A+ A A-
  • iocosus
@ Zbyszek Sebastian Świderski w trakcie Euro: "Co do trenera... pokazywał już kilka razy w trakcie mistrzostw, że doskonale się bawi z publicznością. Mniej skupia się na zawodnikach i drużynie. Bardziej na pobocznych kwestiach. Widać, że mu to nie przeszkadza. ..." (tvpsport.pl) 7 września 2021: "Patrząc na to, co siatkarze pokazują do tej pory w turnieju, to niestety, do formy im bardzo daleko. Dziwię się, bo nie widać jej ani teraz, ani wcześniej na igrzyskach olimpijskich. Jestem pełen nadziei, ale również obaw - powiedział Sebastian Świderski, były reprezentant Polski w rozmowie z "Super Expressem". "Jest duża obawa o wynik, tylko tak interpretuję zachowanie Heynena. To nie wszystko, bo widać także brak konsekwencji, z której wcześniej słynął. Stąd jego niepewność i takie, a nie inne zachowanie. Gdyby było inaczej, nie robiłby takich zmian i drastycznych ruchów kadrowych" - przyznał Sebastian Świderski. (sport.pl) Edward Skorek po IO w Tokio: "Wszyscy oczekiwaliśmy lepszego rezultatu niż dotarcie drużyny do ćwierćfinału. Każdy oczekiwał medalu. Nie mówię, że złotego, ale na pewno medalu. Mamy klęskę urodzaju w sensie wyboru zawodników. Zaplecze jest bogate i każdy, kto śledził wydarzenia w siatkówce, mógł stawiać wniosek, że ta ekipa ma szansę na podium.(...) Nie wiemy, czy Kubiak nabawił się kontuzji w okresie przygotowawczym, czy borykał się z nią od dłuższego czasu, ale Heynen stawiając twardo na niego, nagle stracił najważniejszego zawodnika. Nie miał nikogo w odwodzie, bo wcześniej wyeliminował z kadry tych, którzy mogliby Kubiaka zastąpić - przyznał w rozmowie z polsatsport.pl Edward Skorek. - Heynen nie tylko wyeliminował kilku zawodników po drodze, ale i nie szukał w trakcie igrzysk. Nastąpiło u niego takie zablokowanie na dokonywanie zmian.      Jestem daleki od osądzania trenera. To trzeba być na miejscu, znać grupę. Mając taką wiedzę, można wysuwać wniosek, że Heynena trzeba zwolnić. Na razie ograniczyłbym się do stwierdzenia, że Heynen nie odegrał na igrzyskach pozytywnej roli." (sportowefakty.wp.pl) Krzysztof Ignaczak: "Odpowiedzialność za wynik jest po stronie trenera i sztabu. Ten pierwszy zbudował zespół na Michale Kubiaku. Sam to podkreślał w wywiadzie. Powiedział, że czuje zagrożenie, musi coś zmienić, bo oparł drużynę o jednego lidera. Miał już przykład z mistrzostw świata, kiedy Michał dostał odmiedniczkowego zapalenia nerek, że cały system mógł mu się wywrócić. Całe szczęście kapitan doszedł wtedy do zdrowia i dał z siebie maksa, ciągnąc kolegów do mistrzostwa. W tym roku ten scenariusz nie wypalił. Nie wiemy, czy Michał przyjechał do Tokio z kontuzją czy też złapał ją w Japonii. Jeśli było tak, że uraz pojawił się na igrzyskach, to jest ok. W tym przypadku jednak, jeśli był już zdolny do gry, to dlaczego nie został do niej desygnowany w tie-breaku ćwierćfinału? Jeśli wybiera się lidera teamu, to w momencie kryzysu jest niezbędny." Łukasz Kadziewicz po IO: "Nie uciekniemy od personalnych rozliczeń, ale popatrzymy na statystyki – Michał Kubiak skończył mecz z 21-procentową skutecznością w ataku, Olek Śliwka miał 11 procent, a Kuba Kochanowski 17. To efekt nieudźwignięcia presji.