Na przełamanie i odbudowę mentalu mecz idealny. W niedzielę na Lecha już nie powinniśmy wyjść jak zbity pies.
Oglądając rozwój wydarzeń trochę się uśmiechałem pod nosem ponieważ Legia dzisiejszego wieczoru tak jakby trochę zamieniła się w Górnik lub w Miedziowych, a Szachtar niczym Legioniści w spotkaniach z tymi zespołami „kontrolował” mecz.
Augustyniak – Superstar! Wszołek – superstar too! Tobiasz, Kapuadi, Reca, Elitim robili swoje, Piątkowski raz się obciął i dał objechać w polu karnym, przy straconym golu też powinien się lepiej zachować, ale w sumie dał radę. Podobało mi się zaangażowanie i intensywność gry Wojtka Urbańskiego, zmiany Colaka, Kapustki, Kacpra Urbańskiego a przede wszystkim Jakuba Żewłakowa pozytywne, a tego ostatniego nawet więcej. Tata powinien być dumny z syna.
Na tym pozytywy się chyba kończą. Bardzo mnie ciekawi jakim składem wyjdziemy w niedzielę na Kolejorza!?
Dziś oglądając Rajovica tęskniłem mocno za Gualem, do gry z kontry dużo bardziej przydatny. Tomek Hajto w przerwie w studiu Polsatu użył określenia, że Legia gra w dziesiątkę i jestem gotów się z nim zgodzić. Morischita i Luquinhas to ciągle pułap zda się nieosiągalny dla obecnych skrzydłowych Legii.
Oby Iordanescu był kreatywny i w doborze taktyki i w wyborach personalnych. 1/3 planu wykonana z naddatkiem!
This is a comment on "Szachtar - Legia 1-2: Bombardier Augustyniak"
