A+ A A-
  • a-c10
@ CTP: Ten pompowany Raków niech najpierw zmierzy się z grą na 3 frontach. Potem będziemy go chwalić. Sorry, ale ilekroć czytam/słyszę tego typu wypowiedzi, przypomina mi się nieśmiertelny szmonces o tym, jak to Baruch zabrał żonę do cyrku. Siedzą sobie, patrzą, aż tu nagle na rozciągniętą ponad sceną linę wychodzi typ. Spaceruje sobie po tej linie w te i wewte, wykonuje akrobacje, a do tego wszystkiego jeszcze gra na skrzypcach. Baruch nachyla się do małżonki i pełnym niesmaku głosem szepce: "Paganini to on nie jest..." Przypomnę nieśmiało, że z graniem na trzech frontach nie radzi sobie w ostatnich latach żaden polski klub. Ani wszechpotężna w lidze i dysponująca nieporównywalnie wyższym od Rakowa budżetem Legia, ani mający podobno (?) mocarstwowe zakusy Lech, ani nikt z całej reszty, o której - niestety - w tym kontekście nie ma nawet sensu wspominać. Co zaś się tyczy Rakowa, on większość ze swej stuletniej egzystencji spędził na... trzecim froncie. Ba, był tam jeszcze ledwie pięć lat temu, a poniżej trzeciego poziomu rozegrał ponaddwukrotnie więcej sezonów (14), niż w Ekstraklasie (6). Teraz natomiast zdobył Puchar Polski, a w lidze był o dwa zwycięstwa (albo nawet jedno, jeśli z Legią) od mistrzostwa kraju. Dokonał tego, mimo że: - nigdy nie kupił go jakiś wyśniony godot (z zagranicy) i nie zaczął szastać mylionami; - nie wisi na miejskiej klamce; - jego szef nie jest zwolennikiem "trudnych, ale koniecznych decyzji", ani "efektów nowej miotły". Ten sam trener prowadzi zespół od kwietnia'16 (ponad pięć lat) i niewiele wskazuje na to, aby w przewidywalnej przeszłości miał przestać; - co z powyższego wynika, nie są tam akceptowane popularne w innych zakątkach kraju sytuacje, w których piłkarze grają, jak im się chce. A jak im się nie chce, to grają na zwolnienie trenera; - w ogóle jeśli chodzi o zawodników, to oni są tam po prostu wykonawcami swojej roboty. Obecności świętych krów nie stwierdzono. Jeśli któryś z nich przestaje być potrzebny i/albo pasować do pomysłu trenera, po prostu odchodzi i nikt nie robi z tego jakiegoś wielkiego halo; - nie ma (a przynajmniej dotąd nie miał) stadionu. Nie, serio. Okazuje się, że - o kurwa, ale jak to...!? - stadion nie gra. To tak na gorąco, bo podobnych mitobójczych działań Rakowa, które jakoś absolutnie nie przeszkodziły mu odnosić sukcesów (wręcz przeciwnie), dałoby się pewnie znaleźć znacznie więcej. Mnie tam oni emocjonalnie ani ziębią, ani grzeją, ale no w mordę, żebyż to każdy polski klub był taki, ekhem, "pompowany".
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"