- Zbyszek
Rozmawiałem przed wczorajszym spotkaniem z Holendrami z Gawinem i Bartłomiejem i obaj optymizmem nie wionęli
.
Ja natomiast uważałem,że jeżeli przegrywamy to niewysoko, a przy dozie fartu możemy wywieźć remis.
Mnie bardziej interesowały trzy kwestie ,a mianowicie czy Urbanowi uda się zatrzymać proces degradacji mentalnej i taktycznej reprezentacji , czy zobaczymy powrót do hierarchii w zespole i czy nasi zawodnicy zaczną pracować na boisku nad finalizacją.
Zacznijmy od tego,że obserwujemy regres w jakości naszych zawodników, których większość na Zachodzie , poza Lewandowskim i Zielińskim, gra w dość słabych klubach,albo w ogóle nie gra. Więc nasza reprezentacja umiejętnościami technicznymi i motoryką (głównie szybkość i zwrotność) silnym ekipom nie zaimponuje.Przewagę w tej sferze możemy niwelować tylko dopasowaną do możliwości wykonawczych zawodników - taktyką oraz cechami wolicjonalnymi ( zaciętość, waleczność,ofiarność) .
Poprzedni trener Michał Probierz dostrzegał ten proces regresywny i kombinował jak by sobie z nim poradzić. Po jednej ,albo dwóch szklaneczkach "łyskacza" wpadł na nienowy pomysł zadziałania wstrząsem na kluczowych graczy , filary zespołu : negatywnym na Lewandowskiego i pozytywnym na Zielińskiego. Nie byłby pierwszym , bo np. w Legii takimi wstrząśnieniami raczyli nas np. : Vejvoda, Strejlau , Wójcik czy Skorża. Probierz pewnikiem uznał,że Lewandowski urósł w piórka, stał się wygodnicki i postanowił zmusić go do odzyskania pozycji pozbawiając go funkcji kapitana ,zaś Zielińskiego , który grał w reprezentacji znacznie poniżej możliwości zmusić do dania z siebie więcej oferując mu opaskę kapitańską.Lecz Probierz sam zniszczył swój pomysł w zarodku i nie wiemy czy by zadziałał, bo zamiast poczekać do zgrupowania , porozmawiać z jednym i drugim to natychmiast , silnie podcięty , zapoznał z decyzją Lewandowskiego.Robert , który rzeczywiście wyrósł ponad poziomy uznał to za afront, za despekt i natychmiast powiadomił media. Mleko się rozlało i dla Probierza nie było ratunku , jako ,że utracił autorytet i zaufanie zespołu.
I ten rozbity psychicznie zespół, tylko nazwy - przejął Urban. Nadziei na powstrzymanie procesu rozpadu można było upatrywać tylko w osobowości Urbana, który jest trenerem prawym, uczciwym , sprawiedliwym ,ale stanowczym i wymagającym.Szybko podjął decyzję o powrocie do sytuacji wyjściowej ,że kapitanem musi być najlepszy gracz w zespole oraz ,że do tego co było nie ma powrotu. Mówiąc kolokwialnie Urban narzucił zespołowi warunki "czystej karty". I jak wczoraj było widać na boisku nasi zawodnicy realizowali z oddaniem założenia taktyczne narzucone przez sztab. Wynik remisowy dla procesu konsolidacji jest korzystny, bo wraca wiara w to, że słuchanie trenera ma sens.
Wiemy ,albo z autopsji ( prawda Dalkubie) ,albo z opowiadań,że zespół piłkarski jest specyficzną grupą społeczną w której musi obowiązywać hierarchia,aby drużyna sprawnie funkcjonowała i realizowała cele gry. W tym miejscu wrócę do epizodu sprzed 50 lat, kiedy to trener Górski powołał na zgrupowanie przed igrzyskami w 1976 roku Bońka, a ten na boisku i poza nim kwestionował rolę lidera Deyny i wówczas do trenera udała się rada drużyny,aby Bońka z kadry usunął - co nastąpiło. Inaczej mówiąc, jeżeli ktoś kwestionuje prymat Lewandowskiego to nie Lewandowski powinien być usunięty, ale ten warchoł. Oczywiście od Lewandowskiego trzeba więcej wymagać, niż od gorszych od niego graczy ,ale nie wolno ,aby o jego pozycji decydowały miernoty. Przy czym ocena gry Lewandowskiego musi być dokonywana przez pryzmat tego jakie zadania taktyczne dostał do realizacji ,a nie jak byle szmaciarz sobie wymyśli.
W tym miejscu znowu wrócę do sytuacji sprzed 48 lat , kiedy to w eliminacjach do MŚ w 1978 roku mieliśmy grać na wyjeździe z Portugalią i trener Gmoch po stwierdzeniu,że czołową rolę w rozegraniu u rywali odgrywa środkowy obrońca Alves zadanie jego "wyłączenia z gry "powierzył środkowemu napastnikowi Andrzejowi Szarmachowi. Upiekł dwie pieczenie przy jednym rożnie , bo Portugalczycy bali się "Diabła" i go pilnowali, więc musli wychodzić z do niego głębiej zostawiając miejsce innym naszym graczom, a po drugie Szarmach nie dał pograć Alvesowi i Portugalczycy stracili koncept. Podobną rolę co przed 48 laty w zespole Portugalii Alves w dzisiejszym zespole Holandii odgrywa van Dijk i Lewandowski dostał wczoraj zadanie "wyłączenia" go z gry , z czego wywiązał się znakomicie. Nie jest winą Roberta,że inni nasi zawodnicy nie potrafili wykorzystać osłabienia obrony rywali jak np. Kamiński czy Szymański.
Jednym z głównych problemów naszej reprezentacji jest to co się nazywa finalizacją. W dzisiejszym futbolu takie zespoły jak nasz nie są w stanie wytwarzać nawet ze średniej klasy zespołami wielu sytuacji do strzelenia bramek , więc podstawowym zadaniem jest wykazanie się skutecznością , tak w wytworzeniu takich sytuacji jak i w ich wykończeniu. Wczoraj taktyka naszej drużyny polegała na powstrzymywaniu rywali ,w ich ulubionej grze w bocznych sektorach i prowadzenie akcji ofensywnych środkiem boiska ze zmianami pozycji bocznych pomocników i wchodzeniem w rejon pola karnego Zielińskiego,Szymańskiego , Casha oraz Kamińskiego. Niestety, ale Zieliński zawiódł po całości ,a Szymański też się nie popisał. Dopiero wejście Wszołka, Grosickiego i Kapustki sprawiło ,że nasze akcje ofensywne stały się groźne.
Lecz w meczu z drużyną Finlandii trener Urban musi przywrócić proporcje i główną rolę egzekutora znowu przypisać Lewandowskiemu z wyznaczeniem zadań pomocniczych wobec niego bocznym obrońcom, skrzydłowym oraz środkowym pomocnikom.
Jan Urban jak się należało spodziewać nie jest rewolucyjnością,ale praktykiem warsztatowcem , który wie na czym stoi i wie co robi.
This is a comment on "Ślub i rozwód!?"

