- gawin76
@ Marek Papszun
Oczywiście trener powinien mieć wpływ na dokonywane transfery, oczywiście powinien być w stałym kontakcie z ludźmi odpowiedzialnymi za drugi zespół i ekipy młodzieżowe, oczywiście ważne jest, żeby znalazł się w otoczeniu, które będzie z nim współpracować i go wspierać, natomiast nie wydaje mi się, żeby zasadna była wiara, że Papszun jest w stanie wszystko to jednoosobowo najpierw przeanalizować, a następie usprawnić. Pokładanie w nim przesadnych nadziei na pełnowymiarową wewnątrzklubową rewolucję jest złudne i niebezpieczne, on musi być przede wszystkim trenerem pierwszej drużyny.
A w tej jest pożar do ugaszenia. Oczywiście Żewłakow i reszta mogą być święcie przekonani, że kadra, którą zbudowali latem, powinna walczyć o mistrzostwo Polski, ale boiskowa praktyka nieszczególnie to potwierdza i tu musi być punkt wyjścia - gdzie należy ten zespół wzmocnić, czy są wytypowane jakieś cele transferowe i czy jest na nie budżet?
Wyobrażam sobie, że mając do dyspozycji obecną kadrę i próbując nałożyć ją na ustawienie Rakowa, Papszun mógłby posłać do boju na przykład następującą jedenastkę: Tobiasz - Piątkowski, Augustyniak, Kapuadi - Wszołek, Arreiol, Szymański, Vinagre - Krasniqi, Rajović, K. Urbański. Ale jest tu mnóstwo znaków zapytania.
@ Marcin Herra
Układ w którym Prezes Zarządu powierza faktyczne prowadzenie firmy Dyrektorowi Zarządzającemu (czy Wykonawczemu) to nie jest żaden dziwoląg, ja się z tym stykam pięć razy w tygodniu, a przyczyny takiego manewru mogą być najróżniejsze.
Jedynie dziwi mnie trochę, że to akurat Herra, tzn. nie podważam kompetencji p. Marcina ani korzyści wynikających z tzw. transferu wewnętrznego, natomiast w sytuacji gdy jest potrzeba wstrząsu i nowego rozdania to lepiej nadaje się do tego zupełnie nowy CEO, który przychodzi z zewnątrz. Ergo, zakładam, że w klubie nie ma przeświadczenia, że Legia funkcjonuje nieprawidłowo jako organizacja, że problem jest jedynie w obszarze sportowym, no i to jest rzecz jasna teza, z którą moglibyśmy dyskutować.
Marzenia o tym, żeby Mioduski dziś czy jutro sprzedał Legię, uważam za skrajnie oderwane od rzeczywistości, a pretensje, że jest, pardon, golasem, który nie dosypuje co sezon do działalności klubu kilkudziesięciu milionów z własnej kasy, to już jest niedorzeczny wręcz poziom absurdu. Natomiast jako właściciel prezes Mioduski powinien niewątpliwie zadbać o to, żeby w Legii pracowali ludzie kompetentni i znający się na rzeczy. To jest najważniejsze, bo ciągłe pompowanie przekazu o rekordowych przychodach i wiara w magię LTC w sytuacji, gdy zaniedbana została solidna praca u podstaw trzonu prowadzonej działalności (w końcu jest to klub piłkarski do kroćset), oględnie mówiąc nie wygląda dobrze.
This is a comment on "Koniec sagi"

