A+ A A-
  • a-c10
@ Dalkub: No dobra, to uściślijmy: otóż moim zdaniem żeby to miało ręce i nogi, "doświadczony trener" powinien oznaczać typa, który pracuje w zawodzie (w zawodzie, nie w branży!) od ładnych paru lat (a jeszcze lepiej od nastu), w poważnych rozgrywkach (tak, liga czeska, ukraińska itp. jak najbardziej się liczą). Zdążył już zweryfikować w praktyce swe (być może początkowo rewolucyjne) poglądy zarówno na futbol, jak i na siebie samego w roli coacha. Oczywiście, nie żeby zawsze wygrywał (bądźmy choć trochę poważni), dobrze by jednak było, gdyby miał potwierdzoną reputację solidnego fachury. Czy to się pokrywa z kogoś kto trochę tego fachu liznął, coś wygrał, coś przegrał, nie koniecznie zdobywał trofea, ale pracuje uczciwie, widać było że drużyny przy nim grają w jakiś zdefiniowany sposób, rozwija zawodników, wprowadza młodych itd.? Chyba mniej więcej tak. To co, szukamy? W Polsce, powtórzę, nikogo takiego nie dostrzegam. Znaczy dobra, po dłuższym zastanowieniu zidentyfikowałem jednego, ale o nim zaraz. Probierz? Po jego dwóch z okładem latach w Cracovii mógłbym napisać sążnisty elaborat, którego konkluzja daleka byłaby od zachwytów. Nie czas, nie miejsce, nie zamierzam Cię/Was zanudzać. Tak tylko, w telegraficznym skrócie: i on, i Stokowiec, i paru jeszcze innych umościło sobie bardzo wygodne gniazdko w niszy pod nazwą "możemy, nie musimy". Powiedz mi, Dalkub, co ten Probierz w swej trenerskiej karierze wygrał? Puchar Polski z Jagiellonią iks lat temu? A Stokowiec? Całkiem niedawno miał otwartą autostradę do Mistrzostwa Polski. Pierwszego w historii Lechii. Gdyby nią przejechał do końca, postawiliby mu w Gdańsku pomnik zaraz obok Neptuna. Obaj w/w panowie mieli swe szanse na sukcesy. Obu zdarzało się koncertowo je topić i zwalać winę na zagranicznych kolegów po fachu, brak lotniska, buziaki od Śmierci, sędziego Stefańskiego, dopisz sobie co tam uważasz. Czy praca akurat u Was przestawiłaby im coś w głowach? Cóż, wykluczyć tego nie sposób, niemniej jakoś nie znajduję za tym zbyt wielu argumentów. A, tym jednym, który wg mnie by pasował, jest Jacek Zieliński I. Widział wiele, piece, z których chleb jadał, trudno nawet zliczyć. Udowodnił, że jeśli stworzyć mu odpowiednie warunki do pracy (Łęczna, Dyskobolia, Lech, Cracovia), to ta praca ma wszelkie szanse przynieść efekty. Ba, jeśli znajdzie odpowiednich wykonawców, gra jego drużyn może nawet cieszyć oko. I tylko, kurczę, mam jakieś takie dziwne wrażenie, że jego nominacja na trenera Legii nie spowodowałaby, że pół Warszawy schlałoby się ze szczęścia Very Happy (cdn)
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"