Logo
Tym razem nie zamęczę PT Czytelników zbawiennymi naukami .albowiem w zapale poprawianie błędów na bieżąco nacisnąłem jakiś klawisz co nie ten i cały tekst, któremu poświeciłem 3 godziny ,szlag trafił. A na stare lata umysł już nie jest taki lotny i odtworzyć w umyśle , co by przelać na papier nie jestem w stanie . A było o jednym z aspektów filozofii futbolu Papszuna wynikającym z jego wiedzy , a mianowicie o eliminowaniu słabych ogniw łańcucha pokarmowego. Pewnikiem , jak dożyję, rozszerzę, pogłębię i jako gawędę przedstawię po zakończeniu sezonu wraz z felietonem oceniającym Mioduskiego w roli właściciela i oddzielnie prezesa Legii. Już trenera naszego wczorajszego rywala Leszka Ojrzyńskiego różni szpece po zwolnieniu za słabe wyniki w sezonie 2022/23 z Korony Kielce pogrzebali, a po prawie dwu i pół roku bezrobocia zapomnieli ,że taki istnieje - aż włodarze Zagłębia Lubin go odkurzyli i po przereklamowanym trenerze reprezentacji U 16 i U 17 Marcinie Włodarskim zatrudnili ., co by Miedziowych przed spadkiem ratował. I uratował ,a w sezonie 2025/26 zrobił z Zagłębia klub mieszający w czołówce tabeli , z którym wygrać łatwo nie jest . Swego czasu śp.dr Rudolf Kapera , który po pracy w charakterze trenera Legii trafił do Katedry Gier Zespołowych AWF w Warszawie , gdzie pracował w latach 1990-2003 w jednym z wywiadów rzekł ,że miał dwóch niezwykle uzdolnionych studentów : Macieja Skorżę i Leszka Ojrzyńskiego. Pierwszy miał umysł pełen pomysłów nastawionych na kreatywność ,a drugi dysponował zdolnościami przełożenia założeń teoretycznych na grunt praktyki gry. Nie wiemy czemu ,ale losy obu tych utalentowanych trenerów ułożyły się asymetrycznie , bowiem Skorża trenował z sukcesami wielkie kluby , natomiast Ojrzyński robił głównie za ratownika klubów z dolnych rejonów tabeli . Może przesądzały o tym znajomości ,a może to ,że Skorża wyglądem i gładkim słownictwem góruje znacznie nad Ojrzyńskim ?. W Zagłębiu prezes przed Ojrzyńskim na sezon 2025/26 postawił dwa zadania : miejsce w środku tabeli , bez obaw o możliwość spadku oraz wypromowanie kilku graczy , których można by w letnim oknie transferowym spieniężyć. Dodajmy ,że w Zagłębiu na Akademię przeznacza się obecnie ok. 13 mln zł rocznie , co stawia ten klub na 3 miejscu po Lechu ( ok. 20 mln) i Legii ( ok. 16 mln ) . Trener Ojrzyński z zadania promocyjnego wywiązuje się jak należy , bowiem na stałe w I drużynie miejsce mają : napastnik Marcel Reguła ( lat 18) , obrońca Igor Orlikowski ( lat 19) oraz dwaj defensywni pomocnicy : Filip Kocaba ( lat 21) i Jakub Kolan ( lat 21) - wszyscy w kadrze reprezentacji U21. Pierwszym zmiennikiem bocznego pomocnika jest Mateusz Dziewiątkowski ( lat 18) - w kadrze U19.Poza nimi w kadrze Zagłębie zgłoszonymi do rozgrywek są jeszcze : bramkarz Adama Matysek ( lat 18), obrońcy Kamil Sochań ( lat 21), Maciej Urbański ( lat 18) i Seweryn Marek ( lat 17) , pomocnicy : Artur Ligocki ( lat 17) , Cyprian Popielec ( lat 18). Wszyscy oni są powoływania do kadr zespołów reprezentacyjnych odpowiednich kategorii wiekowych. Trener Ojrzyński starym zwyczajem zbudował Zagłębie od tyłu i konsekwentnie stawia na taktykę obronną grając w niskiej strefie ,a szans na zdobycie bramek upatrując w kontrataku. Ci, którzy pamiętają wyścig o Tytuł w sezonie 2011/12 wiedzą ,że w taki sposób grał Śląsk Wrocław trenowany przez Oresta