A+ A A-
  • Zbyszek
@Moros. Czy aby troszkę nie przeceniasz mediów.Nie chodzi o pranie mózgowia publiki , bo w tym mają niemałą wprawę i osiągi,ale o piłkarzy i trenerów.Zapewne wywierało to na naszych piłkarzach pewną presję,lecz trener Berg moim zdaniem dużą jej część z graczy zdejmował.Te jego gadki o tym,że ten, a ten jest najlepszy,że zagraliśmy dobry mecz miały to na celu.Żałować wypada,że w wymiarze szkoleniowym nie był podobnie wprawny. Tylko,że kiedy czytaliśmy i słuchaliśmy te pochwały , często zasłużone, to puchliśmy z radochy jako ten bociek,który pęka od nadmiaru żab i innych kluchów.W każdym razie nam to nie przeszkadzało, nam czyli kibicom i sympatykom klubu. Innym wyrażnie tak. Pewność siebie i zadowolenie utożsamiane jest u nas z butą, pychą i arogancją i nie są w Polsce w cenie. Ceni się uległość, pokorę i wieczne narzekanie.Kto więcej głośno płacze i krzyczy donośnie jak go rzekomo krzywdzą ma zawsze posłuch i nie tyle współczucie , ile uznanie własnych racji za jedynie słuszne. Nasi włodarze wychowani są w innych realiach , gdzie nawet przyznanie się do bólu głowy czy zmęczenia byłoby nie cool , zalatywałoby niepowodzeniem , a nieudacznicy i pechowcy są niemile widziani.Stąd to zderzenie o wymiarze wręcz kulturowym.I tu masz rację :chce się nam udowodnić,że wyrastać ponad przeciętność to u nas jest bardzo żle widziane. Lecz ja tym nie usprawiedliwiam sztabu i piłkarzy. Rozumiem,że presja w klubie jest nadmierna i ona nie działa rożlużniająco, ale paraliżująco. Tak przynajmniej o tym sądzą psychologowie. W większości uważają oni,że poddawanie ludzi długotrwałemu stressowi osłabia siły twórcze, a wzmacnia te zachowawcze i lękowe. W przypadku piłkarzy, niemalże instynktownie obronę uważają za lepsze wyjście niż atakowanie. Być może stąd się brała taka skłonność do pasywnej gry. I to jako pewne obiektywne uwarunkowanie rozumiem. Ale mam uzasadnione pretensje,że wiedząc o tej chorej nienawiści do Legii nie potrafili wyzwolić z siebie zwykłej złości i wyładować jej na boisku i na rywalach.Nasze granie było zupełnie letnie, tak, jak by obelgi, wyzwiska i ośmieszanie spływało jak po kaczkach, jak by mówili, gdy plują na nich,że deszcz pada. Dla takich postaw nie ma wybaczenia.Jedyny Jakub Kosecki potrafił się w określonej sytuacji znależć krzycząc :"Dajcie mi go". Chłopak niepokażny i tamten by go pewno czapką nakrył,ale waleczny.Bo na to trzeba przede wszystkim siły ducha, tego co się nazywa charakterem.Tylko,że dla Kuby miejsca na boisku nie było. Miałem teścia, jeszcze o mniejszych gabarytach niż Kosecki i kiedyś podczas Świąt Wielkanocnych przed domem na wsi, w którym biesiadowaliśmy doszło do awantury, teść wyszedł, a tam chłopy jak dęby i do tego młodsze i po chwili najbardziej agresywny leżał nieprzytomny na ziemi powalony jednym ciosem i jednym celnym kopem.Ja nie namawiam,żeby od razu bić Smile. Mam na myśli wyłącznie posiadanie cech charakterniaka. bo z tymi ciepłymi kluchami to my daleko nie zajedziemy. I to by było na tyle.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"