A+ A A-
  • iocosus
No to pogdybajmy, pospekulujmy, chociaż wciągnąłem się w coś innego, bo tej naszej "sagi" miewam już po dziurki w nosie, ale ... na zachętę dalkuba. Wink O ile Świerczewski się emocjonalnie nie zatnie, to Papszun najpóźniej na pierwszym treningu Legii w nowym roku już będzie jej trenerem (już albo dopiero, jak kto woli). Raków bierze Tomczyka z Tych ponoć za 150 tys PLN (taka była klauzula). Ponoć z trenerem GKS dogadywali się już wcześniej, był szykowany na kontrakt od czerwca 2026, co być może też skloniło Papszuna do szybszego pożegnania z Częstochową. Jeżeli w tych plotkach coś pokręciłem lub pokręcę to proszę o sprostowanie. Ktoś kto puścił newsa o rozmowach Papszuna z Legią ewidentnie go nie lubi. Sprawa się wysypała gdy Papszun w Rakowie chciał uruchomić klauzulę, która jednak "nie istniała". Papszun jest trudnym facetem we współpracy, a opinię chyba ma jeszcze gorszą od tego eufemizmu. W Częstochowie ponoć z dyrektorem Cyganem mu nie do końca po drodze, trener Kroczek ze sztabu w przypadku roszady na linii Warszawa - Częstochowa - Tychy zostaje na lodzie, zapewne to nie jedyni, którzy Papszunowi nie za dobrze życzą. W Warszawie na "dworze" opisywanym przez Olkowicza, zakładam, że trener z opinią dyktatora/zamordysty wzbudza podobną niechęć jak jeszcze całkiem niedawno u Jacka Zielińskiego. I w mieście cudów i w stolicy, w grze o tron, a w zasadzie o rangę namiestnika króla najważniejszego po władcach absolutnych czyli po Świerczewskim lub po Mioduskim Marek Papszun ma mało zwolenników, a w zasadzie powinien się podporządkować w Warszawie władzy dwóch konsulów: Bobica i Żewłakowa. Cóż by to była jednak za "gra o tron" lub o miano "wszechwładnego namiestnika" gdyby pan Marek z niej zrezygnował. Zaprzeczyłby własnej opinii o sobie i legendzie którą zbudował. Sądzę, że jest wielu i pod Klasztorem i przy Ł3, którzy "za plecami" mocno by się ucieszyli, gdyby Marek Papszun został na lodzie, lub gdyby z Legii w niesławie musiał się szybko ewakuować. Teraz mój osobisty wtręt o Papszunie. Otóż to nie jest trener z mojej bajki. Postrzegam go raczej jako pragmatyka, wpierw zabezpieczajacego dostęp do własnej bramki, a nastepnie szukającego szczęścia w ofensywie. Finezji od drużyny przez niego prowadzonej nie oczekuję, raczej ścisłego wykonywania nałożonych planów. Jeżeli będą wyniki to jakoś to może przebolejemy i łykniemy, tak jak początkowo był akceptowany Michniewicz, gorzej gdy tych wyników nie będziemy się mogli doczekać. Gdyby Papszun przegrał na finiszu mistrzostwo z Legią tak jak to zrobił tegoroczną wiosną z Rakowem to u nas byłby już okrzyknięty nieudacznikiem i frajerem, który wypuścił tytuł z rąk. Taki nieudolny trener byłby kolejnym dowodem, że król/władca nie potrafi wybrać odpowiedniej osoby na najważniejsze stanowisko w swoim państwie. Namiestnik zawiódł a monarchia byłaby zagrożona rewolucją, wzywaniem do niej, wszak kibicowski lud ciągle o niej marzy! Wink Nie pasuje mi Marek Papszun jako trener, ponieważ to jest szkoleniowiec, który w swojej drużynie chce mieć już ukształtowanych zawodników, a nie takich których musiałby kształtować, przyuczać. Trudno po nim oczekiwać cierpliwości i wyrozumiałości wobec nieopierzonych młodzieżowców. Na Ł3 chyba złożono w ofierze wprowadzanie narybku z Akademii do pierwszej drużyny, w imię jak najszybszego sukcesu na modłę Papszuna, czyli osiągniętego z doświadczonymi, ukształtowanymi ligowymi repami. Wszystko żeby odzyskać tytuły i uniknąć groźby wzywania do rewolucji! Po tej subiektywnej uwadze i poprzednim spostrzeżeniu o nastawieniu wobec Marka Papszuna legijnego dworu, moja głowna refleksja z gdybologii stosowanej. Otóż jeżeli Mioduski zdecydował się na dyktatora/zamordystę chcąc uniknąć rewolucji, to musi temu dyktatorowi oddać pełnię władzy, przynajmniej nad wojskiem, armią, czyli nad całym pionem sportowym i tym co z nim związane. Jeżeli tego nie zrobi, to ten pomysł według mnie nie ma sensu. Jeżeli Marek Papszun nie będzie "Ręką Króla" to lepiej żeby go nie było. A jeżeli Marek Papszun ma odzyskiwać tytuły, to władzę dyktatorską musi sprawować minimum do końca sezonu 2026/27. Czyli ma trzy okienka transferowe na ułożenie kadry pod swoje dyktando. Dobór współpracowników w tym okresie również jest zależny tylko i wyłacznie od "zamordysty". Pod dyktatorem zamordystą albo odzyskamy tytuł w 2027 roku, albo z dyktatorka vox populi uczyni loosera i przegoni z Ł3. Gorzej bo wówczas świta dyktatorka na Ł3 pozostanie i ją również trzeba będzie wymieniać. Zatem w mojej gdybologi albo mamy dyktaturę Papszuna i sukces w 2027 roku, albo król zderzy się z dyktaturą proletariatu.
This is a comment on "Dyskusja W Stylu Wolnym"