Lenczyka. W tej organizacji gry system ma minimalne znaczenie , bowiem zespól w obronie ustawiony jest w dwie linie ( 5 i 4) a jedenasty zawodnik jest na tzw, desancie . W Zagłębiu jest nim Radwański . Po odzyskaniu piłki następuje podanie do desantowca,a równocześnie do przodu na pełnej szybkości startują Reguła i Szabo. Zadaniem desantowca jest utrzymanie się przy piłce i obsłużenie jednego z dwóch atakujących . W ten sposób spełnione są dwa warunki kontrataku , a mianowicie atak natrafia na pustą przestrzeń, bo rywale grupują się na drugiej połowie będąc w ataku pozycyjnym ,a także przeciwnik nie wie do którego z atakujących trafia zagrana piłka. Ponieważ atak następuje po skrzydle to ten , który otrzyma piłkę ma ją dograć w pole karne , a drugi atakujący ma zamykać pole karne z drugiej strony . Oprócz wymienionych kluczowe role w zespole Zagłębia odgrywają obrońca Nalepa i pomocnik Kocaba. Jednak z uwagi na szeroką i w miarę wyrównaną kadrę Ojrzyński nie jest skazany na jeden sposób gry i może zmianami zawodników reagować na zmiany sytuacji meczowej. Wczoraj wbrew przepowiedniom ,że Zagłębie odda piłkę Legii Ojrzyński zaskoczył tym,że Zagłębie wyszło z zamierzeniem prowadzenia otwartej gry z Legią. Obecnie , poza nielicznymi wyjątkami ,jak np. Pogoń, zespoły nie pozwalają Legii na opanowanie przestrzeni i walczą zawzięcie do kontrolę nad nią. Po raz drugi w krótkim odstępie czasu , po Górniku , Legia zdawała się być zaskoczona tym,że rywal zaczął mecz w inny sposób, niż przewidywano i widać było oznaki chaosu w szeregach defensywnych Legii. Sam Ojrzyński nadal nie wyzbył się cwaniactwa, które wprowadził na nasze boiska Probierz i kiedyś nakłaniał do ostrej , brutalnej gry ( wszystkich was sędzia nie wyrzuci) , a wczoraj widać było ,że nakazał wybijać zespół Legii z rytmu gry udawaniem,że byli w starciach faulowani czemu sekundował sztab Zagłębia i rezerwowi zawodnicy . Domagali się dyktowania rzutów wolnych i karania Legionistów żółtymi kartkami . Wreszcie w 37' arbiter miał dość tych hec i ukarał członka sztabu Zagłębia żółtą kartką , a w 55' dał mu kartkę czerwoną. W II połowie Zagłębie zmieniło nastawienie na defensywne i przestało odcinać Legię od przestrzeni broniąc się w średniej i częściej niskiej strefie, lecz nie było w stanie kontratakować , gdyż Szymański odciął Radwańskiego od podań i nie miał kto rozprowadzać ataku ,a zaczynanie akcji skrzydłem przez Regułę kończyło się na wejściu w akcje Pankowa. W 60' Ojrzyński swoim zwyczajem usiłował wpłynąć na wynik zmianami aż 3 zawodników, ale bez zmiany struktury gry. Tyle tylko ,że zawodnicy Zagłębia stracili wiarę w odwrócenie obrazu gry , gdyż zamiast dążyć do zmuszenia Legii do obrony sami przeszli z gry reaktywnej na grę wręcz pasywną. Tylko incydentalnie i bez przekonania w powodzenie próbowali indywidualnymi akcjami oddalić piłkę od swego pola karnego w kierunku pola bramkowego Legii. W 73 ' trener Zagłębia wykorzystał resztę zmian , bez pozytywnego dla siebie efektu. Sam Ojrzyński chyba w arbitrze upatrywał przyczyny bezradności swej drużyny w ataku, bo owszem nie pokrzykiwał, nie gestykulował ,ale złośliwy uśmieszek gościł na jego wargach, zwłaszcza kiedy bramkarz Legii trzykrotnie dostawał pomoc medyczną. W końcówce meczu Zagłębie dostało prezent od Legii w postaci wycofania się na własną połowę ,ale nie potrafiło tego wykorzystać. Trener