A+ A A-
  • Zgred
Siatkówka kobieca ME STYSIAK - NIEMCY 3:2 (22:25, 25:16, 25:19, 17:25, 15:11) Cały czas po wczorajszych wydarzeniach w Arenie Łódź, którymi byliśmy świadkami zastanawiałem się jak je przedstawić w realnej ocenie. Odejdę zatem od wielkich tytułów prasowych, medialnych -ponieważ one w swej wymowie mają nieść masową radość i dozgonny heroizm naszej reprezentacji siatkarek. Niech niosą. Chciałbym jednak w tym całym tumulcie spojrzeć trochę inaczej, lub (chyba lepiej to zabrzmi) ocenić ten mecz pod kątem założeń i ich realizacji. #założenia na pierwszy rzut oka było widać założenia naszego sztabu trenerskiego na kierunkowe zagrywki w kierunku niemieckiej libero (?)...co w uproszczeniu wyjaśnienia - dało Niemkom możliwość bardzo dobrych rozegrań pod atak, z każdych stref, ponieważ Denise Hanke miała bardzo dużą procentowo liczbę odbiorów ( perfekcyjnych, dobrych). Podkreślał to w komentarzach Jarosz...i trudno się z nim nie zgodzić. Pierwszy set wygrały Niemki przy dużym udziale - właśnie tego taktycznego błędu naszych trenerów. #udział własny Koronny atrybut dostała w swoje dłonie Magdalena Stysiak, która dostała dwie piłki na otwarcie spotkania ( inaczej niż zawsze, nie Smarzek jako pierwsza) i te pierwsze ataki skończone mocno w parkiecie pokazały jej wejście w mecz. Tu uwaga mała, w wielu meczach siatkarskich pojedynków liczy się pierwszy, drugi strzał...mocny, gruby przekazem, utrwalający swoją siłę. Czwarte metry jeszcze bardziej wznoszą adrenalinę, a u przeciwnika budzą respekt. Stysiak zaczęła z górnego C... Dwa następne sety, po utracie pierwszego były pewnego rodzaju pokazem siły ataku naszej reprezentacji. Do świetnej gry Stysiak zaczęły dołączać atakami Smarzek i Mędrzyk, co ważne równie silnymi, mocnymi akcentami zdobywały punkty. Ogromna w tym zasługa naszych dwóch pań libero ( Stenzel i Maj- Erwardt), które podnosiły piłki z akcji na tyle, że Wołosz mogła uruchamiać skrzydła. Dla kibica zwykłego (przepraszam) będzie zupełnie pominięty fakt kontuzji pierwszej rozgrywającej drużyny Niemiec. W ferworze kipiących emocji nie ma rozumienia - co to oznacza...Przy wypełnionej hali rozśpiewanych kibiców wchodzi na parkiet młoda druga rozgrywająca, której drżą nogi i ręce przed każdą piłką...Siła drużyny spada, powielają się błędy w rezultacie czego oddaje się punkty. Starych prawd siatkówki nikt nie zmieni...pod jednym warunkiem (!) #Nawrocki Jest dwa jeden w setach i idziemy po 3-1... kilka wyrywkowych momentów: początek 4-1, 9-6,12-8, 13-12...czas Nawrocki( ok ), dalej 14-14, 14-15, 14-16, 15-17...i tu zaczyna się moim zdaniem bezczynność pana trenera. Nie rozumiem tendencji przypatrywania się kiedy widać spadek zaangażowania ! Czas jest wzięty przy 16-19 co woła o pomstę do nieba. Widok bezradności na ławce kiedy przeciwnik punktowo odjeżdża jest - porażający. Tu kilka uwag, klasowi trenerzy siatkarscy widzą w grze pewne falowania, w wyniku tego/tych momentów zawsze ( ci dobrzy) reagują. Puszczenie kilku punktów na zasadzie "a, za chwilę" kosztuje sety! @iocosusie powiem Ci coś więcej, mam wrażenie ( oby błędne), że pan Nawrocki w takich ważnych momentach - "się zawiesza"...Wiesz co to znaczy, walczy sam ze sobą - tylko decyzji podjąć nie potrafi...! Wielokrotnie oglądając pracę światowych trenerów widzę momenty, w których reagują widząc psychologiczny spadek wartości swoich drużyn, nawet na wyrównanych rezultatach w setach. Innymi słowy, widzą i czują...kiedy zespół "siada" i ( uważaj co ważne) kiedy za chwilę nie będzie co zbierać... Czekanie, puszczając na 16-19 jest rzuceniem białego ręcznika...bezradności. Jak się skończył ten set? My zdobyliśmy punktów 1...a Niemki punktów 6. Dajesz wiarę? Jak się przegrywa wygrane sety? Ano TAK !!! Boi się wykorzystywać czasy? Niech się uczy - ma zamiany, na zatrzymywanie dobrego grania przeciwnika są sposoby, prócz zmian są challenge. Teraz porównaj ten aspekt w wykonaniu Heynena Wink ...Belg zaraz po akcji lub podczas akcji istnieje, a Nawrocki patrzy co mu pokażą panie...i ? się miota... Dość! # dlaczego wygrały Oglądających kibiców mecz nie interesują statystyki, a one mówią dużo Wink bardzo dużo. Otóż - procentowość nawet (!) przy wzmocnionej naszej zagrywce, wreszcie nie na libero, jednak dały większe i to dużo...pozytywne cyfry Niemkom. Cała tajemnica o czym mówił i Kadziewicz i Milewski po meczu tkwiła w efekcie ofensywnych zagrań naszych pań. Znaczy to, ni mniej ni więcej - jak to, że nie było "plumkania za siatkę", nie było "plasików dennych"...były strzały, nawet z akcji obronnych w kontrach. Nie było "głaskania się pod siatką", był konkret. W dodatkowych piątych setach na pierwszy plan wysuwa się psychika, czyli wszystko, co rozgrywa się w głowach... Wyrównane tie- breaki mogą iść daleko, ale rozegrane siłą - pękają. Jeżeli w sensie piętnastu do zrobienia punktów, asami przestawiasz przeciwnika, to - on nie ma prawa się podnieść... Choć ...i takie przypadki bywają. #Magdalena Stysiak Autorka sukcesu, młoda siatkarka, która wyszła na ten mecz, aby "zniszczyć przeciwnika"...no i Very Happy dokonała tego, ku uciesze tłumów. Trudno o 19 -to latce mówić, że była "matką sukcesu", ale (!) BYŁA. Rzuciła otwarcie rękawice i realizowała swoją walkę bez skrupułów w przyjęciu, na siatce w ataku oraz bezwzględnie na zagrywce. Swoją postawą pociągnęła drużynę, dając jej w najważniejszych momentach meczu poważne, bezkonkurencyjne punkty. Ogromny talent, który pod technicznymi rękoma Włochów ma szansę na wielką karierę. ps: Kiedy nie poddajesz głupot pokazały Włoszki, które podobnie przegrywały 0-1 z Rosją... Włochy - Rosja 3 - 1 (25–27 25–22 27–25 25–21) A i jeszcze jedno: Ta muza "pancernych czterech z psem" i "klosa" Słabe bardzo - beznadziejne!
This is a comment on "Ani Słowa o Futbolu"