A+ A A-
  • gawin76
Wiosenne wyniki Legii trafnie oddają zarówno naszą sytuację kadrową jak i taktyczne założenia Papszuna. Mamy na koncie siedem meczów bez porażki, ale ciężko jest o zwycięstwa, no i w konsekwencji nadal bardzo brakuje punktów. Jeżeli chodzi o kadrę to obrona jest ustabilizowana, są tam solidni zawodnicy (nawet Augustyniak, na środku obrony to jest zupełnie inna jakość niż w środku pola), wahadłowi grają z dużą odpowiedzialnością i dyscypliną w defensywie (pomijając może pierwszą połowę Chodyny w Białymstoku), jeżeli nadal będą omijać nas kontuzje i kartki, Legia nie będzie tracić dużo bramek. Niestety z przodu wyglądamy nie wiadomo czy nie najgorzej z całej ligi. Tam nie ma mowy o żadnej kombinacyjnej grze, prostopadłych podaniach na dobieg, zrobieniu przewagi wygranym pojedynkiem. Do dyspozycji trenera jest w sumie tylko oparcie ataku o pojedynek wygrany centymetrami i pokładanie nadziei w setce dośrodkowań. Nasze deficyty jakościowe w obszarze kreacji to jest jakiś horror, przerażające, że do tego doprowadzono. Natomiast jeżeli chodzi o Papszuna to on z pewnością zdecydował się na prowadzenie zespołu w taki sposób, który jego zdaniem maksymalizuje szanse na uratowanie ligowego bytu. Chyba na początku były próby trochę innej gry, ale fiasko z Koroną musiało dać mu do myślenia. Być może inny trener próbowałby gry bez typowego napastnika, coś jak para Rado - Duda za Berga, ale to raczej nie Papszun, który zawsze lubił mieć w składzie wysoką dziewiątkę, zresztą słaby to czas na eksperymenty. Przy czym co do samego Papszuna i jego filozofii to ciekawa była wymiana zdań między a-c10 a corazstarszym w innym wątku. Tak, też pamiętam początki rywalizacji Legii z Rakowem na poziomie Ekstraklasy i zawsze były to ciężkie mecze, bo była to drużyna grająca nietypowo szybką, intensywną piłkę, umiejętnie zakładająca pressing, grająca wysoko i aktywnie nawet w rywalizacji z teoretycznie znacznie mocniejszym przeciwnikiem. Raków z mistrzowskiego sezonu był już totalnym dominatorem, oni odbierali przeciwnikom oddech, rozgrywali mecze dosłownie na ich połowie. Tylko że Papszun po powrocie do Rakowa jakby porzucił nieco tę filozofię, to już była drużyna grająca głębiej, ostrożniej, dużo remisująca. Czy to skutek tego, że trochę zmienił się tam skład, że kontuzje dotknęły Lopeza i Arsenicia, czy tego, że liga nauczyła się Papszuna (tak twierdzi Michał Zachodny, którego zdaniem Papszun wręcz zrewolucjonizował Ekstraklasę), czy zmienił się sam trener i jego sposób patrzenia na piłkę, trudno powiedzieć. W każdym razie Legii Papszuna na pewno znacznie bliżej do Rakowa z drugiego podejścia trenera do pracy w Częstochowie i ciekaw jestem w którą stronę to pójdzie jeżeli uda nam się utrzymać, złapać oddech i w kolejnym sezonie zacząć wszystko od nowa.
This is a comment on "Legia - Raków 1-1: Remisowa klątwa"