- Zbyszek
Wczorajsze spotkanie pomiędzy Cracovią i Legią dostarcza refleksji dotyczących "gorącego kartofla" jakim jest rola i los trenerów w kontekście zwolnienia Dawida Kroczka i "rozmów' z Goncalo Feio.
Los trenera Cracovii został przesądzony i kontrakt nieprzedłużony , gdyż zdaniem prezesa klubu Mateusza Drożdża nie wykonał on zadania jakim był awans Cracovii do LKE , natomiast Feio czeka na werdykt.
Kiedy z pewnego dystansu obserwujemy powody zmian trenerów, to dostrzegamy u ich podłoża nadzieje,że przyniosą one postęp , co jest świecką wiarą w świetlaną przyszłość.Lecz jak był to rzekł Karl Popper :"Ci, którzy obiecywali raj na ziemi, zawsze stwarzali ludziom piekło". Na szczęście właściciele i prezesi klubów nie dysponują takimi mocami piekielnymi
.
Rozum natomiast nam podpowiada,że przekonania , które teraz mamy, mogą uchodzić dzisiaj za prawdziwe , jeżeli pozwalają nam płynąć z nurtem strumienia, jednak już jutro staną się fałszywe i będziemy je musieli zastąpić nowymi i nowymi przekonaniami, które sprostają nowej sytuacji . Całe nasze myślenie sprowadza się do użytecznych fikcji, zakrzepłych wycinków płynnego strumienia , które tworzy nasza wyobraźnia i nasze marzenia , lecz rzeczywistość zmienia się nieustannie, nie zważając na nasze fikcje i choć możemy je przeżywać, nie zdołamy uchwycić je racjonalną myślą . Z jakichś powodów , które pozostają niezbadane, pojawia się nieoczekiwane zapewnienie ,że przyszłość, choć nie możemy jej przewidzieć , będzie lepsza od przeszłości i teraźniejszości.Znajdujemy się w sytuacji dziecka, które oczekuje słodyczy , ponieważ powiedziano mu , że wystarczy tylko zamknąć oczy i otworzyć buzię.
Z tego względu zadanie postawione przed trenerem Cracovii przez jej prezesa ,mimo,że irracjonalne, przekonało dziennikarzy, w tym redaktora Grzegorza Rudynka, który w "Skarbie kibica" PS nadał swemu tekstowi tytuł :" Pasy obrały kurs na europejskie puchary".
Powiada się ,też ,że "nadzieja jest matką głupich" , ale moim zdaniem bardziej przemądrzałych , oderwanych od rzeczywistości.
Jak to zbadali Simon Kuper oraz Stefan Szymański na przestrzeni 20 lat w 40 klubach angielskich,aż w 92% to budżet tzw. płacowy decyduje o miejscu w tabeli. Niezależnie od tego co sądzimy mówiąc ,że w naszej lidze "każdy może wygrać z każdym" to pod koniec tego sezonu na czterech z 5 czołowych miejsc znajdą się zespoły z najwyższymi budżetami , co zakłóca Jagiellonia, która z 7 budżetem ( 45 mln) zajmuje 3-4 miejsce. Najwyższe budżety zadeklarowały : Legia - 201 mln, Lech -115 mln, Pogoń - 100 mln i Raków - 80 mln ( budżet Rakowa nie obejmuje wydatków transferowych). Właściwie można orzec,że Legia z najwyższym budżetem zajmuje za niską pozycję ,ale na pociesznie , jeszcze gorzej wypada Śląsk, który ma 5 budżet ( 55 mln) ,a spada.
W tej klasyfikacji Cracovia z budżetem 32 mln zł jest lepsza tylko od :GKS - 18 mln, Korony - 28 mln, Motoru - 23 mln, Puszczy - 18 mln , Radomiaka - 25 mln i Stali -23 mln.To z tych klubów rekrutuje się pozostała dwójka spadkowiczów.
Więc pytając jasno :" Z czym Cracovio do gości?"
.
W pewnym stopniu można znaleźć cień usprawiedliwienia dla uroszczeń, w tym,że Cracovia była po rundzie jesiennej na 5 miejscu w tabeli ,ale tylko cień. Bowiem wbrew powiedzeniu wyjątek nie potwierdza reguły - on ją podważa.
Wydaje się ,że miejsca 6-10 to szczyt możliwości Cracovii ( nie mówię o aspiracjach
.
