A+ A A-
  • iocosus
Wspólnie z Senatorem i z Wallesem dawno temu, poznaliśmy pana redaktora Pawła Zarzecznego. W parku pod PKiNem przy browcu ucięliśmy sobie całkiem długą pogawędkę o piłce, kibicach, Legii, w której Paweł Zarzeczny potwierdził, że doskonale by się nadawał na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ta sama pewność i dosadność własnych wywodów. Rozwiązanie kwestii kibicowskich, temat chuliganki stadionowej był równie łatwy do rozwiązania dla pana Redaktora, co zakończenie wojny w Ukrainie dla prezydenta Trampa. Senatora z Wallesem biorę za świadków! Natomiast z redaktorem Marcinem Szymczykiem przegadaliśmy o Legii wiele godzin i teraz Gawin (współuczestnik tych dyskusji) niech zaświadczy, że w ocenach i prognozach można się z Marcinem Szymczykiem redaktorem Legia.net zgadzać lub nie, można się z nim merytorycznie spierać, ale nie jest on typem dziennikarza szukającego za wszelką cenę sensacji w imię klikalności. Mamy słowo przeciwko słowu. Dziennikarze donoszą, że Iordanescu jest gotów z prowadzenia Legii zrezygnować, przedstawiciele Klubu temu zaprzeczają. Szybciej dam wiarę Marcinowi Szymczykowi niż Frediemu Bobicowi, choć też i nie mogę wykluczyć, że dziennikarze z premedytacją zostali „wypuszczeni”. Ale to by też potwierdzało moje domniemania, że „wypuszczającym” jest Iordanescu, który rozgrywa media i polskie i rumuńskie dla własnych korzyści. W sumie, kto jest bardziej wiarygodnym źródłem informacji, dziennikarze czy Fredi Bobić to i tak mało istotne. Legia wygra najbliższe trzy mecze, przełamie złą passę, przed zimą strata do lidera Ekstraklasy będzie na wyciągnięcie ręki to wówczas w grudniu powiemy, że włodarze Legii wytrzymali presję, nie spanikowali i nie zwolnili trenera, który był już pod ścianą. Jeżeli te mecze przegramy, to nic ani nikt nie utrzyma trenera na stołku. Popatrzmy jak dobrze ustawia się Iordanescu. Legia będzie zwycięska, to okaże się trenerem, który udowodni, że potrafi przełamać kryzys w zespole. Wtopimy, zaprzepaścimy szanse, to Iordanescu odejdzie inkasując 400 tys € przy tym w swojej ojczyźnie nie tracąc na autorytecie, bo przecież Superpuchar Polski zdobył, do europejskich pucharów z klubem awansował, a posadę utracił bo jednocześnie w Warszawie oczekiwano od niego i przebudowy drużyny i natychmiastowych rezultatów. W tym wszystkim wynik sportowy będzie najważniejszy i decydujący, kto ściemniał lub mówił, pisał prawdę nie będzie za dwa tygodnie miało znaczenia.