Papszun z konieczności , a właściwie z przymusu systemowego postawił od pierwszej minuty na Kacpra Urbańskiego jako "rozgrywającego " , mimo ,że Kacprowi wdrożenie się do tej roli przychodzi z wielkim trudem i niezbyt widocznymi efektami. Trudno mi porównać Kazia Deynę z Kacprem , bo nie znam nastawienia reszty zespołu do niego ,ale obaj zostali obsadzeni w roli "zarządzających " w młodym wieku , przy czym Kacper w wieku 21 lat,a Deyna w wieku 19 lat. Znajomość psychiki starych pracowników pozwala przypuszczać ,że rządy młodzików nie podobają się wszystkim i musi zaistnieć grupa opozycyjna . Więc kiedy trener tak obsadza najważniejszą funkcję w drużynie to musi swemu wybrańcowi pomóc. Deyna miał przeciwko sobie połowę zespołu ,ale Vejvoda zagroził,że kto będzie sabotował Kazia pożegna się z grą w I zespole. Z czasem nawet wrogowie Deyny przekonali się,że dzięki niemu sami grają lepiej, a drużyna odnosi większe sukcesy. Wszyscy wiedzą ,że zespół Legii jest tym groźniejszy im dysponuje większą przestrzenią, więc w tym dziele przeszkadzają różnymi metodami i sposobami , tak jak wczoraj Zagłębie z jednej strony atakując bocznymi sektorami, z drugiej wybijając udawanymi urazami Legię z rytmu gry oraz stosując w obronie aktywną strefę z podwajaniem krycia.Mimo więc ,że nasz sztab wie ,iż większość rywali grając z nami wchodzi w wysoką strefę i po stracie piłki nie odbudowuje ustawienia , lecz cofa się wyłącznie pod naporem nadal nie potrafimy temu zaradzić - pewnikiem też z tego powodu ,że Papszun bardziej dba o wypracowanie metodyki w skutecznej grze obronnej , czego efekty już są widoczne. Przy czym trudno przejść do porządku nad tym,że zamiast pomijać środkowe strefy np. grając piłką ponad nią, nasi gracze wdają się w potyczki , które nie przynoszą pozytywnych efektów. To zastrzeżenie jest ważne , gdyż z silniejszymi przeciwnikami wdając się w utarczki w środkowej strefie tracimy atuty w coraz lepszej organizacji gry w strefach przejściowych. Na ten aspekt gry w naszej lidze zwrócił uwagę gracz naszego najbliższego rywala Lecha Luis Palma , b. gracz Celty Vigo, Arisu ,Celtiku i Olympiakosu, mówiąc , że w innych ligach nie spotkał się z taką ilością faz przejściowych zmuszających graczy do stałej czujności i w sumie decydujących o obrazie gry i często o wyniku.Ten stan permanentności faz przejściowych wynika z siłowego charakteru gry naszej ligi i dobrego przygotowania motorycznego zawodników, ale też ze słabości technicznej piłkarzy mających trudności z utrzymaniem się przy piłce pod presją oraz z nieutrwalonymi nawykami taktycznymi wielu graczy ofensywnych. Na razie Papszun wymaga dyscypliny taktycznej , która ma sprzyjać wypracowaniu schematów poprzez stabilizację składu i zgranie jedenastki wyjściowej. Mnie Papszun wczoraj zaskoczył tym,że wiedząc jak dużą rolę odgrywają w strukturze gry kontratakiem Reguła i Radwański przydzielił im na naszej połowie plastry w postaci odpowiednio Pankova i Szymańskiego. Szczególnie Pankov wykorzystując siłę fizyczną taranował Regułę nie pozwalając mu na rozwinięcie skrzydeł. Z uwagi na zadania destrukcyjne Szymańskiego Papszun poszerzył strefę gry Urbańskiego o wprowadzanie piłki do gry od naszej obrony , angażując w dalszej fazie w ten proces wahadłowych Wszołka i Kuna oraz Elitima. Sam podłączał się do tak rozpoczętych akcji w fazie końcowej przed polem