- Zbyszek
@Krzysztof Jastrzębski.
A mnie się wydaje ,że używając stylu felietonowego na przemian z gawędą używam minimum słów ,aby zamieścić maksimum treści
.
Ale ad rem , czyli muszę kategorycznie zaprzeczyć,że deprecjonuję szkoleniowców Legii, bo to nie tylko nieprawda,ale w ogóle taka myśl nie zaistniała by w mojej głowie. Trzeba odróżniać krytykę ( co też jest u mnie rzadkością) od deprecjonowania . Ja tylko , pewno nieudolnie, staram się opisywać wpływ konkretnego trenera na grę ( strategia, taktyka , organizacja itd), dobór kadr i wyniki drużyny.
Piszę na stronie od 14 lat i w tym czasie wielu trenerów chwaliłem , nie ukrywając ich wad,a np. Bergowi poświęciłem bodaj 5 felietonów zatytułowanych "Zezem.Luna ?". Chodziło mi w nich w porównanie metodyki SAFa z tym co oryginalnego do gry Legii wprowadził jego uczeń czyli czy Berg świeci li tylko światłem odbitym. Nie ukrywałem przy tym,że Berg dokonał istotnej poprawy taktyki gry w porównaniu do niewątpliwie sympatycznego pana Janka. Zaś po zdobyciu Tytułu przez zespół kierowany przez Czerczesowa napisałem wręcz czołobitny hymn pochwalny. Z dawniejszych czasów byłem np.przeciwny zwolnieniu Skorży, który stworzył podwaliny pod nowoczesną taktycznie grę Legii.
Każdy trener ma swoje wady i zalety. Żeby nie pisać o tym co było, a nie jest , to w ostatnim czasie chwaliłem za rozwiązania taktyczne trenera Feio ,ale dawałem wyraz swemu rozczarowaniu wynikami na krajowym podwórku , krytykowałem jego apodyktyczność oraz mobbing w stosunku do kliku graczy. Przecież wyraźnie było widać,że Feio traktuje Legią jako odskocznię do zajęcia posady trenera w jakimś poważnym klubie na Zachodzie . Z należytą powagą traktował występy w LKE ,a lekceważył ligowe. Co nawet ślepy by zauważył.
Natomiast Iordanescu skrytykowałem za rażącą nielojalność, opartą na wychodzenie nie tylko przed szereg, ale ponad klub.Może w Rumunii mógł sobie z uwagi na wielką estymę po ojcu na takie wyskoki pozwalać,ale z punktu widzenia etyki korporacyjnej krytykowanie przełożonych w stylu ,że "oszukali " jest nie do przyjęcia. Tym bardziej ,że niejako pośrednio sam przyznał ,że nie miał racji.
Natomiast jeżeli chodzi o grę Legii pod jego kierownictwem to mam niejako do dyspozycji jego wypowiedzi jak widzi taktykę gry i co jest w niej dla niego kluczowe, ale też analizuję grę zespołu i stwierdzam ,że to co mówi stara się realizować.
Nie ukrywam ,że uważam jego podejście do kształtowania struktury gry za anachroniczne.
Po prostu nawet średniaki europejskie już nie upatrują sukcesów w parametrach kontrolnych panowania nad piłką. To takie opaczne myślenie było przyczyną kompromitującej porażki ze słabiutką Larnaką , gdyż hiszpański trener Larnaki zamknął Legii korytarze do prowadzenia akcji ,a Legia nie była w stanie odpowiedzieć tym samym rywalom. Dla oceny sytuacji przypomnę tylko ,że trener Vukovicz został zwolniony w 2020 roku po porażce z Omonią Nikozja w eliminacjach do LM , klubem znacznie mocniejszym niż Larnaka.Więc nie mam sobie nic do zarzucenia stosując paralelny system ocen.
Jednocześnie z uwagi na sentyment jaki nadal odczuwam do przejrzystej gry chciałbym się mylić i życzę Iordanescu powodzenia . Bowiem z całego serca życzę powodzenia Legii i każdego kto dba o chwałę Legii będę wychwalał pod niebiosa
..
Czyli każdy szkoleniowiec, który ma wyniki będzie moim idolem
.
