- dalkub
kilka dni temu w innym wątku Zbyszek napisał o progresie. Jak zrozumiałem wypowiedź Zbyszka chodzi de facto o dwa różne progresy - ten długofalowy, który wrzuca Legię na inny poziom w perspektywie lat, ale też o ten progres bieżący, kiedy to widzimy że drużyna z każdym meczem, miesiącem gra troszeczkę lepiej, składniej, jest lepiej ustawiona, pojawiają się automatyzmy czyli faktycznie dostrzegamy progres.
Ja byłem łaskaw w swoim komentarzu odnieść się do tego pierwszego progresu i powiedzieć, że od momentu przejęcia sterów przez Mioduskiego Legia sportowo to jest regres, a rzeczony notuje pasmo niepowodzeń na niwie sportowej, co pokazuje ilość osobników którzy piastowali stanowisko pierwszego trenera w podobno największym klubie tego kraju - posługuje się określeniem "osobnicy", gdyż spora część z nich trudno nazwać trenerem - nie przechodzi mi to przez gardło.
Ten sam proces który oglądamy od lat, toczy Legię w tzw, krótkim terminie - drużyna gra coraz słabiej, a nie coraz lepiej. Nie widać jakiegokolwiek pomysłu na grę ofensywną, oprócz dwóch - zagrajmy lagę na Rajovića, albo spróbujmy wprowadzić piłkę w boczny sektor i wrzućmy w pole karne - może się uda. Piłką operujemy dużo gorzej niż przeciwnicy i tu nie chodzi że gorzej niż Lech, ale my operujemy gorzej niż Górnik Zabrze czy inne drużyny o podobnym budżecie i jakości zawodników.
Nie nie domagam się wywalenia trenera, bo to byłby kolejny tego typu ruch, choć w działaniu Mioduskiego standardowy. Ten trener pewnie sam odejdzie i tak za chwilę, znajdą kolejnego, powtórzą ten sam model, po czym zwolnią dyrektora sportowego, znajdą kolejnego, będzie wielkie otwarcie i dalej to samo.
Panie Mioduski - podobno pan czytuje C-L - kończ waść wstydu oszczędź, weź się pan za coś co pan umiesz, bo w piłkę pan nie umiesz i już sie pan nie nauczysz
This is a comment on "Legia - Lech 0-0: Śmiech na sali"

