- Zbyszek
Dalkuba stać na więcej , niż tylko na powtarzanie banałów, na dodatek sprzecznych ze zwykłym oglądem rzeczywistości.
Nie w niskich zarobkach tkwi problem,ale w braku wyszkolonej kadry trenerskiej i instruktorskiej, bo jak ktoś nie umie, to nawet jak mu się zapłaci dziesiątki tysięcy, to nadal nie będzie umiał.
Ja w eseju "Prosta droga " przybliżam dominujące we współczesnej piłce trendy rozwojowe , ciesząc się,że Czarna Elka jest cytowana na kilku portalach , lecz jednocześnie pokazuję jak z jednej strony czynimy postępy ,ale rywale robią je lepiej i szybciej.
Generalnie media stały się rozsadnikiem braku elementarnej wiedzy i zwykłego racjonalizmu, ale też na tej stronie w gronie koneserów następuje nielogiczna i nieempiryczna zbitka połączeniowa poziomu piłkarzy z wynikami zespołu, w tym głównie reprezentacyjnego.
Otóż musimy odróżnić trzy stany , o których pisał Walery Łobanowski podpierając się ówczesnymi programami komputerowymi,a co dzisiaj zostało zweryfikowane i uznane za podstawę oceny trenera,a mianowicie czy zespół osiąga wyniki na poziomie wartości sportowej , klasy i umiejętności graczy czy też powyżej lub poniżej. Pomijam wyniki zespołów klubowych ,ale zauważam ,że Feio w Anglii nie mógł dostać roboty , bo Angole wiedzą ,że tylko ok. 3% trenerów osiąga wynik gorszy w sezonie, niż wynosi relacyjny budżet , a tak było z Legią .
W naszej reprezentacji po roku 1982 tylko Nawałka wszedł w liniowość, i stopniowo wchodził o szczebel wyżej ,a pozostali osiągali wyniki gorsze od klasy zawodników jakimi dysponowali . Mnie Michał Listkiewicz przekonuje do Beenhakkera,że on też ,ale ja pamiętam dramatyczny zjazd na sam dół w eliminacjach do MŚ w 2010 roku, więc uważam ,że Holender zaliczył regres. Można zasadnie podejrzewać ,że gdyby ci trenerzy mieli najlepszych to też by niczego znaczącego nie ugrali.Przede wszystkim dlatego ,że mamy w naszej piłce zasadniczy problem pokoleniowy i uważa się ,że trenerem reprezentacji powinien być facet wiekowy , który jest starszy od piłkarzy. Tyle tylko,że tacy odstali od nowoczesności i kultywują to czego się nauczyli,a co dziś jest anachroniczne. Natomiast młodych dobrze wyedukowanych uważa się za za młodych tak jak by nie wiedza merytoryczna decydowała, ale broda siwa.
Oczywiście lepiej by było , abyśmy mieli graczy o wyższych umiejętnościach. I ten odcinek naruszył Iocosus,ale wnioski wyciągnął opaczne.
Mnie pewno łatwiej , bo na studiach miałem zajęcia z prof. Ryszką , który propagował statystykę porównawczą, co w omawianym przypadku oznacza ,że trzeba się zastanowić jak to się dzieje ,że młodzi Polacy szkoleni zagranicą są lepsi od tych szkolonych w kraju .
I na ten fundamentalny problem nie wolno patrzeć wycinkowo ,ale strukturalnie i systemowo.
I na tym odcinku kłania się metodyka porównawcza prof. Ryszki ,a mianowicie , oni tam , poza nami zachowują ciągłość istnienia i szkolenia .
W piłce nożnej , tak jak w każdej dziedzinie ludzkiej działalności rozwój można porównać do wchodzenia po schodach,a u nas schody niszczono od lat 80-tych ,aby je skasować z początkiem lat 90-tych. Kiedy "oni' budowali boiska z podgrzewanymi płytami, to my graliśmy na klepiskach co znaczyło ,że oni grali 11 miesięcy w roku, a my 9 miesięcy . Kiedy oni wdrażali nowe metody szkoleniowe za pomocą profesjonalnych szkół trenerskich to u nas szkoły takowe zlikwidowano,a wprowadzono z powrotem tylko dlatego ,że taki był wymóg UEFA . Tak naprawdę Szkoła Trenerów PZPN ma charakter profesjonalny od 2018 roku.
Nie można nie zauważyć ,że w większości krajów Zarząd Związku sprawuje realną władzę w zakresie szkoleniowym , w tym odnośnie programów i kontroli ich realizacji. Sukcesy naszej reprezentacji w latach 70-tych to było efekt przeszkolenia tysięcy instruktorów oraz dania im narzędzia w postaci jednolitego tzw. minimum szkoleniowego. PZPN to atrapa , która przyczynia się do dołowania naszej piłki zostawiając podstawowe szkolenie hochsztaplerom .
Tak więc zakresowo mamy do czynienia z dwoma dylematami ; czyli kto szkoli i kogo szkoli ?. Przerwanie ciągłości oznacza w istocie ,że trenerzy niedoszkoleni uczą młodzież tego ,czego sami nie umieją, bo nie miał kto ich nauczyć.
Po drugiej stronie mamy młodzież w większości zapatrzonej w sukces finansowy .a nie w awans społeczny. Piłka nożna była od zarania sportem robotniczym , niższych społecznym i tak było w PRL i z tych dołów wywodziły się i wywodzą gwiazdy, nie ma nikogo kto grał na wysokim poziomie i plasował się w rodzinie bogatych. W PRL trenowanie było darmowe ,a dziś stać na nie tylko ludzi zamożnych . Nadto można było jak latach 70-tych wybierać spośród corocznego dopływu blisko 800 tysięcy młodych ludzi , podczas kiedy dziś kiedy ich ok.,300,tysięcy a sport nie jest atrakcyjnym sposobem kariery.
Ten z konieczności czasowej ( kto by obszerne wywody czytał) opis realiów funkcjonalnych naszej piłki nożnej sprowadza się do apelu o profesjonalność,a więc o to ,aby działać, podejmować decyzje racjonalne na bazie wiedzy dzisiejszej a nie przedwczorajszej .
This is a comment on "Męczy nas piłka!"