(...) Chcę zadać pytanie – jak przy 61-procentowym przyjęciu zagrywki, mając w składzie takich kozaków jak Kurek czy Leon, można wykręcić tylko 50 procent w ataku i przegrać najważniejszy mecz pięciolecia? Nie zamierzam obarczyć całą odpowiedzialnością za porażkę Fabiana Drzyzgę, ale po co na igrzyska pojechał Grzesiek Łomacz, skoro nie wszedł na boisko, by pomóc drużynie? Po zdjęcia i autografy? Czy nie warto było dać mu wcześniej więcej szans, żeby poczuł atmosferę igrzysk i w momencie próby był wsparciem dla Fabiana? Wracając do meczu i całego turnieju, okazało się, że próba przywrócenia do wielkiej gry Michała Kubiaka było przestrzelonym pomysłem. „Kubi” jest genialnym siatkarzem i wielkim wojownikiem, ale nie dojechał do Tokio ze zdrowiem lub formą. Nikomu nie umniejszamy, polscy siatkarze nadal są mistrzami świata i tak jak wspólnie świętowaliśmy sukcesy, tak teraz wspólnie musimy zjeść tę francuską żabę. Należę do siatkarskiej rodziny, ale jako człowiek siedzący w mediach mam świadomość, że nie da się zamieść sprawy pod dywan. Kibicom należy się uczciwy raport i pytanie, co dalej z tą kadrą." (przeglądsportowy.pl) Zbyszku to są krytyczne wypowiedzi o trenerze ale i o naszych siatkarzach już aktualnego prezesa PZPS ale kiedy Świder jeszcze nim nie był, również legendy polskiej siatkówki czyli "Szabli" oraz nieco starszych uznanych kolegów obecnych kadrowiczów Igły i Kadzia, który jednak nie kadził. Czym uchybił Zagumny w swojej krytycznej analizie, czym się różnił od kolegów, szczerze mówiąc pojęcia nie mam i dlatego pozwoliłem sobie przytoczyć te słowa, żeby można było zestawić je z tym co zapodawał Guma. Siatkówka. Paweł Zagumny: Skończyła się miłość do trenera. Reprezentacja Polski - Reprezentacja (przegladsportowy.pl) Publicznym oburzeniem i protestem zareagował Michał Kubiak jedynie na wypowiedzi Ryszarda Boska odnoszące się do niego indywidualnie. To nieco inna para kaloszy. Było to opisane na c-L.  Nie wiem, jeżeli te słowa Zagumnego: "To chłopaki (Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk oraz Tomasz Fornal - to o nich konkretnie chodzi, przyp.wł.), którzy bez kompleksów zdobywają tytuł za tytułem. Oni nie mieliby pełnych portek, gdyby mieliby wyjść na boisko. Myślę też, że trener nie docenił potencjału naszego kwadratu rezerwowych." posłużyły do takiej konstatacji: "Nikt nie poważyłby się na obrażanie ich i ośmieszanie twierdzeniem, że mieli pełne gacie. W ogóle u nas obrodziło w bydlaków , którzy każdy sukces muszą wyśmiać, wyszydzić, obsrać. zmieszać z gnojem. To nie ludzie ,ale gównojady." - to dla mnie jest w tym jakieś piramidalne, absurdalne pomieszanie pojęć. Guma dowartościowuje rezerwowych w jego mniemaniu niedocenianych przez Heynena, ale w żaden sposób nie czyni tego kosztem poniewierania pierwszej szóstki, za to ich tłumaczy słowami: "to nie są maszyny tylko ludzie, którym przydarzają się słabsze momenty, przestoje i wtedy potrzebna jest pomoc." Gdybym mógł porównać sytuację w jakiej obecnie się znajdujemy, to na myśl mi przychodzi piłkarska Brazylia z 1982 roku lub Portugalia z 2004. Wielcy faworyci, z wielkimi indywidualnościami i z przeogromnymi kibicowskimi nadziejami, którzy muszą się mierzyć z goryczą porażki. Portugalia osiągnęła wspaniały sukces, drugie miejsce w Euro, a jednak jej kibice płakali po finale. Brazylia z '82 przeszła do legendy z Zico, Falcao, Sokratesem, Ederem, Juniorem ale z Włochami przegrali, tak jak my w siatkówce w 2021 roku na IO w Tokio z Francuzami. Czy kibice od tych przegranych faworytów odwrócili się plecami, nie, ale czy to znaczy że tych meczów, turniejów nie wolno analizować, krytycznie szukać przyczyn porażek. Jestem przekonany że Szabla, Świder, Igła, Kadziu i Guma nie krytykują trenera i młodszych swoich kolegów, żeby ich "wyszydzić, obsrać. zmieszać z gnojem", tylko żeby wyciągnąć wnioski, starać się zrozumieć i wytłumaczyć co się stało i dlaczego.  Zbyszek nikt Ci tutaj nie zabroni "wyrażania języka jędrnego, soczystego , często na adwersarzu nie pozostawiając suchej nitki" tylko ... na to pozostanie wzruszenie ramion, przynajmniej moje. Przybrałeś taką publicystyczną formę, tak wyraziście chcesz się kreować, twój wybór, ale mnie się to kłóci, jest niespójne, nie wierzę że taki jesteś w realu.   
This is a comment on "Ani Słowa o Futbolu"