- Zbyszek
Miałem nie pisać, bowiem za banałami nie przepadam, lecz cieszy moje serce ,że Gawin nie naśladował tych, pożal się Boże , komentatorów , którzy popadli w manierę nie tyle krytykowania wszystkiego , ile deprecjonowania ,żeby nie rzec obsrywania.
Wczorajszy finał był dobrym meczem , i znakomitym widowiskiem.
Doszukiwanie się błędów jest zajęciem z jednej strony dla megalomanów, którzy "wiedzą lepiej" ,a z drugiej dla ignorantów piłkarskich, którzy nie odróżniają gry otwartej , od zamkniętej.
Przypomnę tylko abecadło futbolowe,które prawi ,że prowadzenie gry otwartej prowadzi do zdobywania bramek.Piłka nożna nie zna punktów ujemnych a to oznacza ,że jak jeden zespół zdobywa bramkę to drugi ją traci i odwrotnie,a wygrywa ten kto zdobędzie o jedną bramkę więcej. Właściwie tylko w historii futbolu było dwóch , którzy stawiali na triumf futbolu zamkniętego ,a byli to Helenio Herrera i Walery Łobanowski., którzy uważali ,że lepszy jest ten ,kto straci o jedną bramkę mniej.
Wczoraj obaj trenerzy i zawodnicy obu zespołów odrzucili założenia futbolu zamkniętego, które w skrócie można opisać jako : skracanie i zawężanie pola gry, zmniejszanie stref obronnych, obronę w niskiej strefie,natychmiastowe odbudowywanie ustawienia obronnego po stracie piłki, brak walki o odbiór piłki w środku pola gry, ograniczanie się do blokowania, przeszkadzania i opóźniania, trzymanie się formacji blisko siebie , aby możliwe było podwajanie a nawet potrajanie krycia, brak zawodników przed piłką, tworzenie przestrzeni zamkniętej i zmuszanie rywali do gry na zewnątrz stref, wzajemna asekuracja zawodników oraz atakowanie najwyżej 3-5 graczami z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa, utrzymywanie się przy piłce głównie rozgrywaniem jej do tyłu i do boków.
Wczorajsze spotkanie było zaprzeczeniem tych założeń i takie miało być, bo futbol jest dla kibiców i tylko szkoda,że nie można przyznać obu drużynom Trofeum, bo obie na to zasłużyły.
Jak mantra powraca temat trenera Feio , czy zostanie czy odejdzie . Decyzję podejmie kierownictwo klubu , czyli prezes, ale na podstawie rekomendacji Michała Żewłakowa, Fredi Bobicza i Marcina Herry i ja powiem uczciwie ,że im nie zazdroszczę dokonania wyboru.
Trener Feio niewątpliwie się rozwija, doskonali warsztat i na dzień dzisiejszy jest na naszym rynku najbardziej przyszłościowym trenerem, bo najlepszym jest Marek Papszun.Ja jestem na tyle starym i pamiętliwym kibicem ,aby odróżnić gówno od pieprzu i jednodniówki od trenerów , którzy są w stanie stabilnie i ewolucyjnie rozwijać zawodników i zespół przez lata.I Feio do nich należy ,aczkolwiek nadal uważam ,że jego zatrudnienie w Legii było przedwczesne , gdyż Legia nie jest w moim przekonaniu klubem w którym trener ma się uczyć rzemiosła.
W tym kontekście chcę zwrócić uwagę na pomijany czynnik , moim zdaniem, jeden z podstawowych,a mianowicie wysłuchanie podstawowych podmiotów czyli zawodników. I wczoraj w wywiadzie przeprowadzonym po meczu z Janem Ziółkowskim mogliśmy przekonać się co myślą w temacie trenera młodzi zawodnicy ,a we wcześniejszym wywiadzie z Arturem Jedrzejczykiem , który z niejednego pieca trenerskiego chlebek spożywał, co myślą starsi zawodnicy. Otóż inteligentna bestia Ziółkowski użył wielu słów ,aby na pytanie czy po sezonie odejdzie z Legii jasno powiedzieć : jeżeli trener Feio zostanie w Legii to i ja w Legii zostanę ,a jeżeli trener Feio odejdzie to i ja odejdę.Z tego co mi przekazał jeden z szefów "Nieznanych sprawców " ( Gawin wie o kogo chodzi) to podobnie myślą zawodnicy, będący w kręgu zainteresowań klubów zagranicznych jak : Morishita, Oyedele , Vinagre, Kapuadi, Chodyna .Natomiast Artur , mający przecież w pamięci szanowanego i lubianego Vukovicza, orzekł,że trenera o tak dużej wiedzy i tak empatycznego - w swej karierze jeszcze nie spotkał ( dodam ,że trener Feio wyznaczył Artura do opieki nad Ziółkowskim, z czego ten wywiązuje się bez zarzutów).
Więc idzie o to ,że rzeczywiście , o czym wspomniał Gawin, a publicznie prezentował Marcin Herra,a mianowicie ,że Feio spełnił tylko 2/3oczekiwań kierownictwa klubu, więc na tej podstawie można z nim umowy nie przedłużać,ale z drugiej strony to Legia wiele w niego zainwestowała i powinna oczekiwań "spłaty' nakładów, bowiem z nich będzie korzystał następny pracodawca Feio , który ze znalezieniem pracy np. w Anglii nie będzie miał problemów. Dodajmy ,że trener Feio zna swoją wartość i niech nikt w klubie nie liczy,że mu narzuci warunki,w których decyzje będzie podejmował jakiś urzędnik, a on będzie za nie odpowiadał. Więc nowa umowa to dwustronne rozmowy i wynegocjowanie warunków do przyjęcia przez trenera. To nie jest facet któremu ktoś będzie robił łaskę,że go zatrudni.
I o ile spełniłyby się , zapowiedzi kilku zawodników o odejściu , to czy Legia jest w stanie ich zastąpić, nie mówiąc już o wzmocnieniu obsady personalnej.
Przy czym te rozważania są uboczne, bo przeżywam radość ze zdobycia Pucharu po świetnej grze.
This is a comment on "Legia - Pogoń 4-3: Puchar jest nasz!"