Przy czym jeżeli chcesz nazwisk to one były aktualne jeszcze 3 miesiące temu : z trenerów polskich ,także b. selekcjoner reprezentacji tyle ,że naszej czyli Jerzy Brzęczek ( obecny trener U-21) ,a z zagranicznych Brian Priske ( obecnie w Sparcie Praga).
Równocześnie rozszerzę aspekt sędziowski spotkania z Radomiakiem z uwagi na Twój zapis oraz gównoburzę medialną.
Przepisy gry w piłkę nożną nie operują pojęciem "gra kontaktowa' ,lecz można zasadność tego sformułowania wywieść ze stwierdzenia z Preambuły do części sankcyjnej Przepisów ,że dozwolony jest bezpośredni kontakt fizyczny pomiędzy zawodnikami np. podczas walki o piłkę.
Generalnie o tym czy taki kontakt mieści się w ramach przepisów czy je przekracza i traktowany jest , mówiąc potocznie, jako faul, decyduje sędzia. Złożenie decyzji w "ręce' arbitra wynika też z faktu ,iż definicje przekroczenia przepisów w postaci nieostrożności, nierozważności i użycia nadmiernej siły są nieostre , mają charakter ramowy.
Sędziowie piłkarscy są stale uczeni jak stosować i interpretować przepisy, natomiast my kibice możemy wiedzę czerpać z czytania przepisów, ich oficjalnej wykładni popartej wizualnymi przykładami oraz wyciągając wnioski z pracy arbitrów.
Odróżnienie gry dozwolonej od naruszającej przepisy i zasady nie jest zbyt trudne , poza wyjątkowymi ,skomplikowanymi sytuacjami , bowiem słowem kluczem jest "czyn" oznaczający aktywne działanie jak np zagranie piłki ręką itd..
Tym samym faulem w przypadku operowania ręką nie jest dotknięcie ciała przeciwnika, ale pchnięcie , zatrzymanie czy złapanie. W przypadku kontaktu nogi z rywalem jest to kopnięcie , nadepnięcie, podstawienie ,a nie muśnięcie .
Faulem jest więc taki czyn, który uniemożliwia rywalowi dojście do piłki, kontynuowanie biegu czy też opanowanie piłki.
Więc sędzia musi oceniać związek przyczynowo -skutkowy ,a nie reakcję zawodnika uważającego ,że został sfaulowany.
Odnośnie sytuacji z meczu Legii z Radomiakiem widzieliśmy ,że zawodnik rywali Baro upada po kontakcie z nogą Vinagre i widząc samo to zdarzenie w telewizji można by dojść do wniosku ,że Baro został sfaulowany przez nadepnięcie przez Vinagre na jego stopę ( tzw. "stempel"). Lecz arbiter musi włączyć myślenie logiczne, bowiem skutkiem nadepnięcia musi być zgodnie z prawami fizyki czyli natychmiastowy upadek jest wówczas kiedy gdyż siła bezwładności jest większa niż siła ruchu ( bieg zawodnika zostaje zatrzymany w miejscu). Zawodnik Baro owszem pada,ale po chwili, nie odruchowo, czyli to mózg po sygnale o kontakcie podjął taką decyzję. W telewizorze widzimy także, iż w momencie upadku Baro obie stopy ma wolne . Gdyby Vinagre rzeczywiście go nadepnął to stopa Baro byłaby pod stopą Vinagre. Czyli kontakt był,ale faulu nie było .
W sporze - to sędzia Marciniak ma racje i dlatego jest uznanym sędzią międzynarodowym, a Lyczmański mu do pięt nie dorósł.
Żeby była jasność to ja swoje refleksje pomeczowe układam w pewną logiczną całość wynikającą z tego z kim Legia grała , jak grały obie drużyny oraz tego co uważam za ważne , co moim zdaniem wpłynęło na taki czy inny wynik. Nie ukrywam ,że moja pisanina ma również cele edukacyjne . Gdzie mi tam do wiedzy np Strejlaua ,ale to on ubolewał ,że wiedza o futbolu w wielu jego aspektach jest coraz niższa wśród rosnącej rzeszy kibiców.Nie powiem,że narzekam z tego powodu ,że przynajmniej na dwóch stronach internetowych , wrzucane są teksty po meczach Legii prezentowane na C-L.
This is a comment on "Legia - Radomiak 4-1: Gra błędów"

