A+ A A-
  • iocosus
Corazstarszy, na Rajovicu skupiła się moja emocjonalna frustracja za niemoc całego zespołu. Po remisach z Jagą i Rakowem notujemy trzeci nierozstrzygnięty wynik z "ekstraklasowym potentatem", tylko że o ile w tamtych meczach z gry można było być w miarę zadowolonym to obraz wczorajszego meczu już nie był podobny do tamtych i budził raczej smutek i rozczarowanie niż nadzieję na przyszłość. Najgorsze, niestety długimi fragmentami Kolejorz potrafił nas zdominować, zamykał na własnej połowie a my nie mieliśmy na to recepty. Oczywiście dyspozycja napastnika, to niejedyny problem obecnej Legii, w defensywie, czy to z Piątkowskim, czy z Pankovem wyglądamy w miarę poprawnie. Z Vinagre super obrońcy się nie zrobi, Reca niewiele lepszy, ale jeżeli Augustyniak lub Szymański wchodzą w linię obony i gramy piątką w niskiej strefie, plus Kapustka z Elitimem ryglują środek, a boczni pomocnicy uzupełniają linię, to wygląda to stabilnie i błędy mogą się przytrafiać ale organizacja defensywy zasługuje przynajmniej na "czwórkę" w szkolnej skali ocen. Problemem jest szybkie przechodzenie do ataku, które obecnie w Legii nie istnieje, pressing i kontrpressing wczoraj również nie funkcjonował tak dobrze jak w Superpucharze lub w meczach z Jagą i Rakowem. Pozostaje mozolne budowanie akcji bez prób zaskoczenia, chyba że wczoraj o coś takiego kusił się Kacper Urbański. Skrzydło nie jest jego optymalną pozycją, nie ma odejścia, depnięcia na kilku metrach takiego jak Pietuszewski, ale za to Kacper posiada przegląd pola, technikę, dobrze operuje piłką, potrafi się przy niej i utrzymać i ją rozegrać, jednym słowem ma predyspozycje na klasyczną "dychę". U Brzęczka to zafunkcjonowało, gdy za plecami miał asekurujących Kowalczyka z Kozubalem, w Legii w bocznej strefie jest tylko erzacem skrzydłowego.
This is a comment on "Legia - Lech 0-0: Śmiech na sali"