Niezależnie od powyższego to sam trener Kroczek do czołówki trenerskiego fachu zaliczony być nie może. Zaczynał swą "karierę" od pracy z młodzieżą w MKS Łódź , aby w 2019 roku objąć Sokoła Aleksandrów Łódzki , potem był asystentem u Mroczkowskiego w Resovii, następnie krótko jej trenerem ,aby popracować w Unii Skierniewice. Trafił do Cracovii z początkiem 2024 roku ,aby objąć zespół rezerw ,ale kiedy z funkcji został zwolniony Jacek Zieliński, to jemu powierzono tymczasowo obowiązki trenera klubu. A gdy wygrał z liderem Jagiellonią i utrzymał Cracovię w Ekstraklasie to przedłużono z nim umowę do 30.06.2025.roku. z opcją kolejnego przedłużenia .
Cracovia potwierdza regułę ,że trenera obwinia się o niepowodzenia , faktyczne lub urojone.Nie ustrzegł się ich i b. właściciel Cracovii od 2004 roku do dnia swojej śmierci w 2023 roku prof. Janusz Filipiak , które przez kilkanaście lat zwalniał trenerów prawie jak rękawiczki, aby w ostatnich latach trzymać Jacka Zielińskiego przez 791 dni, Michała Probierza przez 1602 dni i ponownie Jacka Zielińskiego ( 877 dni), który został zwolniony już po jego śmierci.
Przyznam ,że patrząc na skład Cracovii nie dostrzegałem, poza Kallmanem, żadnego wartego uwagi silnych klubów zawodnika, ale wczoraj dostrzegłem błysk talentu u młodego ( 19 lat) Filipa Rózgi.Lecz Kallman po sezonie odchodzi z Cracovii , podobnie jak Hoskonen i Sokołowski.
Pewnikiem właściciele i prezesi nie znają statystyk,albo je lekceważą , choć psychologicznie mają ku temu podstawy , bowiem skoro wiemy ,że wynagrodzenia decydują w ponad 90% o zmianach w pozycji w tabeli, to one stanowią o efektywności zespołu. Skoro więc płace piłkarzy determinują wyniki niemal w całości , to już sam ten fakt oznacza,że trenerzy nie są istotni .
Lecz wysokość płac nie wyjaśnia wszystkiego i dopiero w te luki wkraczają trenerzy ze swymi kompetencjami oraz przypadkowość ( losowość) zwana szczęściem .
Wzmiankowany Simon Kuper przy pomocy danych statystycznych i algorytmów stwierdził ,że odsetek tych trenerów, którzy osiągali w lidze angielskiej gorsze wyniki , niż by to wynikało z wysokości wypłacanych wynagrodzeń sięga ok. 3%. Czyli ich wyniki nie były "statystycznie istotne" - jak mawiają matematycy. Mówiąc wprost ich porażki mogły być dziełem przypadku . Lecz nie zmienia to istoty sprawy ,że jest ich minimalna ilość. Te same badania dowiodły ,że ok. 30% trenerów osiągnęło wyniki ( pozycje w tabeli) wyższe od tych na jakich plasowałyby ich budżety płacowe.
Ranking stworzony przez statystyków pozwolił na znalezienie jeszcze jednej prawidłowości , a mianowicie trenerzy zajmujący czołowe miejsca w klasyfikacji pracowali w wielkich czyli najbogatszych klubach .
Odnosząc tę wiedzę to trenerów Kroczka i Feio, to ten pierwszy osiągnął wynik równy miejscu w "łańcuchu żywieniowym "
, natomiast Feio osiągnął wynik znacznie gorszy , co jak wykazał Simon Kuper jest możliwe, o ile bardzo się o to stara
, lub ma się wybitny niefart. Lecz , parafrazując Trenera Górskiego, kiedy brak szczęścia się powtarza, to to już nie jest brak szczęścia.
Oczywiście mówimy o przykładach z ligi angielskiej, a nie o mądrali
Mioduskim , bowiem tam właściciele wielkich klubów wiedzą, że muszą zatrudniać najlepszych trenerów. W Anglii trenerzy z dużych klubów zdominowali ranking , bowiem większość ponaprzeciętnie skutecznych zespołów znajduje się na szczycie tabeli , a nie na jej dole.
Podane powyżej refleksje nie są niczym odkrywczym ,lecz zupełnie normalnym w poważnym świecie futbolu i stąd np. w wielu tzw. "topowych' ligach zmiany trenerów nie są częste . Właściciele i prezesi zdają sobie bowiem sprawę ze swych możliwości i ograniczeń i reagują zmianami trenerów tylko wówczas kiedy trener osiąga wyniki gorsze od tych obiektywnie oczekiwanych na podstawie funduszu płac i wydatków transferowych.