karnym Zagłębia.. Wczoraj Urbański nie był zbyt widoczny w ataku ,ale dzięki dużej aktywności międzystrefowej walnie przyczynił się do stabilizacji struktury i przejrzystości gry Legii. Oby tak dalej !. W II połowie nasz zespół nie pozwolił zespołowi Zagłębia na rozwinięcie skrzydeł i po krótkiej walce opanował strefę 2/3 zmuszając rywali do obrony w niskiej strefie . Tym samym taki rozwój wydarzeń postawił przed naszymi zawodnikami w defensywie obowiązek bezbłędnej gry obronnej , gdyż każdy błąd wobec mniejszej obsady strefy 1/3 mógł zostać przeciw nam wykorzystany. Wczoraj dostrzec można było zarys decentralizacji zadań kierowniczych na podobieństwo tych jakie charakteryzowało Raków, a mianowicie kierownictwo obrony sprawuje Augustyniak ( w Rakowie było to Arsenicz), w drugiej linii robi to Szymański ( w Rakowie był to Tudor) ,a w rolę Lopeza usiłuje wcielić się Urbański. W ataku coraz korzystniej prezentuje się Adamski, który braki techniczne i taktyczne nadrabia pracowitością i ofiarnością. Niestety ,ale jego współpraca z Rajoviczem nie układa się należycie , gdyż Duńczyk porusza się po boisku w nieco innym rytmie i gra jak by wolał być defensorem niż pierwszoliniowym napastnikiem. Wczoraj Papszun nie popełnił błędu z meczu z Górnikiem i dokonał zmian graczy zmęczonych jak w 80' Urbańskiego zmienił Krasniqi co zmieniło ustawienie na 3-4-3 i z podobnego powodu Reca zmienił Kuna. Pomimo racjonalności zmian nasz zespół znowu w końcówce zamiast kontynuować grę otwartą broni wyniku nie zmuszając rywali do wycofania się ,ale samemu się cofa pozwalając przeciwnikom na wytwarzanie groźnych sytuacji , których nie potrafili stworzyć przez 99% spotkania. Sędzia Koki Nagumasu gdyby na codzień sędziował w naszej lidze zaliczany byłby do czołówki arbitrów, a też pewnikiem wniósłby powiem stanowczości i dbałości o niezależność sędziowską. Japończyka cechował spokój, opanowanie i stanowczość co w połączeniu z wybieganiem sprawiało ,że był blisko każdej akcji i podejmował na ogół trafne decyzje. W stosunku do sporej liczby naszych arbitrów pozwalał na grę twardą , męską , kontaktową . Niestety ,ale coraz więcej naszych arbitrów ulega presji mediaworkerów, którzy krytykują sędziów za zbyt łagodne , ich zdaniem, traktowanie naruszeń przepisów , bo wedle nich w każdym starciu ten,który je wygrywa czyni to poprzez faul. Szczególnie domagają się dyktowania rzutów karnych za nawet najmniejsze dotknięcie zawodnika , a nawet tylko za muśnięcie . W ten sposób wielu sędziów chcąc uniknąć krytyki nadużywa gwizdka i bez potrzeby sięga po żółte kartoniki.Wczoraj zawodnicy na murawie i sztab Zagłębia na ławie wywierali presję na arbitrze co by karał legionistów za wyimaginowane faule czemu Nagumasu nie tylko nie uległ ,ale za kwestionowanie jego orzeczeń karał "ławkowiczów " Zagłębia . Pewnikiem z tego powodu ,że japoński arbiter nie czyta polskich bzdur i im nie ulega to wczoraj posędziował w trudnym meczu na bardzo wysokim poziomie. W spotkaniu U21 ze Szwedami przy stanie 6:0 dla nas i na 45 sekund do końca nominalnego czasu gry widząc ,że nasi zawodnicy stają w oczekiwaniu na koniec mecz trener Brzęczek wydał się z siebie dramatyczny okrzyk : " Gramy do końcowego gwizdka'. Ciekaw jestem kiedy ten prosty przekaz dotrze do głów zawodników Legii Smile.
Template Design © Joomla Templates | GavickPro. All rights reserved.