- iocosus
A-c10: "Degrengolada calcio to temat-rzeka. Nie bardzo mam w tej chwili czas się rozpisywać, nie jestem też przekonany, czy to kogokolwiek interesuje" - mnie interesuje ponieważ widzę pewną paralelę między Serie A a Ekstraklasą. Według mnie podążamy podobną ścieżką i niby jest to droga sukcesu bo Inter gra w finale Ligi Mistrzów, AS Roma zdobywa puchar pocieszenia ale to i tak jest jej pierwszy sukces od iluś tam lat, a my dzięki tym samym rozgrywkom pniemy się w górę europejskiego klubowego rankingu. Niby wszystko pięknie i ładnie, ale we mnie jest poczucie, czy aby i my i Włosi nie znaleźliśmy się na ślepym torze? My się bujamy na krawędzi i teraz z niej mimo robiącej wrażenie ekwilibrystyki spadliśmy na łeb na szyję, a Italiańce fikają po trzykroć z tym samym skutkiem co my obecnie, zda się znaleźli się w dole, w jakiejś czarnej dziurze i przez powtarzalność procederu trudno powiedzieć, że to przypadek.
Ogromnym skrótem myślowym, pod Apeninami i Dolomitami wolą stawiać w klubie na rzemieślnika z Polski choćby Sebastiana Walukiewicza, niż na własnego wychowanka, młodego Włocha. My wybieramy rzemieślników z nieco niższej półki, z drugoligowej hiszpańskiej lub portugalskiej ale i tak przedkładamy takich fachowców nad rodzimych adeptów przyuczanych do futbolowego rzemiosła.
Majstrowie być muszą żeby się od nich uczyć zawodu, problem w tym że łatwiej sprowadzić samych trochę lepszych lub trochę gorszych majstrów niż kogoś nawet utalentowanego sztuki piłkarskiej nauczyć.
Włoska i polska piłka zasadza się na "majstrowaniu"!?
Albiceleste gdy znajdziesz czas i ochotę to może mimo wszystko podeślij Gawinowi co w tym temacie uważasz. Otworzymy wątek, który zapewne netu nie podbije zasięgamy ale kilku freaków piłkarskich być może zaciekawi.
@ Gawin
"wyniki osiągane przez kadrę od czasu MŚ w Katarze, na czele z naszym jakże efektownym harakiri z wtorku, zdają się je raczej potwierdzać (poglądy Krychy lub Szczęsnego apologetów filozofii Michniewicza).
Kto popełnił większe sepuku, Urban ze Szwecją, czy Probierz z Austrią na Euro? Kiedy my w eliminacjach do Mundialu lub Euro potrafiliśmy odwrócić wynik meczu? Za Michniewicza stawiamy autobus i lagujemy albo na Kownackiego (młodzieżówka) albo na Lewego (seniorzy) i dumnie nazywamy to pragmatyzmem, pieprzymy o wyrachowaniu, ale gdy od rywala dostajemy gonga to nasz niby pragmatyzm i pseudo wyrachowanie są funta kłaków warte, bo "autobusem" trudno zawrócić i losy meczu odmienić. "Autobus" rozkraczy się przed szesnastką i pozostaje już tylko czekać na końcowy gwizdek, na odholowanie do bazy, zejście do szatni. W barażu Michniewicza po faulu Góralski z czerwienią opuszcza plac gry (powinien) i pryska mit wielkiego stratega Czesia!
Z Urbanem można wylecieć z toru, błędy są mu przynależne, ale ten przynajmniej chce się ścigać, chce dodawać gazu, zamiast jechać na wiecznie zaciągniętym hamulcu.
Możemy się przekomarzać
w sumie chodzi nam o to samo, o ten cholerny "balans".
This is a comment on "Baraże '26"

