bowiem sprawnie wdrożył drużynie przechodzenie pod bramkę rywali diagonalnymi podaniami. Chodzi o to,że piłkę można przenieść w rejon pola karnego rywali jednym kopnięciem co zajmuje parę sekund ,ale w tym czasie żaden zawodnik się tam nie przemieści , więc trzeba ją rozgrywać te 12-15 sekund , aby zawodnicy mogli przebiec od swojego pola karnego do przeciwnego. W II połowie,albo młodzi gracze Lechii opadli z sił,albo trener nakazał w obronie przechodzić ze średniej do niskiej strefy, bo bez poprawy gry zespół Legii zdobył przewagę pozycyjną i rzutem na taśmę wyrwał 3 punkty. Praca sędziego Patryka Gryszkiewicza nie może być oceniona pozytywnie. Jest to bardzo młody arbiter ( 30 lat) i albo brakuje mu pewności siebie , zdecydowania , albo co równie prawdopodobne obawia się bezpardonowej krytyki medialnej , która jest rodzajem wywieranej na sędziach presji ,aby swymi decyzjami "nie wypaczali" wyników meczów, poprzez tzw. kontrowersyjne wykluczenia zawodników z gry czy też dyktowanie rzutów karnych. Wczoraj trzykrotnie mieliśmy do czynienia z podręcznikowymi wręcz zaniechaniami. W 31' Chłań używa nadmiernej siły z zagrożeniem dla zdrowia Luquinhasa (gwałtowny atak wślizgiem z uniesioną nogą w piszczel) i powinien być ukarany czerwona kartką. W 87' Oyedele brutalnie , z użyciem nadmiernej siły fauluje Carenkę ( gwałtowny atak wyprostowaną nogą w staw skokowy) i powinien być wykluczony z gry. W 49' arbiter udaje ,że nie widzi ewidentnego faulu w polu karnym Lechii Olssona na Szkurinie ( trzymanie za bark i uniemożliwienie dojścia do piłki oraz podstawienie nogi). Dopiero po 4 minutach sędziowie VAR wymogli na Gryszkiewiczu powrót do zdarzenia.Piszę ,że udał,że nie widział, bo mógł rzeczywiście ataku ręką na bark i na nogę nie widzieć,ale przecież Szkurin biegł i został gwałtownie zahamowany i sam się nie przewrócił. Chyba wypada przywyknąć ,że nasz zespół w meczach ligowych odrabia pańszczyznę i że wyniki spotkań są dziełem przypadku.
This is a comment on "Legia - Lechia 2-1: Gra do końca"