Jak wskazują dane ( 3 + 30) to większość trenerów , bo 67% ma minimalny wpływ na osiągnięcia drużyn ,co w swej biografii tak ujął Jamie Carragher : " Generalnie chodzi o to ,że jeżeli zbierzesz grupę utalentowanych zawodników o właściwym nastawieniu to będziesz raczej wygrywał mecze i nie ma znaczenia jak innowacyjne będą treningi , jaką strategię i taktykę obierzesz , co będziesz mówił drużynie. Wszystko inne jak sprawność, dieta czy dobre słowo pomaga ,ale nie przesądza'.
Inni trenerzy są przeciwnego zdania, czemu trudno się dziwić ,ale jak dodaje Tony Fernandes: " Jeżeli trener ma beznadziejnych zawodników to wyników raczej nie będzie". Zaś wybitnie uzdolniony szkoleniowiec Johann Cruyff uzupełniał :" Jeżeli twoi zawodnicy są lepsi, niż rywale to w 90% będziesz wygrywał".
W ten sposób na wysokim poziomie tryby się zazębiają : bogate kluby , które dużo płacą swoim zawodnikom, tak samo dużo płacą swoim trenerom. Drużyny z najlepszymi graczami mają najlepszych trenerów.
Te wnioski są wynikiem wiedzy, lecz mają charakter połowiczny, bowiem era wszechwładzy mediów sprawia , że to one personifikują sukces, to one kreują trenera jako jednoosobowego bohatera co dla zarządzających klubami ma dobre i złe strony. Dobre kiedy ta twarz klubu wygrywa, bo klub jest fetowany, ale gdy zespół przegrywa te same media doprowadzają do konieczności pozbycia się negatywnego symbolu ,żeby nie rzec marionetki.
Niektórzy zwalnianie trenerów porównują do dawnych rytuałów składania ofiar lub zwierząt co by przebłagać bożków.I pozornie ta przebłagalna ofiara działa, bo wyniki się poprawiają, tyle tylko,że statystycznie nie ma to często znaczenia, gdyż trener jest zwalniany na ogół w sytuacji, w której zespół znalazł się na najniższym punkcie, na przysłowiowym dnie i nie może spaść niżej ,może się tylko od dna odbić czyli wyniki poprawić .Więc nowy trener rzadko wprawia wahadło w ruch.On po prostu z tego ruchu korzysta. Być może zawodnicy dają z siebie więcej , ale jeżeli tak jest - to kluby powinny zwalniać trenerów jak najczęściej. Ideałem byłoby zwalnianie trenerów po każdym meczu i przed każdym następnym zatrudnianie nowego
.
Jak stwierdziła Sue Bridgewater z Warrich Buisness Scholl to statystycznie w 3 miesiące po zwolnieniu trenera klub osiąga swój wieloletni poziom wynikowy.
Jest to rzecz znana z psychologii, a mianowicie , jak coś się dzieje, zwłaszcza złego , to występuje przemożne pragnienie zrobienia czegoś, podczas kiedy prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem byłoby nierobienie niczego .
Trener Kroczek ustawiał zespół za swej kadencji 3-4-3 i jak mówi , po odejściu z Cracovii chce arkana wiedzy w tej organizacji gry pogłębiać pod czujnym okiem Marka Papszuna.Kroczek oceniając swój dorobek w Cracovii twierdzi ,że jego zespół poczynił postępy , co trudno potwierdzić biorąc pod uwagę wyniki wiosenne, choć wczorajszy mecz tym naszym przekonaniem mógł zachwiać
. Generalnie bowiem system z 3 obrońcami nie nadaje się do gry stricte ofensywnej , jaką usiłowała stosować Cracovia .Istotą tego systemu jest balans poprzez opanowanie strefy 2/3 i obrona w średniej strefie z grą ofensywną opartą na szybkim ataku. Ma on jedną niezaprzeczalną zaletę,że niejako zmusza przeciwnika do podjęcia walki w środku pola gry i tym samym tworzy obszerne obszary wolnych przestrzeni na połowach boiska. Więc każda strata piłki przez rywala może być bardzo groźna dla jego bramki . Zawodnicy Cracovii wczoraj wykorzystywali tę niefrasobliwość graczy Legii , aż nadto,ale też dając pole do popisu Tobiaszowi
.
Nie da się ukryć, o czym pisze też Gawin ,że Cracovia wykorzystywała słabość Legii w bocznych korytarzach, grając w środku pola bezpiecznie,a na skrzydłach odważnie. Komentatorzy i trener Cracovii orzekli ,że rozegrała ona najlepszy mecz w sezonie , a jeżeli tak , to Legia rozegrała najgorszy
.
