- iocosus
Corazstarszy: „występu Kuna tak nisko tym razem nie oceniam. Ba, powiem więcej, stwarzał mniejsze niebezpieczeństwo dla Legii niż w wielu meczach Vinagre. Nie otwierał tak nieodpowiedzialnie jak Portugalczyk korytarza dla Lechii.” – z pewnością bardziej trzymał pozycję niż Portugalczyk, gdzieś usłyszałem że Lechia się nastawiała na grę na Vinagre’a i zmartwili się gdy się dowiedzieli, że nie ma go w składzie. Deficyty gry Vinagre’a w defensywie i chęć wykorzystania tego faktu jawi się chyba największą tajemnicą poliszynela w Ekstraklasie.
Być może moja surowa ocena gry Pana Patryka, wynika z uprzedzenia i przedmeczowego negatywnego nastawienia. Nie mogę tego wykluczyć. Patryk Kun jest ligowym rzemieślnikiem, z niezłą dynamiką i intensywnością gry, ale według mnie to za mało na Legię. Tak go postrzegam, choćby Tomasz Brzyski też był „ekstraklasowym wyrobnikiem”, nie był kimś nie do przejścia, miał swoje problemy, ale miał też swoją „specjalność zakładu”, która czyniła go pełnoprawnym zawodnikiem jedenastki, u Patryka czegoś takiego nie dostrzegam.
Wracając do Vinagre’a jeszcze, to jeden z najbardziej kreatywnych piłkarzy Legii, jesienią zeszłego roku być może najbardziej kreatywny w całej Ekstraklasie, tylko, że po „kreatywności” pozostały wspomnienia, a deficyty choć cały czas były to teraz biją po oczach.
Odzyskanie formy przez Vinagre’a to być może pikuś z problemem znalezienia dla niego odpowiedniej pozycji w jedenastce.
Vinagre „spalony” w słabej dyspozycji i rozpracowany w lidze, Reca kontuzjowany – ot, zdziwko, nie mogę powstrzymać się przed sarkazmem, a Kun sam siebie nie przeskoczy przynajmniej w mojej opinii. Nie mogę zrozumieć dlaczego na tej pozycji nie stawiamy na Stojanovica. Owszem nominalny prawy, również w kategorii rzemieślnika i zadaniowca, ale z poziomu słoweńskiej repry. Próbowaliśmy go jako lewoskrzydłowego, jak dla mnie absurd, bo wiatru siać nie będzie, ale z zadania bocznego obrońcy może już wywiązałby się lepiej!? Nie byłby pierwszym lewym defensorem z dominującą prawą nogą.
***
Baron: „Serio, czego spodziewałeś się po Astizie?” – nie odbierałem mu szans, skoro swego czasu w Legii krótkoterminowo odpalił Klafuric dlaczego z góry miałem zdyskwalifikować Inakiego.
Ciekawe jest to co napisał Corazstarszy: „wówczas możliwości tkwiły w drużynie. Teraz nasz stan oceniam gorzej. I dlatego sądzę, że wyzwanie jest trudniejsze. Tutaj naprawdę potrzebny jest wstrząs. To na początku bardziej niż doświadcznie. I musimy się liczyć z tym, że od razu poprawy nie będzie. Nie z winy tego nowego trenera, tylko po prostu przez stan, w jakim teraz jest drużyna Legii.”
Klafuric dokonał „metamorfozy” zespołu, zatem jest lepszym trenerem od Astiza? Dalsze losy Klafurica raczej takiej tezy nie potwierdzają, mistrzostwo z Legią to absolutny top tego trenera. Metamorfozy dokonał trener czy też jego zasługą było to, że nie przeszkodził żeby piłkarze sami się ogarnęli?
„Byliśmy drużyną i pomimo ciężkiego roku daliśmy radę. Obiecaliśmy sobie, że zdobędziemy dublet i to zrobiliśmy. To była droga przez ciernie, ten sezon nas nie rozpieszczał, ale na końcu jesteśmy zwycięzcami” - stwierdził po meczu z Lechem Arkadiusz Malarz.
20 maja 2018 r. Poznań, 37. kolejka ekstraklasy
Lech Poznań - Legia Warszawa 0:2 (0:1)
Bramki: Antolić (9), Kucharczyk (69)
Legia: Malarz - Jędrzejczyk, Astiz, Remy, Vesović - Antolić, Philipps, Cafu (60' Hamalainen) - Radović (72' Hlousek), Kucharczyk, Szymański
„W spotkaniu, które miało zadecydować (i zadecydowało!) o mistrzostwie Polski Dean Klafurić musiał zdecydować się na kilka przymusowych zmian. Z powodu urazów od pierwszej minuty nie mogli zagrać kluczowi w tym sezonie Michał Pazdan oraz Jarosław Niezgoda. Tego pierwszego zastąpił William Remy, natomiast naturalnym zmiennikiem najlepszego strzelca zespołu jest Michał Kucharczyk. „Kuchy” wraz z Miroslavem Radoviciem oraz Sebastianem Szymańskim tworzyli ofensywny tercet w tym meczu, płynnie wymieniając się pozycjami.” (legia.com)
Radovic, Jędza, Pazdan, Malarz, Kucharczyk, Niezgoda, Szymański, Vesovic, Antolic, i ten tam Astiz (!) musieli pokazac cohones i to zrobili. Dziś w Legii jesteśmy na pułapie „majonezu” i jeżeli piłkarze sami się nie ogarną to cuda wianki żaden trener nie poradzi.
Aha, po tym sezonie 2018 Mioduski miał prawo uwierzyc, że jest w czepku urodzony podobnie jak Leśny, tyle tylko, że to okazało się szybko złudzeniem i prysło z wiarą że Klafuric to jakiś super trener.
This is a comment on "Legia - Lechia 2-2: Wynik lepszy niż gra"