Chyba presja wywierana przez władze klubu wywarła wpływ przeciwpołożny , bowiem wczoraj w meczu o dobre wrażenie zawodnicy Cracovii zagrali na luzie i pokazali ,że potrafią więcej , niż to co pokazywali na wiosnę.
W zespole Legii zabrakło 3 ostatnio etatowych graczy i Feio jak twierdził ,uznał to za korzystne dla tych zawodników, którzy byli w rezerwie ,ale też zmienił system na 4-4-2. Teoretycznie z tym pokazywaniem to Feio ma rację,ale wczoraj nie byliśmy tego wykazywania się świadkami, bo owszem Szkurin zaczął z wysokiego C ,ale potem też śpiewał,ale raczej cienko , zaś Szczepaniak nie mógł sobie znaleźć miejsca na boisku i dostosował się do tych kolegów, którzy nagminnie piłki tracili. Pewno nie tylko z tego powodu weszliśmy w walkę o panowanie nad strefą 2/3 ,ale bój ten przegraliśmy , głównie wskutek strat piłek przez Vinagre, Elitima , Oyedele i Szczepaniaka. Szczególnie zawiedli dwaj defensywni pomocnicy, którzy przy kontrach Cracovii nie nadążali z powrotami do obstawienia stref przed naszymi środkowymi obrońcami .Dodać wypada ,że tak uznani gracze jak Vinagre i Kapuadi oraz utalentowany Ziółkowski nie potrafili sobie poradzić z krakowskim małolatem i raz po raz dostawali baty Rózgą.
Zauważył to już Gawin,że nasi zawodnicy zachowywali się tak jak by po raz pierwszy grali w tym systemie, albo też olewali dyscyplinę taktyczną, lub też zadania postawione przez trenera nie gwarantowały kompatybilności.
Nasz zespół nie był sparaliżowany ,ale był bezzębny, bowiem najskuteczniejszą metodą gry przeciwko trójce obrońców są dynamiczne ataki po skrzydle do linii końcowej boiska. W takiej sytuacji jak naszego zespołu ,który nie miał przebojowych skrzydłowych, należało w bocznych sektorach postawić zapory ochronne ,a atakować przez środek boiska z uzupełnianiem przez jednego ze środkowych obrońców.
Owszem podjęliśmy walkę o panowanie nad strefą 2/3 ,ale tylko w celach obronnych ,a nie ofensywnych - co sprawiało,że każda strata w bocznym sektorze wywoływała alarm naszej defensywy. Tym bardziej ,że dla rozochoconych graczy Cracovii niedużą przeszkodę do sforsowania stanowili wczoraj Vinagre, Kapuadi, Elitim i Ziółkowski.
Trener Feio dokonywał zmian,ale bez przekonania ,lecz w ramach konwencji ,co pozytywnych efektów przynieść nie mogło . bo sama koncepcja gry przeciw Cracovii była z założenia błędna.
Znowu nasi zawodnicy zapomnieli o grze zespołowej , zwłaszcza o pomocniczości w obronie oraz współpracy w ataku.
Sędzia Damian Sylwestrzak poprowadził zawody dobrze , z wyczuciem, będąc blisko sytuacji , potencjalnie kontrowersyjnych. Dzięki temu podejmował słuszne decyzje, które VAR jak w przypadku spalonego przy nieuznanej bramce dla Cracovii czy podyktowaniu w 33' rzutu karnego dla Cracovii - tylko potwierdzał .
Mnie spodobał się
kiedy Ziółkowski został trafiony "w klejnoty' , co jest wielce bolesne ,a Sylwestrzak wznowił grę dobrą minutę po tym jak nasz obrońca wstał z murawy. W 65 ' nie zrobił takiego błędu jak w meczu przeciwko Widzewowi Lasyk i puścił mimo faulu , przywilej korzyści dla Legii, ale wrócił i ukarał Kallmana za próbę przerwania korzystnej akcji Vinagre. Arbiter wysoką formę i koncentrację utrzymał do końcowego gwizdka. Brawo !.
Pozostaje tylko powtórzyć ,że trener musi się bardzo starać, aby najbogatszy klub w naszej Ekstraklasie nie stał chociaż na podium i aby zanotował 30% porażek w sezonie.
Pozostaje tylko powtórzyć za Kmicicem : "Kończ Waść! . Wstydu oszczędź !".
This is a comment on "Cracovia - Legia 3-1: Pańszczyzna"

